Hej! Już niedługo długi weekend! Jutro trzeba tylko przetrwać do 15 w szkole. Ale z myślą o wolnym mam nadzieję, że będzie to łatwiejsze. Oczywiście wyjeżdżam w związku ze świętem do Gorzowa. Jednak nie martwcie się, post podsumowujący październik będzie :) Wczoraj poranek należał do bardzo dziwnych, poranna przygoda z koszykiem na bagażniku (którego teraz nie mam) przyprawiła mnóstwo śmiechu osobom, którym to opowiadałam. Nie będę jednak wam jej przedstawiać bo nie wiem czy wypada tak publicznie. Ale musicie wiedzieć, że to była jedna z tych sytuacji jakie zdarzają się tylko w filmach i u Mirandad. Bo tylko ja mam takie szczęście/pecha. Poza tym zastanawiam się czy nie zmienić troszkę wyglądu bloga. Nagłówek by został, chodzi mi o detale. Możliwe, że zacznę się tym zajmować już dzisiaj. Głównym celem będzie usunięcie ramek, które są dodawanie automatycznie przez bloggera wokół zdjęć. Jest to szczegół ale ostatnio zaczął mi przeszkadzać. Będę kombinować. Ale teraz chcę wam opowiedzieć o misji zakończonej powodzeniem.
ALWAYS LOOK ON THE LIGHT SIDE OF LIFE. Te słowa z piosenki powyżej doskonale oddają charakter tego posta. Włączcie ją teraz, tak, właśnie teraz. Zanim zaczniecie czytać ciąg dalszy tego posta.
I jak? Uśmiech pojawił wam się na twarzy? Osobiście gdy nie mam nastroju włączam tę piosenkę i od razu mam lepszy humor. I do końca dnia nucę pod nosem jej refren. U mnie ta piosenka jest symbolem tego wyzwania, które zakończyłam z powodzeniem. Kto nie pamięta, przegapił lub jest tutaj pierwszy raz odsyłam do tego posta: KLIK. Zabawa był wspaniała ale nie powiem, czasami były takie dni w których głowiłam się i troiłam żeby znaleźć taką rzecz, która sprawiła mi przyjemność danego dnia. Z kolei innego dnia miałam tak dużo do napisania że musiałam się ograniczać a i tak mi nie wyszło. Było to naprawdę fajne doświadczenie i zachęcam was do przeprowadzenia go u siebie. Nie będę oszukiwać, nie zapisywałam codziennie, systematyczności mi brakowało. Ale wszystko co miało być zapisane znalazło się w notatniku, tylko dzień czy dwa później. Nie musicie jednak do tego prowadzić notatnika, możecie zapisywać w kalendarzu, telefonie czy na małych karteczkach i przyklejać do lustra w łazience. Grunt to zorientowanie jak mała rzecz potrafi poprawić nam humor! Mam zamiar nadal prowadzić tą akcje, jednak nie będę wszystkiego notować. Będę po prostu na koniec dnia przypominać sobie co wywołało uśmiech na mojej twarzy. Ale z jednym wyjątkiem. To co widzicie pod spodem to edycja jesienna. Pojawi się jeszcze zimowa, wiosenna i letnia. Dlaczego? Zimą ludzie narzekają, że jest za zimno, wiosną, że mogłoby już być lato a latem, że jest nam za gorąco. Koniec narzekania, trzeba się wziąć za siebie. W każdej z tych edycji chcę zobaczyć rzeczy cieszą mnie najbardziej w rożnych porach roku. A w jakich miesiącach to dam wam jeszcze znać.
A wiecie czego mnie nauczyło ta akcja? Że nawet w najgorszych dniach znajdzie się jakiś powód aby się uśmiechnąć, ale to od was zależy czy go dostrzeżecie.
Zawsze patrz na radosną stronę życia!
Miłego wieczoru! :*
START 30.09.2013
DZIEŃ 1: Miło spędzony dzień chłopaka, puszczanie na przerwach muzyki ze znajomymi i tańczenie na jeden z nich.
DZIEŃ 2: Udany występ Ślubów Panieńskich i "dziwne" próby przed nim.
DZIEŃ 3: Leniwie spędzony dzień łóżku z książką z powodu choroby i niespodziewane odwiedziny A.
DZIEŃ 4: Udanie się z W. na małe zakupy na mieście po lekcjach (lub w czasie wf, zależy dla kogo ^^ - od razu uprzedzam ja nie chodzę na wagary!).
DZIEŃ 5: Wyniki konkursu u dziewczyn z Lumos Art i chwila słodyczy z moją ulubioną czekoladą
DZIEŃ 6: Vipowski mecz lokalnej drużyny futsalu i Mirandad nareszcie nauczyła się robić kłosa!
DZIEŃ 7: Relaks przy filmikach ulubionych youtuberek i spotkanie z M. na mieście.
DZIEŃ 8: Odkrycie w drogerii szafy Bell i odwiedziny u dziadków razem z mamą.
DZIEŃ 9: Przyjemne rozmowy na angielskim i małe zakupy.
DZIEŃ 10: Kartkówka z matmy, która poszła mi niesamowicie dobrze oraz zakup kolejnego mazidła do ust.
DZIEŃ 11: Kartka od znajomych z Beskidów ♥ :*
DZIEŃ 12: 5 z kartkówki z matmy.
DZIEŃ 13: Prezent od pani ze sklepu z ozdobami do domu - śliczny czarny drewniany nietoperz na patyku.
DZIEŃ 14: Spacer z M. w parku. Krótka ale bardzo przyjemna rozmowa z dyrygentką.
DZIEŃ 15: Głupawka na próbie spowodowana quickstepem.
DZIEŃ 16: Bardzo fajna "próba", "śpiewamy" Adele, tańczymy i tańczymy ♥. Obejrzenie genialnego filmiku o organizacji czasu u nissiax83.
DZIEŃ 17: Próba po raz kolejny, sto lat dl kolegi, "I czekałam, i czekałam i czekałam" :D
DZIEŃ 18: Opuszczenie jednego wf z powodu.... próby! I przedwczesne rozpoczęcie weekendu.
DZIEŃ 19: Genialny występ z okazji Dnia Nauczyciela, pyszna szarlotka, udane zakupy z mamą i popołudnie z Harrym Potterem na PS1.
DZIEŃ 20: Spanie do 11 oraz wyjazd do Gorzowa, miło spędzony wieczór i obejrzenie jednego z moich ulubionych filmów "Avatar".
DZIEŃ 21: Pobudka z samego rana przez Lusię - kotkę brytyjską mojej cioci, nowe poduszki do pokoju.
DZIEŃ 22: Dzień leniucha, nie robię nic pożytecznego oprócz jednokrotnego spojrzenia do książki z niemieckiego.
DZIEŃ 23: Grupowe pisanie sprawdzianu z niemieckiego i wieczór z kryminałem Agaty Christie.
DZIEŃ 24: Tworzenie na matmie kartki urodzinowej do Oliwki. Spontaniczna decyzja o wyjeździe do Poznania. Wizyta w kawiarni literackiej i teatrze "U Przyjaciół" - wspaniały spektakl i pyszna szarlotka ♥
DZIEŃ 25: Mój wczesny początek tygodnia, wymyślanie zadań dla pierwszaków na kotowanie.
DZIEŃ 26: Wycieczka rowerowa i wykłady w ramach projektu, wypad z rodzicami do lasu na grzyby.
DZIEŃ 27: Pozytywna próba chóru z kolędami przypominającymi wycieczkę do Irlandii w 2011 roku i pamiątka od dyrygentki z Ziemi Świętej.
DZIEŃ 28: Urodzinowy poranek Esther :* Gra w Simsy po raz pierwszy od dobrych kilkunastu miesięcy.
DZIEŃ 29: Popołudnie z książką Agaty Christie "Morderstwo w Orient Expressie" - przeczytałam całą. Nowa pozycja z biblioteki "Dziewczyna na Times Square".
DZIEŃ 30: Sucharki przed i na niemieckim. Pomyślne zakończenie wyzwania o dostrzeganiu niewielkich rzeczy o wielkiej roli!
A wiecie czego mnie nauczyło ta akcja? Że nawet w najgorszych dniach znajdzie się jakiś powód aby się uśmiechnąć, ale to od was zależy czy go dostrzeżecie.
Zawsze patrz na radosną stronę życia!
Miłego wieczoru! :*
START 30.09.2013
DZIEŃ 1: Miło spędzony dzień chłopaka, puszczanie na przerwach muzyki ze znajomymi i tańczenie na jeden z nich.
DZIEŃ 2: Udany występ Ślubów Panieńskich i "dziwne" próby przed nim.
DZIEŃ 3: Leniwie spędzony dzień łóżku z książką z powodu choroby i niespodziewane odwiedziny A.
DZIEŃ 4: Udanie się z W. na małe zakupy na mieście po lekcjach (lub w czasie wf, zależy dla kogo ^^ - od razu uprzedzam ja nie chodzę na wagary!).
DZIEŃ 5: Wyniki konkursu u dziewczyn z Lumos Art i chwila słodyczy z moją ulubioną czekoladą
DZIEŃ 6: Vipowski mecz lokalnej drużyny futsalu i Mirandad nareszcie nauczyła się robić kłosa!
DZIEŃ 7: Relaks przy filmikach ulubionych youtuberek i spotkanie z M. na mieście.
DZIEŃ 8: Odkrycie w drogerii szafy Bell i odwiedziny u dziadków razem z mamą.
DZIEŃ 9: Przyjemne rozmowy na angielskim i małe zakupy.
DZIEŃ 10: Kartkówka z matmy, która poszła mi niesamowicie dobrze oraz zakup kolejnego mazidła do ust.
DZIEŃ 11: Kartka od znajomych z Beskidów ♥ :*
DZIEŃ 12: 5 z kartkówki z matmy.
DZIEŃ 13: Prezent od pani ze sklepu z ozdobami do domu - śliczny czarny drewniany nietoperz na patyku.
DZIEŃ 14: Spacer z M. w parku. Krótka ale bardzo przyjemna rozmowa z dyrygentką.
DZIEŃ 15: Głupawka na próbie spowodowana quickstepem.
DZIEŃ 16: Bardzo fajna "próba", "śpiewamy" Adele, tańczymy i tańczymy ♥. Obejrzenie genialnego filmiku o organizacji czasu u nissiax83.
DZIEŃ 17: Próba po raz kolejny, sto lat dl kolegi, "I czekałam, i czekałam i czekałam" :D
DZIEŃ 18: Opuszczenie jednego wf z powodu.... próby! I przedwczesne rozpoczęcie weekendu.
DZIEŃ 19: Genialny występ z okazji Dnia Nauczyciela, pyszna szarlotka, udane zakupy z mamą i popołudnie z Harrym Potterem na PS1.
DZIEŃ 20: Spanie do 11 oraz wyjazd do Gorzowa, miło spędzony wieczór i obejrzenie jednego z moich ulubionych filmów "Avatar".
DZIEŃ 21: Pobudka z samego rana przez Lusię - kotkę brytyjską mojej cioci, nowe poduszki do pokoju.
DZIEŃ 22: Dzień leniucha, nie robię nic pożytecznego oprócz jednokrotnego spojrzenia do książki z niemieckiego.
DZIEŃ 23: Grupowe pisanie sprawdzianu z niemieckiego i wieczór z kryminałem Agaty Christie.
DZIEŃ 24: Tworzenie na matmie kartki urodzinowej do Oliwki. Spontaniczna decyzja o wyjeździe do Poznania. Wizyta w kawiarni literackiej i teatrze "U Przyjaciół" - wspaniały spektakl i pyszna szarlotka ♥
DZIEŃ 25: Mój wczesny początek tygodnia, wymyślanie zadań dla pierwszaków na kotowanie.
DZIEŃ 26: Wycieczka rowerowa i wykłady w ramach projektu, wypad z rodzicami do lasu na grzyby.
DZIEŃ 27: Pozytywna próba chóru z kolędami przypominającymi wycieczkę do Irlandii w 2011 roku i pamiątka od dyrygentki z Ziemi Świętej.
DZIEŃ 28: Urodzinowy poranek Esther :* Gra w Simsy po raz pierwszy od dobrych kilkunastu miesięcy.
DZIEŃ 29: Popołudnie z książką Agaty Christie "Morderstwo w Orient Expressie" - przeczytałam całą. Nowa pozycja z biblioteki "Dziewczyna na Times Square".
DZIEŃ 30: Sucharki przed i na niemieckim. Pomyślne zakończenie wyzwania o dostrzeganiu niewielkich rzeczy o wielkiej roli!


































