Zaraz nie wyrobię. Na nic nie mam czasu. "Quo Vadis" miało być na dzisiaj, zaczęłam czytać wczoraj, w szkole przerwy upłynęły na modlitwie, aby nie było odpytywania ani kartkówki, i nie było. Chyba miałam szczęście :) Ale nie do końca, pisałam jako jedna z dwóch osób kartkówkę a historii. Nawet jakoś poszło, nawet na WOS się nauczyłam, chyba zaczynam go rozumieć bo dostałam 5 za pracę dodatkową. A ta pogoda dołuje mnie jeszcze bardziej. Ale trzeba wziąć się w garść i żyć dalej. Prawda? Niedługo święta, kuzynka przyleciała z Irlandii, za niecały miesiąc mam urodziny, w Wielki Piątek droga krzyżowa ulicami naszego miasta (na szczęście nie jestem Matką Boską tak jak w zeszłym roku ^^). W sobotę była premiera naszego LipDuba, nie pokaże go wam nie będę taka dobra, wyszedł super :D. W niedzielę mamy rodzinne święto, dziadkowie obchodzą 60 rocznicę ślubu, są dla mnie wspaniałym przykładem miłości aż do śmierci :) Zjeżdża się prawie cała najbliższa rodzina (25 osób) W sumie to nie mogę się doczekać :) Jako prezent przygotowuję prezentację o miejscach gdzie mieszkali jak byli dziećmi. Dziadek urodził się na terenie dzisiejszej Ukrainy, wre wsi Słobodarka, koło Sokóla (na obecnej mapie już nic nie znajdziecie, w Sokólu są tylko ruiny kościoła, a tam gdzie była wioska są pola uprawne). Babcia koło Rzeszowa, tam gdzie stał ich dom tez już są tylko pola. Powiem wam że chętnie zabieram się do prezentacji bo uwielbiam grzebać w historii mojej rodziny :) Ja kończę, idę szukać zdjęć w internecie. Enjoy! :)
Ruiny kościoła w Sokólu
Tutaj była wioska Słobodarka


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
-> Czytam wszystkie wasze komentarze i dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! :)
-> Akceptuję WSZYTSKIE komentarze z wyjątkiem spamu.
-> Uznaję obserwowanie za obserwowanie.