Hej! Za oknem szaro, buro i ponuro. Więc nie ma lepszego zajęcia na te popołudnie niż napisanie czegoś nowego tutaj, tym bardziej że od dawna nic nowego się tutaj nie pojawiło. Na początku byłam na siebie o to zła, ale teraz doszłam do wniosku, że taka częstotliwość w roku szkolnym to będzie normą. Chyba, że będę miała więcej wolnego czasu co raczej się nie zdarzy. W minionym tygodniu nic specjalnego się nie działo z wyjątkiem dwóch rzeczy, wyjazdu do Gorzowa (gdzie przed opublikowaniem jesiennej listu marzeń już skreśliłam z niej dwa punkty) i popołudnia w Poznaniu.
Poznań to miasto które odwiedziłam dziesiątki razy, a i tak prawie wcale go nie znam. A studia, które zacznę na 90% w Poznaniu już za rok. Ucieszyłam się zatem gdy pojawiła się możliwość zobaczenia poznańskich bibliotek. Pojechaliśmy tam w czwartek autobusem załadowanym humanami i dwoma wyjątkami. Oczywiście że zaliczałam się do wyjątków. Odwiedziliśmy 5 bibliotek i Piccolo (dwa wyjątki + human (który gdyby się nie przeniósł byłby również wyjątkiem)), bo nasza trójka zgodnie stwierdziła, że Mc'Donalds nie jest najlepszym miejscem na obiad. Po odwiedzeniu wszystkich bibliotek przyszedł czas na najprzyjemniejszą część tego dnia! Chodzi mi tutaj o miejsce przeze mnie uwielbiane "U Przyjaciół". Jak zwykle, najpierw czekolada i czytanie karteczek w szufladach, dopisane własnych. A na finał spektakl, tym razem "Niebostrzyg". Nie jestem dobrą recenzentką, powiem jedynie, że dostałam pracę płaczki na czas spektaklu, który był po prostu wspaniały! :)
Teraz zostawiam was ze zdjęciami, a ja wracam do nauki!
Do następnego! :)
