wtorek, 30 kwietnia 2013

Happy birthday to me czyli siedemnastkowo



Hej!
Właśnie przyszedł jeden z najfajniejszych dni w roku, po pierwsze jutro zaczyna się weekend majowy a po drugie, dzisiaj mam urodziny! :D
Co zrobiłam przez kolejny rok w moim życiu? Oj dużo,  nie będę wam tego wymieniać bo wyszedłby wtedy post w stylu "Podsumowanie 2012". A takiego czegoś nie chcę pisać bo przecież zbyt częste wracanie do przeszłości nie zawsze jest dobre,  chyba że wspomnienie są naprawdę wspaniałe (ja uwielbiam wracać myślami do czasów gdy chodziłam razem z Esther do klasy ♥) Ważne jest to co jest teraz, cieszmy się tym bo jesteśmy coraz starsi a im lat nam przybywa tym więcej rzeczy już nie wypada nam zrobić (czy tylko mi się wydaje czy mówię jak jakaś staruszka? O.o) Te lata które teraz mijają już nie wrócą, starajmy je wykorzystać jak najlepiej!
Ot co!
Na urodzinowe refleksje mi się wzięło. Wybaczycie? :D

Ale kompletnie nie mam pomysłu na "speszjal" post, na moje zdjęcia nie macie co liczyć, musi wam wystarczyć ileś tam procent mojej twarzy na pasku bocznym bloga ;) Ale, skoro jestem na blogosferze już prawie półtora roku to ujawnię wam kilka faktów o mnie, o których nie wiecie!

lubię żużel. mam 180 wzrostu. mam brata [zło wcielone, ale nie potrafimy bez siebie żyć :)]. nie jestem typem imprezowiczki i bardzo rzadko chodzę na imprezy ale jak już na jakiejś się znajdę zawsze bawię się wspaniale. zgubiłam się kiedyś ze znajomymi w Dublinie. jestem na profilu mat-fiz i nienawidzę fizyki. jak byłam mała mieszkałam na wsi. moją przyjaciółkę od serca poznałam dopiero w gimnazjum. nienawidzę sprzątać ale lubię mieć porządek. bardzo lubię minimalizm. nie palę, nie piję, nie ćpam i nigdy: nie paliłam, nie ćpałam, nie piłam. razem z Esteher lubimy się jarać Tomem Feltonem i innymi przsytojniakami. jestem bardzo wrażliwa. jeszcze nigdy nie byłam w szpitalu. chciałabym spotkać J.K.Rowling i aktorów odgrywających role bohaterów z HP (Oliver&James, Emma, Tom, Daniel, Rupert, Alan, Bonnie, Helenę. W sumie wszytkich). prawie się poryczałam gdy wjeżdżałam do Paryża. bardzo łatwo się wzruszam. do Harrego przekonałam się dopiero w gimnazjum. lubię kabarety. nie mam ulubionej pory roku, każda jest piękna na swój sposób. uwielbiam oglądać komedie romantyczne i love story. chciałabym zwiedzić cały świat. wierzę w spełnianie marzeń. cieszą mnie najmniejsze rzeczy. często nie pokazuję że jestem smutna. kocham czytać książki. uwielbiam zakupy [niezależnie czy na bazarku, w sh czy galerii] jestem za dobra, pomagam nawet tym osobom które są dla mnie fałszywe. spełniłam część swoich marzeń. najbliższe marzenie: polecieć do Londynu na co najmniej 2 tygodnie. śpiewam w chórze. nie mogę żyć bez słodyczy i muzyki. uwielbiam oglądać filmiki na youtube: modowe i haule. o istnieniu blog wiedzą 2 osoby z najbliższego otoczenia. jestem dosyć skryta.uwielbiam się śmiać. staram się być optymistką.

Jak na mnie powiedziałam wam o sobie bardzo dużo, i jak na razie to powinno wam wystarczyć. Nie lubię za bardzo mówić o sobie więc poczyniłam duży krok jeśli o to chodzi :)
Życzę wam wspaniałego weekendu majowego! 

źródło: http://weheartit.com/entry/51821269/via/theresiasandahl

sobota, 27 kwietnia 2013

Co w torbie piszczy czyli zamówienie z oriflame

Hej!
Po pierwsze. Przepraszam za brak wczorajszego postu inspiracyjnego, po prostu zabrakło czasu, napatoczyło mi się mnóstwo obowiązków, których po prostu nie mogłam odłożyć na dzień dzisiejszy.
Po drugie. Byłam w szoku gdy weszłam przed chwilką na bloga a pod poprzednim postem znalazłam 33 komentarze! Niby komentarze są na moderację ale jak się dodaje po 1, czy 2 to tego się po prostu nie widzi :) Mała rzecz a jaki uśmiech wywołało to na mojej twarzy! :)
Po trzecie. Dwa posty niżej pokazywałam torbę z zamówieniem z oriflame. Więc tak jak obiecywałam pokazuję co znajduje się w środku :)
Uwaga, będzie dużo ochów i achów! 


Krem do rąk, skusiłam się na niego ze względu na to ze mój waniliowy się skończył. A ten był akurat w promocji. Były dwa warianty zapachowe w promocji jednak ja wybrałam malinę&miętę gdyż chciałam bardziej orzeźwiający zapach na wiosnę/lato. Krem ma fantastyczną konsystencję i obłędny zapach. Polecam każdemu z osobna! :)

Mydełko dostałam jako prezent do zamówienia, na razie jeszcze go nie otworzyłam ale kusi, oj kusi :D

Rozświetlacz, polecała mi go znajoma, że jest bardzo, ale to bardzo lekki, skóra wygląda na odświeżoną i rozpromienioną, delikatnie (!) kryje. Zgadzam się z tym w 100%. I do tego piękny brzoskwiniowy zapach!

Wszystkie moje błyszczyki się skończyły a to oznaczało, że mam kolejny pretekst do kupienia kolejnego mazidła do ust! Kolor delikatny, zapach waniliowy (♥). Na długie utrzymywanie na ustach u mnie nie ma szans ale mieści się do kieszeni więc nie stanowi to problemu :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Wiosenna lista "must have" czyli czego mi brakuje do pełni ciuchowego szczęścia

Hej!
Wiosna zawitała u nas na dobre a więc i garderobę na bardziej wiosenną wypada zmienić (gadanie, każdy powód jest dobry! ^^) Ja swoje poczynania w tymże kierunku rozpoczęłam już ok 2 tygodnie temu w Sinsay (kto nie widział KLIK!)  Tam też upatrzyłam sobie ciuchy które zamierzam sobie kiedyś (wiem, to pojęcie względne) kupić. Ale podczas buszowaniu po internecie znalazłam jeszcze mnóstwo innych rzeczy które w oko wpadły a nie pogardziłabym gdyby znalazły się u mnie w szafie :D Znalazła się tam również spódniczka, urzekła mnie strasznie, jest cudowna ale, nie dla mnie bo generalnie do miłośniczek spódniczek/sukienek nie należę (Esther i M. coś o tym wiedzą :D) Ale dodałam do tej listy, może wam się spodoba? 
Więc zapraszam na przegląd Must Have tej wiosny!
(Jeden subiektywny przegląd już był w którym królowały pastele, teraz postawiłam na bardziej uniwersalne kolory)


1. Spódniczka o której wspominałam, ma piękny krój, i czarne elementy, możecie zestawić ją w trampkami i zwykłym t-shirtem albo  wpuszczona do środka modną w tym sezonie koszulą w paski i litami, opcji jest mnóstwo a każda jest świetna! ~Sinsay 59,99

2. Pieszczocha, jeden z moich priorytetów, swoją zgubiłam (chlip) podczas jednego z występów Ślubów Panieńskich. Ten który widzicie ma idealny model, tyle że wolałabym kolor czarny, a może zaszaleć i kupić wersję letnią, białą? ~Sinsay 12,99

3. Jeśli chodzi o mnie to jestem totalnie pasiakowa, wszystko co ma paski jest przepiękne, a ten t-shirt jest piękny sam w sobie, do dżinsów, pod marynarkę, szorty, trampki, sandały. Pasuje do wszystkiego i ta urocza kieszonka :3 ~Sinsay 24,99

4. Każdy chyba już zna rozsławione przez Alexandra McQueena chusty Skull Scarf. Wiem, wiem motyw czaszki, ale powiedzcie czyż nie jest piękny? Tylko czarnej ramoneski brakuje do szczęścia! ~Sinsay 24,99

5. W tej listonoszce zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Modne w tym sezonie neonowe żółte jakoś nie wpadają w moje klimaty ale ta, toż to jest istne cudeńko! Już ją widzę u siebie, tylko papierowego Kazimierza i Mieszka brakuje ^^ Krótko i zwięźle (jak na mat-fiza przystało) Kiedyś musi być moja! ♥ ~Sinsay 59,99

6. Znacie moje ubolewania na temat poszukiwania idealnego lakieru w kolorze miętowym a jeśli już takowy znajdę to dostępny jest za siedmioma górami i Hogwartem  i w cenie która powala z nóg. W końcu dzięki Kasi z loveandgreatshoes znalazłam! Idealna mięta, to jest to! :D ~Sally Hansen Green Tea TUTAJ  12,49

7. Nie wiem co mnie naszło żeby do listy must have dodać pomadkę. Jedynym mazidłami do ust są balsamy i ewentualnie błyszczyk. Ale nie ukrywam że jestem totalnym bladziochem i na jakieś większe okazje przydałoby się dodać sobie trochę kolorku. Stąd mój pomysł na pomadkę w delikatnie koralowym kolorze. ~Barry M 21,76 TUTAJ

8. Taki model torebki podoba mi się od dawna, tym bardziej że można ją nosić na dwa sposoby, w ręce, i długim pasku na ramieniu.  Z tego co czytał u innych dziewczyn na blogach jest tez całkiem pojemna. I kolor także typowo mój, brązowy! :) ~MIZENSA Jenny 79,00 TUTAJ

9. Podobna koszula pojawiła się w ostatniej wiosennej liście marzeń. Niestety to co zobaczyłam w sklepie daleko odbiegało od zdjęcia w internecie więc trochę zawiedziona wróciłam do domu. Kolejną koszulę w kolorze różowym (O.o) znalazłam gdzie indziej, już dawno szukałam czegoś podobnego, można ją nosić na różne sposoby, bardziej casualowo z klasycznym t-shirtem lub wpuszczoną w spodnie i narzuconą na wierzch marynarką. Prosto i całkiem wygodnie. ~Sinsay 69,99

______________________________________________________
P.S. POWODZENIA TRZECIOKLASIŚCI! :)
Następny post będzie o zawartości torebki z oriflame! Obiecuję! :)
 Moja blogowa działalność się rozrasta, założyłam aska, pytać! :)
KLIK KLIK KLIK

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Dwustronne torby i sandałowy ideał czyli o wyprawie pod Poznań




Hej!
Wczorajszy post miał być typowo pamiętnikowy i takowy był więc dzisiaj może o czymś co zainteresuje was bardziej :) W niedzielę z samego rana wybraliśmy się pod Poznań kupić bratu buty do grania w koszykówkę. Więc i ja postanowiłam coś na tym skorzystać, w końcu się zmobilizowałam i kupiłam sobie piłkę do siatki, wprawdzie do siatki plażowej, ale do grania u babci będzie jak znalazł (już nie będę musiała grać jakimś flakiem :3). Potem, skoro już byliśmy w okolicach  Auchanu to rodzice postanowili kupić kilka rzeczy spożywczych a ja poszłam na pasaż, pochodziłam ale nic nie spodobało mi się na tyle żeby musieć to kupić teraz, oprócz sandałów w CCC, zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia, tłumaczyłam sobie że mam 2 pary, po co mi więcej? Ale jedne są stare, a drugie zielone (zielony nie pasuje do wszystkiego :D) Ehhh.... Ale czuję że prędzej czy później wylądują u mnie xD Potem weszłam do Carry, niestety tam również nic nie powaliło mnie na kolana. Zainteresowało mnie tylko pewne torby, a mianowicie dwustronne! Masz torbę  miętową, znudził Ci się, przekładasz na lewą stronę i voilà, torba zmieniła kolor na granatowy :D
A pod spodem kilka zdjęć robionych telefonem (wiem, ich jakość powala xD)


1. Dwustronne torby (Carry 89,90 bodajże)
2. Pasaż w Auchan
3. Sandałowy ideał (czarne) ♥
4. Decathlon
5. Zakupy, balerinki teoretycznie mamy, w praktyce przygarnęłam je sobie xD

_________________________
Zamówienie z orfilame, chcecie wiedzieć co jest w środku? :D

sobota, 20 kwietnia 2013

Brak pomysłu na inteligentny tytuł posta czyli efekty niewyspania się

Hej!
Klawiatura przestała się buntować, co poskutkowało ilością tekstu poniżej xD

Jak przeczytaliście w pasku bocznym post miał być w sobotę i jest! (o ile się wyrobię, jest 23:20). To zacznę od tego co działo się w czwartek (to co będzie poniżej to będzie również tłumaczenie się z mojej nieobecności ;) )

Pogoda w czwartek była tak piękna że grzechem byłoby spędzenie tego dnia w domu, więc zaraz po szkole poszłam do domu zostawić plecak i wybrałam się z M. na krótki spacer, krótki, bo godzinę później miałam próbę. Pospacerowałyśmy obok jeziora wygrzewając się w promieniach słońca. Niestety (albo stety) trzeba było się zwijać bo czas naglił a trzeba było na próbę zdążyć (i tak nie zdążyłam xD) ;) A na próbie tak jakby nam z lekka odwalało (w łagodnym tego słowa znaczeniu), co skutkowało nagranymi prze ze mnie filmikami, ajajaj... jak teraz na nie patrzę to chce mi się śmiać, co my tam wyprawialiśmy... A potem jak wróciłam domu to nawet nie było za bardzo czasu żeby na komputer wejść...

Piątek u mnie trwa do dzisiaj xD Jak wczoraj (jest 23:28) wstałam do szkoły to nie było momentu żeby się porządnie wyspać... Najpierw próba, lekcje i czwarte już z kolei wystawienie "Ślubów Panieńskich" Głupawkowy nastrój pozostał z dnia poprzedniego i powstawały kolejne bardziej i mniej beznadziejne filmiki, nawet w czasie przedstawienia :) A potem uwieńczyliśmy nasz udany (łaaaaaaaaaaaaaaaaał) występ wypadem do pizzeri nad jeziorem (tam również powstał filmik xD) Po wypadzie do pizzeri kto tylko mógł szedł do domu bo za około godzinę zaczynała się "Noc w LO". (A na nocy powstała rekordowa ilość para nienormalnych filmików xD) Najpierw zabawy w terenie i narzekanie, że komary już się pojawiły, alfabet Morse`a itp. Poem powrót do budynku LO i chodzenie i straszenie po strychu (mrooooczym, podobno w naszym LO straszy a pod murami są zwłoki żołnierzy radzieckich, ach ten klimat, chociaż to drugie to podobno prawda O.O). Po zakończonych konkurencjach było już "róbta co chceta" tylko w ramach regulaminu :D Najpierw trochę posiedzieliśmy w bibliotece, potem śpiewaliśmy harcerskie (?) [Ala, popraw mnie w komentarzu jak coś :D] piosenki, trochę pochodziliśmy w LO żeby na końcu zasiąść pod  najzacniejszym miejscem w szkole (czyt. klasa od fizyki, fizyka to ZUO tak ogólnie) i grać w karty. Nasza znajomość gier karcianych nie powalała i stanęliśmy na grze w "Mafię" i "Kilera". Wtedy wśród wszystkich tam zgromadzonych osób powstał gwar, szum, hałas, wzajemne oskarżanie i argumentacja (tutaj w środku nocy argumenty da się wymyślić, a jak przychodzi co do czego to argumentów brak...).  Koniec nocy, wracam niczym zombie do domu żeby zdrzemnąc się ok 2 godziny bo trzeba iść na próbę chóru.
Od tamtego czasu nie śpię, więc pozwólcie że ewakuuję się do łózka. (jest 23:50, spieszę się, notka musi być dodana w sobotę!!!!)
Dobranoc! :)

Kilka czwartkowych zdjęć :)

torebka listonoszka- sh (atmosphere) balerinki- rynek ^^

Nad lokalnym jeziorem (pomost remontują w tym roku ^^)



 

Widok z balkonu w LO, takie mamy widoki za oknem ;)

Fragment budynku...

A to poniżej to krzesełko, na którym siedziałam i opalałam się (czyt. sprawiałam wrażenie że się opalam, co nie zmienia faktu, że przyjemnie się tam siedziało i wygrzewało :D)

wtorek, 16 kwietnia 2013

Inne love story czyli typowy wyciskacz łez

Hej!
Nie mam za bardzo możliwości żeby pisać (strajk klawiatury trwa nadal -.-) u mnie wszystko dobrze, ostatnimi dniami mam wspaniały humor, z pewnością jest to sprawa słońca wyglądającego co chwilę zza chmur (dzisiaj może trochę mniej ale co tam) :)
Początkowo ten post miał zawierać mnóstwo zdjęć ale znalazłam na internecie coś takiego, że nie byłabym sobą gdybym nie pokazała tego na blogu. Jest to love story, pokazana z pomocą teatru cieni (a sam teatr jest mi dość bliski :) ). Ta historia poruszyła mnie do tego stopnia, że płakałam oglądając to, tym bardziej, że to co jest tam pokazane zdarza się naprawdę i ma ukryte przesłanie. Jakie? To już wywnioskujecie sami oglądając filmik zamieszczony poniżej...

Rada ode mnie: dla lepszego efektu odtwórzcie to w jak największej rozdzielczości, powiększcie ekran, pogłośnijcie muzykę i oglądajcie w ciemności ;)


Warto było poświecić te 4 minuty, prawda? ;)

piątek, 12 kwietnia 2013

Inspiracyjny piątek czyli czekolada w roli głównej

Na okrągło ♥

Hej!
Jak wam minął piątek? U mnie nic specjalnego się nie działo (czyt. nie oddawano sprawdzianów z fizyki, zagłada przeniesiona na następny tydzień ^^) Plany na jutro, chór (trzeba się zjawić bo są listy wyjazdowe ^^), pewnie wizyta u dziadków a może wpadnę do sh? Się okaże ;)
A co do tematu dzisiejszego inspiracyjnego piątku, dziś obchodzimy dzień czekolady więc nie mogłam odpuścić sobie aby ten piątek nie nawiązywał do czekolady ^^ (W tym momencie jestem na diecie która nazywa się od jutra xD) Ale obiecuję że następny post będzie nie inspiracyjny, ale typowo zdjęciowy gdyż tydzień temu byłam nad rzeką, z resztą czekajcie na zdjęcia!
Enjoy! :)
zdjęcia tradycyjnie z weheartit.com





I moja mina teraz! (wasza pewnie również :D)

 I na koniec, dziękuję wam za to że jesteście i wchodzicie na bloga nawet wtedy kiedy ja nie mam czasu żeby wpadać do was częściej... Mam nadzieję że w ten weekend to się zmieni :)
DZIĘKUJĘ!

środa, 10 kwietnia 2013

Sinsayowe wojaże czyli new in

Hej!
Wracam po przerwie! Wprawdzie jest środek tygodnia ale jutrzejszy dzień zapowiada się bez zbędnych niespodzianek więc mam chwilę żeby napisać do was kilka zdań :)

Sobotnie drzwi otwarte w naszym LO minęły w bardzo przyjemnej atmosferze, z dziewczynami byłyśmy odpowiedzialne za salę chemiczną. A tam tworzyłyśmy coś jedzeniopodobnego czyli kuchnia molekularna, było z tym sporo zabawy jednakże te potrawy nie zostały przyłączone do kanonu moich ulubionych dań ;) Na koniec drzwi otwarych nakręciliśmy.... Harlem Shake! :)
Potem szybko poleciałam do domu i pojechaliśmy z rodzinką do Gorzowa. A tam zgodnie z moimi planami wybrałam się do galerii. W Sinsay spotkały mnie dzikie tłumy ale mimo wszystko znalazłam kilka ciekawych rzeczy (patrz zdjęcia poniżej), wpadłam też na moment do Rossmana po zmywacz z Isany. I nawet nie zauważyłam jak zleciały mi 2 godziny! :D
A teraz..... wracam do geografii i PP...
Miłego wieczoru! :)





Tadaaaam! Mój dzisiejszy widok zza okna :)

piątek, 5 kwietnia 2013

Inspiracyjny piątek czyli tęsknimy za wakacjami

Siemanko!
Humor mam nadzwyczaj dobry (odwrotnie proporcjonalny co do tego jak poszedł sprawdzian z fizyki -.-), może dlatego że jutro sobota, drzwi otwarte w moim lo, czy wypad do Gorzowa na weekend? Bądź co bądź humor wspaniały mimo tego że za oknem sypie śnieg jak w grudniu :)

W tym odcinku "Inspiracyjnego piątku" główną rolę będą grały: słońce, plaża, palmy, lato i wakacje! Bo nic nie poprawia humoru jak wyobrażanie sobie siebie błogo leżącego na skąpanej w słońcu plaży, delikatnych odgłosów morza i szumu wiatru w ogromnych liściach palm... Żeby zobaczyć takie coś na własne oczy trzeba będzie jeszcze poczekać ale pomarzyć i zrelaksować się można zawsze :) Więc podziwiajcie inspiracje i...
jeśli mieszkacie w Gorzowie poszukujcie wysokiej osóbki z długimi ciemno-blond włosami która w ten weekend zanosząc się w psychodelicznym śmiechu będzie przemierzać kręte ścieżki.... między wieszakami w Sinsay w Nova Park :D
Wspaniałego weekendu życzę! :)








 
 











Wersja idealna dla mnie ♥
 Źródłem inspiracji było dla mnie bezkonkurencyjne weheartit.com