niedziela, 17 lutego 2013

Niedziela czyli niekoniecznie w pełni leniuchowy dzień

Hej!
Zmieniło się tutaj, prawda? W przerwie nauki na sprawdzian z historii stwierdziłam że muszę chwilę odetchnąć i wzięło mnie na zrobienie nowego wyglądu bloga, trochę pracy w gimpie i picmonkey i.... Voilà! Jest nowy wygląd, pozostaje tylko kwestia czy wam się podoba, bo mi bardzo! Od dawna szukałam szablonu który zawierałby dużo bieli, był minimalistyczny a jednocześnie "przytulny". I chyba znalazłam ;) Muszę jeszcze nagłówek wyśrodkować i będzie dobrze, ale to jak znajdę chwilę. 

Wczoraj zamiast odlądać komedię (dziękuję wam za tytuły, na pewno obejrzę ale w swoim czasie ;) ) Szukałam nowości na sezon wiosna-lato. A wszędzie dostrzegałam pastele, które wielbię! Zrobiłam sobie małą listę co mnie zainteresowało w nowych kolekcjach, wykupiłabym oczywiście wszystko ale najpierw musiałabym obrabować bank ;) A tymczasem wracam do historii -.-

Miłego wieczoru!  
  Przez paulę z one little smile ciągle siedzi mi to w głowie!
 

A mój hiacynt rośnie i ma się zadziwiająco dobrze :)






 

piątek, 15 lutego 2013

Luźniejszy post czyli nic na siłę

Część!
Na początku dziękuję wam za miłe słowa i życzenia powrotu do zdrowia, na pewno pomogły bo dzisiaj wywędrowałam do szkoły z powrotem. Generalnie powinnam jeszcze leżeć w łóżku ale nie chciałam mieć zaległości, w szczególności z fizyki, mieliśmy kartkówko-sprawdzian, który poszedł mi nadzwyczaj dobrze O.O Jutro sobota, jak zwykle, chór, wizyta w sh i jakaś dobra komedia, i tutaj liczę na was! Dodawajcie wasze ulubione, bo moja wiedza na temat komedii jest dosyć uboga :)

Kończę, a was zostawiam z moją naj ♥ i małym akcentem który sprawia że uśmiech pojawia się na mojej twarzy. WIOSNO PRZYBYWAJ!

 

biały hiacynt ♥

czwartek, 14 lutego 2013

Walentynki czyli o komercyjnym święcie słów kilka

He, hej!
Walentynki, komercyjne święto w którym sklepy notują zyski w związku z serduszkiem na opakowaniach produktów a większość singli popada na okres 24h w depresję a ja zaczynam dostawać oczopląsu od czerwonych serc które są dosłownie WSZĘDZIE. Faceci kupują kwiatka oplątanego czerwoną wstążką dlatego, że wypada, no bo w końcu walentynki. Jaki ten świat schodzi na psy. Wspominając o singlach w depresji, ja do nich nie należę zdecydowanie, jestem szczęśliwa taka jaką jestem, mam przyjaciół i jak na razie nie potrzebuję ani nie chcę bonusu w postaci drugiej połówki. Koniec mojego biadolenia. Ale co co by nie urazić wszystkich zakochanych życzę dużo miłości, przez CAŁY ROK, a nie tylko od święta :)

Ale żeby komercji stało się zadość, mimo wszytko dodam swoje trzy grosze. Na terenie Chorwacji znajduje się Galesnjak, potocznie nazywana także Wyspą Zakochanych, dlaczego? Ponieważ wyspa ma kształt serca! KLIK Oblewane przez wody Adriatyku serce ma ok. 500 metrów długości i leży ok. 30 kilometrów na południe od Zadaru. 


xoxo.

P.s. Choróbsko dorwało i mnie, od wtorku wieczorem leżę w łóżku, przynajmniej mam czas na czytanie książek! Chociaż jeden dobry aspekt choroby! :)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Odrobina Korei i Indonezji czyli o nietypowych lekcjach

An nyoung ha se yo!
Przywitałam was w języku koreańskim! Dlaczego? W szkole rozpoczęliśmy projekt Make a Step i dzisiaj zamiast godziny wychowawczej oraz języka angielskiego mieliśmy zajęcia z dwójką studentów z Azji! Dziewczyna pochodziła z Korei Południowej a chłopak z Indonezji. Były to jedne z najciekawszych lekcji w tym roku szkolnym, poza tym że poznaliśmy kulturę tych krajów (stroje, muzykę, tradycyjne dania, krajobrazy) mogliśmy przekonać się o naszej znajomości języka angielskiego ^^ Każdy z nas poznał pisownię swojego imienia w języku koreańskim, czy też nauczył się kilku zwrotów w języku indonezyjskim (Aku Cinta Kamu - Kocham Cię). Mówiąc o Korei nie zabrakło również wzmianki o "Gangnam Style". Na zakończenia podzieliliśmy się na grupki i tworzyliśmy jak najwyższe wieże z makaronu! Nasza się rozsypała tuż przed oceną! Ważne że było duuuuuuuuuużo śmiechu! Podsumowując, były naprawdę to bardzo miłe lekcje które będziemy miło wspominać! :)



Gardło piecze, głowa boli i katar na deser. Nie mogę być chora, przecież juro bal...
Dobranoc!

środa, 6 lutego 2013

Whitehaven beach czyli australijski raj na ziemi

Hej!
Środa, jestem za połową męczarni zwanych popularnie szkołą, czas się wlecze, sprawdzianów dokładają z każdymi 45 minutami. Zarwałam ostatnie 3 nocki, góra 5 godzin spania w nocy. Humor beznadziejny. Nie dodawałam często postów bo po prostu nie miałam na to czasu, na wszystkie komentarze odpowiem jak znajdę więcej czasu, najszybciej w piątek wieczorem ale i tego nie obiecuję. Zastanawiałam się nad zawieszeniem bloga. Posty są pisane coraz rzadziej a nie chcę pisać do was z przymusu, bo takie posty nie mają jakiegokolwiek sensu. Ale dzisiaj śniło mi się coś naprawdę miłego tylko za żadne skarby nie mogę sobie przypomnieć co. Ehhhh ale chociaż przez chwilę miałam dobry humor!

 Kocham! ♥♥♥
Ich covery jeszcze nie raz będą tutaj gościły!

Chciałbym wam pokazać kilka zdjęć które chociaż na chwilę oderwały mnie od szarej rzeczywistości! Raj na ziemi! Piaszczysta plaża, szum fal obijających się o rozgrzane promieniami słońca kamienie, palmy i słońce którego tak bardzo mi teraz brakuje! Przed wami Whitehaven beach w Australii!


 

 
 Źródło: KLIK