Hej! Pierwszy tydzień po feriach nie minął w sumie tak tragicznie jak się tego spodziewałam. Jestem w jednym kawałku z dorobkiem kilku ocen i stwierdzam, że teraz może być tylko lepiej! Fascynacja podróżowaniem po świecie mnie nie opuszcza. Czytam przewodniki i strony z podróżami w tle i już zaczynam kompletować listę "Co zrobić będąc w Rzymie". Uważam iż jest to moja mała obsesja bo nie wiadomo czy w wakacje tam się znajdę a ja już się napalam na niesamowite wrażenia i niezapomniane przygody. Oprócz tego zastanawiam jak wypełnić pozostały wakacyjny czas. Stwierdziłam, że czas zrobić trip po naszym kraju, bo jeżeli zwiedzałam polskie miasta to były to jedynie wycieczki klasowe w podstawówce. I już mam plan aby z Esther wybrać się na kilka dni do Warszawy! Szalony pomysł, ale mam nadzieję że wyjdzie. Wiecie, najpierw Warszawa a potem Londyn!
Lecz dzisiaj cudowny piątek. I przychodzę do was z dawką inspiracji. Pomysł przyszedł w drodze do szkoły. A mianowicie. Pewnie znowu się rozpiszę. A będzie mowa o porankach. Słyszałam jak ważną częścią dnia są śniadania, ja śmiem jednak twierdzić, że ogólnie poranek jest jedną z ważniejszych części dnia. A doświadczyłam tego na własnej skórze. Wczoraj zerwałam się na nogi o 7:40 gdyż zaspałam (lekcje mam na 8:00) i w szkole byłam sporo spóźniona. Poranek w tempie super ekspres, brak czasu na zjedzenie śniadania, wypicie herbaty a nawet na ogarnięcie się tak, aby ludzie nie wystraszyli się mnie jak będę na chodniku. Na pierwszych lekcjach byłam padnięta i niewyspana. Humor średnio mi dopisywał. Po prostu porażka. Dzisiaj z kolei wybawieniem był brak dwóch pierwszych lekcji (którymi były dwa polskie <3). I uwaga, to był jeden z lepszych poranków w moim życiu (inny był podczas wakacji, tutaj jest zdjęcie). Na nogach byłam bezproblemowo o godzinie 8. Ze spokojem zjadłam śniadanie, pogadałam z rodzicami. Potem ogarnęłam się tak, że mogłam ze spokojem wyjść na ulicę. Zaparzyłam sobie zieloną herbatę i włączyłam telewizję śniadaniową (serio! o.o). Zrobiłam sobie makijaż na spokojnie. Ogarnęłam trochę dom i poszłam do szkoły. Pieszo bo miałam dużo czasu. Słońce cudownie świeciło a w tle śpiewały ptaki. A w szkole miałam znakomity humor, i tak jest do teraz! Nie zepsuło mi go nawet szczepienie, gdyż boję się igieł... Teraz przyszedł czas na wnioski. Chociaż wiem, że z cieplutkim łóżeczkiem z samego rana ciężko jest się pożegnać to warto wstać wcześniej. Jeśli spędzimy go tak jak lubimy to naładujemy się pozytywną energią na cały dzień. Sama postanowiłam, mimo tego że z moim łóżkiem wiąże mnie bezgraniczna miłość, to będę wstawać wcześniej. Bo co to jest 20 czy 30 minut dłużej w łóżku jeśli chodzi o cały dzień w dobrym nastroju i z mnóstwem energii! W moim mniemaniu odpowiedź jest jednoznaczna!
Teraz się z wami żegnam i zapraszam do obejrzenia śniadaniowo/porankowych inspiracji.
Do następnego!
.jpg)





























W sumie to ja w Polsce po za Warszawą tak sama, nie na wycieczce szkolnej też zwiedzałam mało miast O__o
OdpowiedzUsuńŚliczne inspiracje :)
mybeautifuleveryday.blogspot.com
To życzę żeby wasze plany wypaliły:) ja też właściwie nie zwiedzam za dużo polskich miast. 'cudze chwalicie, swego nie znacie'! Mam nadzieję że w wakacje chociaż po części to nadrobię:)
OdpowiedzUsuńŚwietne inspiracje!