Ten weekend zapowiadał się ciekawie, i owszem był taki ale nie do końca. Odwiedziłam rodzinę w Gorzowie, pojechałam z zamiarem kupna paru drobiazgów w H&M i na zamiarach się skończyło, wszystko wykupione! Ehh... Skończyło się na kremie do rąk i żelu do mycia twarzy, zawsze coś. Wracając wsiadłam do dobrego autobusu który pojechał w drugą stronę, o ja mądra :) W efekcie zamiast w domu babci wylądowałam pod stadionem żużlowym na drugim końcu miasta, brawa dla mnie. No właśnie, żużel, jako że jestem fanką stali miałam być na meczu finałowym który został odwołany, i przełożony na jutro. Chciałabym na nim być ale jak zrobić 80 km w jedną i 80 km w drugą stronę, tak się nie da. I pozostaje jeszcze fakt przekonania rodziców: -50% do zrealizowania planów. To chyba już zacznę się uczyć na jutrzejszy sprawdzian z matmy. Bo mnie przygniotą te wyrzuty sumienia.
Do następnego! :)
Inspiracje z jakiegoś sklepu wnętrzarskiego w Holandii :)
Żałuję że nie kupiłam wtedy tego świecznika na 2 zdjęciu :(
:)
OdpowiedzUsuńmnie też "uwiódł" komputer i nie mogę jakoś dzisiaj się od niego oderwać ;p
OdpowiedzUsuńuwielbiam takie lampiony!OBSERWUJE... i bedzie mi milo, jak rowniez zaobserwujesz:)
OdpowiedzUsuńdziękuję bardzo :) uważam tak samo ;d
OdpowiedzUsuńjaki fajny blog :):)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na konkurs ;*
A we mnie wyrzuty sumienia ucichły :)
OdpowiedzUsuńehh, znam to uczucie, ze zamiast robic lekcje się siedzi na internetach i oglada kota 'co ja pacze?'. ;)
OdpowiedzUsuńFajne rzeczy:)
OdpowiedzUsuń