"Niech duchy tych co mieszkali tu" - Kayah
z bajki "Mój brat niedźwiedź"
Hej! Rozszalałam się ostatnio z obecnością tutaj. Jednak gwarantuję wam, dzisiaj nie będziecie mieli tyle czytania co wczoraj. Dzisiejszy dzień fundował równie ekstremalne warunki pogodowe co poprzedni, a ja zaczęłam zastanawiać się czy większy żart zafundowała pogoda czy też nauczycielka z historii. Miałam w planach wybrać się do urzędu, gdyż muszę wyrobić paszport aby dostać się do Norwegii w te wakacje. Jednak tak się nie stało i wyjazd do urzędu musiałam odłożyć na inny dzień. W szkole jak wspominałam zażartowała sobie z nas nauczycielka z historii, na sprawdzianie umiałam daty, jednak przez to, że przez pomyłkę wpisałam je w inne miejsca straciłam aż 8 punktów i nic się nie dało z tym zrobić... Po lekcjach wybrałyśmy się we trzy z Alą i Werą na podbój ciucholandów. W międzyczasie musiałyśmy jednak przerwać nasze wojaże, Ala musiała wracać do domu a ja z Werą do szkoły zabrać plecaki gdyż zamykano ją dużo wcześniej. Pokrzyżowało to plany i wylądowałyśmy w pizzerii którą odwiedziłam w niedzielę. Po drodze porządnie zmokłyśmy, pomimo tego iż chociażby miałam na sobie kurtkę do zadań specjalnych i trapery. Ale spędziłyśmy czas bardzo przyjemnie, a i czerwone kanapy były nasze gdyż byłyśmy tam same! Potem ja udałam się do domu (znów wróciłam mokra bo deszcz i grad nie oszczędzał) a potem na próbę chóru. Gdy wróciłam na dobre do domu miałam dość pogodowej aury i cieszę się, że nie musiałam już więcej wychodzić z domu!
Marzec minął w zastraszająco szybkim tempie, już jest kwiecień, a to oznacza, że pozostał mi tylko miesiąc do ukończenia szkoły i niewiele ponad miesiąc do matur. Pozostawię to bez komentarza i przejdę do wspominania poprzedniego miesiąca.
Piosenka tego miesiąca musiała się wiązać z koncertem disney'owskim. Ta najbardziej mi zapadła w pamięć, to pewnie przez powtarzanie tej piosenki kilkadziesiąt razy na próbach a była ona wykonywana na początku koncertu przez wszystkich uczestników. Na początku miesiąc dokonałam odkrycia w starej i nieużywanej części domu mojej babci, biało-niebieska waza skradła moje serce i czuję, że szybko o niej nie zapomnę. Maturzyści wybrali się na pielgrzymkę do Częstochowy, ja będę wspominać ją bardzo miło, i mam nadzieję, że w lipcu uda mi się pójść na Jasną Górę pieszo! Potem był dzień kobiet, po którym w moim pokoju zamieszkały owe kwiatki. Na początku marca (w przeciwieństwie do tego co dziej się za oknem) pogoda nas rozpieszczała więc wraz z Werą poszłyśmy na spacer po mieście zahaczając o jezioro. Kilka dni później odbył się owy koncert a już następnego dnia oglądaliśmy jego nagranie. W tym miesiąc nastąpił również szereg wystawianych spektakli "Zemsty". A po jednym z nich udaliśmy się do pizzerii, która zyskała miano "Mirandad approved". Pod koniec miesiąca, o czym pisałam wczoraj, najpierw zaskoczyły nas ulewy i burzowe chmury a na końcu śnieg, który spóźnił się bardziej niż ja na wszystkie lekcje angielskiego w tym roku szkolnym razem wzięte - a to był już nie lada wyczyn.
Teraz pozostaje mi tylko powiedzieć dobranoc, i cieszyć się z tego, że nie obudzi mnie dźwięk budzika o 7 rano :)
Do następnego!
znalezisko w domu babci * mural w Częstochowie * ośmiomarcowe kwiatki
spacer nad jeziorem * nagrania z koncertu * "Zemsta" w najładniejszej scenerii
najlepsza pizzeria w mieście * burzowe chmury nad moją ulicą * śnieg za oknem

Piękne jezioro ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny mix <3
OdpowiedzUsuńmybeautifuleveryday.blogspot.com