Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 grudnia 2014

Mobilemix czyli podsumowanie listopada


Hej! Nadszedł już grudzień, a to oznacza, że już niedługo święta. Cały około świąteczny szał już się zaczął, niektórzy narzekają, twierdząc, że robimy przedszkole ze szkoły a inni cieszą się z narastającej magicznej atmosfery. Zdecydowanie należę do tej drugiej grupy, a narzekania, choć czasem denerwujące obchodzą mnie tyle co nic. W ostatnim czasie w związku z kursem w Poznaniu bywam dwa razy w tygodniu, co równa się z spędzeniem krótkiego okresu czasu w galerii gdzie konsumpcyjny klimat świąt bije na kilometr. Konsumpcja konsumpcją, ale mimo wszystko miło sobie popatrzeń na ogrom lampek, choinek oraz innych ozdób świątecznych i posłuchać "Last Christmas" gdzieś pomiędzy Empikiem a KFC. Naprawdę lubię ten cały okres przedświąteczny, a cieszyłby mnie jeszcze bardziej gdyby nie próbne matury, ale co tam, przeżyję! 

Listopad była bardzo pracowity ale i zarazem świetny. Na początku miesiąca było kotowanie w tematyce o jakiej wcześniej mogłam zamarzyć - w stylu świata Harrego Pottera. Przeplatało się to z nauką do szkoły jak i nauką gry na djembe. Potem był kolejny tydzień pełen wrażeń, ale o nim pisałam szerzej w poprzednich postach. Potem odbyła się 18 koleżanki, na której zaczęliśmy snuć plany odnośnie Sylwestra oraz srebrnej corsy. Na matematyce zaczęłam czuć się jak ryba w wodzie gdyż rozpoczęła się stereometria. Potem patrząc na mapę myślałam o wyjeździe wakacyjnym 2015, Norwegio, przybywam! Potem były matury, kolorowo nie było, ale nie chowałam się pod stołem po otrzymaniu arkusza, więc spoko. W tym miesiącu dużo czasu spędzałam w bibliotece, oj ciągnie mnie do książek... A ostatni weekend listopada oznaczał ostatnią osiemnastkę, było świetnie, teraz pozostał tylko płacz, zgrzytanie zębów i oczekiwanie na Sylwestra/studniówkę. 
W minionym miesiącu obejrzałam jeden z najlepszych filmów - "Zostań jeśli kochasz", więc całe 30 dni męczyłam jedną piosenkę, która spodobała mi się aż nadto.

A teraz moi drodzy, idę odespać nieprzespany tydzień...
Dobranoc! 

gryffindoor * nauka o poranku z kawą * poetycko w szkole
18 Oli! * stereometria, nareszcie coś przyzwoitego na matmie * plany na wakacje 2015
maturalne love * najlepsze miejsce w szkole * 18 Marty!

wtorek, 1 kwietnia 2014

Mobilemix czyli podsumowanie marca


Hej! Wróciłam z turnieju. Cała, w jednym kawałku. Bez skrzynki rozbitych pomidorów na głowie. Czyli jakby nie patrząc było całkiem dobrze! A teraz na serio! Bardzo mi się podobało, choć denerwowałam się jak mi coś nie wychodziło. Końcem końców nie zajęliśmy ostatniego miejsca więc było dobrze. Najlepiej grało mi się w drugim meczu, pewnie dlatego, że najlepiej mi wtedy cokolwiek wychodziło! (Co nie zmienia faktu, że i tak "nakrzyczę" na pewnego pana P przy najbliższej okazji!). Było to bardzo fajne doświadczenie i gdyby nie moje beztalencie to może i zapisałabym się do SKS. Ale do tego mi daleko więc jak na razie rezygnuję! 
Dzisiaj też był drugi dzień rekolekcji, było bardzo fajnie - mamy świetnego rekolekcjonistę! :)

Ale, jest prima aprilis. Oprócz dnia, w którym żarty sypią się koszami to oznacza również podsumowanie miesiąca. Marzec minął spokojnie, bez żadnych szalonych atrakcji. Zakochałam się w piosence powyżej, tym bardziej, że bardzo lubię oryginały obydwu utworów. W owym miesiącu rozpoczęłam realizację jednego z fajniejszych postanowień noworocznych z czego niesamowicie się cieszę! W marcu podniosłam się z "kryzysu blogowego" i "celebrowałam" na swój sposób Dzień Św. Patryka. Występowałam na zamku i pierwszy raz w tym roku spotkałam się z Esther! Na kwiecień mam bardzo ambitny plan co do umieszczania postów codziennie, aby... zapamiętać ostatni miesiąc mojego "dzieciństwa"! Gdyż 30 kwietna zbliża się nieubłaganie jak i magiczna liczba 18. Lecz nie dramatyzuję, bo i po co? :)

Miłego wieczoru wam życzę!
Do jutra! :)

konkurs piosenki (kompromitacja mojego życia) * różyczka z okazji 8 marca * nocny spacer po meczu z koleżanką
rysunek techniczny na mariańskich schodach * Irlandia! * ponownie nocne randki z historią
20 km rowerem - lubię to! * teatralny Poznań! * Koncert Mezo w King Crossie

niedziela, 2 marca 2014

Mobilemix czyli podsumowanie lutego



Hej! Ostatnio jest tutaj mnie wyjątkowo mało, już nie chodzi o brak weny czy jeszcze coś innego. Mam mnóstwo nauki i sama się dziwię jak przy niewielkiej ilości przedmiotów jest jej aż tyle. Kalendarz pęka w szwach! Po prostu będę pojawiać się tutaj rzadko ale postaram się aby posty były jak najlepsze. 
W piątek odbyły się nasze szkolne połowinki. Powiem wam, że szału nie było (nie tak źle żebym ryczała skulona pod stołem, bez przesady). Sala była spoko (moje serce skradło 10 ogromnych kul dyskotekowych pod sufitem♥), tylko dj był średni (w stosunku od niektórych był trochę chamski, puszczał wolne kawałki). Generalnie bawiłam się fajnie tylko panowała dziwna atmosfera... Pod koniec czekałam aż się skończy. Ale za to byłam zadowolona z mojej sukienki! Na początku nie byłam do niej przekonana w 100% ale zdała egzamin. Było dużo rozkloszowanych sukienek a ja poszłam w frędzle! (Coś w tym jest, że fajnie jest wyglądać inaczej.) Baletki wytrzymały czwartą zabawę i są w stanie idealnym! (Post z butami i sukienką KLIK) Nawet udała mi się idealna czarna kreska nad okiem! Chociaż pod tym kątem wyszło. Dobra, koniec narzekania! 

Luty minął szybko, tym bardziej, że jest to najkrótszy miesiąc w roku. Zauważyłam że rozpoczęłam go imprezą (18) i podobnie go zakończyłam (połowinki). Szkoda tylko że początek była taaaaaaaaaki fajny a koniec już niekoniecznie. Luty to również miesiąc w którym miałam ferie, a spędziłam je bardzo miło! Był bal karnawałowy w stylu postaci z Disneya. Generalnie luty mogę ogłosić miesiącem Disney. Nadrobiłam 4 filmowe zaległości i przy każdej możliwiej okazji śpiewałam pod nosem piosenki (KLIK, KLIK, KLIK). I są akurat z moich ulubionych bajek! A już kończąc, na samej górze macie piosenkę odkrytą w lutym, która zdobyła moje serce. ;)

Zmykam najpierw do pracy a potem do nauki! Do następnego! :)


18 koleżanki - Ani * Lusia - kotka brytyjska * "Śnieżka" w Gorzowie - polecam!
nadrabianie zaległości * Kamil Stoch! pewnie że oglądałam Igrzyska! * Sinus i cosinus dajcie 4 minus!
wiosenny akcent w pokoju * spacer na jeziorem * Kule dyskotekowe - połowniki

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Efekty wyprzedażowych wojaży czyli "haul"


Hej! Co u was słychać? Jak przystało na mnie, postanowiłam nie ruszać się z domu przez pół dnia i leniłam się przez ten czas. Teraz postanowiłam zrobić coś bardziej pożytecznego i napisać posta. W międzyczasie porządkuję swoje cele na 2014 rok, chcę aby to, co sobie postanowię, zmieniło mój styl życia na lepszy i bardziej efektywny. Przedstawię je tutaj później. Dzisiaj będzie post, bardziej na luzie, pokażę wam moje poświąteczne wyprzedaże łupy, zdobyte podczas sobotnich wojaży. 

Naszym  pierwszym punktem w zakupach był sklep Jysk. Głównym celem było zdobycie krzesła do mojego pokoju. Chciałam czegoś bardziej nowoczesnego i nieszablonowego, a jednocześnie odpowiadającego moim wymaganiom. Postawiłam na to: KLIK. Na tę chwilę jestem bardzo zadowolona, ale nie wiem jak sprawdzi się "w akcji" czyli podczas długiego spędzania czasu przy biurku. Przy okazji dobrałam poduszkę KLIK oraz dwie ramki do zdjęć (chociaż swoją drogą, same napisy bardzo mi odpowiadają). Następnie udaliśmy się do galerii gdzie poczyniłam kolejne zakupy. Nieuchronnie zbliża się rok 2014 z nim połowinki i jak dobrze pójdzie, osiemnastki. Chociaż jestem stuprocentową anty fanką spódniczek/sukienek to w moim mniemaniu nie wypada iść na połowinki w spodniach. Wpadłam do Sinsay, który bezapelacyjnie uznaję za mój ulubiony sklep. Wyszłam bardzo zadowolona z bilansem: dwie "małe czarne" KLIK i KILK, czarne balerinki, kolczyki i naszyjnik. Już nie muszę się martwić o to, w co się ubiorę na 18 koleżanek i na wspomniane wcześniej - połowniki. Potem wpadłam do H&M gdzie dorwałam na wyprzedaży kolczyki i pierścionki z symbolami znaków zodiaku. Następnym punktem było Super-pharm. Skorzystałam z promocji i zakupiłam mój ulubiony zapach: Green Tea by Elizabeth Arden oraz zapas pudru z Rimmela (skorzystałam z promocji -40%). Na samym końcu wyruszyłam na poszukiwania idealnego kalendarza. Znalazłam bliski ideałowi w Empiku. Jestem z niego bardzo zadowolona i niezmiernie cieszę się z tego zakupu. I to koniec moich jakże obfitych zakupów!

Kończę moje wywody i zmykam szukać jakiś prostych przepisów na jutrzejszą noc, gdyż postawiłam na  piżamowy wieczór z filmami! Do jutra! :)

niedziela, 29 grudnia 2013

Święta i po Świętach czyli co się u mnie działo


Hej! Ale ten czas szybko zleciał! Pamiętam jak odliczałam kolejne dni do świąt, a teraz siedzę i... siedzę. (Swoją drogą wiecie że to drugie święta, podczas których jestem w blogosferze?)Bo na dobrą sprawę oprócz tego, że dla was piszę nadrabiam wszystkie zaległości jakie nazbierały mi się przez Święta. Myślę również o tym co będą robić w Sylwestra. Chyba imprezy nie są dla mnie bo po raz kolejny spędzę je w gorzowskim zaciszu z TVP 2. Totalne szaleństwo, nie ma co. Chyba, że coś się zmieni, w co szczerze wątpię. Ale narzekać nie będę, najwyżej wymyślę sobie jakieś całkiem inteligentne zajęcie. Może podsumuję rok? Nie byłoby to głupie. Tym bardziej, że na początku stycznia przypada 2 rocznica prowadzenia bloga, jeeeeeeej! Ale dość o tym, opowiem wam o rzeczach mniej lub bardziej istotnych, które się u mnie działy.

Wigilia, jak każdego roku spędzana u dziadków. Więcej pisać nie będę, zapewne wyglądała podobnie do tych w waszych domach! :) Pierwszego dnia Świąt spotkaliśmy się u dziadków z częścią rodziny, a wieczorem wszyscy do mojego wujka. Drugiego dnia świąt od rana mieliśmy jechać do Gorzowa, przez co miałam opuścić coroczny koncert kolęd. Jednak 20 minut przed piętnastą siedząc w samochodzie spytałam się rodziców, że może jednak poszłabym na koncert kolęd. Godzinę w tą czy w tamtą nic nie zmieni. Sądziłam, że się nie zgodzą. Jednak gdy po chwili zastanowienia odpowiedzieli, że czemu nie! Skakałam z radości! W zaskakująco szybkim tempie przebrałam się w chórowy strój, balerinki założyłam na gołe stopy bo nie miałam czasu! O 15 jest koncert! Do kaplicy dotarłam na chwilę przed rozpoczęciem. Mina moich znajomych i dyrygentki była bezcenna. Tym bardziej, że od dawna wiedzieli, że mnie nie będzie. A koncert był wspaniały, nawet jeśli w stopy było mi troszkę zimno. Po zakończeniu chwyciłam płaszcz i szalik i prosto w stroju chórowym wsiadłam do samochodu rodziców którzy czekali przed kaplicą, i ruszylismy do Gorzowa! :) Tam spotkaliśmy się z kolejną częścią rodziny. Po świętach korzystając z tego, że byliśmy w Gorzowie wybraliśmy się na poświąteczne wyprzedażowe wojaże. Nie wróciłam z pustymi rękami. Chcecie wiedzieć co dorwałam? 

A teraz zmykam, idę "ogarnąć" moje nowe zdobycze :D

piątek, 20 grudnia 2013

Inspiracyjny piątek czyli dekorujemy swój pokój na święta!


Hej! Czujecie ten klimat świąt? Ja tak! Tym bardziej, że zostało do nich zaledwie kilka dni! W minionym tygodniu myślałam głównie o nich. I jak tu się dziwić skoro na dużych przerwach rozbrzmiewają kolędy. Razem z Alą po lekcjach biegamy po dworze w poszukiwaniu ziemi (szpadla, szufelki, wiadra i doniczki też) aby przesadzić choinkę. A potem ją udekorować. Wszytko dla dobra klasy (i Skłodowskiej-Curie w czapce św. Mikołaja). W środę z kolei był Koncert Świąteczny który wprowadził mnie wspaniale w atmosferę świąt i napełnił bardzo dobrym humorem! A w czwartek pisaliśmy życzenia noworoczne i śpiewaliśmy na angielskim, między innymi to co widzicie powyżej :) Dzisiaj u mnie w szkole odbyły się gwiazdki klasowe. Dzieliliśmy się opłatkiem, składaliśmy sobie życzenia. Jedliśmy muffinki, i pierniki, i ciasto, i.... i.... nie pamiętam co jeszcze! A na końcu były prezenty, dostałam co co chciałam, a nawet więcej! A i prezent który kupowałam koleżance okazał się być strzałem w dziesiątkę. Domyślacie się pewni ile radości mi to sprawiło! Uwielbiam dawać prezenty! Potem bardzo fajne "jasełka" i teoretycznie powrót do domu. My się do planu nie dostosowaliśmy, zostaliśmy i zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową (zdjęcia nie nadają się do publikacji, gdyby się tutaj znalazły byłabym trupem, serio, wiem co mówię).

Ale dzisiaj piątek, a to oznacza dawkę inspiracji! Tym razem zebrałam zdjęcie przestawiające przykładowe dekoracje naszego pokoju/domu. Jeśli o mnie chodzi lubię proste, nieprzekombinowane rozwiązana. Owszem kolorów trochę musi być ale nie przeginajmy i nie róbmy baroku! Generalnie jestem zwolenniczka minimalistycznych rozwiązań, co nie zmienia jednak faktu iż czasami pozwalam sobie zaszaleć. Za surowo tez nie może być, musi być przytulnie. ^^ Starałam się znaleźć złoty środek, a to co widzicie poniżej to wystroje pasujące do mojego prawie-minimalistycznego poglądu. Gdyby części z każdego obrazka, który widzicie połączyć razem w odpowiedni sposób mogłoby wyjść coś fajnego! Potrzebna jest tylko kreatywność!

Zatem inspirujcie się i do następnego! :*

źródło: weheartit.com

sobota, 14 grudnia 2013

Prawie inspiracyjny "piątek" czyli sposób na pierniki!


Hej! Tak dużo do zrobienia. A tak mało czasu! Wydawałoby się, że nieobecność nauczyciela od angielskiego przez ten tydzień wpłynie na ilość wolnego czasu w sposób pozytywny. A tutaj nic z tych rzeczy. Jak nie szkoła, to mam na głowie przygotowania do świąt. Lepiej zrobić coś wcześniej niż potem biegać w kółko dzień przed wigilią. A i mam tyyyyyyyle pomysłów na świąteczne notki. Zapisałam je w swoim notatniku, i myślę jak je rozplanować w czasie. Musze też się zorganizować w ten weekend i zrobić zdjęcia, bo zazwyczaj jak wracam ze szkoły do domu to jest już za słabe światło. I zabraknie mi piątków na pokazanie wszystkich świątecznych inspiracji! A co do "piątku trzynastego"... Mojego dzisiejszego dnia nie będę opisywać bo był do niczego, nie miałam głowy do czegokolwiek. Niby się uśmiechałam ale i tak coś było nie tak, dobiła mnie ocena z historii. Jednym pozytywnym akcentem był wieczorny spacer z Martą i ozdabianie pierników.

A o piernikach w ten prawie-inspiracyjny "piątek" będzie mowa. I będzie również nietypowo ponieważ inspiracje to zdjęcia zrobione przez mnie podczas dzisiejszego wspólnego ozdabiania pierników gimnazjum + liceum. Postanowiłam, że pokażę wam co stworzyliśmy wspólnymi siłami. Nie są to dzieła sztuki ponieważ nie mieliśmy "sprzętu" do dekorowania. Ale mam nadzieję że są wśród grupy moich czytelników jacyś "piernikowicze", którzy pierniki pieką i ozdabiają. Może dodałam wam pomysłów na udekorowanie tych ciasteczek? ;) Musze przyznać, że dla mnie była to zabawa przednia. U mnie w domu nigdy nie piekło się pierników (Tak bardzo żałuję, bo je uwielbiam! Może czas abym zapoczątkowała taką tradycję?) a zawsze chciałam je dekorować. Moje małe marzenie się spełniło i pierwszy raz pierniki stroiłam. I nie ostatni! :)

A teraz uciekam bo jestem potwornie zmęczona tym piątkiem trzynastego. 
Dobranoc kochani! :*


A to już moje dzieła! -> kolejne 6 zdjęć :)