Znowuż udało mi się dorwać do laptopa z internetem więc od razu postanowiłam skleić dla was notkę.
A co się u mnie działo ostatnio? Ano dużo, śmiałabym powiedzieć że bardzo dużo. Jednego wieczoru wsiadłam na rower wujka i tak przejechałam 14 km po Gorzowie, w środę spontaniczną decyzją znalazłam się w Szczecinie na 3 godziny, we czwartek po raz kolejny odwiedziłam Słubice i pojechałam również na chwilę do Frankfurtu do Niemiec. Piątek spędziłam przy miejskiej fontannie w cieniu z książką Martyny Wojciechowskiej oraz objadając się lodami i bawiąc się z kuzynką. Sobota to był czas wyprzedażowych wojaży w galerii. A wczoraj caaaaały dzień nad jeziorkiem w Lubniewicach a potem obiad i lody. I przez te wszystkie jakże upalne dni (ponad 30 stopni w cieniu!) oczywiście szukałam najskuteczniejszego sposobu na ochłodę: kąpałam się w basenie, wspomniany wypad nad jezioro, pochłaniałam niezliczone ilości lodów i wody z lodem i cytryną, siedziałam przed wiatrakiem, chłodziłam się pod zraszaczem do trawy ^^ i wodą podczas mycia samochodu. Upały przetrwałam a te nadchodzące też przetrwam więc stwierdzam że wszystkie te sposoby będę praktykować dalej i śmiało wam je mogę polecić.
Dzisiaj jest już chłodniej więc z przyjemnością siedzę przy otwartym oknie z komputerem i nadrabiam blogowe zaległości. Zatem idę was poodwiedzać i do następnego! :)
Jedne z wyprzedażowych łupów, okulary z New Looka! Uwielbiam je! :)
Wspomniana fontanna ;)
Wczorajszy wieczorny powrót znad jeziora (ciągle kombinuję jak robić dobre zdjęcia nocne moją cyfrówką, hmmmm...)










