wtorek, 19 maja 2015

A może nad morze czyli o nadchodzącej wyprawie


Hej! W życiu występują pewne zależności. Gdy zależy Ci na tym żeby wyglądać w miarę po ludzku, to akurat tego dnia włosy stwierdzą, że jest dzień na bunt i jedynym logicznym rozwiązaniem będzie związanie w kitkę. Gdy bierzesz ze sobą aparat na rowerową wyprawę gdzie będą piękne widoki zwykle zapomnisz karty pamięci. Wiecie o co chodzi. Doświadczyłam dzisiaj jednej z tego typu. W pięknych czasach szkolnych wstawanie o 7 graniczyło z cudem, zwykle gdy budzik zmuszał mnie do wstania ja go wyłączałam i przekręcałam się na drugi bok, wszak genialnym pomysłem było spać dalej. Jednak o 7:40, gdy za 20 minut rozpoczynał się angielski, żałowałam swojej decyzji sprzed 40 minut. Więc gdy mam wolne, i mogę się wyspać, budzik wyłączyć, budzę się o 7 rano pełna energii i sił, z chęcią podbicia świata. Szkoda, że w nastroju podbijania świata o 7 rano nie byłam przed angielskim. 

Moje plany wakacyjne jak na razie płyną w dobrym kierunku, czego nie można powiedzieć o pogodzie za oknem (która jest wyjątkowo kapryśna i niezdecydowana ostatnio). Wczorajszy dzień rozpoczął planowanie. Najpierw z Alą zrobiłyśmy sobie zdjęcia do cv, a przy okazji zdjęcia stokrotek. Potem udałyśmy się do domu Ali gdzie rozpoczęłyśmy pracę nad projektem "wojaże nad morze". Z radością mogę powiedzieć, że miejsca w pociągu są, noclegi również, więc od 25 do 27 maja jedziemy na podbój Gdańska! Teraz pozostaje nam przygotowanie listy co chcemy zobaczyć, co warto wiedzieć, jak poruszać się po mieście i tak dalej. Jeśli jakimś trafem zdarzyło się, że byliście w Gdańsku czy też mieszkacie tam, będziemy wdzięczne za wskazówki. Plan będzie się kształtował od jutra, a ja nadal nie mogę uwierzyć, że nasze plany zaczynają się realizować!

A teraz, idę się pakować bo wraz z częścią klasy jedziemy pod domki nad jeziorem oddalonego o 30 km. Za 1,5 godziny muszę być gotowa a jestem w przygotowaniach poniżej zera. Więc chyba wypada zacząć się ogarniać... Miłego dnia...

... i do następnego! :)


sobota, 16 maja 2015

Veni, vidi, vici czyli o tym jak pokonałam maturę


Hej! Minęły około dwa tygodnie od ostatniego posta, i mogę z ulgą stwierdzić, że maraton maturalny już za mną! Pisemne jakoś poszły, ustne ku mojemu zaskoczeniu również (jednak nie ma o jak współpraca blisko 10 000 maturzystów 14 maja w poszukiwaniu pytań na ustny polski), angielski 29/30 a polski 37/40. Rozpoczynałam najgorszym i kończyłam najgorszym - polskim. Przedwczoraj odbył się ostatni egzamin, więc teraz jestem zawieszona w tej niesamowitej przestrzeni pomiędzy byciem uczniem a studentem, i rozpoczynam najdłuższe wakacje w życiu. Z jednej strony chciałabym je spożytkować pracując, a z drugiej... Jest tyle miejsc do zobaczenia, nawet w najbliższej okolicy! A co dopiero w Polsce, a w Europie... Biorę więc notes i zapisuję co chcę zobaczyć, gdzie chcę pojechać, a może i gdzie znaleźć pracę, na te urywki wakacji gdy będę w domu? Aktualnie wygląda to tak jak na zdjęciu, pusty notes, filiżanka kawy i całe stosy książek, z kolei soundtrack z "Dirty Dancing" pełni funkcję powietrza. A od dzisiaj rower nie będzie mi służył jako środek transportu dom-szkoła-dom, zaczynam robić nim trasy liczące najpierw kilka a potem kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów. Mam na to aż 4,5 miesiąca.

A teraz zmykam na występ z grupą teatralną, do napisania! :)

piątek, 1 maja 2015

Mobilemix czyli podsumowanie kwietnia


Hej! Wpadłam tutaj tylko na chwilę wrzucić podsumowanie kwietnia... i wracam do nauki. Szkołę skończyłam, podobnie jak skończyłam już 19 lat. Matura już w poniedziałek a materiału do powtórzenia cała masa. Mam nadzieję, że cały maraton przeżyję i będę mogła za dwa tygodnie wrócić tutaj i o wszystkim napisać.

Uciekam do stosu książek, życzcie powodzenia!
Do następnego! :)

świąteczny wypad nad jezioro * krwiodawstwo! * lekcje na świeżym powietrzu
wiosna * ostatni spojrzenie na szkołę oczami ucznia * dżampreza z klasą
wesele kuzynki * taka scena - Zemsta po raz kolejny! * urodzinowy tort bezowy