poniedziałek, 30 września 2013

Pewne wyzwanie czyli o dostrzeganiu "małych rzeczy"



Hej! Jak wam minął poniedziałek? Mi bardzo miło, w szkole było bardzo przyjemnie ze względu na dzień chłopaka (jeśli jet tu jakiś chłopak to życzę wszystkiego najlepszego! :) )n. Mirandad się poświęciła i przetrwała cały dzień w szkole w sukience, szok. Na przerwach była puszczana muzyka o facetach (nasz repertuar: m.in KLIK, KLIK, KLIK) Część bawiła się na auli, inni podrygiwali a korytarzu a jeszcze inni nucili to pod nosem. Na przerwie również udało mi się zatańczyć i było baaardzo miło. Potem, próba. A jak A. zarządziła obowiązkową 10 minutowa przerwę to poleciałyśmy do biblioteki miejskiej a tam wymieniłam dwie moje książki na inne. Bardzo fajna akcja, oddajesz książki których nie czytasz i bierzesz sobie inne :)

A teraz o innej akcji ale bardzo pozytywnej. Znacie bloga Aliny Design Your Life? Jeśli nie to koniecznie musicie poznać. Dlaczego to pojawi się w innej notce którą planuję napisać ;) Kiedyś trafiłam na jej bloga i przepadłam, teraz z niecierpliwością czekam na nowe posty oraz filmiki. Gdy pewnego wrześniowego dnia przeglądałam bloga Aliny trafiłam na bardzo fajny post o dostrzeganiu małych rzeczy, jak to przeczytałam postanowiłam go zrealizować. Jak wczytałam się w post bardziej pomysłodawcą tego eksperymentu był pan Andrzej z bloga http://jamowie.to/ Pomysł był niesamowity i chciałam go zrealizować. Ale zapomniałam o tym i gdy niedawno Paula z One Little Smile dodała posta właśnie z podsumowaniem tej akcji to przypomniałam sobie o niej. Postanowiłam, że dzisiaj zacznę ten eksperyment wcielać w życie. Jak mi to wyjdzie przekonacie się za 30 dni!

A o co chodzi konkretnie w tej akcji? Przez 30 kolejnych dni musisz zapisywać rzeczy które danego dnia wywołały uśmiech na twojej twarzy. Nie musi być to nic wielkiego, wystarczą małe rzeczy które sprawiają, że nasz dzień stał się lepszy! Czy to przypadkowy uśmiech na ulicy czy też może miłe słowo od bliskiej nam osoby, to co sprawi nam radość danego dnia. Ciekawa jestem jaka będzie moja lista za miesiąc! A co wy na to? Podejmuje ktoś akie wyzwanie razem ze mną? :)

Miłego tygodnia życzę! :)

I na deser zdjęcia z pewnego dnia po szkole :)

niedziela, 29 września 2013

O minionych dniach czyli Noc Naukowców


Hej! Jak wam minął weekend? Bardzo fajnie i szybko. Pamiętam jak w piątek w zastraszająco szybkim tempie pisałam do was posta bo wyjeżdżałam a teraz myślę jak szybko to wszytko minęło. W piątek byłam na nocy naukowców na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Nie obyło się bez spotkania się z Esther. Na początku rozwiązałyśmy ankiety, potem obczaiłyśmy na co warto się wybrać, padło na: Podróże nie tylko palcem po mapie - czyli jak tanio zwiedzać świat. Najgorsze było to, że pędziłyśmy tam spóźnione. Był pewien minus, po drodze zauważyłam Dominikę z bloga http://domii-blog.blogspot.com/ chciałam podejść ale Esther mnie ciągnęła dalej. Szkoda, byłoby fajnie pogadać z inną blogerką, ale powtarzam sobie: innym razem! Sam wykład był bardzo fajny im jeszcze bardziej zachęcił mnie do podróżowania! Potem stwierdziłyśmy, że nie ma nic ciekawego więc po cichu żeby nikt nie zauważył wsiadłyśmy w autobus i pojechałyśmy na miasto. Poszłyśmy do Piccolo na spaghetti (mniam) i pospacerowałyśmy. Jak wróciłyśmy okazało się, że nie tyko my wpadłyśmy na pomysł urwania się z wycieczki, niektórzy poszli do kina a inni wybrali jazdę po ruchomych schodach :D 

Wczorajszy dzień był leniwy. Chór, potem spotkałam się Martą na pizzy. Jak wróciłam to zabrałam się za oglądanie filmu z wesela mojego kuzyna, na którym niestety nie mogło mnie być ponieważ byłam wtedy we Francji. A dzisiaj nic szczególnego się nie działo, posegregowałam trochę zdjęcia a i zrobiłam kilka będąc u dziadków. Pokażę je później ;)

A teraz zmykam, jutro na 8! Dobranoc kochani! :)
O oto miks zdjęć z piątkowej Nocy Naukowców :)
nad wejściem * wykład * i znów wykład
ciekły azot * moja róża potraktowana chemią * było dużo dzieci :p
w nocy * Uniwersytet przyrodniczy * plakat na drzwiach wejściowych

piątek, 27 września 2013

Prawie - inspiracyjny piątek czyli Noc Naukowców



Hej! Weekend! Nareszcie! Jednak długo nie będę się rozpisywać ponieważ za chwilę wyjeżdżam do Poznania na Noc Naukowców, tym razem wybieramy się na Uniwersytet Przyrodniczy. Spotka się z Esther i może jak nam się uda wejdziemy na kilka wykładów. Będzie super! W zeszłym roku niestety nie mogłam jechać z powodu choroby ale w tym roku koniecznie nadrobię ten rok!

A dla niewtajemniczonych (źródło: nocnaukowcow.pl) Noc Naukowców to jedyna taka noc w Europie. Noc pełna niezapomnianych wrażeń! W tym samym czasie 27 września br. w całej Europie odbędą się imprezy popularno-naukowe i rozrywkowe pod hasłem: Researchers’ Night. Celem imprezy jest zbliżenie naukowców i społeczeństwa, stworzenie okazji do spotkania, poznania się i wspólnych działań. A wszystko to w atmosferze zabawy.

Tej jedynej nocy naukowcy odejdą od swoich codziennych obowiązków, aby bawić się wspólnie z publicznością. Każdy będzie mógł się przekonać, że nauka jest pasjonująca i ciekawa. Zobaczymy naukowców w nietypowych sytuacjach, a publiczność w roli naukowców.
Czeka nas noc pełna atrakcji: pokazów, eksperymentów, warsztatów.


 Ja będę na tej imprezie już po raz któryś z kolei i za każdym razem chętnie tam wracam. jeżeli mieszkacie w Poznaniu/Olsztynie/Gliwicach/Krakowie/Tarnowie/Nowym Sączu/ Niepołomicach lub w okolicach koniecznie się tam wybierzcie! :)

Tymczasem ja zmykam, do następnego posta! :)

 źródła zdjęć: nocnaukowcow.pl

niedziela, 22 września 2013

Sposób na sobotę czyli wyprawa na Poznań


Hej! Ostatnie dwa dni kalendarzowego lata były naprawdę wspaniałe. Wczoraj pojechałam do Esther do Poznania, spędziłyśmy ze sobą mnóstwo czasu chociaż dla nas i tak było za mało. Nadrobimy to w najbliższy piątek na Nocy Naukowców. Ale o tym za chwilę. Dzisiaj jest wspaniały dzień ponieważ swoje 26 urodziny obchodzi - Esther i moja ulubiona postać - Tom Felton. Takie nasze małe zboczenie na punkcie tej osoby, ale jakże przyjemne ^^ Kolejny fakt który umilił mi dzisiejszy dzień to pewna wiadomość. Wczoraj Esther wspomniała mi o pewnym filmie do którego scenariusz pisze J.K. Rowling, ma mieć on związek w serią o Harrym Potterze. Wstyd mi się przyznać ale na początku nie uwierzyłam. Dzisiaj zagłębiłam się w artykuły na ten temat i gdy je przeczytałam o mało nie wrzasnęłam z radości a w oczach zalśniły mi łzy. Szczęścia. Rowling pisze scenariusz filmowy do książki "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć". Chętni mogą się zagłębić w mugolski artykuł tutaj: KLIK. Powiem wam jedno, zrobię absolutnie wszytko aby z Esther być na premierze zimą 2014 roku. I nic mi w tym nie może przeszkodzić. NIC. 

Wczoraj z rana wyjechałam autobusem do  Poznania na spotkanie z Esther. Najpierw wybrałyśmy się do Browaru po kilka rzeczy (sweet focia w kapeluszach w H&M ♥) , potem weszłyśmy do obowiązkowego punktu wyprawy do Poznania czyli na spaghetti do baru Piccolo ♥. Potem szłyśmy ulicą Półwiejską (dobrze pamiętam? xD) i zobaczyłyśmy, że likwidują pewien sklep. Dałyśmy się ponieść naszej ciekawości i weszłyśmy. W tym momencie moja silna wola została mocno naruszona, był to sklep indyjski LOKAAH. Podobało mi się mnóstwo rzeczy jednak wyszłam tylko z bransoletką i torbą ekologiczną, czyli całkiem dobrze wyszłam na tym ja i mój portfel. Potem przeszłyśmy się spacerkiem na Stary Rynek i kilka innych miejsc (nie znam dobrze Poznania więc wam nie powiem :p) Esther, pamiętasz to?: teraz my, będziemy rządzić Narnią! xD i pojechałyśmy do IKEI. Powiem tylko tyle, kocham ten sklep. I Esther też, zdjęcia których tu nie pokażę mówią same za siebie, i te westchnienia: mogłabym tu zamieszkać...

Rozpisałam się niezmiernie więc kończę i zostawiam kilka zdjęć, do następnego! :)

piątek, 20 września 2013

Inspiracyjny piątek czyli sweater weather!



Hej! Deszcz dopadł mnie tej jesieni po raz pierwszy. Na środowe zajęcia teatralne jechałam rowerem bo nie zapowiadało się na deszcz, nie wzięłam parasola bo po co? I tak gdy wychodzę ze szkoły pada, choć słowa pada nie odzwierciedlało dokładnie tego co działo się na zewnątrz. Lało. Wróciłam cała mokra. Czwartek minął mi na bólu głowy, przerażał mnie fakt, że musiałam się uczyć na dzisiejszą kartkówkę z historii, stwierdziłam, że dam sobie z tym spokój i uczyłam się dzisiaj rano. Poszło mi całkiem dobrze, przynajmniej mam takie wrażenie. Ostatnio na lekcjach zaczyna nam odbijać coraz bardziej. Przedstawię wam dzisiejszą sytuację, gramy w piłkę nożną (hahahahahahahahahaha, gramy xD) i tak rozmawiam z koleżanką o tym, że nie umiemy grać, i tak nagle wskazałam na piłkę i powiedziałam: czyli to jest piłka? O_O Kolejny przykład, rozmawiamy na temat tego jak wyglądamy, kolejny mój tekst, tym razem na niemieckim: jestem taaaaaaka szeroka i taaaaaka wsyoka, ale ze mnie kwadrat. (życie na rozszerzonej matmie to robi z człowiekiem) Wiecie co, mam dziwny humor, kończę fragment o moich dziwnych dzisiejszych tekstach. (A zaciekawi was fakt, że wyszperałam dzisiaj w sh bordową marynarkę Dorothy Perkins?) 
I jutro jadę do Poznania, Esther przybywam! ♥

I wracają inspiracyjne piątki, przez wakacje ta idea wyleciała mi zupełnie z głowy za co przepraszam was strasznie. Ale rozpoczął się rok szkolny więc i wracają inspiracyjne piątki. 
Wstyd mi przyznać ale dopiero teraz poznaję uroki youtube i niedawno odkryłam kanał Macbarbie07. I zakochałam się! Od samej Bethany bije tak pozytywna energia, że nie sposób się nie uśmiechnąć oglądając jej filmiki, kto nie zna, szczerze polecam! Obejrzałam niedawno jej filmik o dekorowaniu pokoju na jesień i spodobało mi się hasło sweater weaher. Jak myślicie, pasuje? :D I tak pomyślałam, że skoro na dworze coraz chłodniej to jako temat tego inspiracyjnego piątku sprawdzi się idealnie. Ja swoich ulubieńców już mam (chociażby sweter z New Looka rozmiar 18, znaleziony w sh za całe 3 zł ♥) ale to nie zmienia faktu że jak coś mi wpadnie w oko to z pewnością rozważę poszerzenie mojej garderoby. Kończę moje wywody i już was nie zanudzam.

Do następnego! :)

zdjęcia tradycyjnie pochodzą z weheartit.com

Wiem że się powtarzam, ale zależy mi na jak największej liczbie opinii. Mam do was pytanie, jakiej firmy laptopy/notebooki polecacie? Poszukuję sprzętu, który nie zepsuje się zaraz po kupieniu ale takiego który posłuży mi przez kilka lat, i żeby cena nie zwalała z nóg.
Mogę na was liczyć? :)

wtorek, 17 września 2013

Around the World czyli Norymbergia


Hej! Jak obiecałam, jestem z nowym postem! Dzisiaj w przeciwieństwie co działo się ostatnio miałam nadzwyczaj szczęśliwy dzień, dostałam dwie piątki, z angielskiego i religii (ksiądz stwierdził, że skoro jest wrzesień, a numeru 17 nie ma, to zapytajmy numer 9, czyli oczywiście mnie, co skwitowałam dostanym WIEDZIAŁAM!) Ale źle nie było bo w efekcie dostałam 5, na spontana, a co! Jak szaleć to szaleć! Ale nigdy nie spodziewałam się że z projektu z angielskiego o Irlandii dostanę 5. Chciałoby się utrzymać taki poziom do końca! ^^ (A mówiąc o ostatnich dniach to m.in. uderzyłam się w róg od bagażnika i rozcięłam sobie czoło, ale żyję i mam się dobrze!). Dzisiaj też odwiedziłam kuzynkę bo obiecywałam jej to od dawna, miałam dzisiaj więcej czasu więc stwierdziłam, że jak nie dzisiaj to dopiero w przyszłym tygodniu (na weekend mam już plany ♥). Ale nieskładny ten tekst. Wracam do tematu posta.

Pierwszy dzień spędziłam w autobusie, ale nie do końca. Dotarliśmy do Norymbergii na kolację, a po niej wybraliśmy się na spacer na historyczne miejsce związane z moim starym kumplem Hitlerem (zakończyłam znajomość tym panem razem z ostatnim napisanym sprawdzianie z historii). Był to teren zjazdów NSDAP w latach 1933-1938. Nie zobaczyliśmy wszystkiego ponieważ nie było czasu ale część udało nam się obejrzeć. Szliśmy przez Große Straße (40 merów szerokości! miała być to główna oś zjazdów) jednak głównym celem było zobaczenie Zeppelinfeld czyli trybuny o szerokości 360 metrów z której przemawiał Hitler do swoich zwolenników. Sam kompleks jest naprawdę duży a surowość budowli podkreślała charakter tego miejsca, czuło się to coś gdy spędziło się tam chwilę... Potem wróciliśmy na miejsce gdzie nocowaliśmy, żeby przygotować się na drogę następnego dnia podczas której znaleźliśmy się w 4 krajach w ciągu 24 godzin (szkoda że tylko przejazdem...) - Niemcy, Austria, Włochy (jak się później dowiedziałam mijaliśmy Turyn, Mediolan i Weronę! NIE WIERZĘ ;_;) i Francja. Spędziliśmy wtedy również kilka godzin w korkach na terenie Austrii i Włoch przy dźwiękach włoskiej muzyki. Szkoda, że nie mogliśmy zostać we Włoszech, ale przyszły rok mi to wynagrodzi ♥.

Kończę moje wywody i zostawiam was ze zdjęciami, postanowiłam dodać je czarno białe, ot moja zachcianka ^^ Do następnego! :)


Mam do was pytanie, jakiej firmy laptopy/notebooki polecacie? Poszukuję sprzętu, który nie zepsuje się zaraz po kupieniu ale takiego który posłuży mi przez kilka lat, i żeby cena nie zwalała z nóg.
Mogę na was liczyć? :)

poniedziałek, 16 września 2013

Co robiłam kiedy mnie nie było czyli tłumaczę się


Hej! Takiego spontanicznego postu jeszcze nie miałam. Właśnie komputer wrócił z naprawy. Nie było mnie ostatnio, bo jak działałam na starym sprzęcie to myślałam, że wyskoczę sama z siebie a należę do ludzi cierpliwych. Nawet zwykłe strony działały w tempie co najmniej żółwim, zatem tworzenie posta wymagało nie lada czasu i cierpliwości. Ale wróciłam i jestem, a w najbliższym czasie dłuższych przerw nie przewiduję. Tym bardziej, że sprawdziłam stan dysku i na szczęście jest on w całości bez jakichkolwiek uszczerbków. A mam spore zaległości jeśli chodzi o posty z mojej podróży w Alpy, jutro postaram się dodać kolejny, szykujcie się na lawinę wpisów z serii "Around the World".

A jesień zbliża się wielkimi krokami. Chociażby dlatego, że w szkole zaczyna być mi zimno (ja nie chcę wyciągać grubych swetrów już teraz!), jak jadę rowerem do szkoły to place prawie mi zamarzają. Sąsiedzi zaczynają palić w piecach przez co w unosi się charakterystyczny zapach (a może coś odwrotnego? xD), wieczorami coraz częściej siadam z książką i czytam, zaczyna się sezon na duże ilości herbaty a gdy robi się ciemno zawsze palą się świeczki. I pomyśleć, że dokładnie miesiąc temu, w gorący dzień byłam w Norymbergi aby następnego dnia wyruszyć i stać kilka godzin w kilometrowych korkach aby dotrzeć w serce Alp ♥. Ale to było miesiąc temu. Teraz muszę wrócić myślami do Polski i zabrać się za zadanie domowe z religii...

Zostawiam was z iście jesienną grafiką z weheartit.com i  do następnego! :)

🍁🍂🍃

Mam do was pytanie, jakiej firmy laptopy/notebooki polecacie? Poszukuję sprzętu, który nie zepsuje się zaraz po kupieniu ale takiego który posłuży mi przez kilka lat, i żeby cena nie zwalała z nóg.
Mogę na was liczyć? :)

wtorek, 10 września 2013

Chicałabym czyli o ikeowej liście marzeń



Hej! Dawno nie pisałam. Ale jak widzę w jakim tempie działa mój stary komputer to odechciewa mi się wszystkiego. Błagam, niech w serwisie naprawiają szybciej i oby nie zostały utracone wszystkie zdjęcia z dysku. Ale za to w szkole czas mija dziwnie szybko więc nie narzekam, tylko zaczynają się prace domowe. Mimo wszystko i tak podejrzewam, że już niedługo będę zmuszona wybierać się na romantyczne spotkania z historią i społeczeństwem, geografią czy angielskim. Lecz na razie nie zapeszam i postanowiłam się przemóc po czasie braku postów i po spędzeniu mnóstwa czasu na komputerze, stworzyłam post z serii list marzeń. Była wiosenna, pastelowa i sweterkowa więc przyszedł czas i na taką z produktami ze sklepu IKEA.

Sklep przez wszystkich znany i lubiany, a że do tego grona zdecydowanie się zaliczam więc nie mogło się obyć bez ikeowego postu. Niezmierna radość mnie ogarnęła gdy wracam ze szkoły do domu a tam czeka na mnie nowiutki katalog IKEA. Oglądałam już wcześniej powierzchownie elektroniczną wersję ale stwierdziłam iż zagłębię się w niego wraz z przybyciem papierowej wersji. I oto jest! Po dokładnym obejrzeniu parę rzeczy wpadło mi w oko i zajrzałam na stronę aby wybrać miniaturki na stworzenie listy, po drodze wpadło mi jeszcze kilka produktów i tak się powiększyła. Tym razem stworzyłam listę z wersją dla tych co nie lubią dużo czytać co widoczne jest na grafice a poniżej krótki opis dla lubiących zapoznawać się z moją skrobaniną.

Nie wiem kiedy pojawię się w najbliższym czasie, zależy od tego jak bardzo ten komputer zadziała mi na nerwy ale mam nadzieję, że w miarę szybko.
Do następnego! :)



1. Kubek wypatrzyłam już dawno temu i od tego dawna marzy się mi on przeraźliwie. Piękny kolor, większa pojemność na herbatę którą jesienią pochłaniam hektolitrami i prosty wzór. Idealny. A teraz jeszcze pasuje mi do koloru ścian ^^ (5,99)

2. Metalowa podstawka na świece z koronką, nie wiem jak wygląda naprawdę ale na stronie prezentuje się całkiem kusząco. I jest biała! :) (14,99)

3. Mam już jedną pościel o takiej samej grubości, pokazywałam ją kiedyś na blogu TUTAJ. Niektórym jakość zapewne się nie spodoba ale mi nie jest za gorąco co często się zdarzało, zimą bywało chłodniej ale od czego są kocyki (jeden mam już zamówiony ^^), a jak zauważyłam taką z innym wzorem na stronie to stwierdziłam, że muszę ją mieć. I ta cena ^^ (19,99)

4. Candles, candles, candles! Jak jeszcze są o zapachu wanilii to już totalnie pełnia szczęścia, idealnie umilają jesienne wieczory więc zamierzam zaopatrzyć się w ich spory zapas! (9,99/ 36 sztuk)

5. Mam słabość do poduszek, chciałabym ich  mieć mnóstwo na łóżku jednak jak na razie są to marzenia ale poduszki zaczynam powolutku zbierać. Na początku jak zobaczyłam cenę to nie uwierzyłam, ale jak zagłębiłam się w opis to stwierdziłam, że jakościowo poduszka jest taka sama jak jej cena, czyli niska. Ale mimo wszytko się nie zraziłam, wzór jest ładny. Ale koniec końców to czy znajdzie się u mnie w pokoju zadecyduję na miejscu, ale przecież zawsze mogę sama pokombinować z materiałem i wypełnieniem. (2,50)

6. Znowu świeczki. Powodów chyba nie muszę tłumaczyć ^^ (5,99/ 4 szt.)

7. I.... ponownie świeczki, z tą różnicą, że pływające. Mam już wizję jak je wykorzystać, ale do tego potrzebuję jeszcze kilka rzeczy, nie wiem czy przy najbliższej okazji wpadną do koszyka. A nawet jeśli nie, to kiedyś na pewno! (14,99/ 24 szt.)

8. Taka osłonka na doniczkę marzyła mi się od taka dawna jak kubek. Biała, z metalową koronką, nada się nie tylko do kwiatów ale również jako pojemnik na biurko na długopisy :) (6,00)

9. Wyboru wieszaków nie tłumaczę gdyż jest on bardzo oczywisty. (1,99/ 4 szt.)

10. Pudełka do przechowywania, nie wiem jeszcze czy kupię te, może znajdę podobne w Pepco ale na listę trafiły bo tak czy siak w pudełka zainwestuję gdyż jest bardzo praktyczna rzecz, można posegregować dane przedmioty i nie będą się one gubiły po całym pokoju (14,99/ 2 szt.)

środa, 4 września 2013

Back to school czyli mini haul


Hej! Przetrwaliście pierwsze dni w szkole? Ja też! I jestem z tego niesamowicie zadowolona. Tym bardziej, że lekcje mijają mi niesamowicie szybko. Planu na pamięć nie znam więc byłam bardzo zaskoczona tym jak zapytałam co po tej lekcji mamy (tak było na matematyce) a koleżanka powiedziała że idziemy do domu! Mam tylko marzenie, żeby każdy dzień w szkole mijał tak szybko jak dzisiejszy i wczorajszy! Niestety bez zadań domowych się nie obyło i już mam trochę zadane, w szczególności z angielskiego. I kwestią rozszerzeń, mam 8 godzin j. angielskiego, 8 godzin matematyki i 4 godziny geografii w tygodniu. Brzmi przerażająco?  Gorzej wyglądał mój plan lekcji jak spojrzałam na niego po raz pierwszy. Myślałam, że codziennie będę miała 8 lekcji do 15  a okazało się zupełnie inaczej! Od poniedziałku do środy mam od 8 do 13:25 a we czwartki od 8 do 15 a w tym ostatnie są lekcje wf więc jest całkiem nieźle. Oby tylko plan się nie zmienił bo 3 lekcje polskiego w tygodniu to największą radość jaka mogła mnie spotkać xD Dzisiaj też mieliśmy zebranie samorządu uczniowskiego i omawialiśmy parę kwestii, pierwszaki strzeżcie się! Niedługo kotowanie :D

Ostatnio nie dodawałam postów chociaż czasu miałam naprawdę dużo. Otóż zepsuł się komputer więc piszę do was ze starego sprzętu. Oddaliśmy już go do serwisu mam tylko jedną obawę. miałam tam wszystkie moje zdjęcia z podróży i nie tylko. Mam nadzieję, że nie przepadną bo wtedy nie mam pojęcia co zrobię... Z jednej strony jestem zła na siebie, że nie zdecydowałam się na zakup dysku zewnętrznego chociaż miałam okazję. Teraz wiem że zanim kupię sobie laptopa to najpierw zainwestuję właśnie w niego.

Ale koniec marudzenia!
Strasznie lubię oglądać szkolne haule zakupowe i mam do nich słabość, więc jeśli macie coś takiego w swoim asortymencie postów to zostawcie link a z pewnością zajrzę. Poniżej widzicie moje nowości do szkoły, w tym roku zaopatrzyłam się w urocze kolorowe akcesoria które z pewnością ubarwią szarą, szkolną rzeczywistość. Chociaż muszę wam się przyznać, że jestem pozytywnie nastawiona do tego roku szkolnego, i sama nie wiem dlaczego, ale oby tak pozostało jak najdłużej! Kończę już moje wywody i zapraszam do obejrzenia zdjęć, do następnego posta!


Zeszyty A4, 100 kartek kupione w Biedronce za niecałe 5 zł. Kupiłam je z myślą o rozszerzeniach, czerwony w kropki - geografia, zielony - angielski (napis mówi sam za siebie :D). A Paryż, mam słabość do motywu wieży Eiffla ♥.

Lidl, duży jest od matmy, a mały z zwykły notatnik (znów wieża Eiffla, już nie muszę tłumaczyć? :D) około 4-5 zł.

Z uroczym kociakiem do języka polskiego (Biedronka 3 zł), pastelowe urzekły mnie swoimi kolorami, piękno same w sobie! Auchan, ok 1 zł.

Kolorowe karteczki/ oznaczniki (?) nie wiem jaką ma to właściwą nazwę ale jest to jeden z najlepszych wynalazków ludzkości, serio! Od gimnazjum nie wyobrażam sobie bez nich przetrwania. Zaznaczam ważne rzeczy w książkach, zeszytach. Naklejam na stronie w zeszycie tak aby część wystawała i na niej piszę co się tam znajduje, mogę zachwycać się nimi godzinami! Kiedyś dostałam jedno opakowanie, zniknęły w mgnieniu oka, potem otrzymałam jeszcze dwa jedno od koleżanki drugie od cioci. Jedno z nich zniknęło równie szybko, drugie zaczęłam "oszczędzać" gdyż nigdzie nie mogłam ich znaleźć. A tu nagle z pomocą przyszła Biedronka i chwała jej za to! 2 zł za opakowanie. Zakreślacz, nożyczki (2-3 zł) i długopisy (5 zł)- Real

I mój plan lekcji, który zapewne i tak za chwilę zmienią...

niedziela, 1 września 2013

Mobilemix czyli podsumowanie sierpnia


Hello September! Tak oto przy brzmieniu marsza żałobnego witamy wrzesień. (Nie chodzi tu o piosenkę powyżej, tę słucham namiętnie ostatnimi czasy). Nie okłamujmy się, większość z nas chciałby aby wakacje potrwały trochę dłużej. Wakacje spędziłam bardzo fajnie ale troszkę im brakowało do tych najlepszych w życiu. Brakowało mi takich dni w których mogłam się bez przeszkód wynudzić i wylenić, lenistwo oczywiście było ale mocno ograniczone dlatego zabrakło mi takich właśnie kilku dni. Ale narzekać nie będę bo mimo wszytko odpoczęłam i bawiłam się wspaniale.

Nie będę ich całych jakoś szczególnie podsumowywać bo nie mam na to dużej ilości weny. Nawet na jakiegoś bardziej wartościowego posta z większą ilością tekstu nie wystarcza. Zatem zostawiam was z mixem zdjęć z telefonu - oczywiście oszałamiającej jakości - i trzymajcie się podczas pierwszego dnia szkoły! (o zgrozo...)


ochłoda w basenie podczas upałów * wieczorne wypady nad jezioro * Alpy! codzienny widok z okna :)
woda jak kryształ i te widoki! * leżing smażing w górach? Czemu nie! * najlepszy croissant ever!
przed naszym miejscem zamieszkania * potterowy korytarz * wieczór wspomnień (wspólne oglądanie zdjęć z wyjazdu)