piątek, 2 listopada 2012

W Gorzowie, i o dnaich poprzednich

Hello!
Właśnie nadaję z laptopa cioci z małej podgorzowskiej miejscowości :) Właściwie, urwałam się tutaj na jedną noc bo generalnie powinnam być w Gorzowie, ale mniejsza z tym. Coś dawno nic tu nie naskrobałam więc mając chwilę stwierdziłam że coś do was napiszę i dam znak życia :) Niestety dzisiaj dużo tekstu i zdjęć brak bo nie mam możliwości dodania :( Przykro mi :(  I z góry mówię że na wszystkie zaległe komentarze poodpowiadam jak wrócę, wcześniej miałam niezłe urwanie głowy z powodów szkolnych :)

Halloween rozpoczęłam kartkówką z biologii, potem na bitwie na linijki i graniu w wojnę z koleżanką (czyt. angielski), polskim (interpretacja rysunkowa apokalipsy św. Jana po mojemu), religii na której (o dziwo!) nie było nic o tym pogańskim święcie, pp z teatrzykiem cieni orła i psa (lamy?), zakończyłam lekcją matmy, tu bez specjalnych efektów :) Wieczór spędziłam, hmmm jakby to powiedzieć przeciętnie, z paczką popcornu, kakałkiem (<3) i filmem. No właśnie, chyba wszystkie strony z filmami przeszły na ciemną stronę mocy i nie chciały współpracować. Zadowoliłam się więc komedią romantyczną nad którą zachwycał się ostatnio moja mama. Z J.Lo. "Powiedz Tak" Całkiem spoko, mogę wam polecić :)
1 listopada z samego rana wyjechałam do Gorzowa, a tam zimno, pada deszcz i wiatr (przynajmniej w Poznańskim nie padało...) Poszliśmy na cmentarz, przepraszam pojechaliśmy autobusem, ściśnięci jak sardynki w puszce swoja drogą. I zaczęły się te mniej oficjalne realia tego święta, "ten czerwony postaw na środek, albo nie, zamień z tym białym co stoi obok tych dwóch żółtych naprzeciw zielonego obok czerwonego kwiata, nie ten, tamten, o właśnie, albo nie, wcześniej było lepiej" Tu grubo przesadziłam, ale chyba wiecie o co mi chodzi :) Nie że jestem jakoś uprzedzona do tego święta czy coś ale nie będę pisać "najpierw zapaliliśmy znicz, pomodliliśmy się..." etc. Chociaż tak było :) I powrót do domu, powrót puszki z sardynkami. Wspaniałe uczucie. Chcieliśmy się jeszcze wybrać wieczorem ale wizja przemoczonych butów, zimna i sardynek w puszce nas przerażała.

Dzisiaj mam lenia więc dużo się nie działo.

A jutro wybieram się do Askany (jakby ktoś nie wiedział co to, to jest to centrum handlowe w Gorzowie) Z wizją zakupów, ale wiadomo jak to z wizjami zakupów bywa :D I  może jak się uda, to na eliminacjach konkursu talentów, albo jako widz, albo w postaci uczestnika przedstawiającego monolog który ma być w moich zamiarach kabaretem, ale okaże się jutro ;) Może nawet uda mi się zobaczyć Jankesa z Eski? Kto wie? :)

Ale teraz zauważyłam że strasznie się rozpisałam, więc mówię że podziwiam każdego kto to przeczytał i.........
życzę Dobranoc :)

9 komentarzy:

  1. Przeczytałam ! :>
    U mnie niestety też padało :<

    Zapraszam do mnie :)) bolesna-prawda.blogspot.com (chyba dobrze napisałam xD)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja właśnie żałuję, że nie mieliśmy religii w halloween, bo tego samego dnia wycinamy zawsze dynie na języku angielskim. i można by troche katechetkę powkurzac, a tak, kicha -.-
    a wkruzanie katechetki jest jednym z moich ulubionych zajęć ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. A chyba widziała kiedyś tę komedię z Jennifer Lopez, takie średnie te filmy, ale da się obejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja w halloween musiałam niespodziewanie pisać klasówkę z niemca, z której powinnam być zwolniona z powodu debaty, a tu jednak nie byłam. tak więc nienauczona, w dodatku jeszcze w moje urodziny, pisałam ją sobie i... ech, szkoda gadać :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam "Powiedz tak" Nawet fajny :) Życzę owocnych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń

-> Czytam wszystkie wasze komentarze i dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! :)
-> Akceptuję WSZYTSKIE komentarze z wyjątkiem spamu.
-> Uznaję obserwowanie za obserwowanie.