Hej! Letnie wyprzedaże niosą ze sobą okazje do wyłapania całkiem ciekawych rzeczy w stosunkowo niskich cenach. Nie mogłam przepuścić takiej okazji, i choć daleko mi do osoby obłowionej w szale zakupowym i uginającej się pod stosami toreb i innych pakunków, to wyszłam na tym całkiem zadowolona. Nie są to rzeczy kupione "za jednym razem". Na zakupach byłam kilka razy i za każdym razem przywoziłam parę rzeczy godnych uwagi. Postanowiłam zebrać je w jeden post i przedstawić na zdjęciach. Przyznam się, że goździka do zdjęć zmałpowałam po Weronice Raspberry and Red, a że akurat miałam wazon pełen tych kwiatów z ogródka stwierdziłam, że będzie się równie fajnie komponować.
Na pierwszym zdjęciu widzicie rzeczy, dorwane na przecenach w Gorzowie. Weszłam od niechcenia zobaczyć co w swojej ofercie ma Stadivarius, a wyszłam z paskiem do spodni o białą torebką w idealnym rozmiarze i iście wakacyjnym fasonie, noszę ją non stop. Podobnie zresztą jak pasek z tego samego sklepu. Sandały może niektórzy pamiętają z zeszłorocznej listy "chciejek". W poprzednim roku nie kupiłam ich, ponieważ stwierdziłam że wydawanie 80 zł na sandały które, nie są ze skóry, ba, pochodzą ze zwykłej sieciówki jest przegięciem,. Nawet biorąc pod uwagę ich piękny wygląd. Jakież było moje zdziwienie gdy zobaczyłam je na tegorocznych wyprzedażach za złotych jedynie 20. Dwa razy się nie zastanawiałam, popędziłam do kasy rzecz jasna.
Drugie zdjęcie to zdobycze książkowe, pierwsza została wyłapana w Biedronce, podczas gdy druga i trzecia to zamówienia z internetowej księgarni Znak. Czaiłam się na te pozycje już dawno, więc gdy zobaczyłam obniżoną cenę nie zawahałam się i powędrowały do koszyka.
Na trzecim zdjęciu widzimy rzeczy które mogę zakwalifikować do kategorii "dom". Świeca o zapachu równie pięknym jak jej opakowanie z h&m home. Następne dwie rzeczy zsotały wypatrzone w home&you. Oczywiście na przecenie. Olejek o zapachy świeżej bawełny oprócz, oczywiście ,pięknego zapachu miał piękną cenę więc co tu więcej mówić. Słomki są przepiękne, i nie będę ukrywać, że kupiłam je tylko ze względu na to jak wyglądają.
Ostatni zdjęcie przedstawia rzeczy najbardziej potrzebne i zaplanowane. Puszki z Inglota, nakłada mi się nimi puder dużo lepiej niż pędzlem, zauważyłam również, że efekt matu utrzymuje się na skórze dłużej. A, i oczywiście zajmują mniej miejsca i są dużo łatwiejsze w czyszczeniu. Same plusy. Kolejne są korektor i poder Maybelline affinitone, korektor miałam i jest moim ulubieńcem, natomiast puder to nowość, akurat poprzednik z Rimmela się skończył więc okazja do przetestowania jak znalazł. I ostatni rzecz, Effeclar Duo +, również mój wielki ulubieniec, pomimo swojej wysokiej ceny. Za tak dobry produkt jestem w stanie wydać trochę więcej, i mieć coś co odpowiada mojej skórze i sprawi że wygląda dużo lepiej!
To tyle co miałam wam do pokazania, niewątpliwie wybiorę się jeszcze na zakupy bo mam parę rzeczy, które muszę uzupełnić ale o tym zapewne dopiero we wrześniu.
Do następnego! :)
fot. me


