Wróciłam z Poznania, było świetnie, ale o tym jutro :)
Na wstępie chciałbym wam podziękować za 100 obserwatorów! Jesteście wspaniali! Poza tym na licznikach jest ponad 3000 wejść i 632 komentarze! Uwielbiam was! ♥
Jak będziecie to czytać włączcie sobie tą muzykę, dla kilmatu ;)
Ostatnie...
Jednego dnia w międzyczasie byliśmy zobaczyć najstarsze krzyże celtyckie...
Zatrzymałam się na środku chodnika żeby wytrzeć łzę która spływała mi po policzku. I obróciłam się wokół siebie chcąc chciaż na chwilę zatyrzymać czas. Próbowałam wcisnąć do głowy ten widok jak najdokładniej bo nie wiedziałam kiedy znowu tam wrócę. Spojrzałam na iglicę pod którą stałam zaledwie kilka godzin temu. I na przystanek z którego wysiadałam gdy byłam tu po raz pierwszy. Na budynek Głównej Poczty gdzie zawsze były miejsca zbiórki. Teraz stał tam mały zespół i śpiewał kolędy. Światła migotały wesoło. Po chwili zorientowałam się że dziwnie wyglądam patrząc zapłakanymi oczami przed siebie i stojącą w jednym miejscu. Szłam dalej. I gdy dłużej szłam bardziej chciało mi się płakać. O, tutaj nasz pamiętny McDonald`s. Mijałam sklep Carrolls, w tle leciał wesoła Irlandzka muzyka, chyba trochę nie na miejscu. Doszłam na przystanek. Kilka minut temu odjechał mój autobus. Czekałam na kolejny zatopiona w myślach i z łzami wypływającymi spod powiek. Wsiadłam do autobusu. Zajęłam tradycyjne miejsce na piętrze, na przodzie przed oknem. Spojrzałam po raz ostatni na O`Connell Street nocą. Autobus ruszył.
Ostatni dzień. Ostanie spojrzenie na nasz pokój, ostatni raz muzyka z budzika. Sprawdzanie czy wszytako wzięte. Klucz w zamku, przekręcamy. I wychodzimy. Ostatni raz wsiadam do autobusu 40D. Ostatni raz patrzę o świcie na uśpiony Dublin. Trafiamy na O`Connell Street. Mamy 5 min do autobusu. Wybiegam jeszcze na chwilę do Carrollsa słucham Irlandzkiej muzyki. Kupuję pamiątki jakie nawinęły mi się do ręki. Wychodzę. Autobus jeszcze nie przyjechał. Zdążyłam. Ale nadjechał. Wsiadamy, siadam tam gdzie zawsze. Ostatnie spojrzenie na O`Connel Street. Wrócę tu.
Jesteśmy na lotnisku. W oczekiwaniu na odprawę śpiewamy kilka pisenek i kolęd. Zauważyliśmy kilku polaków. Zaczęliśmy śpiewać typowe Polskie piosenki. Zrobiło się miło. Nadszedł czas aby pożegnać się z rodzinami. Śpiewamy im na pożeganie, część ludzi z lotniska nawet zaczęła bić nam brawa. A dalej, wiadomo, odprawa i oczekiwanie na samolot.
Znów kroczę po tafli lotniska, ale nie już z takim entuzjazmem jak tydzień wcześniej. Raczej włóczę się. Stawiam ostatnie kroki w Irlandii. I wsiadam do samolotu. Szukamy wolnych miejsc przy oknie. I startujemy. Jest 16:45. Patrzę przez okno i szepczę:
Do zobaczenia
W Szczecinie powitał nas śnieg.
Świetne to ostatnie zdjęcie :3
OdpowiedzUsuńLubie latać samolotami ! :)
Gratuluję 100 obserwatorów i oby było ich jak najwięcej :*
mybeautifuleveryday.blogspot.com
zazdroszczę podróży!
OdpowiedzUsuńPięknie przystrojone ulice :3
OdpowiedzUsuńprzywiązałaś się do Irlandii:>
OdpowiedzUsuńNie znoszę latania samolotami ;o
OdpowiedzUsuńfajnie, że Ci pozwoliła
OdpowiedzUsuńjeszcze nigdy nie leciałam samolotem
świetne zdjęcia !
OdpowiedzUsuńzawsze chciałam zrobić zdjęcia z samolotu , jak na razie brak tylko samolotu :D
podobnie się czułam, żegnając Chorwację :/
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie się to czyta :D
OdpowiedzUsuńJa osobiście uwielbiam Irlandię i tą kulturę, więc masz u mnie wielki plus :D