Niestety nie mogłam dziś pojechać do Poznania. Wczoraj przyjechali goście i pojechali dsłownie przed kilkunastoma minutami. Nie dało rady. Mam nadzieję że moje przyjaciółki mi to wybaczą.
A teraz? Zaczęłam wspominać, to co działo się dokałdanie przed rokiem. Piję müllera pistacjowego, słucham sountracku z Harrego Pottera. Chciałabym aby ta chwila trwała wiecznie...
A co działo się przed rokiem, odbyłam jedną z najwspanialszych podróży w mioim życiu, a dokładniej spełaniałam swoje marzenia...
Leciałam samolotem na podbój Irlandii!
30.11.2011
Mój pierwszy lot samolotem... Nie potrafię wyrazić tego co sie ze mną działo, szczęście, ciekawość, cała emanowałam radością jak nigdy dotąd. Pamiętam moment jak wsiadałm do samolotu na lotnisku w Goleniowie. Dumnie kroczyłam po tafli lotniska, zmagając się z wiatrem. Wchodzę po schodkach, pani podpisuje moją kartę pokładową, i szukam wolnych miejsc. Oczywiście przy oknie! Wkładam moją walizkę na miejsce. Ale w ręku ściskam aparat i telefon. Piszę sms do najbliższych mi osób "Już siedzę w samolocie". Wystartowaliśmy o 20:35. Ponoć tak byłam szczęśliwa że jak się śmiałam było mnie słychać w całym smolocie. Nie obchodziło mnie to co pomyślą o mnie inni. I to niesamowite uczucie przy startowaniu. Prawie wykrzyczałam "JA LATAM!" [osioł ze Shrecka]. Start. Było ciemno. Widziałam tylko małe punkty. Światła. Szczecin nocą z lotu ptaka wyglądał wspaniale! Będąc w samolocie myślałam nad jaką cześcią Europy teraz lecę. Zauważyłam kiedy wzlecieliśmy ponad ocean, pas świateł urwał się w jednym momencie i nastąpiła ciemność. Po jakimś czasie zauważyłam dużo świateł. Wielka Brytania. Potem znów czarna otchłań oceanu. A potem głos stewardesy, że mamy zapiąć pasy, zbliżamy sie do lądowania. Były turbulencje, inni otwarlki oczy z przerażenia. A ja tylko się śmiałam, byłam przekonana że nic się nie stanie, to było po prostu urozmaicenie lotu.
Po chwili ukazał się. Monumentalny, ogromny, pełen świateł, ludzkich uczuć i pragnień oraz spełniających się marzeń. Dublin. Ogromna plama złotego światła. Lądowanie, z tego co mówili było dość ostre, mi to nie przeszkadzało. Śmiałam się. Wylądowaliśmy. Ubieram się, zabieram swoje bagaże i wychodzę z samolotu. Na schodach powitała mnie fala zimnego morskiego powietrza. Gdy już stanęłam na tafli lotniska w Dublinie zaczęłam skakać z radości. Moja przygoda dopiero się zaczyna...
Lotnisko jest ogromne, na miejscu powitały nas rodziny które miały nas gościć. Gdy wyszliśmy po drugiej stronie lotniska powitała nas ulewa. I tak nie popsuło to mojego humoru. Wsiedliśmy do autobusu. Zapomniałam że w Irlandii obowiązuje ruch lewostronny, nawet nie wiecie jak mnie to wtedy rozbawiło! Dotarliśmy do centrum Dublina. Ciężko opisać co się ze mną działo. Mnóswto uśmiechniętych ludzi, wszędobylskie kolorowe świateła, ozdoby świąteczne i Iglica dublińska. Kawałek za nią ogromna choinka. Piękne kamienice, budynki i piętrowe autobusy! [żółte] Nie ukrywałam mojej radości. Poszliśmy z częścią chóru do małego hoteliku gdzie miała być zakwaterowana reszta chóru. Wąziutka kamienica. W środku recepcja, choinka, uśmiechnięty straszy pan, wygodna kanapa i lecące w tle świąteczne piosenki. To miasto ma duszę. Potem udaliśmy sie z naszą rodziną do domu. Jechaliśmy taksówką, kierowcą był Polak z okolic Poznania, nasz człowiek, również bardzo miły. Dojechaliśmy na miejsce, nasz domek mały, skromny. Połozyłąm się spać. Jutro czekać będzie na mnie mnóstwo przeżyć.
Szczecin...
I Dublin!
Rozpisałam się przepraszam. Podziwiam każdego kto to przeczyta. I nie dodawałam tu emotek typu ♥, :), :D bo byłyby one po każdym zdaniu. Tydzień Irlandzki, ponieważ w ciągu tego tygodnia będę wspomniać Iralndię. Do natępnego posta! :)
jezuuu jak fajnieee ♥
OdpowiedzUsuńDublin jest piękny :)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że mnie kiedyś uda się spełnić moje marzenie związane z podbojem Londynu
OdpowiedzUsuńMam rodzine w Goleniowie i bylam tam kilka razy :) A moj pierwszy lot samolotem to bylo przezycie :D Nie spodziewalam sie, ze to takie uczucie :D
OdpowiedzUsuńzazdroszczę <3 ja jeszcze nigdy nie leciałam samolotem ;D
OdpowiedzUsuńDublin. ♥ kiedyś też się tam wybiorę. koniecznie!
OdpowiedzUsuńzazdroszczę lotu samolotem :))
OdpowiedzUsuńmatko zazdroszcze lotu samolotem <3
OdpowiedzUsuńja nigdy nie leciałam samolotem, jak to mój tato mówi: mam przeczucie, że do jakiego nie wsiądę to spadnie i się rozbije, więc chcę oszczędzić resztę ludzkości :)
OdpowiedzUsuńjeej, cudowna historia! ; ))
OdpowiedzUsuńZazdroszczę że mogłaś tam byc :)
OdpowiedzUsuńPiękna historyjka. Rzeczywiście pierwszy lot samolotem jest nadzwyczajny. Ja miałam 6/7 lat :) Zawsze chciałam pojechać do Irlandii ♥♥
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą. Czasami bez dobrego, przetestowanego przepisu nic za dobrego nie można zrobić :D Pozdrawiam i zachęcam do pieczenie :)
Musisz mieć teraz wspaniałe wspomnienia :)
OdpowiedzUsuńsuper fotka :D
OdpowiedzUsuńByłam w Irlandii w odwiedzinach u syna ponad 2 lata temu . Lot samolotem to było również dla mnie niemałe przeżycie . Jednak chciałabym sprostować małą nieścisłość w Twojej relacji , a raczej pomyłkę : otóż lecąc z Polski na wyspy mijamy kanał La Manche , który znajduje się miedzy Francją a Wlk.Brytanią , a następnie wąski pas Morza Irlandzkiego lecz na pewno nie ocean.Ocean okala Irlandię od drugiej strony. Pozdrawiam , El.
OdpowiedzUsuńŚwietna sprawa, że leciałaś samolotem. To musi być niesamowite przeżycie;)
OdpowiedzUsuńwritten-by-bird.blogspot.com
Zapraszam do mnie na nowy post - może Cię zainteresuję :).
OdpowiedzUsuńteż bym chętnie tam pojechała ;)
OdpowiedzUsuńObserwujemy???
OdpowiedzUsuńNigdy tam nie byłam :C A i zazdroszczę lotu samolotem, ja nigdy nie leciałam ,łe. : (
OdpowiedzUsuńObserwuję.
ahhhhhh <3
OdpowiedzUsuńJa nawet nie przeżywałam tak bardzo pierwszego lotu samolotem. Jestem fascynatką Irlandii, chciałabym tam kiedyś mieszkać...i zobaczyć z Dublina trochę więcej niż lotnisko:)
OdpowiedzUsuń