Hej! Początek ferii! Czy to nie brzmi pięknie? Dwa tygodni błogiego lenistwa. Dobra cofam to. Nauczyciele zadbali o to aby atrakcji nam nie zabrakło. Mimo wszytko nie narzekam bo i tak lepsze to, niż zrywanie się z łóżka pół godziny przed rozpoczęciem lekcji. Wstępne plany na ferie mam. Jutro idę na osiemnastkę koleżanki a w poniedziałek jadę na około tydzień do Gorzowa! A co dalej to się jeszcze okaże!
Dzisiejsze inspiracje to zbiór zdjęć ze śniegiem w roli głównej. Jeszcze nie miałam okazji do zrobienia zdjęć tegorocznej zimy. Mam nadzieję, że w ferie śniegu spadnie więcej i znajdę motywację do wyskoczenia na zdjęcia! Dzisiaj krótki post gdyż nie mam czasu i brakuje mi weny. Do jutra! :*
Hej! Wszędzie biało! Długo wyszczekiwany przeze mnie śnieg spadł (już dawno ale ciiii). Gdy pierwszy raz spadł około godziny 20 podczas WOŚP skakałam z radości (dosłownie). A potem ponownie spadł i został z nami do teraz. Uroków zimy doświadczam (skrobanie szyby w samochodzie jeeej!) i staram się nie narzekać na mróz ale cieszyć się z tych pięknych otaczających mnie krajobrazów. Ale mimo wszytko ostatnie dni należały do tych najdziwniejszych. W jednym momencie użalałam się nad sobą i nad swoją egzystencją coś w tym stylu KILK i najchętniej zaszyłabym się na końcu świata w moim łóżku i udawała, że mnie nie ma. A jakiś czas później twierdziłam, że życie jest piękne i świat stoi przede mną otworem. I taki stan jest we mnie do dzisiaj i oby się to nie zmieniło. Bo nie lubię "zamulać". A w poprzednią sobotę wybawiłam się na osiemnastce koleżanek, tam też nie było mowy o "zamulaniu".
Dzisiaj kolejny post z serii Around the World! Jak większość z was wie ubiegłoroczne wakacje spędziłam we francuskich Alpach. Doliny są naszpikowane malutkimi miasteczkami w których mieszka naprawdę niewiele mieszkańców. Zazwyczaj są to naprawdę małe miasteczka, ale bardzo zadbane! Wszędzie znajdują się kwiaty a mieszkańcy dbają o to jak wygląda ich dom i jego otoczenie. Uliczki są wąskie i nigdzie nie znajdziemy śmieci. Na zakończenie Mam dla was ciekawostkę. W Vallorie KLIK zwykle mieszka kilkaset osób. W sezonie turystycznym liczba ta wzrasta do 10 000!
Zmykam, mam jeszcze trochę rzeczy do zrobienia dzisiejszego dnia!
Do napisania! :)
Hej! Wybaczcie. Ostatnio dużo mam na głowie. Zarówno tych bardzo pozytywnych rzeczy jak i mniej. Z jednej strony chciałabym wam tyle napisać a z drugiej nie mam pojęcia od czego zacząć. Może jutro jak mi się uda to nadrobię zaległości. :)
A co do zdjęcia. Jak co roku zbierałam na WOŚP. Oprócz zbiórki pieniędzy, robiłam zdjęcia i.... byłam Myszką Miki! Przebrałam się w strój i chodziłam po hali podczas finału w naszym mieście. Tańczyłam z dziećmi, ona za mną biegały, przytulały. Rozdawałam im balony i czułam się jak jedno z nich. To było bardzo pozytywne doświadczenie, które mam ochotę powtórzyć w kolejnym finale! :)
Hej! Jak wam mija sobota? Ja zerwałam się z samego rana na
zdjęcia a potem wybrałam się na próbę chóru. Tam
dowiedziałam się planowanym wyjeździe wakacyjnym.
Będę trzymać kciuki aby plany są ziściły ponieważ są wspaniałe. A
naszym celem będzie Rzym, potem promem przemierzymy Adriatyk aby
dopłynąć do Bośni i Hercegowiny i Medugorje. A przy okazji zahaczymy i
zobaczymy Chorwację. Brzmi pięknie, prawda? Byłabym w siódmym niebie gdyby się
udało! A propos Rzymu. Do kwietnia będę tworzyć realny plan wycieczki po Rzymie
na dwa dni. Nawet nie wiecie jak się nakręciłam! :D Ale koniec mojej bezcelowej
gadaniny.
Pewnie będę ostatnią osobą w blogosferze, która wstawi swoje
cele na 2014 rok. Mój post ma mały poślizg ale proponuję przymknąć na to oko! W
zeszłym roku o ile dobrze pamiętam nie miałam konkretnych postanowień. Pewnie
coś tam sobie wymyśliłam ale nie zapisałam, przez co o nich nie pamiętałam. Ale
przyszedł nowy rok a ja czuję jakbym zaczynała wszytko od zera. Mam czyste
konto i mogę zacząć wszytko od nowa! Z tym rokiem wiążę spore nadzieje,
ponieważ niektóre z CELI, które przed sobą ustawię będą miały znaczący wpływ na
moje dalsze życie. Nagadać się nagadałam więc przyszedł czas do zaprezentowania
wam mojej noworocznej listy celi!
1. Najważniejsze postanowienie to nauczyć się efektywnieorganizować czasem. I tak
dzięki temu, że oprócz nauki doszedł mi jeszcze jeden ważny obowiązek jakim
jest praca, jest lepiej. Ale nie jest to stopień który mnie zadowala.
Chciałabym abym mogła rozsądnie wykorzystać czas, aby wycisnąć z tego jak
najwięcej. Bo zbyt dużo w minionym roku było w których straciłam cenny
czas. Przykład? Wracam ze szkoły, jem obiad itp. po
czym stwierdzam, że wejdę na chwilę na komputer i sprawdzę
pocztę. Ale z tych pięciu minut robi się godzina a nawet czasem dwie bo
sprawdzę jeszcze facebooka, komentarze, co u was słychać na blogach i obejrzę nowy
filmik Oleski na yt. Nie podoba mi się to i czas to zmienić!
2.Wyrobieniew sobie pewnychnawyków. Na przykład odkładanie
po pracy używanych przeze mnie przedmiotów na miejsce, ścielenie łóżka zaraz po
wstaniu (wstyd się przyznać, ale ścielę łóżko dopiero po powrocie ze szkoły a
jak mam gorszy dzień to wcale...), zapisywanie absolutnie KAŻDEJ rzeczy do
zrobienia w kalendarzu (jestem osobą, że jak czegoś nie zapiszę to o tym
zapominam).
3. Prowadzićzdrowszy
tryb życia. Nie będę sobie wmawiać że schudnę 10 kg (a przydałoby się) bo
akurat w to wątpię ale będę robić wszystko aby polepszyć mój styl
życia. Chodzi mi tu o kwestię żywieniową. Mogę (trik Happyholic, zamień
słowo muszę na mogę - brzmi sto razy lepiej) wstawać wcześniej (a nie zrywać
się pół godziny przed rozpoczęciem pierwszej lekcji) i zacząć jeść śniadania.
Dopiero niedawno uświadomiłam sobie jak bardzo jest to istotne w odpowiednim
odżywianiu. Mogę również zacząć pić częściej zieloną herbatę (jest naprawdę
dobra i zdrowa - a smak to tylko kwestia przyzwyczajenia, uwierzcie mi) i
więcej wody mineralnej (litry wody pochłaniam codziennie tylko w okresie
letnim). Mogę ograniczyć słodycze, rezygnować nie będę, bo nie oszukujmy się, i
tak mi nie wyjdzie, i po co rezygnować z takich przyjemności? :D
4. Zakup laptopa. Pieniądze mam już uzbierane. Musze tylko poszukać takiego, który spełni moje oczekiwania. A tych nie mam wygórowanych. Najważniejsze aby utrzymał się przy życiu jak będę na studiach. To zakup przyszłościowy!
5. Przeczytanie ostatniej części Harrego Pottera po angielsku. Już zaczęłam działać, mam nadzieję że zapału mi nie zabraknie, tak jak to było w zeszłym roku. Podszlifowałabym, trochę mój angielski, który nie jest na najwyższym poziomie. I jeśli chodzi o szlifowanie języka, chciałabym również napisać listy do aktorów grających w serii o Harrym Potterze. Więcej szczegółów o tym na blogu Alex KLIK.
6. Zakup lustrzanki. Tak, tak. Pałam miłością do robienia zdjęć. A co jeśli połączę podróże po Europie ze znajdującym się w moim ręku aparatem? Wtedy będę w siódmym niebie. A chcę aby moje zdjęcia jakie przywożę były lepsze. Nie chcę kupować nowego sprzętu ponieważ wiem, że nie wykorzystam go w pełni. Często ludzie kupują najnowsze (i najdroższe) modele lustrzanek tylko po to żeby je mieć. I nie wykorzystują ich możliwości w 100 %. Jestem świadoma że nie wykonam tego w pełni, bo profesjonalnego fotografa mi daleko. Dlatego na razie uważam, że do zaspokojenia moich potrzeb w zupełności wystarczy mi używana (w odpowiednim stanie oczywiście!). Będę poszukiwać!
7. Zorganizować wspaniałą zabawę osiemnastkową. Nie wierzę że umieściłam to tutaj. Jednak marzy my się impreza w gronie najbliższych znajomych. Warto w jakiś specjalny sposób uczcić te wyjątkowe urodziny :)
To wszytko, trochę się rozpisałam. Wierzcie mi lub nie ale celów mogłabym wymyślać mnóstwo. Wybrałam jednak tylko te najbardziej realne. Życzcie mi powodzenia! A wy macie jakieś postanowienia? :)
P.S. Jutro 22 finał WOŚP. Czyli cały dzień w terenie! :)
Hej! I weekend! Tydzień był straszny, w szczególności pod względem wstawania. Nienawidzę wcześnie wstawać, tym bardziej jeśli zanim wcześniej usnęłam, przewracałam się z boku na bok dobrą godzinę bo nie mogłam zasnąć. Yep. Ale przetrwałam, jestem i piszę. Generalnie nic specjalnego się nie działo przez ostatni czas. Jednym urozmaiceniem były zajęcia z studentami z Brazylii i Australii w ramach jakiegoś projektu. Było po angielsku i zabawnie. Poznałam również najdziwniejszą zabawę integracyjną. Streszczę na czym polegała. Siedzieliśmy w kręgu jeden za drugim na krzesłach jak najbliżej siebie. Następnie mieliśmy się odchylić tak, aby położyć na osobie która była za nami. A praktykanci zabierali nam krzesła i mieliśmy się tak utrzymać polegając tylko na sobie. Coś w tym stylu tylko bardziej na leżąco. Komentować nie będę i tym dziwnym akcentem zakończę tę część posta.
Opiszę wam teraz pewną sytuację. Dni wolne są idealnym czasem na robienie rzeczy na które zwykle nie macie czasu lub nadrabianie zaległości. Ja wykorzystałam tan czas na przeglądanie blogów modowych w poszukiwaniu inspiracji. Głowa mi od nich pękała a ja nadal chłonęłam, szukałam i zachwycałam się jakimś fajnym ciuchem czy stylizacją. A jeszcze lepiej jak ten ciuch był znaleziony w lumpie. Więc idę z nadzieją do sh i szukam, wieszak za wieszakiem. Nie znajduję nic interesującego więc włócząc nogami wracam do domu. W poniedziałek znów szukałam inspiracji. Znalazłam ich pełno. Więc zadowolona idę spać z myślami: Ale mam pomysłów na nowe stylizacje, jutro przyjdę inaczej ubrana do szkoły, ale się zdziwią! Yhm. Wstałam rano, ubrałam ulubione czarne rurki i zwykły sweter. Zaszalałam.
Chyba nie jestem stworzona do kombinowania z ciuchami. Co nie zmienia faktu iż na zakupy będę nadal chodzić, inspiracji szukać i blogi szafiarskie czytać. A nuż mnie coś natchnie. Na razie zostawiam was ze zdjęciami garderób jak ze snów i sama idę spać, tym razem mam nadzieję, że nie będę się przewracać z boku na bok. Dobranoc! :)