Musiałam to z siebie wyrzucić, jeśli nie chcecie to nie czytajcie, pozostawiam wam wolną rękę.
Stwierdziłam, że założenia mijają się z uzyskanym efektem. I nie chodzi tu o marzenia, to jest już zupełnie inna sprawa. Zainspirowana przypadkowym blogiem spróbuję swoich sił w poście o stylu felietonu, formy której nienawidziłam, nienawidzę i chyba będę nienawidzić tak jak inne "długie formy wypowiedzi", do których zmuszana byłam do pisana już od podstawówki, i zdążyłam to znienawidzić już po pierwszym wypracowaniu. A nienawiść powiększała się stopniowo po każdej pracy, a w gimnazjum po rozprawce już szlak mnie trafiał, już wolę rozwiązywać zadania z matmy. Rozbawił mnie fakt że nauczycielka stwierdziła iż zalicza mnie do grona polonistów. Hahahahahaha, nie. Idąc dalej, więc po co ja to piszę, i po co założyłam bloga? Ot pytanie. Dla siebie. Nie myślałam iż w przyszłości będę miała rzeszę czterdziestu obserwatorów -za co jestem wam wdzięczna. Jednakże założenia mijają się uzyskanym efektem i wyszło jak wyszło zamiast pisać dla siebie piszę również dla was, co generalnie zaczęło sprawiać mi przyjemność.
I zaczęłam mijać się z celem. Przeglądam strony które zostały nałogowo opanowane przez szerokie grono nastolatek: besty, demotywatory, kwejk i tak dalej i tak dalej, nie chcę mi się już tego wymieniać. Nastolatek które znają się tak bardzo, przyznaję się bez bicia że sama nie jestem lepsza, młoda i głupia nie znam się na życiu, popełniam błędy, po to aby wiedzieć czego nie mam robić. Część z tych "postów?" wywołuje uśmiech na twarzy, przywołuje wspomnienia ale są takie których ma szczerze dosyć i w kółko mówią o tym samym: on do mnie nie napisał, nie zależy mu na mnie; jestem samotna, czekam na prawdziwą miłość; mam takie włosy ale chciałabym takie; jakie ja mam pokręcone i beznadziejne życie; itd itd...... A może zamiast siedzieć i wypisywać jakie ja mam beznadziejne życie zrobić coś z tym, bo zostaniesz typowym, tak jak powszechnie pisze na takiego typu stronach, "noł lajfem" i będziesz "forewer alołn". To zrób w końcu coś z sobą, siedząc przy tego typu stronach nie zmienisz swojego życia, zacznij chociażby od spaceru do pobliskiego warzywniaka po ziemniaki na obiad. Ha, tak wiem może jestem w tym momencie strasznie żałosna i wymądrzam się niepotrzebnie skoro sama przeglądam od czasu do czasu takie strony i nie jestem ekspertem ani nie wiadomo kim. Po prostu odczułam potrzebę wyrzucenia z siebie tego wszystkiego, bo zaczęło mnie to denerwować. Dobra, może i to nie moja sprawa co tam jest, każdy jest inny. Jak mnie to denerwuje to po co to oglądam? Z góry założyłam, że będą takie komentarze po prostu musiałam to z siebie wyrzucić.
Kończę bo się naprawdę rozpisałam.
Możecie krytykować i "hejtować", w końcu każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii.
Dobrej nocy. Od jutra powraca normalna forma postów :)
Nieźle się uniosłaś, przyznam że też początkowo miałam dość tych wszystkich użalajacych się nad sobą i swoim życiem ludzi, ale już sie przyzwyczaiłam. Różni są ludzie :-)
OdpowiedzUsuń