Tak spodobały mi się zdjęcia z Poznania (i wam chyba też ^^) że nie chciałam dodawać kolejnego posta, ale kiedyś trzeba :) Cały weekend spędziłam u dziadków na ogródku, miałam cichą nadzieję że chociaż trochę się opalę. I nic. Lipa. Tak jak przypuszczałam nic z tego nie wyszło. Ehhhh....Za to dzisiaj spędziłam 2,5 godziny na mszy prymicjnej z chórem.... Wierzcie mi, bywało dłużej :D Po południu pojechaliśmy do dziadków i nagle zaczęło padać, gdy skończyło, wyszła tęcza, pierwsza jaką widziałam w tym roku :) Jutro jak już wcześniej wspominałam wyjeżdżam na wycieczkę klasową z Esther ♥ Nie będzie mnie do piątku, chyba wytrzymacie tyle beze mnie :) Musicie! Możecie zawsze zajrzeć do Esther zakrecony-czas.blogspot.com Zapraszam! Przez te cztery noce wygadamy się na śmierć huehuehuehue gorzej będzie to odespać xD. Wezmę ze sobą aparat więc po powrocie będzie fotorelacja :) Ja lecę się pakować, życzcie dobrej zabawy. Papa :*
Dziękuję za wszystkie wasze komentarze i dodawanie się do obserwatorów, to mnie motywuje do dalszego pisanai! DZIĘKUJĘ!








