poniedziałek, 26 maja 2014

Dzień dobry! czyli jedno zdjęcie


Hej! Uwielbiam takie poranki, w których mogę ze spokojem wypić kawę i zrobić wszystkie czynności ze zdwojoną energią. Tym bardziej, że gdy w poniedziałki idę na 3 lekcję to o 7 wstaje mi się o wiele przyjemniej. Poniedziałki do się lubić :)

Ale dosyć gadania, zaraz lecę do szkoły a wam życzę udanego tygodnia i MIŁEGO DNIA! :)

piątek, 23 maja 2014

Inspiracyjny piątek czyli wieczne miasto


Hej! Burza się zbliża bo słyszę uderzenia piorunów. Ale mam nadzieję że zdążę napisać posta i wrzucić go jeszcze dzisiaj.  A dzisiejszy dzień był straszny. Zacznę od tego, że spałam zaledwie 4 godziny. A wizja zajęć lekcyjnych dzisiaj była przerażająca. Na prawie każdej lekcji było COŚ. Na polski musieliśmy przygotować konspekt, na niemieckim był sprawdzian, na matmie również był sprawdzian (całkowity pogrom naszego intelektu), potem miałam pouczyć się na sprawdzian, jednak nie bardzo mi to wyszło ponieważ musiałam obsługiwać prezentacje na całej lekcji, na historię było dość duże zadanie domowe. To wszystko złożyło się na mój beznadziejny humor i zmęczenie. Chciałam gdzieś się przejść po lekcjach ale jedyne co udało mi się zrobić to przebrać się w luźne ciuchy i pójść spać. Trochę siły zregenerowałam ale nadal mój humor nie należy do najlepszych. ALE. Jutro jadę do Poznania, zamówiłam sukienkę na vinted, a za tydzień moja impreza osiemnastkowa. Musi być dobrze, będzie!

<grzmimamtakmałoczasu> Wczoraj z Włoch wróciły Ala z Sarą. Ala zdążyła mi pokazać kilka zdjęć z wyjazdu, fajnie zrobić sobie taką przerwę od szkoły ;) I nie ukrywam iż stąd przyszedł mi pomysł na inspiracyjny piątek. Wieczne miasto czyli Rzym jest wspaniałe! Już nie raz chodziłam po jego uliczkach dzięki google, a raz miałam okazję je zobaczyć na własne oczy. Cieszy mnie również niezmiernie fakt iż w tym roku znów będę miała okazję tam być, i spacerować, i zwiedzać! Wakacje, przybywajcie szybciej! 

O rajuśku, ale rewolucja za oknem, kończę i idę spać.
Dobranoc! :)

wtorek, 20 maja 2014

W klimacie lat 50` czyli niedzielne zdjęcia


Hej! Na razie tydzień nie jest tak przerażający jakby się to mogło na początku wydawać. Idzie całkiem dobrze, ale nie chwal dnia przed zachodem. Rewolucja zacznie się dopiero pod koniec tygodnia czyt. w czwartek. Choć już jutro prodżekcić z angielskiego. Ale to nie jest jeszcze złe! Zawsze jest coś, co sprawia, że dni są urozmaicone. Wyprawy do ciucholandów, które są bardzo owocne (dwie pary szortów i torebka Longchamp w przeciągu kilku dni, to jest coś!). Teraz mogę zaliczyć do tego również pogodę, jest niesamowicie ciepło, słońce świeci cały czas a prawie każda przerwa jest spędzana na zewnątrz. Wczoraj również dostałam wiadomość sms, która wywołał uśmiech na twarzy: pozdrowienia z Włoch! (konkretne miejsce oczywiście wyguglowałam, nie byłabym sobą gdybym tego nie zrobiła, i zwiedziła okolice za pomocą google street view!). Nie ukrywam, że zrobiłam sobie przerwę i myślami byłam we Włoszech. Ale niestety cały czas siedziałam przy biurku.

W niedzielę mieliśmy w naszym mieście rekonstrukcję wydarzeń sprzed 69 lat, wyzwolenie naszego miasta. Takie wydarzenie nie mogło mnie ominąć więc siedziałam z aparatem i strzelałam zdjęcia, musiałam tylko uważać aby mnie nie strzelili, bo to nie zakończyło się zbyt dobrze. 

Wrzucam kilka zdjęć, a wam życzę dobrej nocy! :)

piątek, 16 maja 2014

Inspiracyjny piątek czyli koszula w kratkę


Hej! Właśnie zdobyłam tytuł najgorszej blogerki na świecie. Możecie mnie wiec oficjalnie obrzucić pomidorami i wszystkim co tam macie pod ręką. Chyba że macie coś co może mnie zabić, to lepiej się powstrzymajcie.

U mnie generalnie szału nie ma, po powrocie po cudownej przerwie ciężko było przestawić się na tryb nauki i.... nauki. W szkole jakby pusto bez maturzystów ale do przeżycia. W zeszłą sobotę byłam na imprezie osiemnastkowej mojej koleżanki, która była tak niesamowita, i tak bardzo dla niektórych szokująca ze wróciłam do domu nad ranem a następnego dnia wyglądałam jak zombie. Przeraża mnie jednak fakt iż już niedługo (za 2 tygodnie) odbędzie się moja impreza osiemnastkowa. Jednocześnie nie mogę się doczekać ale i czuję, że będę tak bardzo zestresowana czy wszytko wypadnie dobrze, że na piątkowych lekcjach nie będę się mogła wcale skupić. Ale mam nadzieję, że kolega, z którym imprezę organizuję jak i zarówno goście wyjdziemy z tego w jednym kawałku i bez żadnych uszczerbku na zdrowiu. Ale najpierw muszę przeżyć tydzień szkolnej apokalipsy, bo przyszły tydzień zapowiada się niesamowicie pracowity (niektórzy mają dobrze bo sobie są (?) we Włoszech, a osoba, o której pisze doskonale o tym wie). Rachunek różniczkowy i "Lalka" to będą moi nieodłączni towarzysze dni najbliższych. Najs.

Jednak nie samą nauką żyje człowiek, osobiście znajduję czas na łowy w ciucholandach, które ostatnio przynoszą naprawdę ciekawe zdobycze. Dzisiaj wróciłam z dwoma parami szortów więc pozostaje mi prosić o szybsze nadejście wakacji - co z kolei oznacza wyjazdu do Włoch (tak, tak, tak!). Lecz ostatnio bardzo podobają mi się koszule w kratkę. Niestety jedyną koszulą w kratę jaką daną jest mi posiadać jest ta do spania. Czerwono-granatowo-biała, flanelowa i tak ogromna, że mogłabym się w nią zmieścić dwa razy. Gdybym wyszła w niej na miasto wyglądałabym co najmniej dziwnie, więc, rezygnuję z tej opcji. Ale chciałabym posiadać w swojej szafie koszulę, w której będę mogła wyjść do ludzi i ich nie przestraszyć. A jak będzie czarno-biała to będzie to spełnienie marzeń. Liczę na ciucholandy i vinted , choć od wczoraj jestem zła co do vinted a raczej jednej sprzedawczyni (wczoraj znalazłam sukienkę moich marzeń po czym okazało się iż oferta jest nieaktualna, i tak bardzo się wkurzyłam więcejniemówiębojeszczebardziejsięzdenerwuję). 

Dodaję inspiracje i zmykam wypróbować "przepis" na peeling kawowy.
Dobranoc! :)

poniedziałek, 5 maja 2014

(Nie)zbędniki z kolorówki czyli kosmetycznie


Hej! Nie lubię jak plany się zmieniają. I jak zamiast w Poznaniu wyląduję w Gorzowie. Tyle. Weekend majowy spędzam bardzo przyjemnie, tym bardziej iż w moim przypadku jest on dłuższy o trzy dni. Kocham matury! - za rok będę pisać inaczej, przypomnijcie mi wtedy o tym stwierdzeniu, wiecie, żeby stwierdzić że przez ten rok zmądrzałam i więcej takich głupot nie będę opowiadać! /Hej, za rok matura.../. Ostatnie dwa dni spędzałam w towarzystwie mojej dobrej kumpeli ze Szczecina. Nad jeziorem bywałam zdecydowanie za często. Wczoraj tak się zagadałyśmy, że w domu byłam przed 23, a dzisiaj poszłyśmy na pizzę i lody. Za dużo dobrego, zdecydowanie! Ale było bardzo miło, i dostałyśmy zaproszenie na wakacje do Szczecina!

Ale dzisiaj chciałbym zagłębić się w zakurzoną część mojego bloga - w sferę kosmetyczną. Ostatnio post z tej serii był dawno temu więc postanowiłam wam coś napisać. Zdjęcia zrobiłam już miesiąc temu (patrzcie na kwiatki), i od tamtego czasu czekały na publikację. Tak dodam, że tak bardzo jak przy robieniu tych zdjęć nie nagimnastykowałam się nawet czasem na wf. Stałam na krześle przy parapecie łapiąc odpowiednie światło, a potem zapierałam się o grzejnik i wykonywałam figurę gimnastyczną jak coś pomiędzy siadem płotkarskim a przysiadem, czyli dziwną. Ale zdjęcia są. Postanowiłam, że w związku z szalonymi promocjami, które trwały i trwają w Rossmannie i Naturze pokażę moje kosmetyki do makijażu. Te których używam najczęściej aby nie straszyć ludzi na ulicy i nie wyglądać jak niewygląd. Nie myślcie, że używam ich wszystkich na raz, nie chcę mieć maski na twarzy! To zależy oczywiście od mojego nastroju i stanu w jakim znajduje się moja cera.

No to lecimy, od lewej:

- Żel Rozświetlający Very Me Peach Me z Oriflame w kolorze light. Nie nakładam go jako "podkład". Jak mam nastrój to używam go na kości policzkowe, bardzo fajnie je rozświetla i nadaj delikatny koloryt ( moim przypadku, mam bardzo jasną cerę)

- Korektor Maybelline Affinitone w kolorze nude beige czyli 01. Odkryłam do na promocji w miejscowej drogerii, a że akurat potrzebowałam jasnego korektora na niedoskonałości wybrałam ten, nie kryje tak dobrze jak mój kamuflaż z Catrice (który zimą jest dla mnie ciut za ciemny) ale jest dobry i u mnie sprawuje się bardzo fajnie. Nie mam problemów z cieniami pod oczami więc w tej kwestii się nie wypowiem. 

- Maskara Boujois Volume Glamour Ultra Care. W życiu nie przypuszczałabym, że będę używać tuszu za ponad 40 zł. Ale dostałam go w prezencie i... zakochałam się! Essence wymięka. Efekt podobny do żółtego Colissal`a, z tą różnicą, że ten nie nie osypuje się jak jego poprzednik z Maybelline. Nie skleja rzęs, nie kruszy się, jest to piękna głęboka czerń. Jest cudny! Dzięki promocji w Rossmanie i uprzejmości cioci mam go już w zapasie! Gdyż za cenę regularną go nie kupię, aż tak szaleć nie zamierzam!

- Puder Rimmel Stay Matte, ja mam w kolorze 003 Peach. Wszyscy znają i uwielbiają. Nie zapycha, ładnie matuje i utrwala makijaż. Co tu więcej pisać, uwielbiam!

- Dream Pure BB cream z Maybelline, kolor light. Ja mam w  wersji dla cery tłustej. Śliwek na wierzbie (?) się nie spodziewajmy, to drogeryjny krem BB, osobiście zawsze podchodzę do tego typu specyfików z rezerwą. Używam go gdy moja cera jest w gorszym stanie, fajnie ujednolica koloryt ale nie kryje dobrze, konieczne jest użycie korektora. Bardzo fajnie matuje i stapia się ze skórą. Za cenę regularną bym go nie kupiła, w promocji owszem. 

- Superfine eyeliner pen Essence. Używam go najczęściej na większe wyjścia. Kupiłam go ze względu na dość atrakcyjną cenę. Wygodnie maluje się nim kreski, ale, czerń nie jest intensywna, rozmazuje się i blaknie po kilku godzinach (lecz gdy maznę się nim po ręce nie mogę go domyć), końcówka jest straszna, nie można ładnie nim wykończyć kreski. Fajnie zagęszcza optycznie rzęsy, ale nie było to jego główne zadanie... Zużyję do końca ale nie kupię ponownie.

- Kredka (schowała się za eyelinerem) do oczu Essence 2 in 1 Kajal Pencil. Mam wersję biało-czarną. I mam również mieszane odczucia. Niby jest fajna ale nie odpowiada mi do końca, nie utrzymuje się długo na linii wodnej, ale na górnej powiece wygląda naprawdę fajnie i całkiem długo się utrzymuje, jest miękka i łatwo się nią aplikuje. Ale trzeba ją często temperować i szybko znika, czy kupię ponownie? Nie. 


Było dużo czytania, ale od 1 maja nie było postów i nie wiem kiedy pojawi się następny (powód: j. polski). 
A teraz idę spać bo z lekka się zasiedziałam...
Dobranoc! :)

czwartek, 1 maja 2014

Mobilemix czyli podsumowanie kwietnia


Hej! Dzisiejszy dzień była bardzo leniwy. Z samego rana wyspałam się za wszystkie czasy, o 13 stwierdziłam jednak, że wypada się ogarnąć. Po 15 spotkałam się i poszłyśmy na majówkowy festyn w naszym mieście, było bardzo fajnie, spotkałyśmy kilku znajomych a ja zrobiłam zdjęcie które zdecydowanie mogę zaliczyć do grona moich ulubionych. Może wam je później pokażę. Potem poszłyśmy na lody i ponownie do parku, tym razem bez dodatkowych atrakcji! Jak wróciłam do domu to odwiedziła mnie kuzynka, przy okazji pobawiłam się z małym Dawidkiem, który przy okazji obrabował mnie z kilku lizaków z wczorajszego bukietu! :) I tak jakoś zleciał mi ten dzień!

Ale przyszedł również czas na podsumowanie kwietnia! Piosenką tego miesiąca była ta piosenka z bajki Disney. Co najśmieszniejsze, dobry miesiąc zabierałam się aby ją obejrzeć i do dzisiaj mi się nie udało! Ale piosenkę uwielbiam, z tym, że w wersji angielskiej, lepiej mi się ją śpiewa niż polską! A co do wydarzeń. Działo się dużo fajnych rzeczy! Począwszy od wspaniałej pogody, kwiaty, lody przez ME i Hiszpanów (a konkretnie tego jednego z numerem 9), na moich urodzinach kończąc! Miesiąc pełen wrażeń! :)

Teraz się z wami żegnam, do napisania i dobranoc! :)

 Noc w LO * kwiecista promocja * nowa lodziarnia obok szkoły
Mistrzostwa * Czesi, woda truskawkowa, but i "come, come!" * 18 Mateusza!
klasowe "wagary" nad jeziorem * przygotowania na wyjazd od Włoch * niezbędnik solenizantki ;D

Happy Birthday czyli 18 lat minęło


Hej! Nie przejmujcie się tym że publikacja wypada na 1 maja. Nie wyrobiłam się w czasie. Widzicie, nic się u mnie nie zmieniło! :D

Stwierdziłam, że dzisiejszy dzień był tak zakręcony że chętnie opiszę go tutaj, zawsze będę mogła do niego wrócić! A będzie do czego wracać! Obudziłam się o 5 z potwornym  bólem brzucha, tak potwornym jak nigdy. Nie byłam w stanie wstać z łóżka ani zasnąć. Idealne rozpoczęcie tego dnia! Stwierdziłyśmy z mamą, że lepiej będzie jak zostanę w domu. Do czasu. Gdy poczułam się lepiej to się nie wahałam i po nieobecności na pierwszych trzech lekcjach przyszłam do szkoły, wszak cukierki kupione dzień wcześniej nie mogły się zmarnować! Na powitanie, nawet nie zdążyłam dojść pod klasę zaśpiewano mi sto lat i złożono życzenia (zacznę wymieniać aż imionami - Ola, Ola, Donia, Ewa, Martyna, Agata, Alicja, Sylwia). Na angielskim rozdałam część cukierków i znowuż zaśpiewali mi sto lat. Po angielskim Ala zapytała czy nie poszłabym gdzieś z nią, spoko. Potem czy idziemy do dyrektora bo musi coś załatwić. Spoko. "- Ale Ala, dyrektor ma tam <wskazujeplacem> gabinet! - Ale mówił, że będzie ba dworze!". No ok, skoro tak twierdzi... Ja wychodzę przed szkołę a tam cała moja klasa i jeszcze znajomi! Wszyscy śpiewają mi sto lat, Wera trzyma babeczkę z palącą się świeczką. Byłam zaskoczona i prze szczęśliwa! Wiecie jakie to było miłe! Ala, wiem że to czytasz, więc jeszcze raz Ci dziękuję bo to była w głównej mierze Twoja sprawka! I znowuż wymienię całą moją klasę z imion (jak w dzienniku, a co!): Ola, Sara, Adam, Marcin, Alicja, Agata, Ola, Ania, Mateusz, Kacper, Wojtek, Łukasz, Ania, Wera, Marta, Wiktoria, Ewa, Mikołaj, Karolina, do tego Zosia i Piotrek! Dostałam jeszcze czekoladę i kartki. Potem wróciliśmy na lekcje, najpierw zajmowaliśmy się sprzętem laboratoryjnym a potem próbą na zewnątrz, i wtedy rozpieściłam klasę cukierkami! Potem wybrałyśmy się z Alą po balony, potem odebrać aparat, potem do sh a na końcu pooglądać torebki. Na mieście spotkałyśmy Martina który również złożył życzenia,a potem już we trójkę wybraliśmy się na spacer - z którego, swoją drogą, pochodzą te zdjęcia. Nie tylko te, ale są na tyle dziwne, że w życiu chyba nie ujrzą światła dziennego! Potem odbyły się zajęcia teatralne, na których absolwenci naszego LO i członkowie naszego zespołu teatralnego dziękowali panu prowadzącemu oraz nam, za lata współpracy, wspaniałej współpracy! Potem zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową, wiecie, wyznaję zasadę, że zdjęć nigdy nie jest za dużo! Po powrocie do domu ledwo zdążyłam odsapnąć to zadzwoniła Marta, że zaraz u mnie będzie i idziemy na spacer. A ona z kolei dała mi bukiet... 18 lizaków! Jak zrobię zdjęcie to na pewno wam pokażę! Przeszłyśmy się na miasto a potem do parku aby ba końcu usiąść przy LO i pogadać! Nagle jednak zauważyłyśmy, że ktoś idzie. Tadam. Funkcjonariusze policji. Kobieta i mężczyzna. Ucięłyśmy sobie z nimi pogawędkę, złożyli mi życzenia urodzinowe a na końcu nas spisali, za siedzenie przed szkołą. Hę, że za co niby? Jednak kiedyś musi być ten pierwszy raz, prawda? A potem wróciłam do domu. Długo nie trwało jak zadzwonił telefon, odebrałam a tam tabun ludzi śpiewa sto lat, były to życzenia od ekipy prosto spod Gorzowa! Potem wpadła kuzynka z życzeniami a na końcu zadzwoniła Esther, z którą najprawdopodobniej zobaczę się w poniedziałek! A kilka minut przed północą w sypialni rodziców spadł żyrandol i cały się potłukł a szkło rozsypało się po całej podłodze. Mama się zaśmiała, raz z tego, że ciekawe co się jeszcze dzisiaj wydarzy, a dwa, że jest to idealny powód aby jechać na zakupu kupić nową lampę!

Tak wyglądał mój dzień. Fajny, Prawda? Ja będę go bardzo miło wspominać, bardzo, bardzo miło! A, i przeczytałam zawartość kartek, które dostałam, nie dosyć, że się śmiałam to jeszcze się rozpłakałam! 

Ahhh, teraz mogę już spokojnie iść spać, należy mi się odpoczynek po tym cudnym dniu! 
Dobranoc! :)

ps Ala, jeśli kogoś pominęłam to daj znać :)