niedziela, 29 czerwca 2014

Wakacje start czyli ich pierwszy dzień


Hej! Jaką macie pogodę za oknem? U mnie paskudnie! Zimno, wieje i deszcz w gratisie. Trochę zmokłam jak robiłam zdjęcia na triathlonie, ale nie narzekam. Właśnie zjadłam coś słodkiego i wypiłam kubek kawy więc mój nastrój jest jak najbardziej świetny! W dodatku, że rozpoczęły się wakacje! Cudowne dwa miesiące, które mam zamiar spędzić jak najlepiej! A rozpoczęłam je wyśmienicie...

Zacznę od tego co działo się pd samego rana... Na początku wybrałam się na ostatnią próbę chóru przed wakacjami.  Była loteria, były lody i program wyjazdu w sierpniu. Zapowiada się niesamowicie i już nie mogę się doczekać aż wsiądę do autobusu! Po powrocie do domu spakowałam swój teatralny niezbędnik do torby, wyczyściłam (całe szczęście) kartę pamięci i włożyłam aparat do pokrowca. Jak już Ala dotarła do mnie do domu wyruszyłyśmy na występ do pobliskiej wioski. Jak już zebraliśmy się na miejscu stwierdziliśmy, że mamy jeszcze trochę czasu, więc wybraliśmy się do domu Piotrka, żeby pogadać i zrobić szybką próbę. Ja dodatkowo poskakałam na trampolinie i zachwycałam się małymi kociakami. A, i napadliśmy na truskawki w ogródku. Po występie zjedliśmy arbuza i razem z Alą pomagałyśmy Maciejowi w organizowaniu konkurencji dla dzieci. Potem przy kawie i słodkościach rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, o maturach też. Potem wpadliśmy na genialny pomysł zrobienia sobie sesji zdjęciowej. Zdjęcia wychodziły niesamowite i zrobiliśmy ich całe setki. Osobiście uznaję ten dzień, w którym polubiłam się z aparatem, stojąc po drugiej stronie. Potem stwierdziliśmy, że pora wracać. Wróciliśmy, spotkaliśmy Piotrka i skorzystaliśmy z faktu iż akurat zaczynała się impreza i potańczyliśmy! Wprawdzie krótko, bo trzeba było wracać do domu, ale i tak było świetnie! Chyba jeszcze nigdy nie miałam okazji w tak fajny sposób rozpocząć wakacje. Mamy świetne zdjęcia - moja trzy widzicie na blogu, a to już coś oznacza! Ale miałam też świetnych fotografów- Alę i Macieja! :D

Teraz wracam do pracy, a wam życzę miłego wieczoru i udanych wakacji! :*


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Around the World czyli video prosto z gór

Hej! Koniec świata, znowu dzień wolny a ja wstaję z samego rana. Jest to naprawdę dziwne, zważając na to, iż mogłabym bić rekordy w późnym wstawaniu. Miałam plan aby dzisiaj wybrać się do urzędu paszportowego, jednak dowiedziałam się, że abym mogła wyrobić paszport muszę mieć dowód osobisty, a na to muszę poczekać jeszcze 2 tygodnie! Nie ukrywam, że to pokrzyżowało mi trochę plany, ale dość narzekania. Lubię dodawać posty rano, dopijam zatem kubek kawy i piszę dalej! 


Jestem typem osoby, która nie rozstaje się z aparatem. Zabieram go ze sobą wszędzie i robię całe mnóstwo zdjęć. Jednak podczas ostatnich wakacji coś mnie tknęło i postanowiłam, że wypróbuję opcję nagrywania filmów. Wciągnęło mnie to niesamowicie i przy każdej możliwej okazji coś nagrywałam, wprawdzie nie jest to jakość jak z kina ale myślę, że też nie jest najgorzej. Niedawno oglądałam owe filmy i postanowiłam skleić dla was kilka urywków z zeszłorocznej, wakacyjnej podróży do Francji. To jest moja pierwsza styczność z obrabianiem i edytowaniem filmów więc proszę o wyrozumiałość. Ja jestem z efektu końcowego bardzo zadowolona i czuję, że teraz każdy mój dalszy wyjazd nie obejdzie się bez nagrywania filmów.

Do następnego posta i miłego dnia wam życzę! :)

sobota, 21 czerwca 2014

Wyzwanie czyli 30 małych rzeczy

Hej! Jestem przerażona faktem iż już gubię się jaki jest dzień tygodnia, a to jeszcze nie są wakacje. Wczoraj zasypiając zorientowałam się, że jest piątek i miałam dodać inspiracje. W przyszłym tygodniu już się pojawią. Wczoraj załatwiłam parę spraw na mieście, zrobiłam z końcu zdjęcie do dowodu i paszportu. Wycieczkę do urzędu w celu złożenia wniosku o dowód mam zaliczoną, w najbliższym czasie wybieram się aby złożyć kolejny wniosek na paszport, gdyż w tymże celu będę musiała się wybrać trochę dalej. Mam jedynie nadzieję, że zdążę z wyrobieniem do wyjazdu w sierpniu. W mojej szafie zrobiłam rewolucję, wyrzuciłam wszystko na podłogę i przeprowadziłam selekcję. Teraz jest tam dwa razy przejrzyściej ponieważ zostawiłam rzeczy, które noszę. A reszta? Pewnie część wyrzucę a część wyląduje na Vinted, gdyż są w idealnym stanie. Ale to zrobię jak rozpoczną się wakacje. A za chwilę wybieram się do pracy na zdjęcia. W deszczu, świetnie.


Przystąpiłam do wyzwania, kolejnego! Wyzwanie jest podobne do ostatniego, w którym dostrzegałam małe rzeczy KLIK i KLIK. Tym razem jest to wyzwanie fotograficzne, ponieważ owe małe rzeczy trzeba sfotografować! Będę je robić moim telefonem więc gdy na końcu zobaczycie posumowanie to się nie przeraźcie! Podpatrzyłam je u Nadine - KLIK. Nie będę wam konkretnie pisać o co chodzi, odsyłam was do wpisu Natalii, ponieważ wspaniale ujęła istotę tego wyzwania. Nie rozpisuję się bardziej ponieważ, byłaby to największa "grafomania"  blogosfery. A nie, przepraszam, mój blog już tym jest! Ponarzekałam na zapas bo teraz wyzwanie rusza pełną parą!

21.06.2014 - 20.07.2014

Przyłączacie się? :)
Do następnego!

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Chciałabym czyli letnia lista marzeń

Hej! Dzisiejszy dzień nie zaliczał się do najlepszych, zostałam wkurzona i lepiej nie było do mnie podchodzić bo gryzłam. Wróciłam do domu i w miarę ochłonęłam więc mogę zabrać się za pisanie posta. Weekend był męczący ale cieszę się, że wszystko jest za mną. W sobotę do godziny czternastej wyszłam poza dom dwa razy i dwa razy wróciłam przemoczona. Deszcz wybrał sobie idealny moment a ja mam jedynie nadzieję. że nie zachoruję przez to. A nie mogę bo koniec z nauką i przesiadywaniem do późna nad notatkami. Potem tylko kilka dni i już wolne. Nie mam jeszcze planów na początek wakacji, wiem jedynie, ze zabiorę się za czytanie lektur - tych których nie zdążyłam przeczytać w tym roku szkolnym oraz te, które dopiero będziemy omawiać w trzeciej klasie. Postaram się nie zapominać o chociażby niewielkim wysiłku umysłowym żeby potem mieć łatwiej. Ale dość o szkole!

Ostatnio moje myśli zajmuje obraz pięknej piaszczystej plaży, słońca, turkusowej wody i palm! To dlatego, że w ostatnim czasie oglądam zdjęcia, na których te elementy są na głównym planie. Marzą mi się takie wakacje ale podejrzewam, że na taki typ wakacji będę musiała jeszcze trochę poczekać! Ale teraz mogę wam pokazać coś fajnego, w temacie wakacyjnym, letnią listę marzeń!



Ostatnio lista marzeń jaka się pojawiła to była ta wiosenna. Stwierdziłam, że dobrym pomysłem byłoby publikowanie listy chciejek na każdą porę roku, tym bardziej, że bardzo tę serię lubię - mam nadzieję, że wy również! Z wykonaniem takiej listy jest już gorzej, ale jestem z siebie zadowolona jak zrealizuję chociażby jeden punkt. Z wiosennej edycji zrealizowałam jedynie czerwoną szminkę i książkę - Biografię Walta Disneya dostałam w prezencie osiemnastkowym od klasy. Własnego komputera nadal nie mam. Aczkolwiek teraz zastanawiam się czy nie lepiej kupić aparatu, w końcu to własnie to będzie mi towarzyszyć przez większość wakacji, a nie laptop! Ta kwestia jest jeszcze do przemyślenia więc nic z tych dwóch rzeczy nie umieściłam na liście. A co się pojawiło?

1. Czarna torebka. Prosta, najzwyklejsza, bez ozdób, z długim paskiem i żeby mieściła A4. Moja poprzednia skończyła swój żywot po 4 latach intensywnego użytkowania i czas na nową zastępczynię.

2. Olejek rozświetlający z NUXE. Z drobinkami. Jest to typowa zachciewajka. Zawsze jak jestem w Super-pharm to muszę chociażby na niego popatrzeć, jak pierwszy raz go wypróbowałam to się zakochałam. Jednak skutecznie do rozsądku przemawia cena produktu. Na skórze prezentuje się niesamowicie i świetnie nawilża, same plusy (oprócz ceny). Jeśli się na to nie zdecyduję to pewnie w zastępstwie trafi do mnie olejek brązujący z Sephory, który kiedyś używałam i bardzo mi się podobał, jest to rozsądniejsza opcja. W szczególności dla mojego portfela.

3. Czym byłaby lista bez książek! Tym razem są to książki psychologiczno - motywacyjne, nigdy nie miałam styczności z takim typem literatury, jednak przeczytałam mnóstwo opinii, wysłuchałam jednej z lekcji i czuję, jest to coś dla mnie. Często brakuje mi motywacji a to może być naprawdę świetnym rozwiązaniem na gorsze dni, w których najchętniej schowałabym się pod łóżkiem i udawała, że mnie nie ma. Regina Brett "Bóg nigdy nie mruga" oraz "Jesteś cudem".

4. We wrześniu czeka mnie obóz wędrowny w Pieniny, chodzenie po górach w trampkach czy adidasach byłoby zbrodnią. Buty muszą zabezpieczać kostkę oraz być wygodne. Wygląd w tym przypadku nie gra roli. Byleby nie były różowe.

5. Kolejne buty, moje sandały wyglądają jakby przeżyły II wojnę światową i po tych kilku sezonach nadszedł czas na zmianę. Chcę coś prostego, najlepiej czarnego, co będzie pasować zarówno do dżinsowych szortów jak i letnich sukienek (dobrze przeczytaliście, sukienek).

6. Plecak. Umieściłam go na liście z myślą o wakacyjnych wojażach. Nie uśmiecha mi się zwiedzanie Rzymu z torbą na jedno ramię, plecak to najwygodniejsza opcja. Ten wydaje się być idealny, nie za duży, pomieści to, co ma pomieścić, nie będzie mi gorąco w plecy. A, i bardzo ładnie wygląda.

7. Strój kąpielowy. Czyli coś czego nienawidzę kupować tak samo jak spodni. Już sama wizja kupowania tych części garderoby wystarczająco mnie przeraża a co dopiero spędzenie ogromnej ilości czasu na szukaniu właśnie spodni, które nie będą na mnie za krótkie. Mój poprzedni strój odszedł na emeryturę więc nie ma bata, trzeba szukać nowego. Nie mam pomysłu na model, kolor, typ. Nic mi nie świta w głowie a trzeba byłoby się zastanowić żeby nie spędzać godzin w galerii handlowej. Życzcie powodzenia.

8. I ostatnia rzecz. Łączy się po części z numerem 6. Tutaj również myślę o wakacyjnych wojażach. Kapelusz który będzie chronił moją głowę przed słońcem na południu Europy. Mam wprawdzie naprawdę fajną czapkę ale będzie mi w niej za gorąco. Kapelusz będzie w tym przypadku idealnym rozwiązanie, i również bardzo ładnym.

To moja lista, a wy macie swoje? Pochwalcie się!
Dobranoc! :)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Around The World czyli Rzym


Hej! Jutro piszę próbną maturę z polskiego i właśnie zamiast się uczyć siedzę na komputerze pisząc dla was ten post. To moje pierwsze podejście do matury w takiej formie, czuję, że powinnam być zestresowana i od kilku godzin nerwowo przerzucać notatki, ale to tylko próba, która nie będzie (mam nadzieję) oceniana. A jest to najgorsza moim zdaniem, oprócz ustnej z tego samego przedmiotu.  Zdam wam relację jak uporam się w środę z rachunkiem różniczkowym. Końcówka roku szkolnego a ja o maturach (czuję się prawie jak maturzystka, a niedawno zdawałam wam relację z egzaminu gimnazjalnego, jak ten czas leci...). W sobotę byłam na kolejnej osiemnastce, było świetnie, po imprezie również! :D A miejsce w którym była organizowana było tak niesamowicie urządzone, że niejeden dekorator wnętrz podziwiałby je z zachwytem! 

Ale, dość o tym! Przyszedł czas na kolejny post z serii podróżniczej! Tym razem cofniemy się sporo w czasie, bo aż prawie 5 lat! Jak wiecie jestem ogromną maniaczką podróży i nie mogę się doczekać moich wakacyjno-wrześniowych wojaży! Temat okołorzymski był mi bliski w ostatnim czasie i szybko nie zniknie. Począwszy od szumu dosłownie wszędzie związanego z kanonizacją Jana Pawła II po wyjazd dziewczyn z klasy do Włoch - Rzymu. A i u mnie pojawiły się Rzymskie inspiracje i przy każdej możliwej okazji mam ochotę krzyczeć na cały świat, że tam będę! Ponownie! To będzie mój drugi pobyt w tym mieście i jestem tak niesamowicie podekscytowana, że najchętniej już bym pakowała walizkę. Ale to dopiero (albo już) za niecałe 2 miesiące. Teraz mogę pooglądać zdjęcia z mojej poprzedniej podróży. Nie są one dobre gdyż robiłam je moim pierwszym aparatem cyfrowym. Nie wykonywałam ich dużo gdyż nie miałam takiej ogromnej świadomości, w jak wspaniałym miejscu mam okazję być. Ale, grunt, że są i mam zamiar wam je pokazać! Niestety z włączonym datownikiem...

Byłam z Rzymie calutki tydzień więc miałam okazję zobaczyć całkiem sporą cześć miasta (okolic również ale to w innym poście ;) ). Bardzo dużo chodziliśmy, prawie 10 km ale nie odczuwało się tego. Pamiętam, że pierwszego dnia niesamowicie się spaliłam i przez następnie dni musiałam bardzo uważać ze słońcem! Mieszkaliśmy na sali gimnastycznej, mieliśmy boiska do gry w siatkówkę, tenisa, koszykówkę oraz rozłożony basen. Naprzeciw była kawiarnia a i do Placu św. Piotra mieliśmy 20 min spacerkiem. Pierwszy raz jechałam metrem, nawet mam zachowane bilety! Potargowałyśmy się z koleżankami przy straganie z pamiątkami, zjadłyśmy przepyszne gelato i chłodziłyśmy się przy licznych fontannach. Szkoda, że nie pamiętam więcej szczegółów, mam nadzieję, że tym razem wszystko zapiszę i niczego nie zapomnę! :)

Kawa się skończyła więc dodaję zdjęcia i idę obejrzeć filmy matemaks z pochodnych! 
Do następnego! :)

środa, 4 czerwca 2014

Koncertowo czyli ENEJ


Hej! Gdyby ktoś się zastanawiał jak wygląda obecnie Mirandad, mam dla krótki informator. Wyglądająca jak zombie, włosy nieogarnięte, niewyspana, z wieczną ochotą na jeszcze jeden kubek kawy. Ubrana w trampki, czarne/burgundowe spodnie, szary t-shirt/szarą bluzę/jeansowa koszula/czarny sweterek i dwa złote naszyjniki. Czyli w takim zestawie, że gdyby nie trzeba było ubrań prać to mogłaby w nim spać (krótko, ale jednak spać). To oznacza mam tyle nauki, że nie wysypiam się a dzisiaj podręcznik na angielskim wydawał się być tak wygodny, że prawie oddałam się w objęcia Morfeusza (za dużo polskiego...). Najcięższy okres nauki przede mną więc kolejne dni będą wyglądać podobnie. Oczywiście będę się pojawiać na blogu ale bardzo rzadko (choć nie wiem czy rzadziej tak jak jest teraz się da)

Nie mam czasu na długie pisanie bo został mi fragment prozy na jutro do dopracowania. Musiałam się wygadać i trochę ponarzekać. 

Łapcie zdjęcia z spełnionego marzenia czyli koncertu Enej, na którym wybawiłam się za wszystkie czasy! Załapałam kontakt wzrokowy z jednym z członków zespołu  i śpiewałam całą zwrotkę piosenki razem z nim. Było przewspaniale! A skutki uboczne w postaci zdartego gardła odczuwam do dzisiaj. Choć podejrzewam, że 18 ma również w tym swój udział! :D

Teraz żegnam się z wami i życzę powodzenia i siły w tej końcówce roku szkolnego. :)
Dobranoc! :*

<uwaga, dużo zdjęć ♥ >

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Mobilemix czyli podsumowanie maja


Hej! Weekend był jednym z najlepszych w moim życiu. Zrealizowałam jeden z celi (i ciche marzenie) oraz spełniło się inne. Takie na którego sposób czekałam długi długi czas, zawsze coś stawało na przeszkodzie a teraz przyszło to w nieoczekiwanym momencie. Jestem niesamowicie szczęśliwa z tego powodu ale więcej napiszę o tym w innym poście, gdzie zaserwuję wam więcej informacji. 
Aktualnie mogłabym określić mój stan jako "Głębokie rozkminy" i jest wielce nieprawdopodobne abym do takiego wniosku doszła. A skoro już na jakiekolwiek przemyślenia mnie naszło to może i warto to napisać. Gdyby nie historia to wielce prawdopodobny byłby fakt, że lata 50 myliłabym z epoką dinozaurów. Coraz częściej przyłapuję się na słuchaniu piosnek z tamtego okresu a i fascynuje mnie postać Audrey Hepburn. Ciekawy jest też fakt iż uwielbiane przeze mnie spodnie, w tamtych czasach założone przez kobietę były tak dziwnym zjawiskiem tak jak dzisiaj zobaczenie kogoś w skafandrze kosmicznym na środku ulicy. Nie mam pojęcia do jakich wniosków moje rozkminy (zapisane w ogromnym skrócie) mogę dojść, co nie zmienia faktu iż w świat lat 50 chętnie się zagłębię (zaczynam już dzisiaj słuchając Bobby`ego Darina). 

Lecz dzisiaj czas na podsumowanie maja. To już rok odkąd zdecydowałam się na publikowanie miesięcznych podsumowań! Fajnie, że realizacja tego typu postów mi wychodzi! Był to bardzo zakręcony miesiąc, pełen wrażeń, stresów, słońca i hulankach przy muzyce do białego rana. Czyli spędziłam go bardzo miło a teraz.... Czerwiec, do wakacji zostało tak niewiele czasu, czas najwyższy zacząć zaplanować te cudowne 2 miesiące. 

A teraz idę spać, dobranoc! :*


majówkowy festyn * lody * zachód nad jeziorem
Lenka! Zrób dzióbek! * 18 Ali :D * produkcja zaproszeń
słoneczne przerwy * pizza nad jeziorem * moja zabawa 18! 

niedziela, 1 czerwca 2014

Osiemnastkowo jeszcze raz czyli party!


Hej! Końcówka tego tygodnia jest naprawdę wspaniała! W piątek odbyła się moja impreza osiemnastkowa! Było naprawdę świetnie! Gdybym miała możliwość cofnięcia się w czasie i zmiany czegoś, to tylko zabranie ze sobą ładowarki do aparatu! W każdym pozostałym calu było wspaniale i nie wyobrażam sobie aby mogłoby być inaczej! A tak na marginesie, śmieję się jak głupia do ekranu monitora bo właśnie zorientowałam się, że zrealizowałam jeden z moich noworocznych celów! A teraz przechodzę do części w której opowiadam o niczym innym jak o osiemnastce, ale musicie mi to wybaczyć, teraz żyję tylko tym!

Jeśli chcecie przeczytać o tym jak organizowałam tę zabawę to dajcie znać, dodam wtedy osobnego posta na ten temat :)

W piątek było dużo zamieszania, tym bardziej że lekcje kończyłam o godzinie 15 a zabawa zaczynała się o 18! Po powrocie do domu okazało się że nie doszedł naszyjnik, który zamawiałam z Vinted i miałam go założyć na imprezę. Byłam na poczcie pytać się o niego ale tam też nic nie wiedzieli. Kurde. Ale nie mam czasu żeby kombinować bo trzeba się szykować! O 16:30 przyjechała Esther, nawet nie zdążyła się dobrze rozgościć bo szybko wyciągnęłam ją na miasto do sklepu z biżuterią. Sytuacja była opanowana bo bardzo ładny naszyjnik tam znalazłam więc odetchnęłam z ulgą. Potem szybko makijaż i kręcenie włosów, zeszło na to dobre pół godziny ale efekt był świetny! Koniec końców zdążyłyśmy a i niczego nie zapomniałyśmy więc było dobrze. Na miejscu był już kolega, z którym urządzałam imprezę. Sala była ustrojona świetnie! Niebieskie balony i serwetki na stołach, które współgrały z kolorem wstążek na zaproszeniach. Na początku był stres ale z czasem jak zaczęli zjeżdżać się znajomi malał, tym bardziej, że usłyszałam mnóstwo wspaniałych życzeń. Potem tradycyjnie szampan, sto lat, obiad i zabawa! DJ grał wspaniale, ludzie się bawili i nie było mowy o tym aby na parkiecie było pusto! Nie wyobrażam sobie aby to wyglądało inaczej! Było świetnie i szkoda, że minęło to tak szybko! Wszyscy bawili się znakomicie aż do białego rana, i to dosłownie bo gdy wyjeżdżałam z sali było już jasno! Czy było warto! Pewnie! I żałowałabym gdybym nie urządziła zabawy! A i mam mnóstwo zdjęć dzięki Ali, ale nie nadają się one do publikacji oprócz tego jednego :)

Teraz zmykam na festyn, wyjątkowo jutro mobilemix, a teraz życzę wam wspaniałego dnia dziecka! :)