Hej!
Nie odzywałam się bo po prostu nie miałam czasu, w ostatnim czasie miałam dużo roboty. Nauka nauką ale do tego doszły 3 "imprezy" w szkole. Obsługuję z kolegą sprzęt w szkole, dźwięk, światła... Najpierw konkurs piosenki anglojęzycznej, potem występ na dzień kobiet który był naprawdę fenomenalny (premiera "Ślubów Panieńskich") i ten już właściwy dzień kobiet.
Fragment poniżej służy dla mojej pamiętnikowej części bloga, jak chcesz przeczytać to nie zabraniam ale też nie gwarantuję że coś z tego zrozumiesz xD
Ale po kolei...
W środę był konkurs, o którym wam wspominałam. Trochę robiłam zdjęć i siedziałam przy sprzęcie. Niektóre wykonania piosenek doprowadziły mnie do łez (co zręcznie ukryłam udając iż robię zdjęcie xD) Było to między innymi Sara Bareilles "Gravity" ♥
W czwartek odbył się damski wieczór w naszej szkole podczas którego wystawialiśmy Fredrego.
Uwaga zaczynam się rozpisywać! xD
Stres tego dnia u nas wszystkich osiągnął chyba apogeum. Po lekcjach (niespodziewanej kartkówce z geografii i odpytywania z historii -.-) szybko wróciłam do domu się przebrać na występ i coś zjeść. Gdy wróciłam do szkoły zaczęliśmy próbę generalną, to była chyba tylko jedyna próba zrobiona tak naprawdę na poważnie :D Bo o wcześniejszych wolę nie wspominać... I wszystko zapowiadało się dobrze. Godzinę przed występem skończyliśmy próbę. W międzyczasie padały słowa: "są scenariusze za kulisami?" "chyba zapomniałem tekstu" "wszystko jest na scenie?" "gdzie jest Radost!?" "ładną masz sukienkę Aniela" "macie wodę za kulisami?" "gdzie jest długopis i list?!"... Pół godziny przed występem dostaliśmy zamówioną przez dyrekcję pizzę, jeść czy nie jeść oto było pytanie, bo: czy będzie dobrze tak przed występem, no ale to pizza... najwyżej komuś coś się wymsknie na występie... xD (grzeczniejsza wersja) Potem już poszliśmy za kulisy (Gustaw na balkon xD) Stres zaczął się ujawniać (czy pizza, to nie wiem jak u innych ale u mnie nie ;D) Siedzimy za kulisami, przywitanie pani dyrektor i zaczynamy, ja siedzę na parapecie za kulisami żeby pokazać Gustawowi kiedy ma wejść przez okno. Potem idą pierwsze sceny, dochodzi do bodajże trzeciej. I zamieszanie czas zacząć! Na scenę wchodzi Albin. Radost gra na pianinie. Albin schodzi, oczy za kulisami jak pięć złotych. Co on robi?! Ale Radost gra dalej. Ludzie się nie zorientowali. Radost dalej gra. Co się dzieje?! I okazało się że Albinowi zaczęła lecieć krew z nosa. Co robić?! Mówimy do Radosta żeby coś zagrał: "To ja może korzystając z okazji coś zagram" I zagrał, ale tak tylko grać, może coś na scenie by zrobić żeby rozładować sytuację, zaczęłam z Gustawem rozkminiać że wejdziemy na scenę i zaczniemy odgrywać cokolwiek na spontanie przy muzyce żeby rozładować sytuację. Ale Radost skończył grać. Gustaw do mnie z kolei: "To może ja wiersz powiem, czekaj, jak to leciało..." Ale do akcji wkroczyła pani dyrektor, chwila oczekiwania i Albin wrócił. Uffff..... Na to Radost: "Jak państwo pamiętają, grałem na pianinie" Goście się roześmiali. Albin ponownie wszedł na scenę, opisując jak bardzo cierpi dodał "aż mnie krew zalewa" (za radą Gustawa, który mu doradził żeby to dodał w którymś momencie) Ludzie wybuchnęli śmiechem... I przedstawienie potoczyło się dalej. Kolejna wpadka to jak pomyliliśmy sceny xD I ten moment jak na scenę wchodzi inna osoba niż powinna, ponownie oczy jak pięć złotych i szukam tej sceny w scenariuszu żeby podpowiedzieć rolę, ten mój stres (byłam również suflerem) był nie do opisania xD Ale na szczęście znalazłam i...... Scena po scenie, akt po akcie dobrnęliśmy do ostatniego momentu, po głośnych westchnieniach "aaaahhhhhhh", wybuchach śmiechu i ukłonie dostaliśmy gromkie oklaski (w sumie zasłużone :D) Potem szubko zgarnęliśmy dekoracje i przetransportowaliśmy się na tyły sali żeby już bezkarnie wcinać babeczki :D I tak minął wieczór pełen wrażeń :) (w domu jeszcze jak wróciłam pisałam pracę z polskiego -analiza i interpretacja jakiegoś tam obrazu...- i piekłam muffinki dla samorządu, a co tam jak szaleć to na całego ;D )
I piątek, dzień kobiet, (swoją drogę dostałam życzenia od kolegi o 2 w nocy xD ) Zapakowałam wypieki (które miały być sprzedawane na przerwach po hasłem: Babeczki dla babeczek) i ruszyłam do szkoły (z nadzieją że nie wyszły zakalcowate xD), tam tylko modliłam się żeby z niczego nie pytali :D I kolejny występ, tym razem dla szkoły, tym razem bez zbędnych "atrakcji" Ale ludziom równie się podobało, a to było najważniejsze, przy okazji dowiedzieliśmy się że będziemy je wystawiać jeszcze w innym mieście :D
Wróciłam do domu i resztę dnia spędziłam bezczelnie obijając się przed telewizorem i komputerem. Ale stwierdziłam, że mi się należy po tak pracowitym tygodniu ;)
No to gratuluję występu ♥
OdpowiedzUsuńDotrwałam do końca posta, mimo iż straasznie długi to ciekawy :) xD
Chciałabym obejrzeć ten występ,haha :D
OdpowiedzUsuńCiekawy ten post ;)
Mniam pizza <3
mybeautifuleveryday.blogspot.com
Dobrnęłam do końca :) Przyjemnie się czyta to co piszesz :)
OdpowiedzUsuńGratuluję udanych występów :D
przeczytałam całe i baardzo ciekawe ! :D:D
OdpowiedzUsuń