niedziela, 16 lutego 2014

Around The World czyli Alpy jeszcze raz. Charmaix.


Hej! Nie wiem jak wy. Ale ja czuję zbliżająca się katastrofę. Podwójną. Po pierwsze. Dzisiaj kończą się cudowne, uwielbiane i adorowane ferie. To oznacza zerwanie się jutro z samego rana bladym świtem i pędzenie do szkoły i w stanie zombie przetrwanie pierwszej lekcji. Pierwszej, bo po lekcji na przerwie idę doładować się kawą. A po drugie. Chociaż cały około walentynkowy cyrk niby się zakończył to mimo wszytko w szkole trzeba będzie je obchodzić. Przeżyję. Walentynki, istota celebrowania czegoś nie jest zła, a wręcz przeciwnie. Ale to co się dzieje z świętowaniem i obchodzeniem walentynek teraz to przesada, bynajmniej w moim guście. Osoby, które zwą się singlami rozpaczają jaki ich to świat jest nieszczęśliwy, beznadziejny etc., mówię wam, tragedia, tylko się pociąć. Z kolei "związkowcy" próbują przegonić siebie w dawaniu prezentów ( niestety często już oldschoolowy miś czy poduszeczka "I love you" nie wchodzi w rachubę!). Komercja zepsuła idę świętowania bycia zakochanym. Choć moje zdanie co do tego tego święta jest ciut inne od zeszłorocznej. Bo idea nie jest zła, ale serduszkowe: balony, lizaki, cukierki, misie, plakaty krzyczące do nas z co drugiej witryny sklepowej już niekoniecznie. A ceny produktów z serduszkiem na opakowaniu są droższe od reszty. Komercja. Ale są plusy. Zawsze przecież można po walentynkach trafić na przecenione tulipany które się nie sprzedały i wstawić do wazonu w pokoju, albo kupić przecenione czekoladki i opychać się nimi przy książce! Na zakończenie przytoczą zdanie z zeszłorocznego posta: "Wspominając o singlach w depresji, ja do nich nie należę zdecydowanie, jestem szczęśliwa taka jaką jestem, mam przyjaciół i jak na razie nie potrzebuję ani nie chcę bonusu w postaci drugiej połówki." Pozdrawiam zakochanych i samotnych, a co do tych pierwszych pamiętajcie aby nie zwariować, świętujcie ile chcecie ale nie zapominajcie, że miłość nie okazuje się tylko w tym dniu!

Hohohoho, jeden z najbardziej ambitnych (chyba) postów się stworzył!

Ale wracając do tematu, tego tam na samej górze. Znowuż postanowiłam wam dorzucić trochę podróżniczych postów. Znowu przenosimy się w piękne Alpy. Widoki były cudowne. Zobaczyliśmy malutkie sanktuarium z którym wiązała się bardzo ciekawa historia, ale wam nie opowiem bo najzwyczajniej w świecie jej nie pamiętam, a bynajmniej szczegółów. W drodze powrotnej zawitaliśmy do starego domu w który trafiła bomba i przechylił się troszeczkę. Mówię wam, takiej fazy jak w tym budynku nie doświadczyłam nigdy. Totalne zaburzenie równowagi, mętlik i kręcenie w głowie. Ale było bardzo zabawnie i szkoda, że byliśmy tam tylko przez chwilę!

Teraz się z wami żegnam, idę przygotować się do jutrzejszego dnia! Dobranoc!

PS Co sadzicie o tych zmianach na blogu? Większa czcionka i zdjęcia? (trochę zagłębiłam się w temat  tworzenia dobrych i ładnych graficznie blogów, podobno większą czcionkę lepiej się czyta a i zdjęcia większe wyglądają lepiej, podobno)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Mobilemix czyli podsumowanie stycznia


Hej! Koniec. Koniec obijania się, wmawiania sobie: "Napiszę coś jutro." Zbyt długo mnie tu nie było, i właśnie przez tą piosenkę którą wrzuciłam wam powyżej nabrałam tej chęci. Wróciłam do wspomnień. Nie wiem czy dobrze bo zrobiło się sentymentalnie i trochę smutno. Nie mówię o tej bliższej przeszłości. Pomimo jednej niezbyt przyjemnej sytuacji była naprawdę fajnie. W pierwszy weekend ferii wybawiłam się na osiemnastce koleżanki z klasy a już w poniedziałek byłam w Gorzowie. Nie miałam tam sprzyjających warunków do pisania postów, stąd może też to moje odkładanie na później. Poczyniłam tam niewielkie zakupy, przybyłam z cekinową bluzką z Zary (kocham gorzowskie sh), dresami (co na mnie jest bardzo dziwne) i t-shirtem z kołnierzykiem. Oprócz tego napadłam Douglasa gdzie również kupiłam kilka drobiazgów. A nocami oglądałam stare bajki Disney, wiecie, Kopciuszek, Śpiąca Królewna i te sprawy. Zrobiłam sobie powrót do przeszłości. Co ja będę więcej was zanudzać, było bardzo fajnie! :)

Styczeń minął dawno temu, za chwilkę połowa miesiąca i "walenie w tynki" a ja dopiero teraz wstawiam podsumowanie miesiąca. Niby mogłam wstawić posta w sobotę, ale nie, bo trzeba zrobić zdjęcia na stronę i uszykować się na zabawę. A niedziela, hę? Narzekałam na bolące stopy, nogi i odsypiałam, nie było szans, mówię wam! A poniedziałek wyjazd! I tak nie czuję się usprawiedliwiona, ale, jakieś powody są więc na dobrą sprawę tragicznie nie jest :D Ale się rozgadałam, a i tak nic konstruktywnego wam nie przekazałam! Idę spać bo wstałam dzisiaj o 6 rano. 

Dobrej nocy! :)

zbieramy, 4 rok z rzędu! * wiosna? * bawio sie! 18!
a oto lekcje w terenie * taaaaaka mgła! * i śnieg!
puk, puk! kto tam? historia! * jeszcze więcej śniegu! * pocztówka z Salzburga 

piątek, 31 stycznia 2014

Inspiracyjny piątek czyli śnieżnie i zimowo


Hej! Początek ferii! Czy to nie brzmi pięknie? Dwa tygodni błogiego lenistwa. Dobra cofam to. Nauczyciele zadbali o to aby atrakcji nam nie zabrakło. Mimo wszytko nie narzekam bo i tak lepsze to, niż zrywanie się z łóżka pół godziny przed rozpoczęciem lekcji. Wstępne plany na ferie mam. Jutro idę na osiemnastkę koleżanki a w poniedziałek jadę na około tydzień do Gorzowa! A co dalej to się jeszcze okaże!

Dzisiejsze inspiracje to zbiór zdjęć ze śniegiem w roli głównej. Jeszcze nie miałam okazji do zrobienia zdjęć tegorocznej zimy. Mam nadzieję, że w ferie śniegu spadnie więcej i znajdę motywację do wyskoczenia na zdjęcia! Dzisiaj krótki post gdyż nie mam czasu i brakuje mi weny. Do jutra! :*

źródło: weheartit.com

niedziela, 26 stycznia 2014

Around The World czyli alpejskie miasteczka



Hej! Wszędzie biało! Długo wyszczekiwany przeze mnie śnieg spadł (już dawno ale ciiii). Gdy pierwszy raz spadł około godziny 20 podczas WOŚP skakałam z radości (dosłownie). A potem ponownie spadł i został z nami do teraz. Uroków zimy doświadczam (skrobanie szyby w samochodzie jeeej!) i staram się nie narzekać na mróz ale cieszyć się z tych pięknych otaczających mnie krajobrazów. Ale mimo wszytko ostatnie dni należały do tych najdziwniejszych. W jednym momencie użalałam się nad sobą i nad swoją egzystencją coś w tym stylu KILK i najchętniej zaszyłabym się na końcu świata w moim łóżku i udawała, że mnie nie ma. A jakiś czas później twierdziłam, że życie jest piękne i świat stoi przede mną otworem. I taki stan jest we mnie do dzisiaj i oby się to nie zmieniło. Bo nie lubię "zamulać". A w poprzednią sobotę wybawiłam się na osiemnastce koleżanek, tam też nie było mowy o "zamulaniu".

Dzisiaj kolejny post z serii Around the World! Jak większość z was wie ubiegłoroczne wakacje spędziłam we francuskich Alpach. Doliny są naszpikowane malutkimi miasteczkami w których mieszka naprawdę niewiele mieszkańców.  Zazwyczaj są to naprawdę małe miasteczka, ale bardzo zadbane! Wszędzie znajdują się kwiaty a mieszkańcy dbają o to jak wygląda ich dom i jego otoczenie. Uliczki są wąskie i nigdzie nie znajdziemy śmieci. Na zakończenie Mam dla was ciekawostkę. W Vallorie KLIK zwykle mieszka kilkaset osób. W sezonie turystycznym liczba ta wzrasta do 10 000!

Zmykam, mam jeszcze trochę rzeczy do zrobienia dzisiejszego dnia!
Do napisania! :)

wtorek, 21 stycznia 2014

W temacie WOŚP czyli jedno zdjęcie


Hej! Wybaczcie. Ostatnio dużo mam na głowie. Zarówno tych bardzo pozytywnych rzeczy jak i mniej. Z jednej strony chciałabym wam tyle napisać a z drugiej nie mam pojęcia od czego zacząć. Może jutro jak mi się uda to nadrobię zaległości. :)

A co do zdjęcia. Jak co roku zbierałam na WOŚP. Oprócz zbiórki pieniędzy, robiłam zdjęcia i.... byłam Myszką Miki! Przebrałam się w strój i chodziłam po hali podczas finału w naszym mieście. Tańczyłam z dziećmi, ona za mną biegały, przytulały. Rozdawałam im balony i czułam się jak jedno z nich. To było bardzo pozytywne doświadczenie, które mam ochotę powtórzyć w kolejnym finale! :)

A teraz wracam do obowiązków! Papa! :* 
 Jeśli mi się uda jutro będzie nowy post! 

Na zdjęciu mój kolega, ale wyglądałam tak samo :)