Po długiej przerwie, wróciłam! (3 tygodnie w Gorzowie to chyba rekord :D) W niedzielę w nocy znad jeziora (!) ale o tym jutro jak dam radę :)
A dzisiaj musieliśmy przełknąć gorycz porażki, tak chodzi mi tu o siatkówkę (nie, nie jestem fanką Kurka z reklamy Monte, ale siatkówkę oglądam od niepamiętnych czasów dzięki mojej mamie ♥) Wierzyłam do samego końca, raz oglądałam mecz Brazylia-Turcja (kobiet) w jednym secie Turczynki przegrywały z Brazylijkami 20 do 11. Nie uwierzycie, ale odrobiły straty i wygrały set (chociaż mecz przegrały w tie-breaku). Nie dowierzałam w to co wtedy widziałam. A co mogę powiedzieć teraz? Rosja grała wspaniale jednakże do samego końca liczyłam na taki cud jak w meczu Brazylia-Turcja. Wierzyłam w to złoto, i nadal wierzę nawet jeśli miałoby ono przyjść za 4 lata w Rio. I jeszcze jedno dziękujemy za serce, walkę i poświęcenie, bo jest to coś co naszym chłopakom należy się najbardziej.
Dobranoc :)