czwartek, 28 marca 2013

Chemiczny Poznań czyli osmoza, McDonalds i karteczki

Hej!
Dzisiaj pierwszy dzień wolnego! Nareszcie nie musiałam się zrywać z łóżka bladym świtem! Gdyby jeszcze tylko pogoda dopisywała! Ehhhh....  I znowu marudzę wam o pogodzie, możecie mnie ogłosić pogodonarzekaczem, w pełni na to zasłużyłam... Dzisiaj wyspałam się za wszystkie czasy, potem byłam na zakupach z mamą, posprzątałam trochę w domu i wieczorem byłam na mszy, ale dzisiaj było w miarę spokojnie w porównaniu z dniem wczorajszym...

Wczoraj jak na prawdziwego mat-fiza przystało z własnej i nieprzymuszonej woli pojechałam do Poznania na arcyciekawe, prze interesujące, zachwycające wykłady na UAM  o osmozie. Krótko streszczę, gdyby zabrano pani prowadzącej komputer z prezentacją to nic by nie powiedziała, i nie było żadnych doświadczeń, nic, zero. Z całego wykładu zapamiętałam tylko to, że są jednostki które się nazywają mole. Koniec kropka. Z ogłoszeń wynikało żer są to wykłady dla szkół ponadgimnazjalnych, to ciekawe dlaczego 99,9% ludzi siedziało i z miną wyglądającą mniej więcej tak: -> O.o próbowało zrozumieć o co tak naprawdę chodziło. To się nazywa coś. Przy czymś takim największą atrakcją były ruchome stoliki: łaaaaaaaaaaał! Ale ruchomymi stolikami zachwycałam się z Esther! Umówiłyśmy się, że przy okazji się spotkamy i trochę pogadamy. Po wykładzie wybraliśmy się do "świątyni jedzeniowego zła" (czyt. McDonalds)  jako największej atrakcji wieczoru. A potem musiałam się z Esther pożegnać! Ehhh musimy się niedługo znów zobaczyć!

A w drodze powrotnej opowiadaliśmy sobie straszne historie, horrory... (w przeciwieństwie w drodze do Poznania, wtedy suchary leciały jeden za drugim i wspominaliśmy czasy kiedy wymienialiśmy się karteczkami i największym szpanem była taka śliska z brokatem, albo naklejka lub mała i duża do kompletu: +10 do fajności!) Ale po opowiadaniu tych historii miałam schizy do końca wieczoru xD. Ale wiadomo, w autobusie zawsze najwięcej się dzieje, a na końcowych siedzeniach tym bardziej!

Jakieś stare zdjęcie z Poznania: 25.05.2012

I na koniec mam do was dwa pytania lub propozycje:
1. Co powiecie na to żeby wprowadzić na bloga inspiracyjne piątki? W tym dniu pojawiały by się post na blogu z inspiracjami, na doby weekendu początek :)
2. MobileMix. Chodzi o to że czasami nie mam przy sobie aparatu i chcę wam coś pokazać. Co wy na to żeby raz na jakiś czas pojawiały się zdjęcia z telefonu (ale tylko w takich przypadkach jak np. było wczoraj, wzięłam rozładowany aparat. Dodałabym wtedy jakieś zdjęcie z telefonu żebym nie musiała wrzucać jakichś starych zdjęć do posta i żeby nie było tak pusto ;) ) I jeszcze jedna rzecz, pod koniec miesiąca pojawiałby się mix ze zdjęciami z telefonu z ostatniego miesiąca.

Dajcie znać co wy na to w komentarzach pod postem, a ja tymczasem idę jeszcze zajrzeć na parę stron i idę spać. 
Dobranoc! :)

11 komentarzy:

  1. tak się składa, że mieszkam w Poznaniu... ;)
    nie słyszałam o wykładach na UAM o.O
    bardzo fajne pomysły! szczególnie do gustu przypadły mi inspiracyjne piątki!

    OdpowiedzUsuń
  2. pierwsze pytanie to znasz moją odpowiedź, natomiast co do drugiego jestem za :)
    no i w sprawie tego postulatu w poście też jestem za! kocham tęsknię i wspominam ;*

    <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie byłam w Poznaniu, a wydaje się być fajnym miastem ;)
    oba pomysły są ciekawe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy chyba marudzi o pogodzie i wcale się nie dziwie -.-
    Śliczne zdjęcia :)
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mc Donald zawsze atrakcją wieczoru ! xd My z klasą zawsze jak jedziemy na jakąś wycieczkę to pada pierwsze pytanie " A po drodze pojedziemy do Mc Donaldu?" haha Jak małe dzieci ;P
    Tak, tak w autobusie, na ostatnich siedzeniach zawsze dzieje się najwięcej :)
    Sądzę, że obydwa pomysły są dobre :P

    obserwuję ;3
    i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  6. oo mój kochany Poznań <3
    te pomysły są świetne, ja akurat zawsze na blogach uwielbiam takie mixy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem za zdjęciami z telefonu, czasem nie liczy się jakość, ale chwila! Ja też zbierałam karteczki, do tej pory mam gdzieś schowane dwa wielkie segregatory :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No to fajnie, przynajmniej coś się u Ciebie działo! Zdjęcia z telefonu to dobry pomysł...a inspiracyjne piątki jeszcze lepszy!
    Ech...Dopóki nie otworzyli McDonald's w moim mieście, wyjazdy do niego do Poznania były nie lada atrakcją...Ech...
    Mnie osmoza w życiu by nie zachwyciła:) Choć jeszcze coś z niej pamiętam, jak uczyłam się na biologii w LO...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam ten szał na karteczki. ^^ Codziennie mamie narzekałam, że mam ich stanowczo za mało. xd

    OdpowiedzUsuń

-> Czytam wszystkie wasze komentarze i dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! :)
-> Akceptuję WSZYTSKIE komentarze z wyjątkiem spamu.
-> Uznaję obserwowanie za obserwowanie.