Kochani!
Nowy rok już za niespełna 4 godziny, mam nadzieję że chociaż wy spędzacie je wspaniale, bo mój sylwester to totalny niewypał (nawet jeśli spędza się je w Gorzowie....) Pozostaje mi szalona zabawa z TVP2 ♥
To już ostatni post w tym roku, chciałabym więc wam życzyć wspaniałej zabawy na sylwestrze, pięknego i szczęśliwego Nowego Roku i aby był zdecydowanie lepszy od poprzedniego! :)
Witajcie kochani!
Jak wam minęły święta? Moje nie były złe ale do najlepszych też nie należały. Wigilię spędziliśmy jak co roku u dziadków, po wigilii i mikołaju (ale o tym innym razem ;) ) wróciliśmy do domu i udaliśmy się na pasterkę. Pierwszy dzień świąt już nie był tak miły, tata zachorował, więc z odwiedzin rodziny w Gorzowie nici ehhh.... Drugi podobnie, spędzony w domu ale nie tylko wraz z chórem przecież był koncert kolęd, 25 z kolei! Powiem krótko, atmosfera niesamowita! :)
Uffff streściłam to co działo się u mnie przez ostatnie dni, i nawet się nie rozpisałam a wiecie do czego jestem zdolna :) Dzisiaj dzień jak co dzień, rano biegałam po aptekach (choroba z taty przeniosła się na mamę) po południu korzystając z wolnej chwili odwiedziłam kuzynkę, która mieszka na obrzeżach miasta, ahh się nagadałyśmy!
Nie mam aktualnych zdjęć więc wstawiam to:
Francja 2012
Ja widzieliście zmieniłam szablon bloga, nowy rok szykuje zmiany nie tylko w blogu ale też w życiu. Nie będę o nich teraz mówić, może innym razem?
A mówiąc o blogu znów nie odzywałam się do was przez jakiś czas, to święta albo jeden z moich prezentów gwiazdkowych, 3 dni pisałam posta który na końcu przez przypadek się usunął. Ehhh....
I cholera, znów nie wiem co będę robić w sylwestra. Jest kilka opcji ale żadna nie jest potwierdzona. I tym oto sposobem to gdzie się znajdę wyjdzie na spontanie. Jak zwykle zresztą.
A wy macie jakieś plany na sylwestra? Piszcie!
Dobranoc kochani :)
Hej!
znalazłam chwilę żeby do was nabazgrolić ;) Jednak z internetem u mnie to jak gra na loterii, raz jest a raz nie ma. Ale korzystam dopóki znów nie zniknie :)
Jak słyszę tą piosenkę to już zaczyna mi się robić niedobrze. Słyszę ją wszędzie. Ale grzechem byłoby nie umieszczenie jej tutaj no bo przecież, święta bez Last Christmas to nie święta ;) Laaaaaaaaaaaaast kristams aj gev ju maj hart... O matko, znowu zaczynam ją nucić... I giv ju tu somłon SPESZJAL!!!!!!!!!!!! ;)
Przygotowania do świąt pełną parą, szum odkurzacza, latanie do biedronki (bo przecież zawsze czegoś zabraknie), hałas miksera itp. itd. Wiecie o co chodzi :)
W piątek odbyły się gwiazdki klasowe, spędziliśmy bardzo miło czas rozmawiając, zajadając się smakołykami (znowu przytyję!) przy kolędach. Nie obyło się również bez prezentów, a jakże inaczej! Każdy dostał od wychowawczyni słonka na szczęście, który będzie miał za zadanie czuwać przy nas na maturach za 2,5 roku. Od koleżanki dostałam natomiast Zeznania Niekrytego Krytyka! ♥♥♥Macie rację przeczytałam całe już w piątek ^^
Wczoraj natomiast ubierałam choinkę i sprzątałam u dziadków. I na tym skończyła się wczorajsza część rozrywek.
Dzisiaj od kończenie sprzątania w domu, ubierania choinki, i latanie po raz 354764857 do biedronki. Aaaa, i jeszcze odwiedziłam M., która dostała przepustkę ze szpitala do domu na święta, aj się naśmiałyśmy i poplotkowałyśmy! :)
Hej!
Nie było w ostatnim czasie notek bowiem internet strzelił focha. Do dzisiaj! :)
Jak wam mijają przygotowania do świąt? Mi baaaardzo pracowicie, jednak wizja że niedługo święta i że w końcu będę mogła się wyspać wynagradza wszystko! Absolutnie wszystko! :) W szkole panuje już iście świąteczna atmosfera, od poniedziałku do środy na dużych przerwach wielkie świąteczne kolędowanie, natomiast dzisiaj całą naszą klasą wystawialiśmy jasełka (wyszły wspaniale! :) ) A jutro nie mamy lekcji, od rana gwiazdki klasowe a potem już wolne! Jutro też idziemy z ludźmi z klasy do naszej wychowawczyni z gimnazjum złożyć życzenia, przy okazji zobaczymy się z osobami które widzieliśmy ostatnio w czerwcu! Już nie mogę się doczekać jutra! (chyba że Majowie mieli rację chociaż nie sądzę)
Mam dla was dobrą wiadomość, po miesiącu wrócił do mnie aparat z naprawy! I w końcu będę mogła dodawać własne zdjęcia. Jakoś dziwnie się czułam przez ten miesiąc nie mogąc zrobić ani jednego zdjęcia. Ale było, minęło! :)
Dzisiaj taki post typowo informacyjny, jutro wracam wraz ze zdjęciami (o ile przeżyję 456585736589 z kolei koniec świata)
Dobranoc! :)
Żeby nie było pusto wrzucam trochę świątecznych inspiracji :)
źródło: weheartit.com
P.S. Ala! Witam w naszej skromnej "miandadowej" społeczności! ;)
Zabijecie mnie kiedyś.
Znowu nie odzywałam się przez dłuuuuuugi czas. Nie będę ściemniać, i nie chciało mi się i nie miałam za bardzo do tego głowy, walka o oceny jakoś zeszła na pierwszy plan. No i doszło jeszcze ogarnięcie windowsa 8, a to już jest wyższa szkoła jazdy. Jak na razie wiem jak wejść na pulpit. A reszta to jak na razie tylko czarna magia.
Co działo się przez ostatni tydzień? Mhmmm na zmianę wpadałam w furię i napady głupawki.
Po pierwsze, wspaniała sobota z Esther :D Kupowanie prezentów i latanie za Perfekcyjną Panią Domu, no bo przecież widzieć ją a nie mieć autografu- grzech.
Po drugie, mamy wspaniałe widoki za oknem, biało, biało i biało a ja cierpię na brak aparatu [od miesiąca w reklamacji]
Po trzecie, zjeżdżanie z górki w parku na worku [imitacja sanek] z dziewczynami z klasy. Obite tylne części ciała, całe w śniegu, trochę zimno i napady śmiechu. Tak się bawią licealiści w czasie wolnym ^^
Po czwarte, nauka.
Po piąte, "jestę dźwiękowcę". Ogarniałam sprzęt od nagłośnienia i muzykę do jasełek, całkiem fajna sprawa ;)
Po szóste, CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA!
Jak na razie moje plany na weekend to odespanie tygodnia, obejrzenie kilku filmów i lenienie się. Wyjdzie inaczej, na bank, będę zapewne tańczyć z odkurzaczem po całym domu- wiadomo, idą święta :)
A co do zdjęć, spróbuję pożyczyć od kuzyna lustrzankę. Bo zaczynam mieć fioła z powodu braku możliwości robienia zdjęć. Jutro idę na chór. Tutaj z kolei zabije mnie dyrygentka, nie byłam ostatnio na próbie.
A teraz myślę nad nowym wyglądem bloga, świątecznym. Ale nie wiem czy wyjdzie, bo nie ogarniam nowego windowsa i będę musiała na nowo pobierać programy z internetu. Ehhhh życzcie powodzenia.
A teraz kończę, bo weny brak.
Dobranoc :)
Witajcie!
Wróciłam z Poznania, było świetnie, ale o tym jutro :)
Na wstępie chciałbym wam podziękować za 100 obserwatorów! Jesteście wspaniali! Poza tym na licznikach jest ponad 3000 wejść i 632 komentarze! Uwielbiam was! ♥
Jak będziecie to czytać włączcie sobie tą muzykę, dla kilmatu ;)
Ostatnie...
Dzisiaj ostatni post z serii Irlandzkiej, chciałam wam przybliżyć chociaż w niewielkim stopniu moje przeżycia z tamtych dni, wspaniałych dni gdy wiedziałam, że jestem w pełni szczęśliwa! Nie opisywałam takich dni gdy były same koncerty, bo za dużo się nie działo ale... zostały mi jeszcze 2 dni.
Jednego dnia w międzyczasie byliśmy zobaczyć najstarsze krzyże celtyckie...
Przedostatni dzień wycieczki. 6 grudnia. Mikołajki. Od rana czas wolny. Ja wykorzystałam go inaczej, na cały dzień oderwałam się od grupy aby spędzić go wraz z moimi kuzykami. Dyrygentka wyraziła zgodę, cały dzień dla mnie, bylebym się nie zgubiła. Nie ma problemu. O 12 miałyśmy spotkać się pod iglicą. Godzina 12, nie ma ich, 12:02 nadal ich nie widać. Chwilę później słyszę jak ktoś krzyczy. JUSTYNA! Uśmiech na twarzy pojawił się natychmiast. Obróciłam się czym prędzej i zobaczyłam jak idą, kuzynki i synek jednej z nich. Nie zwróciłam uwagi na czerwone światło. Nic nie jedzie. Idę, ba! Biegnę! I już trzymam małego Dawida w rękach!
Ściskam się z kuzynkami. A dalej to już chodzimy po Dublinie razem, udało mi się zobaczyć jeszcze kilka miejsc których nie widziałam podczas zwiedzania z chórem. Spędziłam z nimi cały dzień, rozmawiając i śmiejąc się z wygłupów małego. Ok 18 musiałyśmy się pożegnać,wtedy jeszcze było ok. Gdy się rozstałyśmy zaczęłam płakać. Szczerze. Najpierw szłam mostem przez rzekę, potem przez O`Connell Street.
Zatrzymałam się na środku chodnika żeby wytrzeć łzę która spływała mi po policzku. I obróciłam się wokół siebie chcąc chciaż na chwilę zatyrzymać czas. Próbowałam wcisnąć do głowy ten widok jak najdokładniej bo nie wiedziałam kiedy znowu tam wrócę. Spojrzałam na iglicę pod którą stałam zaledwie kilka godzin temu. I na przystanek z którego wysiadałam gdy byłam tu po raz pierwszy. Na budynek Głównej Poczty gdzie zawsze były miejsca zbiórki. Teraz stał tam mały zespół i śpiewał kolędy. Światła migotały wesoło. Po chwili zorientowałam się że dziwnie wyglądam patrząc zapłakanymi oczami przed siebie i stojącą w jednym miejscu. Szłam dalej. I gdy dłużej szłam bardziej chciało mi się płakać. O, tutaj nasz pamiętny McDonald`s. Mijałam sklep Carrolls, w tle leciał wesoła Irlandzka muzyka, chyba trochę nie na miejscu. Doszłam na przystanek. Kilka minut temu odjechał mój autobus. Czekałam na kolejny zatopiona w myślach i z łzami wypływającymi spod powiek. Wsiadłam do autobusu. Zajęłam tradycyjne miejsce na piętrze, na przodzie przed oknem. Spojrzałam po raz ostatni na O`Connell Street nocą. Autobus ruszył.
Justyna weź się w garść. Musisz. Wszytsko ma swój początek i swój koniec. Patrzyłam na Dublin i wiedziałam, że będę musiała tam wrócić. Choćby nie wiem co. Muszę. Dotarałam do domu rodziny. Zaczęłam oglądać z resztą dziewczyn Pamiętniki z wakacji i Salę samobójców, chyba mi przeszło. Nie mówiłam im o tym co działo się ze mną wcześniej. Wróciła pani która nas gościła, dostałyśmy na Mikołajki po breloczku.
Ostatni dzień. Ostanie spojrzenie na nasz pokój, ostatni raz muzyka z budzika. Sprawdzanie czy wszytako wzięte. Klucz w zamku, przekręcamy. I wychodzimy. Ostatni raz wsiadam do autobusu 40D. Ostatni raz patrzę o świcie na uśpiony Dublin. Trafiamy na O`Connell Street. Mamy 5 min do autobusu. Wybiegam jeszcze na chwilę do Carrollsa słucham Irlandzkiej muzyki. Kupuję pamiątki jakie nawinęły mi się do ręki. Wychodzę. Autobus jeszcze nie przyjechał. Zdążyłam. Ale nadjechał. Wsiadamy, siadam tam gdzie zawsze. Ostatnie spojrzenie na O`Connel Street. Wrócę tu.
Jesteśmy na lotnisku. W oczekiwaniu na odprawę śpiewamy kilka pisenek i kolęd. Zauważyliśmy kilku polaków. Zaczęliśmy śpiewać typowe Polskie piosenki. Zrobiło się miło. Nadszedł czas aby pożegnać się z rodzinami. Śpiewamy im na pożeganie, część ludzi z lotniska nawet zaczęła bić nam brawa. A dalej, wiadomo, odprawa i oczekiwanie na samolot.
Znów kroczę po tafli lotniska, ale nie już z takim entuzjazmem jak tydzień wcześniej. Raczej włóczę się. Stawiam ostatnie kroki w Irlandii. I wsiadam do samolotu. Szukamy wolnych miejsc przy oknie. I startujemy. Jest 16:45. Patrzę przez okno i szepczę:
Witam was wsztskich w piękny zimowy (a właściwie jesienny) wieczór, piję właśnie herbatę i słucham Michaela Buble`a ♥ Dzisiaj z koleżnaką z wolontariatu zbierałyśmy żywność dla banków żywności w miejscowych marketach, było bardzo fajnie, tym bardziej że spotkałam mnóstwo znajomych osób i miałam świadomość że pomagam innym :)
W szkole pogrom, dwie godziny próby na jasełka, sprawdzian z EDB, PP w banku, dwugodzinny sprawdzian z matmy [łatwy był, niesamowicie lekko mi się wszytsko liczyło :)] a potem sparwdzian z fizyki [o zgrozo]!
Jutro jadę do Poznania, będziemy z Esther kupować prezeeeeeenty! :D Ok 10:13 spotkamy się na dworcu a potem to już będziemy hulać po mieście gdzie się da! Hah, już nie mogę się doczekać! ♥
I kolejna porcja zdjęc z Irlandii, dużo nie napiszę bo chyba prawie nikt nie czyta moich wypocin. Podczas dwócg dni zobaczyliśmy Dublin i Newgrange. Więc zapraszam do OBSZERNEJ fotorelacji :)
Dodam tylko że dokładnie rok temu wracałam z Irlandii, tydzień wspaniałej przygody dobiegł już końca! Ok 16 mieliśmy samolot. Gdy startowałam, łezka zakręcił mi się w oku! Poznałam wspaniałych ludzi, zobaczyłam wspaniałe miejsca. W dodatku 6 grudnia spotkałam się z kuzynkami które od kilku lat mieszkały w Irlandii, a są dla mnie jak siostry. Nigdy nie zapomnę tamtych dni!
Dublin
Newgrange
Newgrange, irl.Dún Fhearghusa – jeden z największych grobów korytarzowych wzniesionych przez człowieka, należący do kompleksu zwanego Pałacem nad Boyne (irl.Brú na Bóinne ), znajdującego się w hrabstwie Meath w Irlandii. Jest najbardziej znanym ze wszystkich irlandzkich prehistorycznych miejsc. (źródło wikipedia)
Hej,
miałam nic nie pisać ale jestem w stanie "robię wszytsko byleby się nie uczyć" Więc oto tym sposobem znalazłam się tutaj :D
Mikołaj był rzecz jasna, dostałam słodycze i szklaną figurkę pięknego aniołka :) Jadnak największa niespodzianka czekała mnie po szkole, dostaliśmy przesyłkę która miała być prezentaem gwiazdkowym dla mnie i dla brata jednak wyszło jak wyszło, dostaliśmy mianowicie nowy komputer! Ten już się sypie więc jestem jak najbardziej na tak! :)
Mówiłam wam, że uwielbiam moją szkołę? :D Tak, już nie mówiąc jak pięknie wyglądała skąpana w śniegu to powitała mnie dekoracjami światecznymi, masą uczniów w czapkach świętego Mikołaja, natomiast na każdej przerwie puszczali z głośników świąteczne piosenki, i cała szkoła śpiewała pod nosem All I Want For Christmas Is You. Taki tam świąteczny klimat :) Wróciłam do domu ok 16:30, o 17:15 leciałam na zapalenia choinki na rynku, spiewać jako absolwentka gimnazjalnego chóru, było super, wróciłam z przemoknętymi butami :D
Ale dzisiaj muzycznie, Irlandia kojarzy mi się generalnie z trzema piosenkami [jest ich więcej ale wyleciały mi z głowy ^^, jak sobie przypomnę to dodam do listy :)], to zaczynajmy!
1. To abosulny hit! Słuchałam tego non stop, siedząc w autobusie, czekając na przystanku, spacerując na zakupach. Słyszę tą piosenkę im już jestem myślami w Dublinie! :D
2. Godzina 5 lub 6. Budzik, codziennie ten sam! Taka piosenka na dobry popczątek dnia, również usłyszę ją gdziekolwiek a myślami jestem w Iralndii, ciemno, ciepło pod kołdrą ale trzeba wstawać bo jeszcze tyyyyyle do zobaczenia! :)
3. Carrolls Cud miód! Skep moich marzeń! Pełen irlandzkich gadżetów, przesiadywałm tam cały czas gdy tylko miałam chwilę czasu! Powiem wam, że taka muzyka od razu poprawia mi humor! W sklepie cały czas leciały jakieś piosenki, to jedna z nich, moja ulubiona ;)
Hej, hej!
Witam was w rytmie We Wish You a Merry Chriistmas! Jak wam minął początek tygodnia? Mi bardzo miło chciaż z dużą ilością nauki! Święta u mnie czuć pełną parą! Dzisiaj rano spadło mnóswo śniegu, całe miasto było obsypane białym puchem. Muszę przyznać że moja szkoła wyglądała pięknie, dziwicie się? Pałac w środku parku otulony białym śniegiem! W szkole ubierałam wraz z znajomymi ogromną 3,5 metrową choinkę, zapach świerku, dużo bombek, lampki... Wracając ze szkoły zauważyłam że na rynku na drzewach też zawisły już lampki, a na środku placu postawiono ogromną chionkę! I powiedzcie mi jak tu nie czuć świąt? Aż musiałam po powrocie do domu włączyć jakąś świąteczną piosenkę :) A w dodaku dzisiaj kleiłysmy z mamą uszka do barszczu! :)
Jakiś czas temu brałam udział w konkursie u Murphose [KILK]"Pokaż się" Jak sie wczoraj okazało, zostałam jedną ze zwyciężczyń z czego cieszę się niezmiernie! Dziękuję bardzo za wyróżnienie! :)
Tak samo dziękuję za miłe słowa u Sylwii - Me&Home [KILK] :)
A dzisisiaj drugi post z serii Tydzień Irlandzki, chyba nie zmieszczę się w jednym tygodniu aby wszytsko wam opowiedzieć, pozwólcie że wykroczę poza termin :)
Pierwszego dnia musiałyśmy się obudzić bardzo wcześnie, o 6:30 już stałyśmy na przystanku w oczekiwaniu na autobus 40D [hah, pamiętam! :D] Wsiadamy, oczywiście szukamy wolnych miejsc na piętrze na samym przodzie. Powiem wam że jazda takim autobusem to niesamowite uczucie. Wyruszamy na podbój skąpanego we wschodzącym słońcu Dublina. Mijamy, małe urokliwe uliczki, restauracje, kawiarenki a nawet polskie sklepy! Dojechaliśmy do centrum. Pomimo wczesnej pory było tam bardzo dużo ludzi! Pozostało nam jeszcze dość dużo czasu do przyjazdu grupy więc weszłyśmy do Mc`a. Tam siłując się z moim jakże wspaniałym angielskim próbowałam złożyć zamówienie. Gdy się to udało okazało się że obsługiwała nas Polka! Uśmiałyśmy sie strasznie. Gdy usiadłyśmy, podszedł do nas bardzo miły ochroniarz który chciał nam coś dać. Tym razem porozumiewanie nie szło tak dobrze. Próbowałyśmy na migi co chwilę się śmiejąc ale tym razem figa z makiem. Nie dogadałyśmy się. Dopiero po kilku dniach oświeciło nas że chciał nam dać darmowe kupony na kawę. Gdy zebrała się już cała grupa pojechaliśmy na pobliskie klify! Widoki jak z bajki! Piękne prześwitujące słońce, widok na bezkresne morze [dziękuję El. za poprawę ;)] i malowniecze klify.... Ahhh się rozmarzyłam.... Po wyprawie na klify dotarliśmy z powrotem do centrum Dublina. Tam odnalazłam sklep Penneys [Primark]! Obkupiłam się niesamowicie, i oczywiście zrobiłam w końcu więcej zdjęć O`Connell Street. A potem już tylko powrót do domu rodziny. Wyspać się i oczekawać na kolejne dni wypraw!
Ehhhh.... I znów sie rozpisałam!