Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mobilemix. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mobilemix. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 września 2015

Mobilemix czyli podsumowanie sierpnia


Hej! Siedzę sobie słuchając soundtracku z Harrego Pottera i naszło mnie na pisanie, wiem że miałam opublikować ten post przedwczoraj, ale nawał rzeczy jakie miałam do zrobienia z lekka mnie przytłoczył. Jest po północy więc jak już położę się spać i wstanę, będę miała całą masę rzeczy do zrobienia lecz będę z lekka nieprzytomna, ale co mi tam. Musze spakować rzeczy do przeprowadzki. W piątek z samego rana będę przewozić rzeczy do Poznania do mieszkania, gdzie będę mieszkać razem z Sarą. Chcę aby udało mi się zabrać wtedy jak najwięcej, żeby w poniedziałek rano bądź niedzielę jechać z samą walizką. Nie jest to przeprowadzka jakiejś wielkiej rangi, bo nie mieszkam na drugim końcu Polski i na weekendy będę wracać do domu, jednak jest to zmiana rzeczywistości, tego wszystkiego co będzie mnie otaczać, nowe miasto, nowi ludzie, nowa szkoła, nowy etap życia. Zajęcia na Politechnice zaczynam matematyką w najbliższy poniedziałek. Nie wiem czy dam radę blogować w Poznaniu, nie mam jeszcze laptopa, ale pierwsze co zrobię gdy go już będę miała, to dam wam znać! 

Od początku miesiąca próbowałam zmierzyć się z rzeczywistością "po podróży", godzinę po powrocie do domu znów miałam ochotę gdzieś pojechać. A to już poważny objaw, i nie wiem czy lepiej wydać kasę na specjalistę czy bilety lotnicze do innego kraju. Odpowiedź powinna nasuwać się sama, tym bardziej że pół godziny temu zamknęłam stronę Ryanaira. Początek września to przeplatające się dni wolne (które były bardzo intensywne) z dniami w pracy. A dni wolne były intensywne, gdyż a to próba chóru, a to próba spektaklu, załatwienie dokumentów, poszukiwania rzeczy do Poznania. Jedno jest pewne, nie nudziłam się. Ostatni weekend upłynął pod hasłem chórów. W Poznaniu odbył się kongres Pueri Cantores, który był tak cudowny, że nie mogę się doczekać następnego, i choć nie wiem czy nadal będę śpiewać w chórze, to na Rzeszowski pojadę jako wolny słuchacz. Potęga muzyki chóralnej jest niesamowita, 800 osób z całej Polski, śpiewane wspólne pieśni miały tak świetne brzmienie jakiego nigdy nie słyszałam. Mam nadzieję, że zostało to w jakiś sposób udokumentowane i będę mogła posłuchać tego gdy tylko najdzie mnie ochota, i wrócić do wspomnień z tego kongresu!

Na razie korzystam z faktu, że jestem w domu i mam dla was mobilemix z poprzedniego miesiąca. Pierwszą połowę sierpnia spędziłam w domu pracując i jeżdżąc rowerem, dane mi było również być kilka razy na wiśniach. Potem nadeszła choroba, a podróż stanęła pod znakiem zapytania. Jednak wszystko potoczyło się po mojej myśli i choć ominęła mnie część wyjazdu, to jednak udało mi się dojechać na jego kolejną - zagraniczną część. I jak zauważycie, to własnie zdjęcia z Norwegii zdominowały mobilemix. Jednak tutaj rozpisywać się nie będę gdyż na to przyjdzie pora później!

Dochodzi trzecia, najwyższy czas iść spać...
Do następnego! :)

kierunek - Wera! * towarzysz w zrywaniu wiśni * Legoland Billund - widok na park
Oslo nocą - ratusz * rejs po fiordach - najbardziej norweskie domki * Holmenkollen
Park Vigelanda * wystrój i smak kawy - idealnie skomponowane * niedzielny spacer nad jezioro w Oslo

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Mobilemix czyli podsumowanie maja

Mark Ronson  - Uptown Funk ft. Bruno Mars
+ Maroon 5 - Sugar

Hej! Wróciłam już ze wszystkich moich wojaży, jednak zanim zobaczycie zdjęcia musicie trochę poczekać. Jest ich całe mnóstwo, a ja muszę jeszcze znaleźć ok 30 GB wolnego miejsca na dysku, żeby materiał nie męczył się na karcie i pędraku, ponadto, zdjęcia w górach robiłam również aparatem koleżanki, więc muszę poczekać aż dostanę zdjęcia od niej. Ale po kolei, najpierw byliśmy z klasą pod domkami nad jeziorem, było świetnie, i szkoda, że trzeba było wracać po jednej nocy. Tydzień temu wraz z Alą wyruszyłyśmy do Gdańska, pociągiem. Tak, pociągiem (to niezmiernie ważne wydarzenie w moim życiu, jechałam nim pierwszy raz i spodobało mi się do tego stopnia, że mogłabym nim jeździć nawet po bułki na śniadanie). Było wprost cudownie, przeżyłyśmy i niesamowite jest to, że ani razu się nie zgubiłyśmy! W piątek w kolei znalazłam się ponad 500 kilometrów dalej, bo w Górach Stołowych. Było równie wspaniale, lecz więcej opowiem później. W przeciągu tygodnia przebyłam ponad 1300 km i podobało mi się do tego stopnia, że chętnie pojechałabym gdzieś jeszcze! Niestety teraz czas skupić się na pracy, żeby mieć za co ponownie gdzieś pojechać... 

Maj był jednym z najbardziej zakręconych miesięcy w moim życiu, najpierw intensywna nauka i stres związany z maturami, a potem to co lubię najbardziej czyli podróżowanie. O moich wojażach dowiecie się jak już wspominałam później, bo teraz zabieram się za sprzątanie zarówno na dysku jak i w pokoju, a ponadto na montowaniu video z Gdańska. 

Do następnego! :)

matury * ogniska rodzinne pomaturalne * pod domkami z klasą
pociąg * plaża, Morze Bałtyckie po 10 latach * stare miasto
widok z wieży Bazyliki Mariackiej * w drodze na Szczeliniec Wielki * Góry...

czwartek, 2 kwietnia 2015

Mobilemix czyli podsumowanie marca


"Niech duchy tych co mieszkali tu" - Kayah
z bajki "Mój brat niedźwiedź"

Hej! Rozszalałam się ostatnio z obecnością tutaj. Jednak gwarantuję wam, dzisiaj nie będziecie mieli tyle czytania co wczoraj. Dzisiejszy dzień fundował równie ekstremalne warunki pogodowe co poprzedni, a ja zaczęłam zastanawiać się czy większy żart zafundowała pogoda czy też nauczycielka z historii. Miałam w planach wybrać się do urzędu, gdyż muszę wyrobić paszport aby dostać się do Norwegii w te wakacje. Jednak tak się nie stało i wyjazd do urzędu musiałam odłożyć na inny dzień. W szkole jak wspominałam zażartowała sobie z nas nauczycielka z historii, na sprawdzianie umiałam daty, jednak przez to, że przez pomyłkę wpisałam je w inne miejsca straciłam aż 8 punktów i nic się nie dało z tym zrobić... Po lekcjach wybrałyśmy się we trzy z Alą i Werą na podbój ciucholandów. W międzyczasie musiałyśmy jednak przerwać nasze wojaże, Ala musiała wracać do domu a ja z Werą do szkoły zabrać plecaki gdyż zamykano ją dużo wcześniej. Pokrzyżowało to plany i wylądowałyśmy w pizzerii którą odwiedziłam w niedzielę. Po drodze porządnie zmokłyśmy, pomimo tego iż chociażby miałam na sobie kurtkę do zadań specjalnych i trapery. Ale spędziłyśmy czas bardzo przyjemnie, a i czerwone kanapy były nasze gdyż byłyśmy tam same! Potem ja udałam się do domu (znów wróciłam mokra bo deszcz i grad nie oszczędzał) a potem na próbę chóru. Gdy wróciłam na dobre do domu miałam dość pogodowej aury i cieszę się, że nie musiałam już więcej wychodzić z domu!

Marzec minął w zastraszająco szybkim tempie, już jest kwiecień, a to oznacza, że pozostał mi tylko miesiąc do ukończenia szkoły i niewiele ponad miesiąc do matur. Pozostawię to bez komentarza i przejdę do wspominania poprzedniego miesiąca. 
Piosenka tego miesiąca musiała się wiązać z koncertem disney'owskim. Ta najbardziej mi zapadła w pamięć, to pewnie przez powtarzanie tej piosenki kilkadziesiąt razy na próbach a była ona wykonywana na początku koncertu przez wszystkich uczestników. Na początku miesiąc dokonałam odkrycia w starej i nieużywanej części domu mojej babci, biało-niebieska waza skradła moje serce i czuję, że szybko o niej nie zapomnę. Maturzyści wybrali się na pielgrzymkę do Częstochowy, ja będę wspominać ją bardzo miło, i mam nadzieję, że w lipcu uda mi się pójść na Jasną Górę pieszo! Potem był dzień kobiet, po którym w moim pokoju zamieszkały owe kwiatki. Na początku marca (w przeciwieństwie do tego co dziej się za oknem) pogoda nas rozpieszczała więc wraz z Werą poszłyśmy na spacer po mieście zahaczając o jezioro. Kilka dni później odbył się owy koncert a już następnego dnia oglądaliśmy jego nagranie. W tym miesiąc nastąpił również szereg wystawianych spektakli "Zemsty". A po jednym z nich udaliśmy się do pizzerii, która zyskała miano "Mirandad approved". Pod koniec miesiąca, o czym pisałam wczoraj, najpierw zaskoczyły nas ulewy i burzowe chmury a na końcu śnieg, który spóźnił się bardziej niż ja na wszystkie lekcje angielskiego w tym roku szkolnym razem wzięte - a to był już nie lada wyczyn.

Teraz pozostaje mi tylko powiedzieć dobranoc, i cieszyć się z tego, że nie obudzi mnie dźwięk budzika o 7 rano :)

Do następnego!

znalezisko w domu babci * mural w Częstochowie * ośmiomarcowe kwiatki
spacer nad jeziorem * nagrania z koncertu * "Zemsta" w najładniejszej scenerii
najlepsza pizzeria w mieście * burzowe chmury nad moją ulicą * śnieg za oknem

niedziela, 1 marca 2015

Mobilemix czyli podsumowanie lutego

Justyna Steczkowska - Wracam do domu

Hej! Choć dzisiaj mój dzień nie zaczął się najlepiej to muszę powiedzieć, że teraz jestem z znakomitym nastroju. Dzięki mojej pracy trafiłam na wydarzenie, które, zarówno uczestnikom, jak i mnie przyniosło mnóstwo pozytywnej energii. A to za sprawą osoby znanej, nawet bardzo znanej, niestety z pewnych przyczyn nie mogę podać jej imienia. Choć nie należę do jej zagorzałych fanek, to muszę przyznać, że owa kobieta jest bardzo sympatyczna, daje mnóstwo pozytywnej energii i motywacji. To jest chyba jedna z głównych przyczyn jej fenomenu. Już jutro powrót po feriach do szkoły, cały tydzień będzie usłany próbnymi maturami, ale mam nadzieję, że ta motywacja, którą mam aktualnie, sprawi że nie zasnę nad arkuszami, a nawet wytrzyma do końca tygodnia, albo i dłużej!

Luty minął nadzwyczaj szybko, i to nie tylko ze względu na to, że jest to najkrótszy miesiąc w roku. W szkole byłam zaledwie tydzień, a  jak wiadomo, dni wolne mijają zdecydowanie szybciej. Na początku choroba, potem tydzień w szkole i dwa tygodnie ferii. Rozpisywać się zbytnio nie będę, niestety dzisiaj nie mam na to czasu. Ale wszytko co się działo możecie przeczytać w poprzednich postach, bo nie szczędziłam klawiatury przy ich tworzeniu. Luty to miesiąc, w którym rozpoczęłam realizowanie postanowień, kompletuję idealną garderobę, kosmetyczkę. Szukałam kosmetyków, które będą mi odpowiadać. Właśnie testuję olej kokosowy, o którym mówił i mówi teraz cały internet (chyba jestem ostatnią osobą, która dopiero rozpoczyna z nim znajomość). Na razie zastępuje mi on płyn micelarny i sprawdza się w tej roli wyśmienicie. Choć to tylko kropla w morzu jego zastosowań. Mam wrażenie, że będzie to miłość na długie lata. Ale, teraz wracam do kilkuset zdjęć, a potem do kilkuset słówek z angielskiego. 

Dobranoc i do następnego! :)

książka po imprezie "Zostań jeśli kochasz" * śnieg * w miejscu gdzie wystawialiśmy pastorałkę
walentynkowy lizak, od siebie dla siebie * matma w ferie! * obok targu staroci, dworzec pkp
filiżanki znalezione w sklepie ze starociami * bulwar w Gorzowie * znalezione u babci

czwartek, 5 lutego 2015

Mobilemix czyli podsumowanie stycznia


Piosenki miesiąca: James Blunt - Give Me Some Love,
Enrique Iglesias - Bailando (Espanol)

Hej! I znów nie pojawiałam się tutaj przez jakiś czas, po studniówce przyszedł taki okres, że musiałam sobie część rzeczy poukładać, co na dobrą sprawę i tak mi nie wyszło. Generalnie rzecz biorąc nic mi w ostatnim czasie nie wychodzi, i zastanawiam się czy jakiekolwiek moje wysiłki mają sens. Wkurzają mnie banalne rzeczy, ale zaczęłam spoglądać na pewne spawy z innej strony. Potrzebowałam odpoczynku. I nagle jebut, przyszła choroba i trzy dni w domu w łóżku. Jako taki odpoczynek to był, aczkolwiek do  przyjemnego to nie należało. Zdałam sobie sprawę, że zaniedbałam to co lubiłam, zaglądanie tutaj, pisanie tutaj. Zanim rozpoczęłam pisane tego posta przejrzałam kilka wpisów sprzed 2, 3 lat. Wtedy znajdywałam chwilę, żeby tutaj wpaść, opisać co się działo, wygadać się wam, opowiedzieć jak przyjaciołom co robiłam ostatnio. Brakuje mi tego, nawet nie wiecie jak. Nie zależy mi na nagrodzie "Bloga Roku", bo owa strona to w dużej mierze mój pamiętnik, brakuje mi tej radości jaką wtedy czerpałam. Spróbuję do tego wrócić, wiadomo, to już nie będzie to samo, bo chcąc nie chcąc jestem starsza i inaczej na to patrzę. Ale może chociaż uda mi się odtworzyć namiastkę tego, co było?

Choroba spowodowała, że mobilemix pojawił się kilka dni później. W tym miesiącu pojawią się również dwa posty, które powinny być opublikowane na początku roku. Będę ostatnią osobą w blogosferze, która je umieści, patrzcie, chociaż czymś będę się wyróżniać! 
Styczeń był miesiącem zakręconym! Rozpoczęłam go pracowicie, bo inwenturą. Nie było tak źle jak przypuszczałam więc nie wkluczone, że na następną również się zgłoszę. Po powrocie do szkoły wraz z grupą teatralną zostaliśmy zasypani występami, jasełka przedstawialiśmy jeszcze cztery razy! Potem rozpoczął się projekt w szkole, dzięki któremu niektóre lekcje były prowadzone przez studentów z Włoch i Brazylii (warto dodać, że przystojnych - Ala potwierdzi). W międzyczasie odbyły się również warsztaty teatralne, również po angielsku, prowadzone przez grupę z Pragi. Było bardzo fajnie - kalambury, krótka scenka (Will - "O k***a!"), szkoda że trwały niecałe dwie godziny, bo były naprawdę świetne! Następnego dnia była już studniówka, wydarzenie ważne w życiu każdego maturzysty, ale o niej rozpisywałam się ostatnio więc nie będę się powtarzać, było po prostu świetnie :) Po studniówce jak na szanującą się młodzież przystało, trzeba było udać się na poprawiny. Było super, i po raz kolejny bawiliśmy się do piątej nad ranem. W połowie imprezy Mrówa zaprosił na fb wszystkich chętnych, na imprezę, więc zrobiła się całkiem ciekawa ekipa. Ale przynajmniej mu się dobrze bawiliśmy! Potem moje myśli skupiły się na kursie (zakończonym niestety niepowodzeniem). Jednak wspomnienia z nim związane będą całkiem miłe, fajne były nocne spacery po Poznaniu i powstanie wesołego samochodu (i piosenka wesołej ekipy - Pidżama porno - Do nieba Wzięci). Pod koniec miesiąca razem z grupą teatralną spotkaliśmy się w miejscu, gdzie już niedzielę po raz kolejny będziemy przedstawiać jasełka (Alu jestem wdzięczna, że dojechałam cała i zdrowa ;*). Było bardzo fajnie, pogadaliśmy, pośmialiśmy się, zamówiliśmy pizzę. Trzeba więcej takich spotkań organizować, same próby to nie wszytko... Potem wracałam do domu bo miesiąc zakończyłam... Imprezą! Organizowali ją znajomi na sali wiejskiej więc dżamprezowej ekipy nie mogło zabraknąć. Na początku udaliśmy się do jednej restauracji w moim mieście (impreza nr 1) aby odebrać jedzenie które mieliśmy zawieźć na imprezę do rodziców Wojtka (impreza nr 2). Potem wraz Werą obejrzałyśmy album ze zdjęciami u Wojtka, który dostarczył nam mnóstwo śmiechu... A potem już pojechaliśmy na tę właściwą, naszą imprezę (impreza nr 3), było fajnie, i już zapowiedzieliśmy, że na następną jesteśmy jak najbardziej chętni! A ciąg dalszy już znacie, i tak oto minął mi styczeń.

Teraz mam trze myśli w głowie. Po pierwsze! Nareszcie spadł śnieg, nie mogę się doczekać aż wyjdę na zewnątrz z aparatem i będę mogła zrobić kilka zdjęć, mam już dość siedzenia w domu... Po drugie! Potrzebuję wyjazdu z odcięciem od świata facebooka, odczułam tę potrzebę po spotkaniu z częścią ekipą z Rzymu (Z Martą i Emi, Dominik był z nami telefonivcznie) w miniony piątek, nie mogę doczekać się kolejnych wspólnych wakacji i Oslo... Po trzecie! Nienawidzę jak ktoś mnie do czegoś zmusza. Szlak mnie wtedy trafia. I wtedy zazwyczaj nie mam na nic ani trochę ochoty. Jak zacznę uczyć się sama z siebie przynosi to najlepsze rezultaty. Ale jak słyszę gadanie, albo otrzymuję wiadomości krzyczące, że mam się ogarnąć, to się we mnie gotuje. Szkoda, że niektórzy tego nie rozumieją. Ja rozumiem powagę sytuacji, matura i tak dalej, ale bierzmy pod uwagę nasze możliwości, i bycie po prostu człowiekiem. Nie chcę zamykać się tylko i wyłącznie w sferze nauki  do matury. To moje ostatnie miesiące w najlepszej szkole, nie chcę ich zapamiętać tylko jako czas, w którym wkuwałam 24/7. A ludzie niech mówią co chcą, mam swój rozum, mam swoje zdanie. Decyzję o rozszerzeniach też sama podejmę, będę wiedzieć, że jakakolwiek ona nie będzie, to będzie ona moja. Koniec rozpisywania.

Teraz zmykam szykować się na matmę, stwierdziłam, że skoro lepiej się czuję to pójdę do szkoły na te dwie godziny, może nawet zostanę na teatralnych... ;)

Miłego dnia kochani! :)

noworoczny śnieg * wieczory bez prądu * kreatywność na imieniny
warsztaty teatralne * przygotowania przed studniówką * w trakcie balu
Stary Rynek w Poznaniu wieczorem * piszemy protokół * najlepsze miejsce w szkole

piątek, 2 stycznia 2015

Mobilemix czyli podsumowanie grudnia


Hej! Witam was w nowym roku, już 2015. Na początku chciałabym wam życzyć wszystkiego dobrego w tym roku, aby był jeszcze lepszy od tego, który minął. Posumowanie roku będzie, podobnie jak rozliczenie z ubiegłorocznych celów, oraz post z celami na ten rok. W styczniu będzie dużo postów o ile znajdę więcej czasu. Sylwester miną tak jak podejrzewałam, z tą różnicą, że zamiast gwiazd Hollywood był Skype. Było wesoło, momentami nawet bardzo i nie uważam aby ten wieczór był kompletną klapą. Bywało gorzej... Ostatnią noc spędziłam w pracy, załapałam się na inwenturę, było matematycznie, musztardowo, kosmetycznie i piwnie.  Myślałam, że będzie gorzej, a wbrew wszystkiemu minęło mi bardzo szybko i całkiem przyjemnie.

Ostatni miesiąc był oczywiście zdominowany przez tematykę nadchodzących Świąt. Włączając w to próby na jasełka. Nie mogę pominąć również wizyt w Poznaniu, aż dwa razy w tygodniu w związku z kursem. Przepisy gry w koszykówkę są, swoją drogą, idealną lekturą przed snem gdy cierpicie na jego brak. Dlatego nie uczę się ich wieczorami, na bezsenność jeszcze nie cierpię. Potem był jarmark, który minął pod hasłem zdjęć. Nie zapominajmy również o maturach próbnych CKE. To co działo się na sali, a raczej w arkuszach , jest równie zawiłe co poszukiwania św. Graala. Po maturach energii brakowało, a spotęgowane było to moją chorobą, która trwała owy tydzień. Nie spodziewam się więc cudownych wyników, i mam nadzieję, że na maturze już więcej Pana Tadeusza nie zobaczę. Potem nadeszły Święta, było bardzo rodzinnie, więc co tu więcej pisać... A po Świętach wyprzedaże, wrażenia moje znacie, więc poniżej widzicie moje zdobycze. Końcówkę roku spędziłam radując się z bombki oraz grając na gitarze (marzenie zaczyna się spełniać). A potem Sylwester i rok 2015. Jak będzie tak samo cudowny jak 2014 to będę bardzo szczęśliwa! :)

A teraz idę pracować nad następnym postami, stay tuned!
Do następnego! :)

jasełka * choinka, mam do niej słabość * jarmark bożonarodzeniowy
choinka once again * kotka modelka * ozdabianie ciastek
zdobycze poświąteczne * najsłynniejsza bombka w mieście * zaczynamy naukę!

piątek, 5 grudnia 2014

Mobilemix czyli podsumowanie listopada


Hej! Nadszedł już grudzień, a to oznacza, że już niedługo święta. Cały około świąteczny szał już się zaczął, niektórzy narzekają, twierdząc, że robimy przedszkole ze szkoły a inni cieszą się z narastającej magicznej atmosfery. Zdecydowanie należę do tej drugiej grupy, a narzekania, choć czasem denerwujące obchodzą mnie tyle co nic. W ostatnim czasie w związku z kursem w Poznaniu bywam dwa razy w tygodniu, co równa się z spędzeniem krótkiego okresu czasu w galerii gdzie konsumpcyjny klimat świąt bije na kilometr. Konsumpcja konsumpcją, ale mimo wszystko miło sobie popatrzeń na ogrom lampek, choinek oraz innych ozdób świątecznych i posłuchać "Last Christmas" gdzieś pomiędzy Empikiem a KFC. Naprawdę lubię ten cały okres przedświąteczny, a cieszyłby mnie jeszcze bardziej gdyby nie próbne matury, ale co tam, przeżyję! 

Listopad była bardzo pracowity ale i zarazem świetny. Na początku miesiąca było kotowanie w tematyce o jakiej wcześniej mogłam zamarzyć - w stylu świata Harrego Pottera. Przeplatało się to z nauką do szkoły jak i nauką gry na djembe. Potem był kolejny tydzień pełen wrażeń, ale o nim pisałam szerzej w poprzednich postach. Potem odbyła się 18 koleżanki, na której zaczęliśmy snuć plany odnośnie Sylwestra oraz srebrnej corsy. Na matematyce zaczęłam czuć się jak ryba w wodzie gdyż rozpoczęła się stereometria. Potem patrząc na mapę myślałam o wyjeździe wakacyjnym 2015, Norwegio, przybywam! Potem były matury, kolorowo nie było, ale nie chowałam się pod stołem po otrzymaniu arkusza, więc spoko. W tym miesiącu dużo czasu spędzałam w bibliotece, oj ciągnie mnie do książek... A ostatni weekend listopada oznaczał ostatnią osiemnastkę, było świetnie, teraz pozostał tylko płacz, zgrzytanie zębów i oczekiwanie na Sylwestra/studniówkę. 
W minionym miesiącu obejrzałam jeden z najlepszych filmów - "Zostań jeśli kochasz", więc całe 30 dni męczyłam jedną piosenkę, która spodobała mi się aż nadto.

A teraz moi drodzy, idę odespać nieprzespany tydzień...
Dobranoc! 

gryffindoor * nauka o poranku z kawą * poetycko w szkole
18 Oli! * stereometria, nareszcie coś przyzwoitego na matmie * plany na wakacje 2015
maturalne love * najlepsze miejsce w szkole * 18 Marty!

wtorek, 11 listopada 2014

Mobilemix czyli podsumowanie października.


Hej! Tak dawno mnie tutaj nie było. Zaczęłam się zastanawiać nad sensem istnienia tego bloga. Chciałam go usunąć, ale jestem zbyt sentymentalna żeby stracić tyle wspomnień zapisanych tutaj. Nie mam czasu na systematyczne bywanie tutaj. Ostatnio staram się poświęcić więcej czasu wolnego książkom niż ekranowi komputera. Już wystarczająco dużo uwagi poświęcam temu pożeraczowi czasu. Chyba mi się to udaje gdyż  ten weekend skończyłam czytać dwie pozycje.

Ostatnio w moim życiu działo się mnóstwo rzeczy i wokół nich wszystko się kręciło. A mówię tu między innymi o kotowaniu. Tym razem to ja przejęłam pałeczkę organizatora i chyba wyszło mi to całkiem nieźle bo pierwszakom i reszcie społeczności naszej szkoły się to podobało. Mnie pozostaje się cieszyć, że udało mi się stworzyć namiastkę świata Harrego Pottera w mojej szkole. Jednego dnia czułam się również jak Hermiona, głównie przez mój cudowny DIY krawat (składniki: gładki bordowy krawat, 3m wstążki, klej Magik, igła, nitka, mnóstwo czasu i cierpliwości). Poskutkowało to zdartym gardłem i przeziębieniem. Ale żyję, mam się dobrze i nawet jestem w stanie chodzić na halę  sportową dwa razy dziennie (nie myślcie, że zaczęłam maniakalnie uprawiać jakiś sport, nic się nie zmieniło w tej kwestii). W najbliższym czasie będę w otoczeniu poezji śpiewanej i piosenki poetyckiej (ale nadal nienawidzę języka polskiego, nic się nie zmieniło). Ja już nie mogę się doczekać i liczę na to że będę mogła wam przedstawić relację z tego krótkiego szkolnego tygodnia.

Jeśli chodzi o sam dzisiejszy post, to wiem że powinnam była wstawić go 1.11 ale wtedy doświadczałam zjawiska "sardynki w puszce" - typowego zjawiska dla owego dnia w dużych miastach podczas przemieszczania się komunikacją miejską w kierunku cmentarza. Ale dzisiaj jest 11.11 więc różnica w dacie tylko jednej cyferki. W październiku rodzice określili mnie mianem zawodowej imprezowiczki gdyż zabaw osiemnastkowych było aż 4, a każda z nich była świetna. Piosenka października jest widoczna na samej górze, ciekawostka z mojego życia - kocham tę piosenkę, nienawidzę jej teledysku. W październiku miałyśmy z Alą okazję zwracać na siebie uwagę idąc przez miasto i prowadząc rower na którym były 2 ogromne kartony, dwa razy pakować w sposób kreatywny prezent, na próbach chóru śpiewać kolędy oraz narzekać na małą dawkę snu. 

Zostawiam was ze zdjęciami a sama idę spać...
Do następnego! :)

zdobycze ze spaceru * powrót do smaków z wakacji * galeria na podłodze w moim pokoju
18 Sary! * życiowe motto - do ideału z obrazka brakuje tylko "you" * 18 Ewy!
Kawa - po 18 Azji! (nie, to nie starbucks) * złoty środek...serio? 18 Wojtka! * słoneczne LO

czwartek, 2 października 2014

Mobilemix czyli podsumowanie września


Hej! Szkolne realia zaczęły nabierać jeszcze większej prędkości. Już na samą myśl o tym ile muszę się jeszcze nauczyć miękną kolana i mam ochotę schować się pod koc i nie wychodzić do świąt. Od ostatniego posta chyba niewiele się zmieniło , oprócz tego że jestem jeszcze bardziej zmęczona i nadszedł październik. Czyli miesiąc stuprocentowo jesienny, osiemnastkowy i sprawdzianowy. Do pełni szczęścia brakuje mi dodatkowych godzin w dobie i więcej kryminałów Agaty Christie w bibliotece.

Wrzesień jak to wrzesień, szału nie było. No, może byłby gdybym pojechała na obóz. Powróciłam do najlepszej szkoły na świecie i rozpoczęłam ostatni rok nauki w niej. Czułam się jak studentka na salonie maturzystów. Występowaliśmy z grupą teatralną na festynie. Nad jeziorem odbyła się 18 Karoliny. Śledziłam siatkarzy na mistrzostwach świata i kibicowałam im gdy tylko znalazłam transmisję na internecie lub  wbiłam do pewnej strefy kibica. Realizowałam ideę wartościowych poranków i częściej byłam wyspana. Odkrywałam uroki lokalnych piekarnio-cukierni. Aż w końcu odwiedziłam kawiarnię i teatr "U Przyjaciół". A miesiąc zakończyłam udanymi zakupami!  Z kolei piosenkę miesiąca odkryła Wera i to przez nią słuchałam jej cały czas (na co wcale nie narzekam)!

Ale narzekam na matmę do której teraz powracam, życzcie powodzenia...
...i do następnego! :)


school sweet school * salony czyli polibuda * coś i cośtam
mistrzostwa! * kawa o poranku (wartościowym poranku!) * uczymy się #matura
znalezione w cukierni (znów z Alą :D) * kulturalny Poznań * jesienne zakupy

poniedziałek, 1 września 2014

Mobilemix czyli podsumowanie sierpnia


Hej! Niestety cudowny czas wakacji się zakończył i teraz pozostają jedynie wspomnienia. Wrzesień się rozpoczął a ja przywitałam go gorączką 39,7. Zwolniłam się z części rozpoczęcia roku szkolnego gdyż czułam się gorzej niż źle. Teraz niby już jest lepiej, ale nadal pod znakiem zapytania jest fakt czy pojadę na obóz wędrowny. Kuuurde nooooo!

Ale za to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że sierpień był miesiącem bardzo udanym! Piosenek słuchałam całe mnóstwo więc ciężko było mi wybrać tę jedną. A co do tego co się działo, część tego miesiąca spędziłam w domu, byłam na warsztatach teatralnych i - w końcu - byłam na najlepszym wyjeździe w moim życiu. Nie chcę teraz tego streszczać na siłę bo nie chcę okaleczać słowami wspomnień. Rozpiszę się przy okazji postów z serii "Around the World".

Teraz zapraszam was do obejrzenia zdjęć, a ja idę nafaszerować się lekarstwami i spać.
Dobranoc! :)


Zatybrze * najlepsza pizza na świecie * Papa Francesco - audiencja u papieża
Palmy wszędzie - bardzo sympatyczny widok * plażowanie w Chorwacji * wodospady Kravica
Medugorje  - Bośnia i Hercegowina* smażing z ekipą na tarasie * 18 Wery!

wtorek, 5 sierpnia 2014

Mobilemix czyli podsumowanie lipca


Hej! Żyję i mam się całkiem dobrze! Melduję się na miejscu i w przeciągu najbliższych niecałych 2 tygodni nie planuję dalszych wojaży. Dopiero 16, ale o tym zdążycie się naczytać, przez te dwa tygodnie! No dobra, zatem gdzie do jasnej choinki byłam, że mnie nie było? W Gorzowie! Tradycją się stało, że co roku wybieram się do tego miasta do babci. Nie wiedziałam kiedy konkretnie tam pojadę, jedyne co było pewne, to fakt iż będzie to termin po 19 lipca. Wyszło tak, że gdy już ogarnęłam się po osiemnastce weszłam na chwilę na komputer i po telefonie cioci, która mówiła, że nie mam sama siedzieć w domu tylko przyjeżdżać, spakowałam się z prędkością światła i biegłam na autobus. Tam z kolei miałam dostęp do internetu ale nie dałam rady pisać notek. Generalnie mało czasu spędzałam na komputerze a i telefon często zostawał na dnie torby albo w pokoju i cały dzień przeleżał na komodzie. Przez ten czas dwóch tygodni rozmawiałam z babcią, z ciocią chodziłam na basen i na zakupy, z młodszą kuzynką urządzałyśmy maratony "Świnki Peppy" a wieczorem gdy miałam trochę czasu dla siebie czytałam książkę a potem ćwiczyłam z Mel B i Tiffany. Nie obyło się również bez wojaży! Plażingowanie nad jeziorem oczywiście było, choć śladów w postaci opalenizny nie zostawiło... Korzystając z uroków pracy cioci jeździłam z nią do okolicznych miejscowości i gdy ona załatwiała sprawy służbowe ja chodziłam i zwiedzałam! I ponownie byłam w Słubicach i Frankfurcie, to już jest mój stały punkt wakacyjnych wojaży! Wróciłam w niedzielę po wystaniu w dwóch korkach na drodze po przejściu nawałnicy! Mieliśmy szczęście, że ominęły nas takie atrakcje drogowe...

Rozpisałam się strasznie, jednak mam nadzieję, że nie pouciekaliście sprzed ekranów! Lipiec pod względem muzycznym był naprawdę bogaty, miałam niemały problem przy wyborze tego, co umieszczę na górze posta. Piosenka, która się tam znajduje jest czymś z czym nigdy wcześniej nie miałam do czynienia i jak na razie nie przypuszczam aby moje muzyczne horyzonty rozszerzyły się to takiego stopnia. No dobra, zatem skąd to się u Ciebie wzięło? Stąd, że na obozie przetrwania (o którym pisałam w poprzednim poście) koleżanka słuchała K-pop'u. Ta piosenka spodobała mi się niesamowicie i słuchałam jej bardzo często. Jednak w związku z tym iż teledysk nie trafia w moje gusta (jeśli nigdy nie mieliście styczności z k-pop'em -tak jak ja- to możecie być zdziwieni ;))  wrzucam wam film pokazujący układ do piosenki. Sama bym chciała tak tańczyć jak oni ;) Warto obejrzeć chociażby po to, żeby zobaczyć układ. Jeszcze wspomnę, że podobnie jak piosenka tego koreańskiego zespołu męczony był soundtrack z filmu "Mamma Mia". Z kolei Abba to zespół tego miesiąca a ich piosenki są idealne do sprzątania (przetestowałam).

Tymczasem ja idę spać, jutro dzisiaj dzień drugi warsztatów teatralnych. Jak przeczytacie tego posta to zapewne będzie już ranek więc życzę wam...
...miłego dnia! :)

nocka u Ali: Perła i Niespodzianka * obóz naukowy (i przetrwania w jednym) * 18 Agaty!
#jem arbuzy #plażing * wakacyjny niezbędnik * wypady nad jezioro (deszcz chyba nas polubił)
kamienice w Gorzowie * Słubice * Lusia - jedna z najpiękniejszych kotek 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Mobilemix czyli podsumowanie maja


Hej! Weekend był jednym z najlepszych w moim życiu. Zrealizowałam jeden z celi (i ciche marzenie) oraz spełniło się inne. Takie na którego sposób czekałam długi długi czas, zawsze coś stawało na przeszkodzie a teraz przyszło to w nieoczekiwanym momencie. Jestem niesamowicie szczęśliwa z tego powodu ale więcej napiszę o tym w innym poście, gdzie zaserwuję wam więcej informacji. 
Aktualnie mogłabym określić mój stan jako "Głębokie rozkminy" i jest wielce nieprawdopodobne abym do takiego wniosku doszła. A skoro już na jakiekolwiek przemyślenia mnie naszło to może i warto to napisać. Gdyby nie historia to wielce prawdopodobny byłby fakt, że lata 50 myliłabym z epoką dinozaurów. Coraz częściej przyłapuję się na słuchaniu piosnek z tamtego okresu a i fascynuje mnie postać Audrey Hepburn. Ciekawy jest też fakt iż uwielbiane przeze mnie spodnie, w tamtych czasach założone przez kobietę były tak dziwnym zjawiskiem tak jak dzisiaj zobaczenie kogoś w skafandrze kosmicznym na środku ulicy. Nie mam pojęcia do jakich wniosków moje rozkminy (zapisane w ogromnym skrócie) mogę dojść, co nie zmienia faktu iż w świat lat 50 chętnie się zagłębię (zaczynam już dzisiaj słuchając Bobby`ego Darina). 

Lecz dzisiaj czas na podsumowanie maja. To już rok odkąd zdecydowałam się na publikowanie miesięcznych podsumowań! Fajnie, że realizacja tego typu postów mi wychodzi! Był to bardzo zakręcony miesiąc, pełen wrażeń, stresów, słońca i hulankach przy muzyce do białego rana. Czyli spędziłam go bardzo miło a teraz.... Czerwiec, do wakacji zostało tak niewiele czasu, czas najwyższy zacząć zaplanować te cudowne 2 miesiące. 

A teraz idę spać, dobranoc! :*


majówkowy festyn * lody * zachód nad jeziorem
Lenka! Zrób dzióbek! * 18 Ali :D * produkcja zaproszeń
słoneczne przerwy * pizza nad jeziorem * moja zabawa 18! 

czwartek, 1 maja 2014

Mobilemix czyli podsumowanie kwietnia


Hej! Dzisiejszy dzień była bardzo leniwy. Z samego rana wyspałam się za wszystkie czasy, o 13 stwierdziłam jednak, że wypada się ogarnąć. Po 15 spotkałam się i poszłyśmy na majówkowy festyn w naszym mieście, było bardzo fajnie, spotkałyśmy kilku znajomych a ja zrobiłam zdjęcie które zdecydowanie mogę zaliczyć do grona moich ulubionych. Może wam je później pokażę. Potem poszłyśmy na lody i ponownie do parku, tym razem bez dodatkowych atrakcji! Jak wróciłam do domu to odwiedziła mnie kuzynka, przy okazji pobawiłam się z małym Dawidkiem, który przy okazji obrabował mnie z kilku lizaków z wczorajszego bukietu! :) I tak jakoś zleciał mi ten dzień!

Ale przyszedł również czas na podsumowanie kwietnia! Piosenką tego miesiąca była ta piosenka z bajki Disney. Co najśmieszniejsze, dobry miesiąc zabierałam się aby ją obejrzeć i do dzisiaj mi się nie udało! Ale piosenkę uwielbiam, z tym, że w wersji angielskiej, lepiej mi się ją śpiewa niż polską! A co do wydarzeń. Działo się dużo fajnych rzeczy! Począwszy od wspaniałej pogody, kwiaty, lody przez ME i Hiszpanów (a konkretnie tego jednego z numerem 9), na moich urodzinach kończąc! Miesiąc pełen wrażeń! :)

Teraz się z wami żegnam, do napisania i dobranoc! :)

 Noc w LO * kwiecista promocja * nowa lodziarnia obok szkoły
Mistrzostwa * Czesi, woda truskawkowa, but i "come, come!" * 18 Mateusza!
klasowe "wagary" nad jeziorem * przygotowania na wyjazd od Włoch * niezbędnik solenizantki ;D

wtorek, 1 kwietnia 2014

Mobilemix czyli podsumowanie marca


Hej! Wróciłam z turnieju. Cała, w jednym kawałku. Bez skrzynki rozbitych pomidorów na głowie. Czyli jakby nie patrząc było całkiem dobrze! A teraz na serio! Bardzo mi się podobało, choć denerwowałam się jak mi coś nie wychodziło. Końcem końców nie zajęliśmy ostatniego miejsca więc było dobrze. Najlepiej grało mi się w drugim meczu, pewnie dlatego, że najlepiej mi wtedy cokolwiek wychodziło! (Co nie zmienia faktu, że i tak "nakrzyczę" na pewnego pana P przy najbliższej okazji!). Było to bardzo fajne doświadczenie i gdyby nie moje beztalencie to może i zapisałabym się do SKS. Ale do tego mi daleko więc jak na razie rezygnuję! 
Dzisiaj też był drugi dzień rekolekcji, było bardzo fajnie - mamy świetnego rekolekcjonistę! :)

Ale, jest prima aprilis. Oprócz dnia, w którym żarty sypią się koszami to oznacza również podsumowanie miesiąca. Marzec minął spokojnie, bez żadnych szalonych atrakcji. Zakochałam się w piosence powyżej, tym bardziej, że bardzo lubię oryginały obydwu utworów. W owym miesiącu rozpoczęłam realizację jednego z fajniejszych postanowień noworocznych z czego niesamowicie się cieszę! W marcu podniosłam się z "kryzysu blogowego" i "celebrowałam" na swój sposób Dzień Św. Patryka. Występowałam na zamku i pierwszy raz w tym roku spotkałam się z Esther! Na kwiecień mam bardzo ambitny plan co do umieszczania postów codziennie, aby... zapamiętać ostatni miesiąc mojego "dzieciństwa"! Gdyż 30 kwietna zbliża się nieubłaganie jak i magiczna liczba 18. Lecz nie dramatyzuję, bo i po co? :)

Miłego wieczoru wam życzę!
Do jutra! :)

konkurs piosenki (kompromitacja mojego życia) * różyczka z okazji 8 marca * nocny spacer po meczu z koleżanką
rysunek techniczny na mariańskich schodach * Irlandia! * ponownie nocne randki z historią
20 km rowerem - lubię to! * teatralny Poznań! * Koncert Mezo w King Crossie

niedziela, 2 marca 2014

Mobilemix czyli podsumowanie lutego



Hej! Ostatnio jest tutaj mnie wyjątkowo mało, już nie chodzi o brak weny czy jeszcze coś innego. Mam mnóstwo nauki i sama się dziwię jak przy niewielkiej ilości przedmiotów jest jej aż tyle. Kalendarz pęka w szwach! Po prostu będę pojawiać się tutaj rzadko ale postaram się aby posty były jak najlepsze. 
W piątek odbyły się nasze szkolne połowinki. Powiem wam, że szału nie było (nie tak źle żebym ryczała skulona pod stołem, bez przesady). Sala była spoko (moje serce skradło 10 ogromnych kul dyskotekowych pod sufitem♥), tylko dj był średni (w stosunku od niektórych był trochę chamski, puszczał wolne kawałki). Generalnie bawiłam się fajnie tylko panowała dziwna atmosfera... Pod koniec czekałam aż się skończy. Ale za to byłam zadowolona z mojej sukienki! Na początku nie byłam do niej przekonana w 100% ale zdała egzamin. Było dużo rozkloszowanych sukienek a ja poszłam w frędzle! (Coś w tym jest, że fajnie jest wyglądać inaczej.) Baletki wytrzymały czwartą zabawę i są w stanie idealnym! (Post z butami i sukienką KLIK) Nawet udała mi się idealna czarna kreska nad okiem! Chociaż pod tym kątem wyszło. Dobra, koniec narzekania! 

Luty minął szybko, tym bardziej, że jest to najkrótszy miesiąc w roku. Zauważyłam że rozpoczęłam go imprezą (18) i podobnie go zakończyłam (połowinki). Szkoda tylko że początek była taaaaaaaaaki fajny a koniec już niekoniecznie. Luty to również miesiąc w którym miałam ferie, a spędziłam je bardzo miło! Był bal karnawałowy w stylu postaci z Disneya. Generalnie luty mogę ogłosić miesiącem Disney. Nadrobiłam 4 filmowe zaległości i przy każdej możliwiej okazji śpiewałam pod nosem piosenki (KLIK, KLIK, KLIK). I są akurat z moich ulubionych bajek! A już kończąc, na samej górze macie piosenkę odkrytą w lutym, która zdobyła moje serce. ;)

Zmykam najpierw do pracy a potem do nauki! Do następnego! :)


18 koleżanki - Ani * Lusia - kotka brytyjska * "Śnieżka" w Gorzowie - polecam!
nadrabianie zaległości * Kamil Stoch! pewnie że oglądałam Igrzyska! * Sinus i cosinus dajcie 4 minus!
wiosenny akcent w pokoju * spacer na jeziorem * Kule dyskotekowe - połowniki

poniedziałek, 10 lutego 2014

Mobilemix czyli podsumowanie stycznia


Hej! Koniec. Koniec obijania się, wmawiania sobie: "Napiszę coś jutro." Zbyt długo mnie tu nie było, i właśnie przez tą piosenkę którą wrzuciłam wam powyżej nabrałam tej chęci. Wróciłam do wspomnień. Nie wiem czy dobrze bo zrobiło się sentymentalnie i trochę smutno. Nie mówię o tej bliższej przeszłości. Pomimo jednej niezbyt przyjemnej sytuacji była naprawdę fajnie. W pierwszy weekend ferii wybawiłam się na osiemnastce koleżanki z klasy a już w poniedziałek byłam w Gorzowie. Nie miałam tam sprzyjających warunków do pisania postów, stąd może też to moje odkładanie na później. Poczyniłam tam niewielkie zakupy, przybyłam z cekinową bluzką z Zary (kocham gorzowskie sh), dresami (co na mnie jest bardzo dziwne) i t-shirtem z kołnierzykiem. Oprócz tego napadłam Douglasa gdzie również kupiłam kilka drobiazgów. A nocami oglądałam stare bajki Disney, wiecie, Kopciuszek, Śpiąca Królewna i te sprawy. Zrobiłam sobie powrót do przeszłości. Co ja będę więcej was zanudzać, było bardzo fajnie! :)

Styczeń minął dawno temu, za chwilkę połowa miesiąca i "walenie w tynki" a ja dopiero teraz wstawiam podsumowanie miesiąca. Niby mogłam wstawić posta w sobotę, ale nie, bo trzeba zrobić zdjęcia na stronę i uszykować się na zabawę. A niedziela, hę? Narzekałam na bolące stopy, nogi i odsypiałam, nie było szans, mówię wam! A poniedziałek wyjazd! I tak nie czuję się usprawiedliwiona, ale, jakieś powody są więc na dobrą sprawę tragicznie nie jest :D Ale się rozgadałam, a i tak nic konstruktywnego wam nie przekazałam! Idę spać bo wstałam dzisiaj o 6 rano. 

Dobrej nocy! :)

zbieramy, 4 rok z rzędu! * wiosna? * bawio sie! 18!
a oto lekcje w terenie * taaaaaka mgła! * i śnieg!
puk, puk! kto tam? historia! * jeszcze więcej śniegu! * pocztówka z Salzburga 

środa, 1 stycznia 2014

Mobilemix czyli podsumowanie grudnia


Hej! Pierwszy post w 2014! Rok minął szybko i był naprawdę obfitujący w mniejsze lub większe osiągnięcia! A z tym, który właśnie się rozpoczyna wiążę wielkie nadzieje. Motywem przewodnim będzie samorealizacja lub, jak kto woli, rozwój osobisty. Typowo noworocznych postanowień nie zabraknie ale postaram się je ograniczyć. Zawsze musi istnieć pojecie umiaru, gdyż nakładając sobie dużą liczbę celi czy też postanowień, możemy czuć się przez nie przytłoczeni. Ale szerzej o moich celach napiszę w innym poście. Posumowanie roku blogowego i osobistego będzie, jak się z tym uporam i znajdę odpowiednią dawkę mobilizacji! :) <czy to serio zabrzmiało tak poważnie jak mi się wydaje? :o>

A co do podsumowania grudniowego, motywem przewodnim oczywiście były wszechobecne Święta. I to one zdominowały ten mix zdjęć. Ale jak i cały miesiąc minęły bardzo szybko i zaprowadziły nas do nowego roku. Czy będzie lepszy? Mam nadzieję, i szczerze wam tego również życzę! :)

Do następnego! :)

cappucino z rana na poprawę humoru! * pieczenie muffinek * piernikowy piątek
świąteczne zakupy * miesiąc owocny w przeczytane pozycje * znajdź odpowiednie drzewko na święta!
Jarmark Bożonarodzeniowy * Święta * poświąteczne zakupy

niedziela, 1 grudnia 2013

Mobilemix czyli podsumowanie listopada


Hej! Witam was w grudniu! Jednym, z najlepszych miesięcy w roku, święta nadchodzą wielkimi krokami. Ich atmosferę zaczyna się czuć w powietrzu. A ja mogę zaczynać rozglądać się za ozdobami świątecznymi, i myśleć jak udekorować pokój bez wyrzutów sumienia: "nie szalej, jeszcze za wcześnie". Playlista świątecznych piosenek się tworzy, a ja od kilku tygodni odliczam czas do świat. W swoim kalendarzu, jak i w kalendarzach innych osób, które mają to nieszczęście siedzieć ze mną w ławce. A jak to jest u was? Też nie możecie doczekać się świąt? A mówiąc, o świętach. Nie wiem jeszcze co chciałabym dostać na gwiazdkę, myślę i myślę. Ale jak coś znajdę na internecie to zazwyczaj jest to książka. Rodzice mi się zaczynają dziwić ile tych książek chcę! Dużo. Tym bardziej że w na stronie znak.com.pl wpisując kod rabatowy rabat50 otrzymujemy 50% zniżki na każdą książkę! Jak się o tym dowiedziałam siedziałam do 2 w nocy szukając ciekawych pozycji do przeczytania... Takie coś jest bardzo niebezpieczne!

Listopad, tak jak się spodziewałam minął bardzo szybko i z mnóstwem wrażeń, co nie pozwoliło mi na złapanie jesiennej chandry! (A jeśli ktoś z was jeszcze się z nią zmaga zapraszam po posta z zeszłego roku! KLIK.) W minionym miesiącu było kotowanie, pewien konkurs, premiera "W Pierścieniu Ognia", wizyta w Poznaniu, wygrana w konkursie u Agaty, Kevin w telewizji, i mnóstwo wypadów na zdjęcia! Czasami nawet brakowało mi czasu na naukę! Weźmy na przykład naukę z historii, poszłam spać po 3 w nocy... Ale nie narzekam, dzisiaj spałam do 12...  :D

Teraz idę zerknąć do książek, a wam życzę dobranoc! :)

wizyta w Gorzowie * pocztówka od Esther * ćwiczymy kolędy na chórze
kotowanie * śpiewający wieczór * cały dzień ze zdjęciami
premiera "WPO" * świątecznie w Empiku * Kevin w telewizji! :D

poniedziałek, 25 listopada 2013

Początek weekendu z wrażeniami czyli premierowo - "Igrzyska Śmierci: W Pierścieniu Ognia "



Hej! Jest nowy post! Wprawdzie trochę opóźniony ale... Z bonusem! Mamy nowy wygląd bloga! :) Naszło mnie na zmiany wczoraj o 23. Dzisiaj je dokończyłam i jestem zadowolona z efektu. Jednakże... Chciałabym mieć ciut inne tło. Nie gładkie, ale jakiś delikatny wzór (np. jak TUTAJ) Próbowałam stworzyć coś swojego w programach graficznych wszelkiego rodzaju ale zawsze kończyło się to stwierdzeniem "itakmisienieuda". Może jutro coś wykombinuję, jak mnie najdzie wena. A wam się podoba nowy wygląd? A może poprzedni był bardziej w waszym guście?

Z Poznania wróciłam szczęśliwa i z okrzykiem na ustach "Jestem głodna, spać, KAWY!" Ale zacznę od początku. W piątek po lekcjach jak wróciłam do domu szybko się spakowałam, przebrałam (fragment ałtfitu TU) i wyruszyłam do wielkiego miasta. Na miejscu spotkałam Esther, przeszłyśmy się po Browarze gdzie zajrzałyśmy do Rossmanna i Super-Pharm. Potem spacerem ul. Półwiejską weszłyśmy do Hebe i do Biedronki. I to był koniec zakupów na dzień piątkowy. Potem postanowiłyśmy udać się do kawiarni literackiej "U Przyjaciół". Najwspanialsze miejsce w Poznaniu. Pisałam o nim TUTAJ. Posiedziałyśmy tam chwilę i wypiłyśmy gorącą czekoladę! Mniam.... Ale musiałyśmy się zwijać bo godzina 22 zbliżała się nieuchronnie. O 21:30 już byłyśmy w Multikinie czekając na przyjście M.  A tam.. Tłumy! Ne sądziłam, że na nocy Igrzysk Śmierci będzie tak dużo ludzi! O 22 już siedziałyśmy na swoich miejscach, na początku była wyświetlana pierwsza część. Bardzo fajnie było ją zobaczyć na dużym ekranie. A potem szybka przerwa, podejście do lustra skwitowane słowami "jak ja wyglądam" i powrót na premierę. Trzeba przyznać, była wspaniała! Historia była naprawdę świetnie zekranizowana. A wrażenia? Był śmiech, były i łzy. Esther jarała się Finnickiem, a gdy była scena pocałunku Katniss i Peety sala wzdychała, a my nie mogłyśmy powstrzymać się ze śmiechu :D Potem o 4 nad ranem wracałyśmy autobusem do przyjaciółki, która mieszkała 5 minut drogi od stadionu, widok z jej okna był obłędny! Poszłyśmy spać o 6, obudziłyśmy się o 10 wyglądając jak zombie. Potem znowuż we 3 wsiadamy w tramwaj i jedziemy do centrum, razem z M. odprowadziłyśmy Esther i pozwiedzałyśmy Poznań City Center. Galeria przypadła mi do gustu głównie ze względu na lokalizację, czuję, że będę tam bywać często! Z M. posiedziałyśmy w Empiku gdzie nasłuchałam się świątecznych piosenek i TK Maxx. A potem i ja musiałam się zwijać! A szkoda, bo nasze spotkanie było bardzo fajne ale zbyt krótkie, musimy je kiedyś powtórzyć! Po powrocie do domu czekał na mnie wypad na zdjęcia i wieczór z Kevinem. Zawsze go oglądam jak leci w telewizji. Taka tradycja :)

Teraz kończę, idę pouczyć się słówek z angielskiego...

Dobranoc! :) 


I mobilemix z tamtych dni :)
plac wolności * czekolada "U Przyjaciół" * już w kinie
w oczekiwaniu u film * premiera! ♥ * czekając na autobus
warto spróbować! mniam! * widok z okna * empik

niedziela, 3 listopada 2013

Mobilemix czyli podsumowanie października


Hej! Październik minął bardzo szybko. Prawda? Pierwsze dni listopada należały do tych przyjemnych ale i męczących. Spędziłam je w gronie rodzinnym. Spotkałam sporą część rodziny, z którą nie widziałam się od dawna. Trochę zmarzłam, pomimo tego, że miałam na sobie ubrane zimowe rzeczy! Jeszcze nie przywykłam do tak niskich - jak mi się wydaje - temperatur. Z kolei w autobusach komunikacji miejskiej z powodu znanego u mnie pod kryptonimem "sardynek w puszce" - było duszno, ciasno i gorąco. Ostatnio przeczytałam nowy post mojej ulubionej dramione KLIK. Takiego napadu śmiechu, którego można nazwać histerią podczas czytania nie miałam od dawna. Kto lubi historie fanfiction z Harrego Pottera - gorąco polecam. A, i jeszcze jedno. Post miał być w piątek ale miałam spore utrudnienia za które przepraszam.

Październik nie był miesiącem, w którym dużo się działo. Należał do tych przeciętnych chociaż nie mogę powiedzieć, że był nudny. Chociażby pod względem akcji, której podsumowanie jest w poprzednim poście. Kto nie widział odsyłam poniżej. Listopad zapowiada się bardzo ciekawie, premiera filmu "W pierścieniu ognia", kotowanie, pewna konkurs międzyszkolny (o którym wam szczegółów nie przybliżę ponieważ to prowadziłby do zdradzenia mojego miejsca zamieszkania, a trochę prywatności należy mi się mimo wszystko) oraz sam fakt że do świąt będzie coraz bliżej. A teraz, wracam do lekcji.

Do napisania! :*
(Mam nadzieję, że jutro, bo do poniedziałku u nas w szkole kotowanie, drżyjcie pierwszaki!)


pobyt w Gorzowie * gra na PS w Harrego Pottera - powrót do gier z dzieciństwa, jeszcze sprzed czasów potteromaniactwa * spacery w parku
wypady z rodzicami do lasu * złota jesień - na PKS * nauka pełną parą! - angielski
zimowe zakupy * spontaniczny wyjazd do Poznania "U Przyjaciół" * wieczory z książkami A.Christie