Hej! Nie wiem jak wy. Ale ja czuję zbliżająca się katastrofę. Podwójną. Po pierwsze. Dzisiaj kończą się cudowne, uwielbiane i adorowane ferie. To oznacza zerwanie się jutro z samego rana bladym świtem i pędzenie do szkoły i w stanie zombie przetrwanie pierwszej lekcji. Pierwszej, bo po lekcji na przerwie idę doładować się kawą. A po drugie. Chociaż cały około walentynkowy cyrk niby się zakończył to mimo wszytko w szkole trzeba będzie je obchodzić. Przeżyję. Walentynki, istota celebrowania czegoś nie jest zła, a wręcz przeciwnie. Ale to co się dzieje z świętowaniem i obchodzeniem walentynek teraz to przesada, bynajmniej w moim guście. Osoby, które zwą się singlami rozpaczają jaki ich to świat jest nieszczęśliwy, beznadziejny etc., mówię wam, tragedia, tylko się pociąć. Z kolei "związkowcy" próbują przegonić siebie w dawaniu prezentów ( niestety często już oldschoolowy miś czy poduszeczka "I love you" nie wchodzi w rachubę!). Komercja zepsuła idę świętowania bycia zakochanym. Choć moje zdanie co do tego tego święta jest ciut inne od zeszłorocznej. Bo idea nie jest zła, ale serduszkowe: balony, lizaki, cukierki, misie, plakaty krzyczące do nas z co drugiej witryny sklepowej już niekoniecznie. A ceny produktów z serduszkiem na opakowaniu są droższe od reszty. Komercja. Ale są plusy. Zawsze przecież można po walentynkach trafić na przecenione tulipany które się nie sprzedały i wstawić do wazonu w pokoju, albo kupić przecenione czekoladki i opychać się nimi przy książce! Na zakończenie przytoczą zdanie z zeszłorocznego posta: "Wspominając o singlach w depresji, ja do nich nie należę zdecydowanie, jestem szczęśliwa taka jaką jestem, mam przyjaciół i jak na razie nie potrzebuję ani nie chcę bonusu w postaci drugiej połówki." Pozdrawiam zakochanych i samotnych, a co do tych pierwszych pamiętajcie aby nie zwariować, świętujcie ile chcecie ale nie zapominajcie, że miłość nie okazuje się tylko w tym dniu!
Hohohoho, jeden z najbardziej ambitnych (chyba) postów się stworzył!
Ale wracając do tematu, tego tam na samej górze. Znowuż postanowiłam wam dorzucić trochę podróżniczych postów. Znowu przenosimy się w piękne Alpy. Widoki były cudowne. Zobaczyliśmy malutkie sanktuarium z którym wiązała się bardzo ciekawa historia, ale wam nie opowiem bo najzwyczajniej w świecie jej nie pamiętam, a bynajmniej szczegółów. W drodze powrotnej zawitaliśmy do starego domu w który trafiła bomba i przechylił się troszeczkę. Mówię wam, takiej fazy jak w tym budynku nie doświadczyłam nigdy. Totalne zaburzenie równowagi, mętlik i kręcenie w głowie. Ale było bardzo zabawnie i szkoda, że byliśmy tam tylko przez chwilę!
Teraz się z wami żegnam, idę przygotować się do jutrzejszego dnia! Dobranoc!
PS Co sadzicie o tych zmianach na blogu? Większa czcionka i zdjęcia? (trochę zagłębiłam się w temat tworzenia dobrych i ładnych graficznie blogów, podobno większą czcionkę lepiej się czyta a i zdjęcia większe wyglądają lepiej, podobno)
śliczne zdjęcia i faktycznie większa czcionka jest lepsza - może i u siebie ją zastosuje. Ja też miałam okazję być w Alpach - śliczne widoki :)
OdpowiedzUsuńNono ładne i ciekawe miejsce :)
OdpowiedzUsuńmybeautifuleveryday.blogspot.com
Super blog!:** wbijaj do mnie i zostaw slad po sobie:* http://nessy-a.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńA ja się puki co cieszę z tego, że ferie zaczęły mi się dopiero wczoraj ^.^
OdpowiedzUsuńJakie śliczne zdjęcia, masz talent.
_______________________________
Obserwuję + bardzo proszę o rewanż
_______________________________
http://modo-maniaczka.blogspot.com/
Ładne zdjęcia(:
OdpowiedzUsuń