niedziela, 30 czerwca 2013

Wakacyjnie czyli co u mnie

Hej!
Rok szkolny się zakończył i nadeszły wyczekiwane przez wszystkich wakacje! Klasyczna piosenka na zakończeniu była co jeszcze bardziej dodało uroku rozpoczynającym się wakacjom. Nareszcie będę mogła się wyspać i zrobić rzeczy na które normalnie nie mam czasu. Mam nadzieję, że na blogu będzie pojawiać się więcej notek. W te wakacje ponownie wyruszę na podbijanie zagranicy. Już we wtorek wyjeżdżam do Szczecina a w czwartek ze Szczecina wyjeżdżamy do Niemiec gdzie będziemy do 8 lipca. Już nie mogę się doczekać!

A wy jakie macie plany na wakacje? Mieliście pasek?

Do napisania! :)

Paska w tym roku nie miałam, nie postarałam się, ale mam nadzieję że w przyszłym roku to się zmieni :)

_______________________________________________________________________________ 

I tak na koniec. W blogosferze już od dawna huczy, że od jutra gadżet obserwatorów zostanie trwale zlikwidowany. Jeżeli lubicie mojego bloga i chcecie mieć wiadomości o nowych postach na bieżąco to zachęcam do zaobserwowania mnie na bloglovin! Odwdzięczę się tym samym, tylko napiszcie o tym w komentarzu :))


czwartek, 27 czerwca 2013

Biwakowo czyli deszczowy wypad z klasą


Post pisany w środę, kończyłam go dzisiaj.
 
Hej!
Biwak, biwak i po biwaku. Jak tylko napiszę tego posta idę odespać dwie noce, bo nawet kawa nie pomogła i zasypiam na siedząco ._. /a cappucino o 1 w nocy pomagało! ._./ Ale przejdźmy do rzeczy. Była tylko jedna rzecz która mi się nie podobała. POGODA. /jak na złość właśnie słońce zaświeciło, o słodki pasterzu, dlaczego teraz a nie wcześniej?! Ot co, tylko ja mam takie szczęście./ Mam wrażenie że ten post będzie typowo pamiętnikowy, więc nie zdziwcie się jak zobaczycie 2 tomy tekstu poniżej /coś jak Krzyżacy/.  O maskara, ale ja mam skrzywione poczucie humoru, musicie to dzisiaj przetrzymać!

W poniedziałek na lekcjach wszyscy żyli zbliżającym się biwakiem. Angielskiego nie było , sami nie wiemy dlaczego ale przynajmniej posiedzieliśmy sobie na ławkach przed szkołą, na ostatnim WOK-u w moim życiu było wyjątkowo przyjemnie, wyszliśmy na zewnątrz i podziwialiśmy piękno barokowych elementów pałacu /ahhhhh, nie zachwycam się -Bakteria -> mówiłam że mam skrzywione poczucie humoru!/ Mimo to była to najfajniejsza lekcja WOK-u z wszystkich jakie kiedykolwiek miałam. Potem j.niemiecki i słuchanie piosenek po niemiecku z telefonu nauczyciela /A. wciela się w rolę divy operowej! ♥  ~ Saaaaaaaaaaaaaaaaanta Maaariiiiaaaaaaaaaa!/ Potem do domu się spakować /wieczorem mi się nie chciało/. Dojechaliśmy na miejsce /jeszcze nie padało, JESZCZE). Rozlokowaliśmy się w domkach i spotkaliśmy się przy stołach na zewnątrz. Okolica piękna, jezioro 50 metrów od domu, kawałeczek dalej plaża, pomost, drzewa. Okolica piękna, pogoda była taka sobie ale nie narzekaliśmy /właśnie u mnie zaczęło się chmurzyć, zaraz zacznie padać/, liczyliśmy na to że zaraz się poprawi. Poszliśmy więc pograć w siatkówkę na boisku na plaży, wtedy mżyło, ale to niż w porównaniu z tym co działo się później. Graliśmy w drużynach dziewczyny na chłopaków, prawie wszyscy na boso /tylko S. w skarpetkach :D/. Grało się świetnie a i mi gra i serwy wychodziły zdecydowanie za dobrze, zagraliśmy trzy sety pierwsze dwa przegrałyśmy 26:24, w drugim tak samo, w trzecim wygrałyśmy nie pamiętam ile dokładnie ale chyba 25:23. Potem wracaliśmy do domków. Ale wracaliśmy plażą więc zamoczyliśmy nogi w jeziorze, woda była taaaaaka cieplutka! Inni wskoczyli do jeziora się wykąpać /a w regulaminie: pod żadnym pozorem nie wolno kąpać się w jeziorze i wchodzić na pomost/ Wychowawczyni pozostawiła to bez komentarza. Wróciliśmy do domków, zrobiliśmy sobie kolację i już ze zrobionymi kanapkami poszliśmy usiąść wszyscy razem przy stole na dworze i zjeść wspólnie kolację /i po raz ostatni jednocześnie/ Potem zaczynało się ściemniać i padać /i padało do samego końca, bez żadnej przerwy/ Więc, /to będzie pogmatwane/ domki były czteroosobowe, w jednym z nich mieszkałam ja razem z E. ponieważ było 14 dziewczyn, przeniosłyśmy się zatem do dziewczyn obok aby w tym domku spędzić wieczór całą klasą grając w mafię! Jakaż była radość gdy okazało się być mafią czy też inspektorem, ale najgorsze było to żeby nie dać się zabić. Jednakże na mafii się nie skończyło i gdy grupka się uszczupliła graliśmy w killera. Najgorsze było jak utrzymywało się dłuższy kontakt wzrokowy, nie mrugamy ale staramy się nie wybuchnąć śmiechem! :D Potem rozeszliśmy się do swoich domków, ale nie oznaczało to że siedzieliśmy tylko tam, wędrówki w środku nocy również się zdarzały :D Przykład? Wypad ok 3 w nocy do chłopaków do domku i gra w kalambury!!!!!!! A tam nieskromnie muszę przyznać że wyjedliśmy im pół słoika dżemu malinowego. Mniam ♥. Poszliśmy spać o świcie, ok wpół do piątej przy wtórze dźwięku padającego deszczu. Pobudka o 9 /za oknem oczywiście ulewa/, przez pierwsze 15 min wyglądaliśmy a`la zombie, potem sytuacja się ustabilizowała. Jeszcze przed śniadaniem dokończyliśmy grę w kalambury a dziewczyny grały w Erynie /nie pytajcie mi się co to jest, sama nie wiem xD/. Potem śniadanie, a po nim co robić jak za oknem ulewa? Oczywiście mafia, killer i UNO! Czyli pół klasy spotkał się u nas w domku i graliśmy aż do znudzenia. Jednakże w pewnym momencie zauważyliśmy iż nie padało tylko lekko mżyło więc jest to idealny moment aby iść na miasto /2 km w jedną stronę/ na obiad na pizzę. Jednak tylko na zamiarach się skończyło ponieważ po przejściu 100 metrów zaczęło tak lać, że jednogłośnie stwierdziliśmy że zawracamy. Jednak pizzy nie mogliśmy sobie odpuścić i poprosiliśmy wychowawczynię żeby pojechała samochodem do pizzerii i zamówiła dla nas pizzę i przywiozła do domków. W oczekiwaniu, dla odmiany graliśmy w mafię killera i UNO :D Oprócz tego stoczyliśmy drugą Bitwę pod Grunwaldem, czyli bitwa na poduszki i gilgotki o królisia i żółwika /nie pytajcie xDDDDDD/ Potem przyjechałam pizza, zjedliśmy ile się dało. A potem znowuż gra w karty. Jednak po 17 nastąpił przełom i część klasy poszła na basen. Ci co nie pływali grali, w mafię i killera oczywiście xD Pogoda zmieniała się tak samo jak to w co graliśmy, czyli non stop lało. Jak wróciliśmy po basenie do domków, atrakcje wieczoru dużo się nie zmieniały, mafia i killer trwały, chociaż  z dominacją mafii. Po kolacji nie pamiętam co dokładnie robiliśmy ale do momentu aż poszłyśmy spać przewijały się takie elementy jak: mafia, killer, wypełnianie dziwnych ankiet, odwiedzanie innych domków, znowu mafia, śpiewanie na cały głos piosenek z bajek, wspominanie czasów przedszkolnych, podstawówki i gimbazy, spacer po deszczu, i nad ranem odwiedzenie chłopaków w ich domku. Wybiła godzina 4 więc trzeba było iść spać. Godzina 9. Dzwonią budziki i słychać ulewę za oknem. Wszystkie z nas wyglądały niczym zombie. /do mnie jeszcze mama zadzwoniła, moje inteligentne odpowiedzi: Halo? Czemu dzwonicie tak wcześnie? Co? Jeszcze śpię./. Tego dnia ok godziny 11-12 miały przejeżdżać osoby które nas odbierały z biwaku. Wiec mi z wstawaniem się nie spieszyło. Do czasu. Przed 10 do koleżanki zadzwoniła mama mówiąc że osoba która nas odbiera jedzie i jest już blisko. Jak się poderwałam! W deszczu ubrana w piżamę poleciałam /krótkie spodenki i koszulka z krótkim rękawem/ pożyczyć suszarkę do włosów które nie wyschły przez noc i powiadomić wychowawczynie że niebawem wyjeżdżamy. Pakowałam się w tempie ekspres, sama się sobie dziwię, że niczego nie zapomniałam! :D I tak skończyła się moja przygoda z biwakiem klasowym w klasie pierwszej. 
Podsumowując, było naprawdę świetnie ale byłoby jeszcze lepiej gdyby było ciepło i nie padało! :)))

A teraz idę spać, bo jutro wspaniały dzień, zakończenie roku! :D

niedziela, 23 czerwca 2013

Wycieczkowo czyli z klasą nad jezioro

Hej!
W planach było coś bardziej ambitnego niż to co teraz czytacie ale co zrobić, pojechałam do Gorzowa na weekend i z posta wyszły nici. Będzie później, obiecuję!
A jutro jedziemy z klasą na wycieczkę, wyjeżdżamy jutro po lekcjach, wracamy w środę. Będziemy mieszkać w domkach nad jeziorem. Wiecie co? Już nie mogę się doczekać bo wiem że będzie super!
A teraz idę się pakować!
Do następnego posta, jak już wrócę! :)

Sprzed dwóch lat, to samo miasto tyle że na zdjęciu rzeka a nie jezioro :) 

Follow my blog with Bloglovin

piątek, 21 czerwca 2013

Inspiracyjny piątek czyli zaczytani

Hej!
Ten tydzień był ostatnim w tym roku szkolnym w którym zaglądam do książek (szkolnych podręczników w sensie :D) Już nie będzie gonitwy za ocenami. Ja nie jestem ze swoich zadowolona, wiem, że stać mnie na więcej i nie ukrywam tego. Są przedmioty z którym mogłam bardziej się postarać ale się nie postarałam i takie są tego efekty... Ale nie będę marudzić, tak wyszło i jakoś muszę z tym przeżyć, obiecuję sobie, że w drugiej klasie będzie lepiej, MUSI!
Dzisiaj był najlepszy piątek w tym roku szkolnym, na polskim pisałam kartkówkę ze Świętoszka, (jest 4 z polskiego! :D), potem edb na którym uknułyśmy niecny plan o grupowym wcinaniu lodów truskawkowych na religii, PP po części na dworze i w bibliotece (jest 5! :D), dwie matmy, jakaś gra edukacyjna, układanie domków z owych kart edukacyjnych i gra w karty (już te normalne-WOJNA! xD). Potem przeżyłam ostatnią fizykę w moim życiu, wiecie jak to pięknie brzmi??? ♥ I religia, na dworze! Wystawiliśmy ławki przed szkołę i w cieniu mieliśmy lekcję. Potem koleżanka przywiozła nam na rowerze lody (dzięki E.! :)))) ) i w takiej oto miłej atmosferze zakończyła się ostatnia piątkowa lekcja :) Potem tylko próba na zakończenie roku i wracam do domu!
A dziś znowu było upalnie, mimo wszytko lubię takie dni, lepsze to niż ulewy ^^

A temat dzisiejszego inspiracyjnego piątku to zaczytani, kocham czytać książki a w wakacje będę miała na to zdecydowanie więcej czasu! ♥
Kurka blaszka! Już 19:58, dodaję tylko zdjęcia i lecę Harrego oglądać! Papa :)















Właśnie reading a new book in the summer .... Mam nową książkę, jest to rozwiązanie zagadki którą wam zadałam w postach poniżej, Harry Potter i Insygnia Śmierci po angielsku, oryginalne pierwsze brytyjskie wydanie, przyszła w środę ^^ ♥

Przeczytam w wakacje, zobaczycie! Niech moc słownika j. angielskiego będzie ze mną! haha!

wtorek, 18 czerwca 2013

Sprawca wspaniałego humoru czyli wakacyjna aura

Hej!
Wakacyjna aura udzieliła mi się na tyle dobrze, że zaczęłam oglądać i przerabiać zdjęcia z Chorwacji z 2009 roku. Zawieszenie bloga do końca tygodnia anuluję ponieważ nie mam tyle nauki na ile mogłoby się to wydawać. Humor również mam nadzwyczaj dobry więc przelewam wam moją pozytywną energię na posta, nawet historia mi nie popsuła humoru. A wręcz przeciwnie! Poczułam ulgę że w końcu napisałam ten sprawdzian, mogę odetchnąć i zakończyć przyjaźń z Hitlerem i Stalinem. Pogoda również sprzyja mojemu dobremu nastrojowi, zaraz idę na zewnątrz i wsiadam na rower, a potem może znowu się poopalam? :) W każdym razie nie mam zamiaru spędzić reszty dnia przez ekranem komputera! Miłego popołudnia! :)

Pobawiłam się gimpem i oto co wyszło:
Chorwacja, Supetar 2009

Zagadka dla was!
Edit: Sprawiłam sobie prezent (i zarazem wyzwanie i zajęcie) z okazji nadchodzących wakacji i zamówiłam coś na allegro, ktoś zgadnie? Wskazówki (KLIK, KLIK, KLIK) Do dzieła! :)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Słonecznie czyli leżing, smażing i.... historia?

Hej!
Powiedziałam, że posta w poniedziałek napiszę i oto jestem! Będzie krótko, zwięźle i na temat bo czas nagli! Dzisiaj "Śluby Panieńskie" part 5, oraz leżing, smażing i..... historia? Czyli próbowałam się opalać (udało się, jak weszłam do łazienki w całym domu było słuchać cudowne: opaliłam się!!!!) i próbowałam się zaprzyjaźnić z Hitlerem i Stalinem po raz kolejny (ale przyjaźń nam nie idzie więc postanowiłam ja zakończyć z dniem jutrzejszym gdy napiszę sprawdzian), może ze Świętoszkiem Moliera pójdzie lepiej?  A teraz uciekam, pełna radości ponieważ jutro do szkoły! A wy co robiliście dzisiaj ciekawego?
Miłego wieczoru! :)

piątek, 14 czerwca 2013

Inspiracyjny piątek czyli truskawkowo

Hej!
Miałam nie pisać ale okazało się, że nie muszę iść "do pracy", więc znalazłam dla was chwilę wolnego i piszę. Nauki mam mnóstwo jednak pociesza mnie fakt, że został jedynie tydzień intensywnej nauki, potem będzie wycieczka klasowa, zakończenie roku i upragnione WAKACJE! ♥
Dzisiaj w szkole z koleżanką zorientowałyśmy się, że dokładnie rok temu bawiłyśmy się na balu gimnazjalnym, wróciłam do posta którego pisałam dzień po (KLIK)i przypominałam sobie jak było świetnie, i pomyśleć że minął już rok! Dzisiaj też rozpoczęły się dni mojego miasta, jestem fotoreporterem na lokalnej stronie więc w weekend raczej do was nie napiszę, ewentualnie w poniedziałek (ale i tu nic nie gwarantuję... <a blog miał być zawieszony, chyba nie mogę żyć bez bloga!>), dużo się w mieście teraz dzieje a relacje na bieżąco muszą być, wiec na zmianę będę na mieście i na komputerze, nawet nie wiem czy znajdę czas na naukę! Ale jestem dobrej myśli, bo marudzenie nie ma sensu. W poniedziałek moje liceum ma dzień wolny ponieważ są egzaminy zawodowe i nie ma nauczycieli, ale i tak się nie wyśpię (xD) ponieważ jedziemy wystawić Śluby Panieńskie do sąsiedniego miasta, już nie liczę który raz z kolei będziemy to pokazywać na scenie :D

Ale teraz przyszedł czas na post z serii "Inspiracyjny piątek"! Pomysł na tematykę przyszedł bardzo spontanicznie, jadłam truskawki i myślałam o czym napisać, po czym strzeliłam klasyczny facepalm i ruszyłam do komputera. Jak jem truskawki to same albo z mlekiem więc trzeba rozwinąć kulinarne inspiracje co do zastosowania tego daru niebios (tym bardziej że zaczął się sezon :D) Ale po drodze wpadło jeszcze kilka innych obrazków niezwiązanych z kuchnią, ale ważne jest to że na każdym obrazku jest coś takiego jak TRUSKAWKA! ♥








































Ps. Dzisiaj też sprawiłam sobie prezent (i zarazem wyzwanie i zajęcie) z okazji nadchodzących wakacji i zamówiłam coś na allegro, ktoś zgadnie? Wskazówki (KLIK, KLIK, KLIK) Do dzieła! :)

sobota, 8 czerwca 2013

Dwa słowa czyli zawieszam bloga



Hej!
Jestem tutaj tylko na chwilę, koniec roku a ręce pełne roboty. Wczoraj nie było inspiracyjnego piatku również z powodu nauki (nie licząc Harrego) Jak już czytaliście z tytułu postanowiłam, zawiesić bloga na okres ok 1-2 tygodni. Mam mnóstwo pracy, a blog jednak trochę czasu pochłania, chciałabym właśnie ten czas który tutaj poświęcam przeznaczyć na naukę. Mam nadzieję że więcej nie muszę tłumaczyć :)
Wracam do prezentacji z chemii.

Do napisania! :)

PS Dlaczego na dworze jest tak ładnie gdy ja mam tyle nauki? ._.  I kot na koniec, nie w temacie ale akurat takie zdjęcia znalazłam na dysku :D


czwartek, 6 czerwca 2013

Wyjazdowo czyli plany na wakacje


Hej!
Wpadłam tutaj tylko na chwilę ponieważ zaraz wracam do nauki z fizyki i EDB, nie będę wam już po raz enty mówić jak bardzo fizyki nie lubię bo to sensu nie ma tak samo jak moje marudzenie i powtarzanie tego 3740329474 z kolei.
Wczoraj byłam na próbie chóru, dyrygentka przedstawiła nam konkretnie gdzie wybieramy się w te wakacje. Zatem: 2 lipca wyjeżdżamy do Szczecina na kilka dni, potem ze Szczecina 4 lipca wyjedziemy do zaprzyjaźnionego miasta w Niemczech pod Kolonią, będę tam już 3 raz! Do domu wracamy 8 lipca. Kolejny wyjazd (w tym roku wyjątkowo są dwa :) ) jest dopiero 16 sierpnia, jedziemy do miasta położonego w Alpach we Francji przy granicy z Włochami, ale w jeden dzień pokonać 1400km nie da rady więc będziemy mieli nocleg w Norymbergi :) Do domu wracamy 27 sierpnia! Już nie mogę się doczekać! Są również plany co do wyjazdu w przyszłym roku, są to tylko marzenia całego chóru a więc, najpierw pojechalibyśmy do Chorwacji, potem do Włoch do Florencji, Rzymu- audiencja u papieża się załatwia, potem pojechalibyśmy na samo południe do San Giovanni Rotondo, stamtąd promem przez Adriatyk, do Bośni i Hercegowiny do Medjugorje, stamtąd z kolei do Słowenii i do Polski. To są tylko plany ale mam nadzieję że wszystko się uda, z pewnością byłaby to niezapomniana wycieczka, trzymam kciuki żeby się udało! ♥ 
A teraz zostawiam was z widokiem na miasteczko we Francji które odwiedzę i wczorajszy widok z okna - piękny zachód słońca :)
Miłego wieczoru! :)


Ahhh te kolory ♥




Miasto w dolinie wśród Alp ♥

Ps. Oglądacie jutro Harrego na TVN? Bo ja nie mogę sobie odmówić takiej przyjemności :)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Mobilemix czyli podsumowanie maja

Hej!
Witam was w czerwcu! Lubię ten miesiąc za piękną pogodę (cicho, wiem że pogoda za oknem tego nie potwierdza ale słońce będzie niedługo, przynajmniej mam taką nadzieję) i dlatego, że został jedynie miesiąc do wakacji! Wprawdzie będzie to czas baaaardzo pracowity i już teraz jak pomyślę ile mam do zrobienia to lenistwo bierze górę ale postanowiłam się nie poddawać i powalczyć o oceny, w szczególności z przedmiotów, które znajdą się na świadectwie maturalnym :)
Ale teraz koniec biadolenia o szkole bo co za dużo to niezdrowo. Ten weekend spędziłam cały poza domem. Na wsi i w Gorzowie, jednakże nic specjalnego się nie działo więc rozpisywać się nie będę :)

A wracając do tematu posta. Wieki temu wspominałam o mobilemix z minionego miesiąca, są to udokumentowanie zdjęciami z telefonu wydarzenia o których wspominałam na blogu ale nie tylko :) Nareszcie się zmobilizowałam (robięwszytskobylebysięnieuczyć) i zdjęcia przez miesiąc robiłam a teraz skleiłam je w całość. Chcąc nie chcąc mój telefon nie należy do tych "fajnych" i instagramem przyszpanować nie mogę, więc robię zdjęcia aparatem 2mpx i cieszę się z tego co wyszło poniżej!

A teraz idę się uczyć, geografia i polski- same do głowy nie wejdą! :)


jubileusz 25-lecia chóru * spacer w parku na godz. wych. * w oczekiwaniu na koleżankę
wymiana międzynarodowa * w Gorzowie * Słubice
nowa torba (o niej już niedługo) * największy słoik nutelli jaki kiedykolwiek widziałam 5kg! * w drodze ze szkoły