Piosenki miesiąca: James Blunt - Give Me Some Love,
Enrique Iglesias - Bailando (Espanol)
Hej! I znów nie pojawiałam się tutaj przez jakiś czas, po studniówce przyszedł taki okres, że musiałam sobie część rzeczy poukładać, co na dobrą sprawę i tak mi nie wyszło. Generalnie rzecz biorąc nic mi w ostatnim czasie nie wychodzi, i zastanawiam się czy jakiekolwiek moje wysiłki mają sens. Wkurzają mnie banalne rzeczy, ale zaczęłam spoglądać na pewne spawy z innej strony. Potrzebowałam odpoczynku. I nagle jebut, przyszła choroba i trzy dni w domu w łóżku. Jako taki odpoczynek to był, aczkolwiek do przyjemnego to nie należało. Zdałam sobie sprawę, że zaniedbałam to co lubiłam, zaglądanie tutaj, pisanie tutaj. Zanim rozpoczęłam pisane tego posta przejrzałam kilka wpisów sprzed 2, 3 lat. Wtedy znajdywałam chwilę, żeby tutaj wpaść, opisać co się działo, wygadać się wam, opowiedzieć jak przyjaciołom co robiłam ostatnio. Brakuje mi tego, nawet nie wiecie jak. Nie zależy mi na nagrodzie "Bloga Roku", bo owa strona to w dużej mierze mój pamiętnik, brakuje mi tej radości jaką wtedy czerpałam. Spróbuję do tego wrócić, wiadomo, to już nie będzie to samo, bo chcąc nie chcąc jestem starsza i inaczej na to patrzę. Ale może chociaż uda mi się odtworzyć namiastkę tego, co było?
Choroba spowodowała, że mobilemix pojawił się kilka dni później. W tym miesiącu pojawią się również dwa posty, które powinny być opublikowane na początku roku. Będę ostatnią osobą w blogosferze, która je umieści, patrzcie, chociaż czymś będę się wyróżniać!
Styczeń był miesiącem zakręconym! Rozpoczęłam go pracowicie, bo inwenturą. Nie było tak źle jak przypuszczałam więc nie wkluczone, że na następną również się zgłoszę. Po powrocie do szkoły wraz z grupą teatralną zostaliśmy zasypani występami, jasełka przedstawialiśmy jeszcze cztery razy! Potem rozpoczął się projekt w szkole, dzięki któremu niektóre lekcje były prowadzone przez studentów z Włoch i Brazylii (warto dodać, że przystojnych - Ala potwierdzi). W międzyczasie odbyły się również warsztaty teatralne, również po angielsku, prowadzone przez grupę z Pragi. Było bardzo fajnie - kalambury, krótka scenka (Will - "O k***a!"), szkoda że trwały niecałe dwie godziny, bo były naprawdę świetne! Następnego dnia była już studniówka, wydarzenie ważne w życiu każdego maturzysty, ale o niej rozpisywałam się ostatnio więc nie będę się powtarzać, było po prostu świetnie :) Po studniówce jak na szanującą się młodzież przystało, trzeba było udać się na poprawiny. Było super, i po raz kolejny bawiliśmy się do piątej nad ranem. W połowie imprezy Mrówa zaprosił na fb wszystkich chętnych, na imprezę, więc zrobiła się całkiem ciekawa ekipa. Ale przynajmniej mu się dobrze bawiliśmy! Potem moje myśli skupiły się na kursie (zakończonym niestety niepowodzeniem). Jednak wspomnienia z nim związane będą całkiem miłe, fajne były nocne spacery po Poznaniu i powstanie wesołego samochodu (i piosenka wesołej ekipy - Pidżama porno - Do nieba Wzięci). Pod koniec miesiąca razem z grupą teatralną spotkaliśmy się w miejscu, gdzie już niedzielę po raz kolejny będziemy przedstawiać jasełka (Alu jestem wdzięczna, że dojechałam cała i zdrowa ;*). Było bardzo fajnie, pogadaliśmy, pośmialiśmy się, zamówiliśmy pizzę. Trzeba więcej takich spotkań organizować, same próby to nie wszytko... Potem wracałam do domu bo miesiąc zakończyłam... Imprezą! Organizowali ją znajomi na sali wiejskiej więc dżamprezowej ekipy nie mogło zabraknąć. Na początku udaliśmy się do jednej restauracji w moim mieście (impreza nr 1) aby odebrać jedzenie które mieliśmy zawieźć na imprezę do rodziców Wojtka (impreza nr 2). Potem wraz Werą obejrzałyśmy album ze zdjęciami u Wojtka, który dostarczył nam mnóstwo śmiechu... A potem już pojechaliśmy na tę właściwą, naszą imprezę (impreza nr 3), było fajnie, i już zapowiedzieliśmy, że na następną jesteśmy jak najbardziej chętni! A ciąg dalszy już znacie, i tak oto minął mi styczeń.
Teraz mam trze myśli w głowie. Po pierwsze! Nareszcie spadł śnieg, nie mogę się doczekać aż wyjdę na zewnątrz z aparatem i będę mogła zrobić kilka zdjęć, mam już dość siedzenia w domu... Po drugie! Potrzebuję wyjazdu z odcięciem od świata facebooka, odczułam tę potrzebę po spotkaniu z częścią ekipą z Rzymu (Z Martą i Emi, Dominik był z nami telefonivcznie) w miniony piątek, nie mogę doczekać się kolejnych wspólnych wakacji i Oslo... Po trzecie! Nienawidzę jak ktoś mnie do czegoś zmusza. Szlak mnie wtedy trafia. I wtedy zazwyczaj nie mam na nic ani trochę ochoty. Jak zacznę uczyć się sama z siebie przynosi to najlepsze rezultaty. Ale jak słyszę gadanie, albo otrzymuję wiadomości krzyczące, że mam się ogarnąć, to się we mnie gotuje. Szkoda, że niektórzy tego nie rozumieją. Ja rozumiem powagę sytuacji, matura i tak dalej, ale bierzmy pod uwagę nasze możliwości, i bycie po prostu człowiekiem. Nie chcę zamykać się tylko i wyłącznie w sferze nauki do matury. To moje ostatnie miesiące w najlepszej szkole, nie chcę ich zapamiętać tylko jako czas, w którym wkuwałam 24/7. A ludzie niech mówią co chcą, mam swój rozum, mam swoje zdanie. Decyzję o rozszerzeniach też sama podejmę, będę wiedzieć, że jakakolwiek ona nie będzie, to będzie ona moja. Koniec rozpisywania.
Teraz zmykam szykować się na matmę, stwierdziłam, że skoro lepiej się czuję to pójdę do szkoły na te dwie godziny, może nawet zostanę na teatralnych... ;)
Miłego dnia kochani! :)
Teraz mam trze myśli w głowie. Po pierwsze! Nareszcie spadł śnieg, nie mogę się doczekać aż wyjdę na zewnątrz z aparatem i będę mogła zrobić kilka zdjęć, mam już dość siedzenia w domu... Po drugie! Potrzebuję wyjazdu z odcięciem od świata facebooka, odczułam tę potrzebę po spotkaniu z częścią ekipą z Rzymu (Z Martą i Emi, Dominik był z nami telefonivcznie) w miniony piątek, nie mogę doczekać się kolejnych wspólnych wakacji i Oslo... Po trzecie! Nienawidzę jak ktoś mnie do czegoś zmusza. Szlak mnie wtedy trafia. I wtedy zazwyczaj nie mam na nic ani trochę ochoty. Jak zacznę uczyć się sama z siebie przynosi to najlepsze rezultaty. Ale jak słyszę gadanie, albo otrzymuję wiadomości krzyczące, że mam się ogarnąć, to się we mnie gotuje. Szkoda, że niektórzy tego nie rozumieją. Ja rozumiem powagę sytuacji, matura i tak dalej, ale bierzmy pod uwagę nasze możliwości, i bycie po prostu człowiekiem. Nie chcę zamykać się tylko i wyłącznie w sferze nauki do matury. To moje ostatnie miesiące w najlepszej szkole, nie chcę ich zapamiętać tylko jako czas, w którym wkuwałam 24/7. A ludzie niech mówią co chcą, mam swój rozum, mam swoje zdanie. Decyzję o rozszerzeniach też sama podejmę, będę wiedzieć, że jakakolwiek ona nie będzie, to będzie ona moja. Koniec rozpisywania.
Teraz zmykam szykować się na matmę, stwierdziłam, że skoro lepiej się czuję to pójdę do szkoły na te dwie godziny, może nawet zostanę na teatralnych... ;)
Miłego dnia kochani! :)
noworoczny śnieg * wieczory bez prądu * kreatywność na imieniny
warsztaty teatralne * przygotowania przed studniówką * w trakcie balu
Stary Rynek w Poznaniu wieczorem * piszemy protokół * najlepsze miejsce w szkole
warsztaty teatralne * przygotowania przed studniówką * w trakcie balu
Stary Rynek w Poznaniu wieczorem * piszemy protokół * najlepsze miejsce w szkole

Potwierdzam! :D
OdpowiedzUsuńkiedyś bardzo marzyłaś, że jak będę mieć prawko, to mam Cię gdzieś zabrać, więc proszę mi nie narzekać! :*
- Ala :)