Hej! Co u was słychać? Jak przystało na mnie, postanowiłam nie ruszać się z domu przez pół dnia i leniłam się przez ten czas. Teraz postanowiłam zrobić coś bardziej pożytecznego i napisać posta. W międzyczasie porządkuję swoje cele na 2014 rok, chcę aby to, co sobie postanowię, zmieniło mój styl życia na lepszy i bardziej efektywny. Przedstawię je tutaj później. Dzisiaj będzie post, bardziej na luzie, pokażę wam moje poświąteczne wyprzedaże łupy, zdobyte podczas sobotnich wojaży.
Naszym pierwszym punktem w zakupach był sklep Jysk. Głównym celem było zdobycie krzesła do mojego pokoju. Chciałam czegoś bardziej nowoczesnego i nieszablonowego, a jednocześnie odpowiadającego moim wymaganiom. Postawiłam na to: KLIK. Na tę chwilę jestem bardzo zadowolona, ale nie wiem jak sprawdzi się "w akcji" czyli podczas długiego spędzania czasu przy biurku. Przy okazji dobrałam poduszkę KLIK oraz dwie ramki do zdjęć (chociaż swoją drogą, same napisy bardzo mi odpowiadają). Następnie udaliśmy się do galerii gdzie poczyniłam kolejne zakupy. Nieuchronnie zbliża się rok 2014 z nim połowinki i jak dobrze pójdzie, osiemnastki. Chociaż jestem stuprocentową anty fanką spódniczek/sukienek to w moim mniemaniu nie wypada iść na połowinki w spodniach. Wpadłam do Sinsay, który bezapelacyjnie uznaję za mój ulubiony sklep. Wyszłam bardzo zadowolona z bilansem: dwie "małe czarne" KLIK i KILK, czarne balerinki, kolczyki i naszyjnik. Już nie muszę się martwić o to, w co się ubiorę na 18 koleżanek i na wspomniane wcześniej - połowniki. Potem wpadłam do H&M gdzie dorwałam na wyprzedaży kolczyki i pierścionki z symbolami znaków zodiaku. Następnym punktem było Super-pharm. Skorzystałam z promocji i zakupiłam mój ulubiony zapach: Green Tea by Elizabeth Arden oraz zapas pudru z Rimmela (skorzystałam z promocji -40%). Na samym końcu wyruszyłam na poszukiwania idealnego kalendarza. Znalazłam bliski ideałowi w Empiku. Jestem z niego bardzo zadowolona i niezmiernie cieszę się z tego zakupu. I to koniec moich jakże obfitych zakupów!
Kończę moje wywody i zmykam szukać jakiś prostych przepisów na jutrzejszą noc, gdyż postawiłam na piżamowy wieczór z filmami! Do jutra! :)
Hej! Ale ten czas szybko zleciał! Pamiętam jak odliczałam kolejne dni do świąt, a teraz siedzę i... siedzę. (Swoją drogą wiecie że to drugie święta, podczas których jestem w blogosferze?)Bo na dobrą sprawę oprócz tego, że dla was piszę nadrabiam wszystkie zaległości jakie nazbierały mi się przez Święta. Myślę również o tym co będą robić w Sylwestra. Chyba imprezy nie są dla mnie bo po raz kolejny spędzę je w gorzowskim zaciszu z TVP 2. Totalne szaleństwo, nie ma co. Chyba, że coś się zmieni, w co szczerze wątpię. Ale narzekać nie będę, najwyżej wymyślę sobie jakieś całkiem inteligentne zajęcie. Może podsumuję rok? Nie byłoby to głupie. Tym bardziej, że na początku stycznia przypada 2 rocznica prowadzenia bloga, jeeeeeeej! Ale dość o tym, opowiem wam o rzeczach mniej lub bardziej istotnych, które się u mnie działy.
Wigilia, jak każdego roku spędzana u dziadków. Więcej pisać nie będę, zapewne wyglądała podobnie do tych w waszych domach! :) Pierwszego dnia Świąt spotkaliśmy się u dziadków z częścią rodziny, a wieczorem wszyscy do mojego wujka. Drugiego dnia świąt od rana mieliśmy jechać do Gorzowa, przez co miałam opuścić coroczny koncert kolęd. Jednak 20 minut przed piętnastą siedząc w samochodzie spytałam się rodziców, że może jednak poszłabym na koncert kolęd. Godzinę w tą czy w tamtą nic nie zmieni. Sądziłam, że się nie zgodzą. Jednak gdy po chwili zastanowienia odpowiedzieli, że czemu nie! Skakałam z radości! W zaskakująco szybkim tempie przebrałam się w chórowy strój, balerinki założyłam na gołe stopy bo nie miałam czasu! O 15 jest koncert! Do kaplicy dotarłam na chwilę przed rozpoczęciem. Mina moich znajomych i dyrygentki była bezcenna. Tym bardziej, że od dawna wiedzieli, że mnie nie będzie. A koncert był wspaniały, nawet jeśli w stopy było mi troszkę zimno. Po zakończeniu chwyciłam płaszcz i szalik i prosto w stroju chórowym wsiadłam do samochodu rodziców którzy czekali przed kaplicą, i ruszylismy do Gorzowa! :) Tam spotkaliśmy się z kolejną częścią rodziny. Po świętach korzystając z tego, że byliśmy w Gorzowie wybraliśmy się na poświąteczne wyprzedażowe wojaże. Nie wróciłam z pustymi rękami. Chcecie wiedzieć co dorwałam?
A teraz zmykam, idę "ogarnąć" moje nowe zdobycze :D
Hej! Czujecie ten klimat świąt? Ja tak! Tym bardziej, że zostało do nich zaledwie kilka dni! W minionym tygodniu myślałam głównie o nich. I jak tu się dziwić skoro na dużych przerwach rozbrzmiewają kolędy. Razem z Alą po lekcjach biegamy po dworze w poszukiwaniu ziemi (szpadla, szufelki, wiadra i doniczki też) aby przesadzić choinkę. A potem ją udekorować. Wszytko dla dobra klasy (i Skłodowskiej-Curie w czapce św. Mikołaja). W środę z kolei był Koncert Świąteczny który wprowadził mnie wspaniale w atmosferę świąt i napełnił bardzo dobrym humorem! A w czwartek pisaliśmy życzenia noworoczne i śpiewaliśmy na angielskim, między innymi to co widzicie powyżej :) Dzisiaj u mnie w szkole odbyły się gwiazdki klasowe. Dzieliliśmy się opłatkiem, składaliśmy sobie życzenia. Jedliśmy muffinki, i pierniki, i ciasto, i.... i.... nie pamiętam co jeszcze! A na końcu były prezenty, dostałam co co chciałam, a nawet więcej! A i prezent który kupowałam koleżance okazał się być strzałem w dziesiątkę. Domyślacie się pewni ile radości mi to sprawiło! Uwielbiam dawać prezenty! Potem bardzo fajne "jasełka" i teoretycznie powrót do domu. My się do planu nie dostosowaliśmy, zostaliśmy i zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową (zdjęcia nie nadają się do publikacji, gdyby się tutaj znalazły byłabym trupem, serio, wiem co mówię).
Ale dzisiaj piątek, a to oznacza dawkę inspiracji! Tym razem zebrałam zdjęcie przestawiające przykładowe dekoracje naszego pokoju/domu. Jeśli o mnie chodzi lubię proste, nieprzekombinowane rozwiązana. Owszem kolorów trochę musi być ale nie przeginajmy i nie róbmy baroku! Generalnie jestem zwolenniczka minimalistycznych rozwiązań, co nie zmienia jednak faktu iż czasami pozwalam sobie zaszaleć. Za surowo tez nie może być, musi być przytulnie. ^^ Starałam się znaleźć złoty środek, a to co widzicie poniżej to wystroje pasujące do mojego prawie-minimalistycznego poglądu. Gdyby części z każdego obrazka, który widzicie połączyć razem w odpowiedni sposób mogłoby wyjść coś fajnego! Potrzebna jest tylko kreatywność!
Hej! Dzisiaj był dzień pod hasłem "przygotowania do świąt". Razem z mamą kupowałyśmy choinkę w nadleśnictwie i po godzinie chodzenia i wybierania przywiozłyśmy ją do domu. Teraz stoi na dworze i poczeka tam aż do świąt. Potem zabrałam się za świąteczne DIY a na końcu razem z mamą upiekłyśmy ciasto z cynamonem, rodzynkami, żurawiną i jabłkami. Podobno jest pyszne, i upieczemy je jeszcze na święta! :D
W temacie świąt. Ogień w kominku kojarzy mi się ze świętami. Ale w domu brak kominka. Zdjęcie zrobione w leśniczówce w nadleśnictwie.
Do następnego! :*
Podoba mi typ takich postów "... czyli jedno zdjęcie"
Zawsze mam aparat przy sobie więc pomyślałam, że jak nie będę miała czasu na dodanie większej notki a chciałabym wam coś powiedzieć lub po prostu uwiecznić na blogu, to będę wstawiać jedno zdjęcie zrobione danego dnia i krótki opis. Żeby nie było takich przerw na blogu jak ostatnio (tydzień!). Co wy na to? :)
Hej! Tak dużo do zrobienia. A tak mało czasu! Wydawałoby się, że nieobecność nauczyciela od angielskiego przez ten tydzień wpłynie na ilość wolnego czasu w sposób pozytywny. A tutaj nic z tych rzeczy. Jak nie szkoła, to mam na głowie przygotowania do świąt. Lepiej zrobić coś wcześniej niż potem biegać w kółko dzień przed wigilią. A i mam tyyyyyyyle pomysłów na świąteczne notki. Zapisałam je w swoim notatniku, i myślę jak je rozplanować w czasie. Musze też się zorganizować w ten weekend i zrobić zdjęcia, bo zazwyczaj jak wracam ze szkoły do domu to jest już za słabe światło. I zabraknie mi piątków na pokazanie wszystkich świątecznych inspiracji! A co do "piątku trzynastego"... Mojego dzisiejszego dnia nie będę opisywać bo był do niczego, nie miałam głowy do czegokolwiek. Niby się uśmiechałam ale i tak coś było nie tak, dobiła mnie ocena z historii. Jednym pozytywnym akcentem był wieczorny spacer z Martą i ozdabianie pierników.
A o piernikach w ten prawie-inspiracyjny "piątek" będzie mowa. I będzie również nietypowo ponieważ inspiracje to zdjęcia zrobione przez mnie podczas dzisiejszego wspólnego ozdabiania pierników gimnazjum + liceum. Postanowiłam, że pokażę wam co stworzyliśmy wspólnymi siłami. Nie są to dzieła sztuki ponieważ nie mieliśmy "sprzętu" do dekorowania. Ale mam nadzieję że są wśród grupy moich czytelników jacyś "piernikowicze", którzy pierniki pieką i ozdabiają. Może dodałam wam pomysłów na udekorowanie tych ciasteczek? ;) Musze przyznać, że dla mnie była to zabawa przednia. U mnie w domu nigdy nie piekło się pierników (Tak bardzo żałuję, bo je uwielbiam! Może czas abym zapoczątkowała taką tradycję?) a zawsze chciałam je dekorować. Moje małe marzenie się spełniło i pierwszy raz pierniki stroiłam. I nie ostatni! :)
A teraz uciekam bo jestem potwornie zmęczona tym piątkiem trzynastego.