sobota, 19 lipca 2014

O obozie czyli jak zapoznałam się z dziką przyrodą


Hej! Czy u was też jest tak gorąco? No dobra, chyba w całej Polsce jest tak samo (jeśli się mylę to nie krzyczcie, nie oglądam prognozy pogody). Zjadałam lody koktajlowe więc najgorzej chyba nie będzie. Przez ten tydzień obijałam się beszczelnie, tłumacząc się tym, że na obozie obijania nie było wcale, no dobra, trochę było, ale jak nikt nie patrzył. Teraz mam ambitny plan zabrania się za czytanie lektur na przyszły rok bo matura (czyli ogólnopolska katastrofa rocznika 96). Ale skończy się jak zwykle czyli przeczytam pierwsze 30 stron a potem odłożę na bok. W tej chwili jednak nawet się za lektury nie zabiorę, bo piszę posta i jak skończę będę szykować się na imprezę.

Właśnie, miałam pisać o obozie w..... Nie podam nazwy bo i tak tego na mapie nie znajdziecie, no dobra, może znajdziecie ale zajmie wam to dużo czasu. Na obóz nie chciałam jechać bo to raczej nie jest zgodne z moimi zainteresowaniami, bloga o pająkach, bielinkach i pliszkach żółtych nie założę przecież. Był to obóz przyrodniczy w takim miejscu gdzie zasięg był jak wykonałam pozę a`la Statua Wolności w USA. Ale po kolei, wsiadając do autobusu napotkały nas oczy osób skazanych na taki samo los jak my tylko, że z innych miast. Początek był straszny, nie było prądu, wody a z Werą latałyśmy z klapkami aby stoczyć walkę z wszystkimi nieproszonymi lokatorami. Podczas obiadu była okropna ulewa i burza, może odwołają zajęcia terenowe? Nic z tych rzeczy! Chodziliśmy w dzikim buszu w deszczu i szukaliśmy pajęczyn i pająków. Tak, pająków. To były najgorsze zajęcia z wszystkich jaki udało mi się przetrwać. Ale źle nie było. W następnych dniach wstawaliśmy o spartańskich godzinach bo o 7 już było śniadanie. Potem od 8 do 14 zajęcia terenowe, przerwa na obiad, od 15 do 18 zajęcia terenowe i od 18 do 19 zajęcia nieterenowe. Jak przypuszczacie po tych 10 godzinach zajęć każdego dnia nie chciało się nic, i jedyne o czym marzyłyśmy to pójść spać. Sytuacji nie polepszała kierowniczka, która była naprawdę okropna. Zero kultury, wiecznie gwiazdorzyła (Chyba nie zjadła snickersa! ...to nie był dobry żart) na zmianę w udawaniem ofiary losu i wszyscy mieli jej współczuć. Wchodziła do pokojów bez naszej wiedzy podczas gdy my łapaliśmy pająki, opowiadając potem przy obiedzie co w nich zastała, kontrolowała nas nawet w czasie wolnym i dziwiła się dlaczego nie wzięliśmy tego, tamtego i jeszcze tego nie mając ŻADNYCH wytycznych. Jeśli chodzi o minusy dodam jeszcze fakt, że pomimo upałów chodziliśmy ubrani w długie spodnie i bluzy, bo nikt nie chciał mieć bliskiego spotkania z kleszczem. Dobra teraz plusy. Było całkiem fajnie bo nasze nauczycielki, ppfof K. i pprof "jajestemtutylkonazastępstwie" razem z nami przeżywały ten obóz z takimi samymi odczuciami. Zajęcia były całkiem ciekawe, i gdyby nie tak wyładowany plan to lepiej przyswajalibyśmy sobie tę wiedzę.  Na koniec dnia zawsze jadłyśmy czekoladę - nagroda, ze przetrwanie (i ćwiczenia z Mel B na nic). Poznałam naprawdę świetne osoby i szkoda, że nie mieliśmy więcej wolnego czasu aby lepiej się zapoznać. Było dobre jedzenie. Podsumowując, gdyby czas był lepiej rozplanowany to mogłabym tam spędzić nawet tydzień. 

Teraz idę szykować się na osiemnastkę, łapcie zdjęcia i do napisania! :)

wtorek, 8 lipca 2014

Lato w pełni czyli jedno zdjęcie


Hej! Dzisiaj wróciłam z Gorzowa a jutro wyruszam w dalszą drogę na szalony obóz naukowy. Jeżdżę autobusem cały czas czyli jak na mnie już jest lato w pełni! Będę balować w otoczeniu przyrody w środku lasu, a, podobno niedaleko jest jezioro. Wiecie, prawie jak nad lazurową wodą, z palmami i piaszczystą plażą. Jak sobie to wyobrażę to tak będzie. Nie chciałam jechać a mimo wszytko jutro będę siedzieć w autobusie. Mam nadzieję, że nie będzie źle :) Wracam w niedzielę a tymczasem życzę wam dużo słońca! :)
Do następnego! :)

piątek, 4 lipca 2014

Inspiracyjny piątek czyli sposób na szorty


Hej! Nie mam za dużo czasu aby do was pisać, za godzinę muszę już być u Ali, a ja jeszcze mam milion rzeczy do zrobienia. Ale obiecałam sobie, że bez napisania nowego posta nie wyjeżdżam z domu. Czuję, że się spóźnię. Przepraszam Ala! :D

Nareszcie jest kolejny Inspiracyjny Piątek! Moim ambitnym planem było wstawienie inspiracji z białymi szortami. Jednak strona internetowa nie chciała ze mną współpracować i po wpisaniu hasła "white shorts" wyskoczyły same niebieskie dżinsowe. Jak nie to nie. Nie będę się prosić. Więc inspirujmy się jednymi białymi i resztą dżinsowych. 

Miłego wieczoru! :*

czwartek, 3 lipca 2014

Mobilemix czyli podsumowanie czerwca


Hej! Jak na razie wakacje upływają mi bardzo spokojnie, odsypiam cały rok szkolny i myślę jak spożytkować tak ogromną ilość wolnego czasu. Dzisiaj byłam u dziadków i cały dzień spędziłam pracując, wieczorem  z kolei stoczyłam walkę na facebooku. Dostałam link w wiadomości prywatnej, kliknęłam niczego nie podejrzewając i puuufff. Niezależnie ode mnie rozesłały się linki do moich znajomych. Jak się okazało, najprawdopodobniej był to wirus. Na szczęście jest już po wszystkim i mój komputer jest już bezpieczny. A ja mam nauczkę, żeby więcej nie klikać w linki niewiadomego pochodzenia! Nic więcej szalonego i wartego opisania nie przychodzi mi do głowy więc nie będę specjalnie przedłużać.

Czerwiec się zakończył więc czas na mobilemix! Od jakiegoś czasu umieszczam piosenkę, której słuchałam najczęściej lub była moim małym odkryciem lub uzależnieniem. W tym miesiącu nie mogło to być nic innego jak "Znak" Cztery G, generalnie nie jest to rodzaj muzyki, którego słucham ale to naprawdę wpadło mi w ucho. Bardzo lubię oglądać Lekko Stronniczych więc nie mogłam nie włączyć się jakikolwiek sposób do ich akcji, więc słuchałam tego utworu zapętlonego na Spotify. Włodek, Karol, Tytus i Radek, dobra robota! 
Czerwiec był miesiącem pełnym wrażeń, działo się dużo na co nie mogę narzekać. Już na samym początku było wspaniale, bo spełniło się moje marzenie - koncert Enej (zdjęcia z koncertu KLIK), był to najlepszy dzień dziecka w moim życiu! Potem był okres intensywnej nauki, z matematyki między innymi ale miałam wspomagacza - czekoladę na dobry humor! Potem był czas na kolejną 18 kolegi, na której była fontanna z czekolady a wokół mnóstwo owoców, czyli byłam w raju. Czerwiec to miesiąc truskawek, jadłam ich całe mnóstwo i żałuję, że sezon na nie się kończy, śniadania już nigdy nie będą takie same! W minionym miesiącu odbyły się również dni mojego miasta, gdzie uczestniczyłam w kolejnym koncercie - De Mono - było bardzo fajnie choć nie słuchałam ich, chociaż jedna piosenka (chyba to ta najnowsza) była spoko - KLIK. Końcówka to czas luzu i swobody, ale nie do końca "NGS" przypomniało Ali i mi o bardzo ważnej rzeczy, ale nie mogę wam powiedzieć. Obejrzałam kolejne bajki Disney, "Zaplątani" stała się jedną z moich ulubionych. Pod koniec roku szkolnego w bardzo miły sposób spędziłam czas z Werą, byłyśmy na pizzy, porozmawiałyśmy i pospacerowałyśmy. Czerwiec był udany, aby lipiec był równie świetny!

Do następnego! :)

spełnione marzenie - Enej * wspomagacz przy nauce * pochodne czyli 1:0 dla matematyki
18 Marcina! * owocowe śniadania * koncert De Mono
NGS - tylko dla wtajemniczonych! * nadrabianie bajkowych zaległości * pizza na koniec roku