czwartek, 17 września 2015

Mobilemix czyli podsumowanie sierpnia


Hej! Siedzę sobie słuchając soundtracku z Harrego Pottera i naszło mnie na pisanie, wiem że miałam opublikować ten post przedwczoraj, ale nawał rzeczy jakie miałam do zrobienia z lekka mnie przytłoczył. Jest po północy więc jak już położę się spać i wstanę, będę miała całą masę rzeczy do zrobienia lecz będę z lekka nieprzytomna, ale co mi tam. Musze spakować rzeczy do przeprowadzki. W piątek z samego rana będę przewozić rzeczy do Poznania do mieszkania, gdzie będę mieszkać razem z Sarą. Chcę aby udało mi się zabrać wtedy jak najwięcej, żeby w poniedziałek rano bądź niedzielę jechać z samą walizką. Nie jest to przeprowadzka jakiejś wielkiej rangi, bo nie mieszkam na drugim końcu Polski i na weekendy będę wracać do domu, jednak jest to zmiana rzeczywistości, tego wszystkiego co będzie mnie otaczać, nowe miasto, nowi ludzie, nowa szkoła, nowy etap życia. Zajęcia na Politechnice zaczynam matematyką w najbliższy poniedziałek. Nie wiem czy dam radę blogować w Poznaniu, nie mam jeszcze laptopa, ale pierwsze co zrobię gdy go już będę miała, to dam wam znać! 

Od początku miesiąca próbowałam zmierzyć się z rzeczywistością "po podróży", godzinę po powrocie do domu znów miałam ochotę gdzieś pojechać. A to już poważny objaw, i nie wiem czy lepiej wydać kasę na specjalistę czy bilety lotnicze do innego kraju. Odpowiedź powinna nasuwać się sama, tym bardziej że pół godziny temu zamknęłam stronę Ryanaira. Początek września to przeplatające się dni wolne (które były bardzo intensywne) z dniami w pracy. A dni wolne były intensywne, gdyż a to próba chóru, a to próba spektaklu, załatwienie dokumentów, poszukiwania rzeczy do Poznania. Jedno jest pewne, nie nudziłam się. Ostatni weekend upłynął pod hasłem chórów. W Poznaniu odbył się kongres Pueri Cantores, który był tak cudowny, że nie mogę się doczekać następnego, i choć nie wiem czy nadal będę śpiewać w chórze, to na Rzeszowski pojadę jako wolny słuchacz. Potęga muzyki chóralnej jest niesamowita, 800 osób z całej Polski, śpiewane wspólne pieśni miały tak świetne brzmienie jakiego nigdy nie słyszałam. Mam nadzieję, że zostało to w jakiś sposób udokumentowane i będę mogła posłuchać tego gdy tylko najdzie mnie ochota, i wrócić do wspomnień z tego kongresu!

Na razie korzystam z faktu, że jestem w domu i mam dla was mobilemix z poprzedniego miesiąca. Pierwszą połowę sierpnia spędziłam w domu pracując i jeżdżąc rowerem, dane mi było również być kilka razy na wiśniach. Potem nadeszła choroba, a podróż stanęła pod znakiem zapytania. Jednak wszystko potoczyło się po mojej myśli i choć ominęła mnie część wyjazdu, to jednak udało mi się dojechać na jego kolejną - zagraniczną część. I jak zauważycie, to własnie zdjęcia z Norwegii zdominowały mobilemix. Jednak tutaj rozpisywać się nie będę gdyż na to przyjdzie pora później!

Dochodzi trzecia, najwyższy czas iść spać...
Do następnego! :)

kierunek - Wera! * towarzysz w zrywaniu wiśni * Legoland Billund - widok na park
Oslo nocą - ratusz * rejs po fiordach - najbardziej norweskie domki * Holmenkollen
Park Vigelanda * wystrój i smak kawy - idealnie skomponowane * niedzielny spacer nad jezioro w Oslo

1 komentarz:

-> Czytam wszystkie wasze komentarze i dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! :)
-> Akceptuję WSZYTSKIE komentarze z wyjątkiem spamu.
-> Uznaję obserwowanie za obserwowanie.