Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 maja 2014

(Nie)zbędniki z kolorówki czyli kosmetycznie


Hej! Nie lubię jak plany się zmieniają. I jak zamiast w Poznaniu wyląduję w Gorzowie. Tyle. Weekend majowy spędzam bardzo przyjemnie, tym bardziej iż w moim przypadku jest on dłuższy o trzy dni. Kocham matury! - za rok będę pisać inaczej, przypomnijcie mi wtedy o tym stwierdzeniu, wiecie, żeby stwierdzić że przez ten rok zmądrzałam i więcej takich głupot nie będę opowiadać! /Hej, za rok matura.../. Ostatnie dwa dni spędzałam w towarzystwie mojej dobrej kumpeli ze Szczecina. Nad jeziorem bywałam zdecydowanie za często. Wczoraj tak się zagadałyśmy, że w domu byłam przed 23, a dzisiaj poszłyśmy na pizzę i lody. Za dużo dobrego, zdecydowanie! Ale było bardzo miło, i dostałyśmy zaproszenie na wakacje do Szczecina!

Ale dzisiaj chciałbym zagłębić się w zakurzoną część mojego bloga - w sferę kosmetyczną. Ostatnio post z tej serii był dawno temu więc postanowiłam wam coś napisać. Zdjęcia zrobiłam już miesiąc temu (patrzcie na kwiatki), i od tamtego czasu czekały na publikację. Tak dodam, że tak bardzo jak przy robieniu tych zdjęć nie nagimnastykowałam się nawet czasem na wf. Stałam na krześle przy parapecie łapiąc odpowiednie światło, a potem zapierałam się o grzejnik i wykonywałam figurę gimnastyczną jak coś pomiędzy siadem płotkarskim a przysiadem, czyli dziwną. Ale zdjęcia są. Postanowiłam, że w związku z szalonymi promocjami, które trwały i trwają w Rossmannie i Naturze pokażę moje kosmetyki do makijażu. Te których używam najczęściej aby nie straszyć ludzi na ulicy i nie wyglądać jak niewygląd. Nie myślcie, że używam ich wszystkich na raz, nie chcę mieć maski na twarzy! To zależy oczywiście od mojego nastroju i stanu w jakim znajduje się moja cera.

No to lecimy, od lewej:

- Żel Rozświetlający Very Me Peach Me z Oriflame w kolorze light. Nie nakładam go jako "podkład". Jak mam nastrój to używam go na kości policzkowe, bardzo fajnie je rozświetla i nadaj delikatny koloryt ( moim przypadku, mam bardzo jasną cerę)

- Korektor Maybelline Affinitone w kolorze nude beige czyli 01. Odkryłam do na promocji w miejscowej drogerii, a że akurat potrzebowałam jasnego korektora na niedoskonałości wybrałam ten, nie kryje tak dobrze jak mój kamuflaż z Catrice (który zimą jest dla mnie ciut za ciemny) ale jest dobry i u mnie sprawuje się bardzo fajnie. Nie mam problemów z cieniami pod oczami więc w tej kwestii się nie wypowiem. 

- Maskara Boujois Volume Glamour Ultra Care. W życiu nie przypuszczałabym, że będę używać tuszu za ponad 40 zł. Ale dostałam go w prezencie i... zakochałam się! Essence wymięka. Efekt podobny do żółtego Colissal`a, z tą różnicą, że ten nie nie osypuje się jak jego poprzednik z Maybelline. Nie skleja rzęs, nie kruszy się, jest to piękna głęboka czerń. Jest cudny! Dzięki promocji w Rossmanie i uprzejmości cioci mam go już w zapasie! Gdyż za cenę regularną go nie kupię, aż tak szaleć nie zamierzam!

- Puder Rimmel Stay Matte, ja mam w kolorze 003 Peach. Wszyscy znają i uwielbiają. Nie zapycha, ładnie matuje i utrwala makijaż. Co tu więcej pisać, uwielbiam!

- Dream Pure BB cream z Maybelline, kolor light. Ja mam w  wersji dla cery tłustej. Śliwek na wierzbie (?) się nie spodziewajmy, to drogeryjny krem BB, osobiście zawsze podchodzę do tego typu specyfików z rezerwą. Używam go gdy moja cera jest w gorszym stanie, fajnie ujednolica koloryt ale nie kryje dobrze, konieczne jest użycie korektora. Bardzo fajnie matuje i stapia się ze skórą. Za cenę regularną bym go nie kupiła, w promocji owszem. 

- Superfine eyeliner pen Essence. Używam go najczęściej na większe wyjścia. Kupiłam go ze względu na dość atrakcyjną cenę. Wygodnie maluje się nim kreski, ale, czerń nie jest intensywna, rozmazuje się i blaknie po kilku godzinach (lecz gdy maznę się nim po ręce nie mogę go domyć), końcówka jest straszna, nie można ładnie nim wykończyć kreski. Fajnie zagęszcza optycznie rzęsy, ale nie było to jego główne zadanie... Zużyję do końca ale nie kupię ponownie.

- Kredka (schowała się za eyelinerem) do oczu Essence 2 in 1 Kajal Pencil. Mam wersję biało-czarną. I mam również mieszane odczucia. Niby jest fajna ale nie odpowiada mi do końca, nie utrzymuje się długo na linii wodnej, ale na górnej powiece wygląda naprawdę fajnie i całkiem długo się utrzymuje, jest miękka i łatwo się nią aplikuje. Ale trzeba ją często temperować i szybko znika, czy kupię ponownie? Nie. 


Było dużo czytania, ale od 1 maja nie było postów i nie wiem kiedy pojawi się następny (powód: j. polski). 
A teraz idę spać bo z lekka się zasiedziałam...
Dobranoc! :)

wtorek, 3 grudnia 2013

Kosmetycznie czyli zdobycze z Rossmanna...


Hej! Jak wam minął dzień? Po lekcjach, które zresztą upłynęły pod hasłem mojego kremu do rąk o zapachu budyniu waniliowego wróciłam i marzyłam o odpoczynku. Zaparzyłam herbatę i usiadłam przed komputerem w poszukiwaniu świątecznych inspiracji. Znalazłam kilka pomysłów, o których potem rozmawiałam razem z mamą. Czeka mnie dużo pracy ponieważ niektóre dekoracje będę robić sama, i muszę się również wybrać na maraton po sklepach w poszukiwaniu materiałów. Jeśli chcecie, będę mogła w przyszłości zrobić post z tym co stworzyłam. napiszcie w komentarzach czy macie na to ochotę! :)

Gdy byłam ostatnio w Poznaniu, postanowiłam zrobić małe zakupy kosmetyczne. Zachęcała mnie do tego dodatkowo obniżka w Rossmannie, na którą jakimś cudem trafiłam. Tam kupiłam mój ulubiony lawendowy szampon z Ziaji, maseczki również z tej firmy, gdyż u mnie w mieście nigdy ich nie ma :c. Zauważyłam również sporą promocję na nawilżający krem z Ganiera. Został przeceniony z powodu... braku kartonowego pudełka! Musiał być mój, tym bardziej, że moja obecna tubka tegoż kremu jest na wykończeniu. Lubię to! Zachęcona mnóstwem opinii o suchych szamponach Batiste, wybrałam się do drogerii Hebe gdzie zakupiłam miniaturkę tego produktu. Spróbowałam, i wiem że kupię pełnowymiarowe opakowanie. Ratuje w kryzysowych sytuacjach. A wracając do Rossmanna - skoro są takie promocje to zajrzałam na dział z kolorówką, dorwałam Rimmel Stay Matte zachwalany na prawie wszystkich blogach (już przetestowałam, mój numer 1! ♥) . Od dawna miałam ochotę na wypróbowanie kremu BB (wiem, że do takiego ma daleko), Dream Pure BB cream. Maddy go polecała, a że kolor był bardzo jasny, idealny dla mojej cery, zaryzykowałam. Pierwsze wrażenie na mojej cerze zrobił dobrze, zobaczymy jak będzie dalej! I na końcu Baby Lips od Maybelline. Zastanawiałam się skąd ochy i achy u amerykańskich vlogerek. Teraz już wiem, wspaniale nawilżają i świetnie wyglądają na ustach, nadając im delikatny kolor. Jak będę miała okazję, kupię wersję wiśniową! :)

Zmykam do nauki z geografii, czynniki regulujące cykl hydrologiczny same do głowy nie wejdą! (geo rozszerzona ♥)
Dobranoc kochani! :*

Prawda że sweter to idealne tło do zdjęć? :D I szkoda, że nie widzieliście mnie jak gimnastykowałam się na łóżku z aparatem aby złapać w miarę ostrość i odpowiednie światło. Moja nauczycielka od wf byłaby ze mnie dumna, że umiem się tak wyginać. haha!

niedziela, 20 października 2013

Nowi trzej znajomi czyli kolejne mazidła do ust


Hej! Dzisiaj będzie krótko. Uparłam się, że wstawię posta, może nie będzie należał on do tych bardziej ambitnych ale do takich typowo na luzie. Właśnie jestem w Gorzowie i dorwałam się do laptopa z internetem. Wczoraj miałam wybrać się do kuzynki jednak przeszkodził mi w tym deszcz. Za to stwierdziłam, że czas odkurzyć stare jak świat PS1 i cały czas grałam w Harrego Pottera i Kamień Filozoficzny. Wkurzałam się trochę bo jak się okazało nie jestem najlepsza w lataniu na miotle ._. ale jeszcze się tego nauczę, jak znowu najdzie mnie ochota na grę na PS. Tak oto zmarnowałam piątkowe popołudnie. Dzisiaj posprzątałam w domu i spontaniczną decyzję znalazłam się w Gorzowie, a konkretnie pod nim u mojej matki chrzestnej. W sumie, jest już grubo po północy ale przyjmijmy, że jest sobota. Niedawno skończyłam oglądać jeden z moich ulubionych filmów "Avatar". Jest wspaniały, zawsze się wzruszam na koniec tego filmu, kto nie oglądał musi go koniecznie zobaczyć. Za chwilę pewnie położę się spać ponieważ jestem zmęczona ale najpierw pobawię się z kotką mojej cioci - Lusią. Jak zrobię kilka zdjęć to na pewno wam pokażę ;) Ale koniec mojej paplaniny.

To, że mam obsesje na punkcie mazideł do ust wiecie. Mam ich mnóstwo i ciągle mam ochotę na więcej. Mogliście się przekonać w TYM poście. Mania mnie nie opuściła i jak widzę gdzieś promocję na mazidła do ust to ciężko jest mi wyjść z niczym. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że w drodze ze szkoły mam drogerię gdzie ostatnio była promocja na balsamy do ust NIVEA. Zgadliście. Nie wyszłam z niczym. Pierwszego dnia zafundowałam sobie mleko i miód, mój klasyk jeśli chodzi o balsamy do ust. Następnego dnia poszłam jeszcze raz, tym razem po Vitamin Shake, stwierdziłam, że mogę go zaliczyć do ulubieńców, obłędnie pachnie - malina&żurawina! Kolejna i ostatnia pomadka nawilżająca jest z H&M. Myślałam ze będzie ona bezbarwna. okazało się wręcz przeciwnie, daje ona intensywny malinowy kolor, który utrzymuje się całkiem długo. Mimo wszystko jestem z niej bardzo zadowolona i chętnie ją "noszę". Opisałam je w odwrotnej kolejność niż na zdjęciu, wybaczycie? :D

A teraz pytanie do was! Chcecie kolejny wpis zbiorczy o moich mazidłach do ust? Piszcie!
Miłej niedzieli! :)

PS Taaaa, miało być krótko -.-


środa, 7 sierpnia 2013

Misz masz wakacyjny czyli ulubieńcy



Hej! Jak wam minął dzień? Mi bardzo fajnie i gorąco! Na taką pogodę nie mam co narzekać tylko się cieszyć bo przecież od tego jest lato! Niedawno wróciłam znad jeziora i nadrabiam blogowe zaległości. A konkretnie to słucham namiętnie piosenki co jest powyżej. Mam straszną słabość co do tego zespołu, odkryłam go jakiś czas temu i nie sądzę aby znudził mi się za szybko, trafia 100% w mój gust. A mówiąc nadrabiam blogowe zaległości to miałam na myśli jak na razie jednego bloga, Kristiny. KLIK Kocham! Mogłabym oglądać go dzień i noc i niepodważalnie zaliczyć go mogę do kanonu moich ulubionych blogów. A gust mam dość wybredny, mało jaki blog wciąga mnie na tyle aby obejrzeć wszystkie posty od początku do końca a ten takowy jest. I nie przeszkadza mi, że jest w prowadzony w języku angielskim, tłumaczę zawzięcie żeby tylko niczego nie pominąć! To dopiero poświęcenie ;) (Nawet początek posta ściągnęłam z bloga Kristiny, ale to tylko chwilowe, chyba ^^)

Ostatnio zgrupowałam wszystkie letnie zdobycze i zrobiłam im jedno zdjęcie, są to kosmetyki które oprócz tych baaaaardzo podstawowych używam codziennie albo prawie codziennie. Można powiedzieć, że są to ulubieńcy lata i do końca tych wakacji na pewno się z nimi nie rozstanę, a niektóre z pewnością zostaną na dłużej! To zaczynamy! Od lewej: próbka kremu BB z Vichy, ma duży filtr i jest całkiem wydajny jak na próbkę co jest dużym plusem ale niestety jeśli o mnie chodzi na zimę i późną jesień się nie nadaje bo wtedy moja bladość osiąga apogeum a nie chcę traktować mojej skóry ciemnymi faktorami. Na lato nadaje się idealnie, ale mimo wszystko na pełnowymiarowy produkt raczej się nie skuszę, głównie z powodu ceny... Odżywka z Gliss Kur. Wszyscy znają ale ja dopiero teraz skusiłam się na ową butelkę gdy dojrzałam ją na promocji w niemieckim Realu. I wiecie co? Pokochałam! Kolejny w kolejności to perfum od Elizabeth Arden Green Tea. Długo się utrzymuje a zapach jest świeży i według mnie posiada nutkę słodyczy, w końcu znalazłam ten idealny! Następny jest balsam z Dove, piękny zapach i wystarczająco nawilża, koi również moją z lekka spaloną skórę, dlatego znalazł się w ulubieńcach. Masełko karmelowe z Nivea, moje drugie opakowanie gdyż pierwsze gdzieś zgubiłam ;_; Kocham je za wszystko nawilżanie, wydajność i zapach! Krem do rąk z Avon o zapachu wanilli - i wszystko staje się jasne! Pomadka z essence nr 52 In The Nude, nawilża, daje fajny naturalny efekt na ustach, długo czegoś takiego szukałam i znalazłam. Kolejne mazidło do ust tyle że tym razem z Avon, poręczny sztyft, ładny malinowy zapach i fajnie nawilża. Przez całe lato zawsze w kieszeni! Żel pod prysznic z Palmolive, całkiem nieźle myje i ma fajny letni zapach mandarynki - więcej nie wymagam. I na deser miętowy lakier z Pepco, numer bodajże 15. Raz trzymał mi się z topem około tygodnia więc jest super, teraz gości na moich paznokciach na zmianę razem z nudziakiem z Virtual.

Ja już kończę moje wywody o ostatnich ulubieńcach i idę spać bo jestem wykończona po wyprawie nad jezioro. Do następnego! :)


A na deser zdjęcie z dzisiejszego wypadu nad jezioro. Uwielbiam zachody słońca!

środa, 29 maja 2013

Ulubieniec ostatniego czasu czyli kosmetycznie

Hej!
Dręczą mnie wyrzuty sumienia. Z jednej strony dlatego, że nie siedzę ciągle w książkach przed końcem roku a z drugiej strony, że zaniedbuję bloga i was! I będę musiała w najbliższym czasie ograniczyć przebywanie na blogu na rzecz nauki  mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Ale obiecuję że jak tylko znajdę chwilę wolnego to od razu zabieram się za pisanie kolejnego posta dla was :)
A dzisiaj, kosmetycznie. Chciałabym wam pokazać mój ideał. Nie zamieniłabym go na żaden inny. Ale znając życie za chwilę wycofają go z produkcji. Taki jest już mój ten nędzny los :(

A mowa jest o żelu do mycia twarzy! W mojej karierze jeśli chodzi o żele to było ich kilka, Avon, Eveline (już myślałam że znalazłam ideała ale go wycofali -.-), garnier, ziaja,, under 20... Ale dzięki blogosferze postanowiłam wypróbować żele z bebeauty. Akurat gdy się wybierałam do biedronki weszły trzy nowe żele. a mój z garniera który się nie sprawdził akurat się kończył więc pretekst idealny! Jeden z nich pod pasował mi idealnie. Normalizujący żel-peeling oczyszczający do mycia twarzy cera mieszana i tłusta z bebeauty. Na początku miałam wątpliwości o do tego żelu ale jak zwykle za dużo pomarudziłam! Wróciłam do domu i od razu musiałam go przetestować. Jak go raz użyłam to już wiedziałam ze zostanie ze mną na dłużej.


Więc zaczynam recenzję (jestę blogerką kosmetyczną :D) Opakowanie czyli tubka jest wykonana z miękkiego plastiku, wydobywa się z niej odpowiednia ilość produktu. Pojemność to 150 ml. Żel ma cudowny zapach, świeży i delikatny. Konsystencja nie jest ani za rzadka, ani za gęsta. Drobinki peelingujące są naprawdę niewielkie i spokojnie można używać tego żelu codziennie i krzywdy sobie nim nie zrobicie :) Działanie. Skóra nie jest przesuszona ale wręcz przeciwnie delikatnie nawilżona, skóra jest gładka i przyjemna w dotyku. I rzecz którą oczekuje po żelu to oczyszczanie, w tym przypadku jest ono świetne, ja i moja cera z niedoskonałościami jest bardzo zadowolona. Tym bardziej że po tym żelu i maści (o niej napiszę innym razem jeśli chcecie -cudo za 4 zł) ilość niedoskonałości się zmniejszyła, inne żele nie dawały aż takiego efektu.

Podsumowując, znalazłam mój ideał z którym się szybko nie rozstanę. Jest to jeden z niewielu produktów który nie jest drogi (4,99 zł) łatwo dostępny (w sieci sklepów Biedronka) i ma tek wspaniałe działanie. Polecam! :)

I całkiem przyjemny skład, dla zainteresowanych :)


A ja wam życzę udanej środy a wszystkim uczniom miłego długiego weekendu! :D

sobota, 27 kwietnia 2013

Co w torbie piszczy czyli zamówienie z oriflame

Hej!
Po pierwsze. Przepraszam za brak wczorajszego postu inspiracyjnego, po prostu zabrakło czasu, napatoczyło mi się mnóstwo obowiązków, których po prostu nie mogłam odłożyć na dzień dzisiejszy.
Po drugie. Byłam w szoku gdy weszłam przed chwilką na bloga a pod poprzednim postem znalazłam 33 komentarze! Niby komentarze są na moderację ale jak się dodaje po 1, czy 2 to tego się po prostu nie widzi :) Mała rzecz a jaki uśmiech wywołało to na mojej twarzy! :)
Po trzecie. Dwa posty niżej pokazywałam torbę z zamówieniem z oriflame. Więc tak jak obiecywałam pokazuję co znajduje się w środku :)
Uwaga, będzie dużo ochów i achów! 


Krem do rąk, skusiłam się na niego ze względu na to ze mój waniliowy się skończył. A ten był akurat w promocji. Były dwa warianty zapachowe w promocji jednak ja wybrałam malinę&miętę gdyż chciałam bardziej orzeźwiający zapach na wiosnę/lato. Krem ma fantastyczną konsystencję i obłędny zapach. Polecam każdemu z osobna! :)

Mydełko dostałam jako prezent do zamówienia, na razie jeszcze go nie otworzyłam ale kusi, oj kusi :D

Rozświetlacz, polecała mi go znajoma, że jest bardzo, ale to bardzo lekki, skóra wygląda na odświeżoną i rozpromienioną, delikatnie (!) kryje. Zgadzam się z tym w 100%. I do tego piękny brzoskwiniowy zapach!

Wszystkie moje błyszczyki się skończyły a to oznaczało, że mam kolejny pretekst do kupienia kolejnego mazidła do ust! Kolor delikatny, zapach waniliowy (♥). Na długie utrzymywanie na ustach u mnie nie ma szans ale mieści się do kieszeni więc nie stanowi to problemu :)

wtorek, 5 marca 2013

Troszkę gadaniny mojej czyli o ostatnich mini zakupach

Hej!
Właśnie zrobiłam sobie chwilę przerwy w trakcie nauki na sprawdzian z biologii. Dzisiaj pogoda była znów iście wiosenna. Słońce naładowało mnie pozytywnie i dodało mnóstwo pozytywnej energii, więcej takich dni poproszę! :)

Jak wspominałam w weekend byłam w Gorzowie i nie obyło się bez odwiedzenia galerii. Pierwsze kroki skierowałam do Reserved, nie znalazłam rzeczy z mojej pastelowej listy, no dobra, znalzałam, tylko szkoda, że to co jest na stronie nie obrazuje tego jak w rzeczywistości wygląda dany ciuch. Ale nie marudzę bo wyszłam ze spodniami i zwykłym t-shirtem. Zadowolona? Jak najbardziej! Inne sklepy mnie nie zachwyciły, nic dla siebie nie znalazłam. Ale wstąpiłam jeszcze po drodze do sklepu Ziaji i drogerii. A co z tego wynikło? Zobaczycie na zdjęciach :)
A tymczasem wracam do biologii :)

Miłego popołudnia! :)

Masło kakaowe: balsam do ciała i peeling, kocham ten zapach!
Nuno, krem antybakteryjny, moja trzecia tubka, ładny zapach, nawilża, trochę matuje i działa ;)

 
Lakiery Virtual, tym razem jest to w pełni idealny nudziak ♥, ten z essence to totalny bubel -.-
I mniejszy brązowy, nowa seria mini lakierów Virtual, bardzo fajne i tanie (2,90!)

 Miętowa koszulka i jasne dżinsy: Reserved

Tadaaaaaaaaaaaam! Mój obiad, wiem, jestem okrutna! :3

środa, 27 lutego 2013

Pewna 11 czyli o mazidłach do ust wpis zbiorczy

Hej! 
Nareszcie mogę odetchnąć od nawału sprawdzianów, do wtorku bez większych atrakcji. A i historia skończyła mnie prześladować z czego cieszę się najbardziej! Hitlerze, Stalinie, układy Monachijskie, osie współpracy etc. ŻEGNAJCIE! Ale mniejsza z tym, chwila wolnego jest więc trzeba to wykorzystać!

Wprawdzie jeśli chodzi o to co jest w tym poście trafiłam jak kulą w płot, koniec lutego, za chwilę wiosna a ja tu o mazidłach do ust będę nawijać! Ale zdjęcie zrobiłam już jakiś czas temu, więc i wypada o tym trochę więcej napisać :) W ilościach mazideł do ust w kategorii ochrona chyba biję rekordy. Zawsze jakaś pomadka ochronna znajduje się w kurtce, plecaku, kieszeni spodni, torebkach mniejszych i większych, na biurku i stoliku nocnym. Więc gdy zebrałam je w jedno miejsce zebrała się ich całkiem pokaźna ilość (zapomniałm chyba tylko o Tender Care z oriflame). A więc:


1. Pierre Rene Sweet Berry: Błyszczyk kupiony jeszcze na bal gimnazjalny w miejscowej drogerii, byłam bliska stanu "olewam to nie mogę znaleźć żadnego ładnego koloru" gdy z pomocą przybyła Esther, i mam :D Jako że rzadko błyszczyków używam to swoją rolę pełni od czasu do czasu, ale ma bardzo ładny delikatny kolor :)
2. Nivea Milk&Honey: Lubię, lubię, lubię! Piękny zapach, nawilża, czego chcieć więcej?
3,4,6 Pomadki Bell: kupione na promocji w biedronce. Mi przypominają konsystencją jakby wazelinę, fajnie chronią usta przed wysuszeniem, miękną pod wpływem ciepła i niestety szybko się kończą ale myślę że za tą cenę [2,49] warto :)
5. Oeparol Mango: ma obłędny zapach ♥ nawilża i jest całkiem wydajna :)
7. Nivea Fruity Shine: Podobnie jak wersja mleczno-miodowa, nawilża i dodatkowo nadaje ustom kolor, używam ale rzadziej- preferuję bezbarwne balsamy :)
8. Eveline serum: mi ratowało usta jak byłam chora, nie wiem czemu ale wtedy miałam je najbardziej przesuszone, na drugi dzień po zastosowaniu serum wglądały o niebo lepiej! Zdało egzamin na 100% Na co dzień nie polecam, ma gorzki smak :D
9. Cien mleko-miód: dostałam w prezencie, ale z tego co się orientuję można je dostać w lidlu. Zapach nie taki ładny jak w przypadku nivea ale za to wydajność wynagradza wszystko, jeszcze nigdy nie miałam żadnej pomadki tak długo [przy regularnym stosowaniu].
10. Carmex mietowy: KLIK
11. VeryMe oriflame: kolor sweetie, również dostałam w prezencie, kolor delikatny, u mnie długo nie wytrzymuje, mam talent do "zjadania" takiego typu produktów :D

Ufff, nie wiem czy mi wyszło bo bloggerką kosmetyczną na pewno nie jestem ale raz na jakiś czas jakieś recenzje wypada napisać :)
Zdjęcie robione dawno więc zdążyłam już wykończyć: mleko-miód Cien, [dostałam niedawno ponownie ♥] i dwie pomadki z Bell. Grono się pomniejszyło a jak wykończę większość zabiorę się pewnie za próbowanie masełka karmelowego Nivea i balsamu kokosowego z Ziaji. Bo jeśli chodzi o mazidła do ust lubię próbować nowości :D

A teraz wracam do "Dziennika Bridget Jones" ♥
Dobranoc! :)

sobota, 6 października 2012

Carmex

Hello!
Jakiś czas temu dostałam list.
Co się okazało długo wyczekiwaną paczką od Carmex! Napisałam maila z prośbą o współpracę i dostałam balsam do przetestowania. Już słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii na temat tej firmy więc postanowiłam sama się przekonać :)
Wiadomo, zima zbliża się wielkimi krokami nasza skóra będzie wymagała duuużo nawilżenia. Jak już zapewne słyszałyście uwielbiam wszelkiego rodzaju balsamy do ust, postanowiłam że przedstawię wam jeden z nich :)


Od razu mówię że nie potrafię pisać takich szczegółowych recenzji jaki spotykacie na typowych blogach kosmetycznych dlatego napiszę wam moją opinię na ten temat :)

Jeśli chodzi o firmę, bardzo miła obsługa i profesjonalne podejście do sprawy, na przesyłkę również nie czekałam długo, nie pamiętam jak konkretnie, ale byłam zdziwiona, pozytywnie rzecz jasna (już doszło?! :D)

A jeśli chodzi o sam balsam po raz pierwszy spotkałam się z takim aplikatorem, który jak dla mnie jest bardzo wygodny :) Zapach, jest dość intensywny, troszkę mnie to drażni ale nie utrzymuje się długo. Po nałożeniu na usta czuć bardzo fajny delikatny efekt chłodzenia i mrowienia, Duży +. A jeśli chodzi o samo nawilżanie jest rzeczywiście świetne, usta są dobrze nawilżone, nie kleją się. Przy okazji daje fajny połysk na ustach :) Jestem na tak :)
Jak będę miała okazję, kupię go z pewnością tyle, że inny zapach :)
I na koniec: Polecam!

                                   Aplikator.                                            I skład dla zainteresowanych :)