sobota, 5 maja 2012

Refleksyjnie...

Witajcie!
U mnie nic nowego, całe dnie albo u babci na wsi albo mijają w domu na malowaniu pałacu w Kołaczkowie.We wtorek śpiewaliśmy z chórem przed kościołem z okazji rocznicy beatyfikacji Jana Pawła II. Było całkiem spoko i kremówki też były :D. Czyli w sumie nic ciekawego. Dzisiaj byłam na jakiś pikniku rodzinnym a wracając razem z rodzicami zajechaliśmy do Świebodzina. A potem zaszliśmy do CCC bo chciałam kupić jakieś buty, niestety ja nic nie kupiłam ale za to mama znalazła dla siebie śliczne buty na koturnie (pudrowy róż ♥) Ja za to wyszłam z okolicznego sklepu białą koszulkę na lato :) Niedawno trafiłam na wzruszający tekst w internecie i zamieszczam go poniżej. Coś nie mam weny. Jutro wrzucę zdjęcia :) Kończę, dobranoc :*


Przyjechałem pod adres do klienta i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. To miał być to mój ostatni kurs tego wieczoru i pomyślałem że wrócę do "bazy", ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. "Minutkę!" - odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze...Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska, na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych. U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem. "Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?" - zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika. Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic" - powiedziałem - "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.""Och, jesteś takim dobrym chłopcem" - odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?"To nie jest najkrótsza droga" - odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty."Och, nie mam nic przeciwko temu" - powiedziała. "Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum..."Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. "Nie mam już nikogo z rodziny" - mówiła łagodnym głosem. "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?"Przez następne dwie godziny jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy. Jechaliśmy przez okolicę, w której żyła z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła bym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.Czasami prosiła bym zwolnił przy danym budynku lub skrzyżowaniu i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.Gdy pierwsze promienie Słońca zaczęły pojawiać się nad horyzontem, powiedziała nagle "Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę". Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki.Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi...Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim.- Ile jestem panu winna? - Spytała, sięgając do torebki.- Nic - powiedziałem.- Trzeba zarabiać na życie - zaoponowała.- Są inni pasażerowie.I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno.- Dałeś staruszce małą chwilę radości - powiedziała - Dziękuję.Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka... Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia...Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca lub niecierpliwy aby zakończyć swoją zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.Tymczasem piękne chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich...

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Urodziny!

Witajcie, piszę do was już jako słit sikstin! Hahahaha! Dzisiaj do południa myślałam że ugotuję się w domu, prognozo pogody-zawiodłaś mnie! Miała być burza! I oto tv pokrzyżowało mi plany. Ale koło 16 przyszła kumpela z prezentem ♥ i wyciągnęła mnie na rowery! Pojechałyśmy nad jezioro 7 km od naszego miasta, nawet nie pomyślałam aby wziąć ze sobą aparat -.- Znowu uzbroiłyśmy się w zielone frugo i po 2 godzinach jazdy na rowerze znowu u mnie, zrobiłyśmy pyszną sałatkę, zamówiłyśmy pizzę i oglądałyśmy jakiś film... Esther i znowu żałuj że Cię nie było :) Ja kończę, padam ze zmęczenia, jutro może pojadę na targi tulipanów, oby pogoda dopisała :) Dobranoc :) (Zakochałam się w tej piosence ♥)


źródło


niedziela, 29 kwietnia 2012

Wiosna!

Hej!
Nie jestem w stanie napisać żadnej sensownej notki, dzisiaj i wczoraj byłam u babci i pstrykałam zdjęcia, latałam po łące uganiając się za motylami, biedronkami i żabami . Niestety nie są to idealni modele, ciągle się ruszają ^^ Idę spać, jutro mam urodziny ("słit sikstin" :D) trzeba być spiętym i wypoczętym, chciałam zorganizować wypad na rowery poza miasto, ale zapowiadają burze, chyba trzeba będzie go przełożyć. Nie ma to jak gdy plany pokrzyżuje pogoda :/ No nic, trudno... Dobranoc kochani :)
(Stwierdziłam że całkiem fajne wyszły te zdjęcia i dodałam je w ciut większym formacie, chyba po raz pierwszy jestem naprawdę zadowolona z poczynań mojej cyfrówki ♥)







Zdjęcie tego motyla zgłosiłam do konkursu na blogu ankyls.blogspot.com życzcie powodzenia :)




piątek, 27 kwietnia 2012

Testy, testy i po testach! :)



Witajcie!
Pogoda za oknem wspaniała, tylko napawa mnie radością i weną do pisania tej notki, a mam tyyyyyle do opowiedzenia i od razu mówię że post będzie długi ^^ Od czego by tu zacząć... Byłam tak zestresowana, że na początku egzaminu z historii pomyliłam Egipt z Mezoptamią, na szczęście się zorientowałam pod koniec egzaminu i zmieniłam na dobrze (bowiem mam tendencje do tego żeby dobrze zaznaczyć i po przemyśleniach zmienić na źle -.-) Historia poszła w miarę z tego co pamiętam straciłam chyba 6 pkt, słabo ale żeby pomylić w zadaniu z Lutrem Niemcy ze Szwajcarią albo Ottona I z III to po prostu czysta kompromitacja... No comment. Bałam się trochę polskiego a w szczególności rozprawki, z zadań zamkniętych zadań mam tylko 1 źle, a przy tak łatwym temacie rozprawki tak się rozpisałam, że ledwo zmieściłam się w brudnopisie xD 99% ludzi razem ze mną na argumenty dało takie książki: "Quo Vadis", "Krzyżacy", "Pan Tadeusz" i "Kamienie na szaniec" Hahahah te nasze uczniowskie telepatyczne porozumiewanie się ^^ Za to pogrom mojego intelektu nastąpił w środę na teście przyrodniczym, ludzie co to było, nawet odpowiedzi nie sprawdzałam bo jak się dowiedziałam że najlepsza uczennica w klasie miała 8 zadań źle to boję się co będzie ze mną... Chociaż cuda się zdarzają xD Matematyka, gdy zobaczyłam ten test uśmiech na twarzy, skończyłam rozwiązywać 35 min przed końcem testu xD I tutaj nie obawiałam się o wynik mam 100% :D Radość jak nigdy, normalnie. Gdy pan wicedyrektor przeprowadzał z nami wywiad to jeden kolega stwierdził, że test z matmy był łatwiejszy niż niejedna kartkówka, jak to usłyszałam nie mogłam ze śmiechu do końca dnia xD Angielski, ostatni dzień teraz już mniej stresu, po pierwsze zdawałam tylko podstawę i po drugie po przyrodniczych gorzej być nie może... Najlepiej było gdy okazało się że przysłali nam złą płytę... Pytanie ze słychy brzmiało (po polsku) Jaka jest pogoda? Na nagraniu było This is snake. Pytanie o pogodę z treścią z której mamy to wywnioskować to: To jest wąż. Oczywista odpowiedź, ale zrobiliśmy O____________o takie oczy, i wszyscy zaczynają krzyczeć że to nie to nagranie xD Razem stworzyło to bardzo ciekawe wspomnienie testu gimnazjalnego :D A po teście z angielskiego razem z kumpelą rozpoczęłyśmy świętowanie, najpierw krótki odpoczynek u niej i obgadywanie sąsiadki "Monitoring 24h na dobę" xD a potem szybko do mnie do domu się przebrać i na rowery! (przecież nie pojechałabym na rowerze w czarnej ołówkowej spódniczce mojej mamy xD) 2 albo 3 godziny gdzieś poza miastem, zero cywilizacji tylko piękno naszego okolicznego pojezierza :) Przy powrocie uzbrojone w zielone Frugo ♥ ruszyłyśmy do mnie na seans filmowy, popcorn z mikofali i zaczynamy wybierać film, zamiast czegoś na naszym poziomie obejrzałyśmy naszą ulubioną disnejowską bajkę "Herkules" :D Skończyłyśmy o 21 xD Dzisiaj w do szkoły szłam na 9:50 a i tak prawie bym zaspała xD Ludzie ja muszę kończyć bo znienawidzicie mnie za taką ilość tekstu! :D A i tak dodam jeszcze jedną krótką notkę co dzisiaj się działo :) i zdjęcie (musiałam je trochę zmodyfikować bo było widać gdzie mieszkam i koleżanka z przodu miała nie najlepsza minę)
  
Trochę zdeformowana ta strzałka -.-

sobota, 21 kwietnia 2012

Przerwa.

Hej,
Jak już zapewne zauważyliście, od wtorku nie dodałam żadnego posta. Chcę się przyłożyć porządnie do powtórek na egzamin którego pierwsza część czeka mnie już we wtorek. Podejrzewam że do czwartku, również nie wstawię żadnego posta, chcę się porządnie skupić na powtórkach, wzory z fizyki, matmy, reakcje z chemii, czasy z angielskiego, lektury z polskiego, nauki jest bardzo dużo, choć wcześniej powtarzałam chociażby daty z historii. Ci co mają to już za sobą lub piszą egzamin w tym roku chyba wiedzą o co mi chodzi :) Mam nadzieję że mnie zrozumiecie, życzcie powodzenia i do zobaczenia w czwartek :)


weheartit.com