Hej! W życiu występują pewne zależności. Gdy zależy Ci na tym żeby wyglądać w miarę po ludzku, to akurat tego dnia włosy stwierdzą, że jest dzień na bunt i jedynym logicznym rozwiązaniem będzie związanie w kitkę. Gdy bierzesz ze sobą aparat na rowerową wyprawę gdzie będą piękne widoki zwykle zapomnisz karty pamięci. Wiecie o co chodzi. Doświadczyłam dzisiaj jednej z tego typu. W pięknych czasach szkolnych wstawanie o 7 graniczyło z cudem, zwykle gdy budzik zmuszał mnie do wstania ja go wyłączałam i przekręcałam się na drugi bok, wszak genialnym pomysłem było spać dalej. Jednak o 7:40, gdy za 20 minut rozpoczynał się angielski, żałowałam swojej decyzji sprzed 40 minut. Więc gdy mam wolne, i mogę się wyspać, budzik wyłączyć, budzę się o 7 rano pełna energii i sił, z chęcią podbicia świata. Szkoda, że w nastroju podbijania świata o 7 rano nie byłam przed angielskim.
Moje plany wakacyjne jak na razie płyną w dobrym kierunku, czego nie można powiedzieć o pogodzie za oknem (która jest wyjątkowo kapryśna i niezdecydowana ostatnio). Wczorajszy dzień rozpoczął planowanie. Najpierw z Alą zrobiłyśmy sobie zdjęcia do cv, a przy okazji zdjęcia stokrotek. Potem udałyśmy się do domu Ali gdzie rozpoczęłyśmy pracę nad projektem "wojaże nad morze". Z radością mogę powiedzieć, że miejsca w pociągu są, noclegi również, więc od 25 do 27 maja jedziemy na podbój Gdańska! Teraz pozostaje nam przygotowanie listy co chcemy zobaczyć, co warto wiedzieć, jak poruszać się po mieście i tak dalej. Jeśli jakimś trafem zdarzyło się, że byliście w Gdańsku czy też mieszkacie tam, będziemy wdzięczne za wskazówki. Plan będzie się kształtował od jutra, a ja nadal nie mogę uwierzyć, że nasze plany zaczynają się realizować!
A teraz, idę się pakować bo wraz z częścią klasy jedziemy pod domki nad jeziorem oddalonego o 30 km. Za 1,5 godziny muszę być gotowa a jestem w przygotowaniach poniżej zera. Więc chyba wypada zacząć się ogarniać... Miłego dnia...
... i do następnego! :)

