Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Potteromaniactwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Potteromaniactwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 grudnia 2014

W poświątecznym klimacie czyli kilka zdjęć


Hej! Święta minęły, bardzo szybko i we wspaniałej atmosferze. Było ciepło, rodzinnie, radośnie i śpiewająco. Dzięki Świętemu moja biblioteczka jest bogatsza o aż pięć tytułów. Trafiła tam cała trylogia Igrzysk Śmierci (miałam w tym swój udział szczerze mówiąc...) oraz dwie brakujące części Harrego Pottera (2 i 7 konkretnie). Do poszerzenia mojej biblioteczki o jeszcze jeden tytuł przysłużyła się okazja Biedronki - Bezcenny Zygmunta Miłoszewskiego. A zastanawiam się również nad Martwą Strefą Kinga. Jest tyle fajnych książek, a tak mało czasu! W czasie Świat odbył się doroczny koncert kolęd naszego chóru. Zwykle nie bywałam na nim gdyż tego dnia zawsze z rodzicami wyjeżdżaliśmy do Gorzowa. Tym razem się wyłamałam, powiedziałam że chcę być na koncercie. Znalazłam autobusy z mojego miasta do Gorzowa więc nic więcej nie stało na przeszkodzie. Tylko z pozoru.  Koncert był prześwietny (pewna osoba o rudych włosach się spóźniła i zwracała uwagę przy przeciskaniu się pomiędzy ludźmi co nie nikło mojej uwadze :D) i trwał zbyt długo. Nie przewidziałam tego zupełnie więc gdy przy schodzeniu do szatni dowiedziałam się, że do odjazdu autobusu mam 20 min, a muszę przejść pół miasta, po czym zostawić rzeczy w domu a potem dojść na przystanek - ogarnęła mnie panika i chyba pobiłam rekord w bieganiu i przebieraniu się jednocześnie. Jednak w Święta zdarzają się cuda i tak oto uratowała mnie owa ruda osóbka zwana Alą i jej chłopak (powstrzymałam się przed użyciem słowa na J),  absolwent chóru przy okazji. Podrzucili mnie do domu dzięki czemu zdążyłam na autobus, ba, czekałam na niego na przystanku! W mieście panował nietypowy nastrój, nie było żywej duszy, śnieg pokrywał wszystko dookoła, a z oddali słyszałam kolędy. Urok 2 dnia Świąt :) A po Świętach rozpoczęły się zimowe wyprzedaże. Miałam kilka rzeczy do kupienia więc chcąc nie chcąc ruszyłam do gorzowskich galerii. Ogrom ludzi obecny w centrum handlowym przerósł mnie kilkukrotnie. Na dłuższe poszukiwania rzeczy się nie odważyłam. Wróciłam z kalendarzem, naszyjnikiem i materiałem do przedłużenia sukienki na studniówkę. Wszak lepsze to niż nic. Co nie zmienia faktu, iż muszę wybrać się na zakupy jeszcze raz w poszukiwaniu innych, równie ważnych rzeczy na tę nieszczęsną studniówkę, a następnie jej poprawiny. Ale, najważniejsze - czyli sukienka - jest, więc zbytniej paniki rozsiewać nie będę. 

Po powrocie do domu, zjedzeniu tony mandarynek i innych poświątecznych pyszności, po których mój żołądek ogłasza strajk skontaktowałam się z Alą. Podbijałyśmy kolejne ciucholandy w poszukiwaniu elementów strojów na sylwestra. I wybrałyśmy się na zdjęcia. Oczywiście w parku przed szkołą, bo jakżeby inaczej! Zdjęcia wyszły całkiem fajnie co nie zmienia faktu iż trzeba sesję powtórzyć gdy napada więcej śniegu. Ale mam nadzieję, że moje przeziębienie zniknie... 

O Sylwestra nie pytajcie, spędzę je z Gwiazdami Hollywood i Lordem Somersby. Impreza klasowa nie wypaliła, a i tak następnego dnia śmigam do pracy, załapałam się na inwenturę. A to oznacza nieprzespaną noc więc w Sylwestra nie będę się przemęczać. Mam nadzieję, że uda mi się coś tutaj dodać więc czekajcie cierpliwie! Do następnego! :)

fot. Ala and me

wtorek, 11 listopada 2014

Mobilemix czyli podsumowanie października.


Hej! Tak dawno mnie tutaj nie było. Zaczęłam się zastanawiać nad sensem istnienia tego bloga. Chciałam go usunąć, ale jestem zbyt sentymentalna żeby stracić tyle wspomnień zapisanych tutaj. Nie mam czasu na systematyczne bywanie tutaj. Ostatnio staram się poświęcić więcej czasu wolnego książkom niż ekranowi komputera. Już wystarczająco dużo uwagi poświęcam temu pożeraczowi czasu. Chyba mi się to udaje gdyż  ten weekend skończyłam czytać dwie pozycje.

Ostatnio w moim życiu działo się mnóstwo rzeczy i wokół nich wszystko się kręciło. A mówię tu między innymi o kotowaniu. Tym razem to ja przejęłam pałeczkę organizatora i chyba wyszło mi to całkiem nieźle bo pierwszakom i reszcie społeczności naszej szkoły się to podobało. Mnie pozostaje się cieszyć, że udało mi się stworzyć namiastkę świata Harrego Pottera w mojej szkole. Jednego dnia czułam się również jak Hermiona, głównie przez mój cudowny DIY krawat (składniki: gładki bordowy krawat, 3m wstążki, klej Magik, igła, nitka, mnóstwo czasu i cierpliwości). Poskutkowało to zdartym gardłem i przeziębieniem. Ale żyję, mam się dobrze i nawet jestem w stanie chodzić na halę  sportową dwa razy dziennie (nie myślcie, że zaczęłam maniakalnie uprawiać jakiś sport, nic się nie zmieniło w tej kwestii). W najbliższym czasie będę w otoczeniu poezji śpiewanej i piosenki poetyckiej (ale nadal nienawidzę języka polskiego, nic się nie zmieniło). Ja już nie mogę się doczekać i liczę na to że będę mogła wam przedstawić relację z tego krótkiego szkolnego tygodnia.

Jeśli chodzi o sam dzisiejszy post, to wiem że powinnam była wstawić go 1.11 ale wtedy doświadczałam zjawiska "sardynki w puszce" - typowego zjawiska dla owego dnia w dużych miastach podczas przemieszczania się komunikacją miejską w kierunku cmentarza. Ale dzisiaj jest 11.11 więc różnica w dacie tylko jednej cyferki. W październiku rodzice określili mnie mianem zawodowej imprezowiczki gdyż zabaw osiemnastkowych było aż 4, a każda z nich była świetna. Piosenka października jest widoczna na samej górze, ciekawostka z mojego życia - kocham tę piosenkę, nienawidzę jej teledysku. W październiku miałyśmy z Alą okazję zwracać na siebie uwagę idąc przez miasto i prowadząc rower na którym były 2 ogromne kartony, dwa razy pakować w sposób kreatywny prezent, na próbach chóru śpiewać kolędy oraz narzekać na małą dawkę snu. 

Zostawiam was ze zdjęciami a sama idę spać...
Do następnego! :)

zdobycze ze spaceru * powrót do smaków z wakacji * galeria na podłodze w moim pokoju
18 Sary! * życiowe motto - do ideału z obrazka brakuje tylko "you" * 18 Ewy!
Kawa - po 18 Azji! (nie, to nie starbucks) * złoty środek...serio? 18 Wojtka! * słoneczne LO

niedziela, 20 października 2013

Nowi trzej znajomi czyli kolejne mazidła do ust


Hej! Dzisiaj będzie krótko. Uparłam się, że wstawię posta, może nie będzie należał on do tych bardziej ambitnych ale do takich typowo na luzie. Właśnie jestem w Gorzowie i dorwałam się do laptopa z internetem. Wczoraj miałam wybrać się do kuzynki jednak przeszkodził mi w tym deszcz. Za to stwierdziłam, że czas odkurzyć stare jak świat PS1 i cały czas grałam w Harrego Pottera i Kamień Filozoficzny. Wkurzałam się trochę bo jak się okazało nie jestem najlepsza w lataniu na miotle ._. ale jeszcze się tego nauczę, jak znowu najdzie mnie ochota na grę na PS. Tak oto zmarnowałam piątkowe popołudnie. Dzisiaj posprzątałam w domu i spontaniczną decyzję znalazłam się w Gorzowie, a konkretnie pod nim u mojej matki chrzestnej. W sumie, jest już grubo po północy ale przyjmijmy, że jest sobota. Niedawno skończyłam oglądać jeden z moich ulubionych filmów "Avatar". Jest wspaniały, zawsze się wzruszam na koniec tego filmu, kto nie oglądał musi go koniecznie zobaczyć. Za chwilę pewnie położę się spać ponieważ jestem zmęczona ale najpierw pobawię się z kotką mojej cioci - Lusią. Jak zrobię kilka zdjęć to na pewno wam pokażę ;) Ale koniec mojej paplaniny.

To, że mam obsesje na punkcie mazideł do ust wiecie. Mam ich mnóstwo i ciągle mam ochotę na więcej. Mogliście się przekonać w TYM poście. Mania mnie nie opuściła i jak widzę gdzieś promocję na mazidła do ust to ciężko jest mi wyjść z niczym. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że w drodze ze szkoły mam drogerię gdzie ostatnio była promocja na balsamy do ust NIVEA. Zgadliście. Nie wyszłam z niczym. Pierwszego dnia zafundowałam sobie mleko i miód, mój klasyk jeśli chodzi o balsamy do ust. Następnego dnia poszłam jeszcze raz, tym razem po Vitamin Shake, stwierdziłam, że mogę go zaliczyć do ulubieńców, obłędnie pachnie - malina&żurawina! Kolejna i ostatnia pomadka nawilżająca jest z H&M. Myślałam ze będzie ona bezbarwna. okazało się wręcz przeciwnie, daje ona intensywny malinowy kolor, który utrzymuje się całkiem długo. Mimo wszystko jestem z niej bardzo zadowolona i chętnie ją "noszę". Opisałam je w odwrotnej kolejność niż na zdjęciu, wybaczycie? :D

A teraz pytanie do was! Chcecie kolejny wpis zbiorczy o moich mazidłach do ust? Piszcie!
Miłej niedzieli! :)

PS Taaaa, miało być krótko -.-


niedziela, 22 września 2013

Sposób na sobotę czyli wyprawa na Poznań


Hej! Ostatnie dwa dni kalendarzowego lata były naprawdę wspaniałe. Wczoraj pojechałam do Esther do Poznania, spędziłyśmy ze sobą mnóstwo czasu chociaż dla nas i tak było za mało. Nadrobimy to w najbliższy piątek na Nocy Naukowców. Ale o tym za chwilę. Dzisiaj jest wspaniały dzień ponieważ swoje 26 urodziny obchodzi - Esther i moja ulubiona postać - Tom Felton. Takie nasze małe zboczenie na punkcie tej osoby, ale jakże przyjemne ^^ Kolejny fakt który umilił mi dzisiejszy dzień to pewna wiadomość. Wczoraj Esther wspomniała mi o pewnym filmie do którego scenariusz pisze J.K. Rowling, ma mieć on związek w serią o Harrym Potterze. Wstyd mi się przyznać ale na początku nie uwierzyłam. Dzisiaj zagłębiłam się w artykuły na ten temat i gdy je przeczytałam o mało nie wrzasnęłam z radości a w oczach zalśniły mi łzy. Szczęścia. Rowling pisze scenariusz filmowy do książki "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć". Chętni mogą się zagłębić w mugolski artykuł tutaj: KLIK. Powiem wam jedno, zrobię absolutnie wszytko aby z Esther być na premierze zimą 2014 roku. I nic mi w tym nie może przeszkodzić. NIC. 

Wczoraj z rana wyjechałam autobusem do  Poznania na spotkanie z Esther. Najpierw wybrałyśmy się do Browaru po kilka rzeczy (sweet focia w kapeluszach w H&M ♥) , potem weszłyśmy do obowiązkowego punktu wyprawy do Poznania czyli na spaghetti do baru Piccolo ♥. Potem szłyśmy ulicą Półwiejską (dobrze pamiętam? xD) i zobaczyłyśmy, że likwidują pewien sklep. Dałyśmy się ponieść naszej ciekawości i weszłyśmy. W tym momencie moja silna wola została mocno naruszona, był to sklep indyjski LOKAAH. Podobało mi się mnóstwo rzeczy jednak wyszłam tylko z bransoletką i torbą ekologiczną, czyli całkiem dobrze wyszłam na tym ja i mój portfel. Potem przeszłyśmy się spacerkiem na Stary Rynek i kilka innych miejsc (nie znam dobrze Poznania więc wam nie powiem :p) Esther, pamiętasz to?: teraz my, będziemy rządzić Narnią! xD i pojechałyśmy do IKEI. Powiem tylko tyle, kocham ten sklep. I Esther też, zdjęcia których tu nie pokażę mówią same za siebie, i te westchnienia: mogłabym tu zamieszkać...

Rozpisałam się niezmiernie więc kończę i zostawiam kilka zdjęć, do następnego! :)

sobota, 31 sierpnia 2013

Around the World czyli Potterowy korytarz



Hej! Nie żeby zaczął psuć mi się humor ale za chwilę szkoła. Zaczęła mnie dopadać mini depresja z tego powodu, więc dzisiaj zażyłam najlepsze lekarstwo na ten stan czyli udane zakupy, co nabyłam w dniu dzisiejszym zobaczycie jak skończą się posty o mojej podróży do Francji.

Dzisiaj na TVN leciała pierwsza część Harrego Pottera i Insygniów Śmierci. Oczywiście bez hektolitrów łez w momencie gdy Zgredek umierał się nie obeszło. [Zgredek nikogo nie chciał zabić. Co najwyżej pokiereszować albo poważnie uszkodzić.] I gdy zastanawiałam się co pokazać wam jako pierwsze  wpadłam ana pomysł aby pokazać wam pewne miejsce przez które cały dzień miałam wspaniały humor. Pewnego dnia koncertowaliśmy w okolicznej katedrze. Po skończonym śpiewaniu ksiądz postanowił że zaprowadzi nas na krużganki koło kościoła. Gdy tam się znalazłam o mało nie zbierałam szczęki z podłogi. Serio. Krużganki wyglądały prawie jak korytarze z Harrego Pottera! Oczy miałam jak pięć złotych i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Potem zeszliśmy w piwnice a tam z kolei wyglądało podobnie do pomieszczenia w którym przechowywane było zwierciadło Ain Eingarp w pierwszej części. Nie wiem czy jest to skrzywienie czy choroba ale ja bardzo to lubię i nie mam zamiaru się z tego leczyć ^^

Zostawiam was zatem z kilkoma zdjęciami (wiem że wglądają prawie tam samo ale nie mogłam się zdecydować ^^) i do następnego! :)


Oprócz tego dzisiaj dowiedziałam się bardzo dziwnej rzeczy. Otóż ja wiecie albo i nie, jestem fotoreporterem na lokalnej stronie internetowej. Sprawa bardzo fajna ale dzisiaj dostałam dziwną informację od właściciela strony konkurencyjnej i najpopularniejszej w okolicy. Chodzi o to, że właściciel tamtej strony będzie potrzebował już niebawem fotoreportera, i rzekomo mam nim być ja. Czyli że ma zamiar przechwycić mnie od firmy w której obecnie pracuję. Sprawa jest dla mnie na tyle dziwna i skomplikowana że stwierdziłam że nie chcę dorosnąć bo podobne sytuacje będą nieodłącznym elementem. Cholibka. Ale koniec mojego biadolenia o pracy.

czwartek, 6 czerwca 2013

Wyjazdowo czyli plany na wakacje


Hej!
Wpadłam tutaj tylko na chwilę ponieważ zaraz wracam do nauki z fizyki i EDB, nie będę wam już po raz enty mówić jak bardzo fizyki nie lubię bo to sensu nie ma tak samo jak moje marudzenie i powtarzanie tego 3740329474 z kolei.
Wczoraj byłam na próbie chóru, dyrygentka przedstawiła nam konkretnie gdzie wybieramy się w te wakacje. Zatem: 2 lipca wyjeżdżamy do Szczecina na kilka dni, potem ze Szczecina 4 lipca wyjedziemy do zaprzyjaźnionego miasta w Niemczech pod Kolonią, będę tam już 3 raz! Do domu wracamy 8 lipca. Kolejny wyjazd (w tym roku wyjątkowo są dwa :) ) jest dopiero 16 sierpnia, jedziemy do miasta położonego w Alpach we Francji przy granicy z Włochami, ale w jeden dzień pokonać 1400km nie da rady więc będziemy mieli nocleg w Norymbergi :) Do domu wracamy 27 sierpnia! Już nie mogę się doczekać! Są również plany co do wyjazdu w przyszłym roku, są to tylko marzenia całego chóru a więc, najpierw pojechalibyśmy do Chorwacji, potem do Włoch do Florencji, Rzymu- audiencja u papieża się załatwia, potem pojechalibyśmy na samo południe do San Giovanni Rotondo, stamtąd promem przez Adriatyk, do Bośni i Hercegowiny do Medjugorje, stamtąd z kolei do Słowenii i do Polski. To są tylko plany ale mam nadzieję że wszystko się uda, z pewnością byłaby to niezapomniana wycieczka, trzymam kciuki żeby się udało! ♥ 
A teraz zostawiam was z widokiem na miasteczko we Francji które odwiedzę i wczorajszy widok z okna - piękny zachód słońca :)
Miłego wieczoru! :)


Ahhh te kolory ♥




Miasto w dolinie wśród Alp ♥

Ps. Oglądacie jutro Harrego na TVN? Bo ja nie mogę sobie odmówić takiej przyjemności :)

niedziela, 17 marca 2013

Sentymentalnie czyli rozklejam się

Hej!
Jak wam minęła niedziela?
Ja najpierw byłam w kościele, potem siedziałam nad książkami, weszłam na chwilę na komputer, potem przyszli goście. Zapomniałam przez to o skokach narciarskich i ominęło mnie piękne zwycięstwo Piotrka Żyły. Później z kolei pojechałam z tatą odwiedzić "na chwilę" kuzynkę i wróciłam niedawno. Leniwie ale bardzo miło :)

"After all this time? Always." ♥

Przed chwilą znalazłam filmik nad którym chce mi się płakać. Muzyka i świadomość, że przygody trójki przyjaciół się zakończyły sprawia, że robi się bardzo smutno. Ale choć historia się skończyła to wszystko to co dała na Rowling pozostanie w naszych sercach na zawsze.♥


środa, 30 stycznia 2013

Lumos art czyli obiekt moich potterowskich marzeń

Hej!
Dzisiaj przekroczyliście barierę 4000 wyświetleń! Wspomniałam już że was uwielbiam? Dziękuję bardzo, sprawiliście mi wielką radość i daliście kopa do dalszego pisania! [aż się łezka w oku kręci - chlip] Dzisiaj miałam dla was zaplanowany inny post, ale tak siedzę [przysypiam prawdę mówiąc] nad matmą, w międzyczasie Esther mnie torturuje [dobra a gdzie post?] i coś sobie uświadomiłam. Nie myślę tu tylko o nowej notce. A bardziej przypomniałam niż uświadomiłam. O pewnym rozdaniu w którym chciałam wziąć udział.

Jednym z dodatkowych bonusów było napisanie notki. Tyle że po co mam zaśmiecać bloga notkami o zawartości typowo rozdaniowej bo takowe nie mają żadnego sensu i wartości, więc napiszę o nim ciut więcej, gdyż zauroczył mnie sam w sobie już po kilku sekundach. A że na blogu już rozpoczęłam serię o ciekawych blogach o mniejszej popularności to będzie to idealna okazja do nowej notki z tej serii. A mowa o:

Lumos Art
Potter Handmade
http://lumos-art.blogspot.com/

Znowuż obudził się we mnie duch potteromaniaka i musicie znieść drugą już notkę związaną z Harrym w tym miesiącu. Przeżyjecie, w sumie to nie macie wyboru :D
To zacznę od, hmmh... cięzko zacząć od czegokolwiek bo do napisania jest dużo. Znalazłam blog przez przypadek i pozostałam do dzisiaj.  Autorkami są dwie przyjaciółki, Miona i Tiger Lily, licealistki [i szczęściary bo właśnie zaczęły ferie!] oraz bardzo sympatyczne osoby, miałam okazję chwilę [godzinę, chciałam się tylko o zgodę na opublikowanie ich zdjęć zapytać a wyszło jak wyszło :D] porozmawiać z Tiger Lily i tylko utwierdziło mnie to w tym przekonaniu, albowiem dialogi dziweczyn wplątane w notki potrafią rozbawić :)
Ale o czym jest ten blog? Jest o cudeńkach [bransoletki, wisiorki, przypinki, eliksiry, kolczyki, broszki, różdżki, itp] związanych w serią o Harrym robione właśnie przez Mionę i Tiger Lily! Prace zainspirowały mnie bardzo, aż tak że zaczęłam przekopywać dom do góry nogami w poszukiwaniu czegoś co może się nadać na zrobienie  podobnych cudeniek [znalazłam ale o tym innym razem, a nawet coś stworzyłam ;)]
Co urzekło mnie w tym blogu oprócz tych tworów? Detale, małe a cieszą mnie baaaaaaardzo! Znacie tą sytuację?

Jesteście na internecie i przeglądacie różne blogi, głośniki macie ustawione na maksymalną głośność. Otwieracie w jednej chwili kilka[naście] stron a tu nagle ryk bo na jednym z blogów włączyła się muzyka niekoniecznie lubianego wykonawcy. Omało nie umieracie na zawał serca i z prędkością światła zamykacie wszystko od razu. A potem od nowa szukacie tych stron i z większą ostrożnośćią, co to by znów na zawał serca nie paść.

Osobiście znam tą sytuację doskonale, zawał serca przezywałam nie jeden raz i z pewnością jeszcze nie raz coś takiego mnie spotka. Ale zacznę nawiązywać do tematu. Lumos Art to jedyny blog który zamiast zamykać [wszuytskoodrazujakleci] to szukałam który to blog żeby nieść chwałę w niebogłosy. Bo po pierwsze, HP ♥ a po drugie jeden jedyny raz spotkałam się z czymś taki aby muzyka do bloga dodawana była TEMATYCZNIE.

Jezus Maria, właśnie się skapowałam że napisałam coś dłuższego niż temat [żartuję, ale to nie zmienia fakt że nienawidzę polskiego i pisać niczego z przymusu czyt. eseje, rozprawki a imiesłowy to już mi wchodzą uszami] Mam talent do rozpisywania się, musicie przyznać :D Chcąc nie chcąc, kończę moje wywody i przedstawiam wam dzieła dziewczyn a sama powracam do układów nierówności liniowych :)
Dobranoc!


 






Zdjęcia umieszczone w tym poście są tylko i wyłącznie włąsnością bloga: http://lumos-art.blogspot.com Opublikowano je tutaj za zgodą autorek.
Pamiętajcie że kopiowanie i rozpowszechnienie zdjęć bez zgody autora jest zakazane!

Lumos Art
Potter Handmade
http://lumos-art.blogspot.com/

__________________________________________________________________

Biorę również udział w rozdaniu na blogu Lumos Art, do wygrania są potterowe gadżety, zachęcam was również do udziału w zabawie! Link w pasku bocznym bloga :)

sobota, 5 stycznia 2013

Wizarding World of Harry Potter czyli kolejne marzenie Mirandad

Cześć!
Sobota mija jak każda inna więc nie będę się rozpisywać na temat co u mnie :)

Nowy rok więc zmiany trzeba wcielać w życie :) Chciałam alby na blogu pojawiało się więcej postów tematycznych, dodałam kategorię "Znalezione". Co to oznacza? W tej kategorii będę umieszczać wszystko co uda mi się znaleźć ciekawego w internecie! :) A więc [nigdy nie zaczynajcie zdania od "A więc"] dzisiaj pierwszy post z owej serii!

O tym że jestem potteromaniaczką wiecie, a jeśli nie to można o tym przeczytać na pasku bocznym bloga :) Wie o tym również osoba, na którą uwielbiam rzucać zaklęcia niewybaczalne [Avada Kedavra ♥] (nie mówiłaś o tym że pisanie się liczy :D)
A wracając do tematu, znalazłam w internecie coś, co sprawił że moja mina wyglądała mniej więcej tak: KLIK A potem tylko powtarzane w myślach słowa: muszę tam być, muszę tam być, muszę tam być, cho*era, muszę muszę muszę!!!! I oto tym sposobem dorobiłam się kolejnego marzenia :D A mowa konkretnie o Wizarding World of Harry Potter! To cudo znajduje się na Florydzie w Stanach Zjednoczonych, jest to park który odzwierciedla świat znany nam z książek i filmów o słynnym czarodzieju.
Będąc tam możemy zwiedzić Hogsmeade! Ale to nie wszystko, możemy również odwiedzić sklep Zonka, Esy Floresy, Sowią Pocztę, Trzy Miotły, Ollivandera oraz Miodowe Królestwo, nie zabraknie również możliwości zasmakowania piwa kremowego!
Jednak Hogsmeade to tylko jedna z atrakcji, co powiecie na Hogwart? Tak! Będąc tam możemy zwiedzić Hogwart, spotkać się z Grubą Damą, czy też zwiedzić gabinet profesora Dumbledore. Nie brakuje tam również obrazów z ruszającymi się postaciami!
Dodatkowo, na ulicach Hogsmeade i w Hogwarcie można spotkać ludzi przebranych za uczniów danych domów oraz zobaczyć Ekspres Hogwart!


 



źródło zdjęć: grafika google

Ahh się rozmarzyłam! To co, ktoś wybiera się wraz ze mną? :)