Hej! Jak wam minął dzień? Mi bardzo fajnie i gorąco! Na taką pogodę nie mam co narzekać tylko się cieszyć bo przecież od tego jest lato! Niedawno wróciłam znad jeziora i nadrabiam blogowe zaległości. A konkretnie to słucham namiętnie piosenki co jest powyżej. Mam straszną słabość co do tego zespołu, odkryłam go jakiś czas temu i nie sądzę aby znudził mi się za szybko, trafia 100% w mój gust. A mówiąc nadrabiam blogowe zaległości to miałam na myśli jak na razie jednego bloga, Kristiny. KLIK Kocham! Mogłabym oglądać go dzień i noc i niepodważalnie zaliczyć go mogę do kanonu moich ulubionych blogów. A gust mam dość wybredny, mało jaki blog wciąga mnie na tyle aby obejrzeć wszystkie posty od początku do końca a ten takowy jest. I nie przeszkadza mi, że jest w prowadzony w języku angielskim, tłumaczę zawzięcie żeby tylko niczego nie pominąć! To dopiero poświęcenie ;) (Nawet początek posta ściągnęłam z bloga Kristiny, ale to tylko chwilowe, chyba ^^)
Ostatnio zgrupowałam wszystkie letnie zdobycze i zrobiłam im jedno zdjęcie, są to kosmetyki które oprócz tych baaaaardzo podstawowych używam codziennie albo prawie codziennie. Można powiedzieć, że są to ulubieńcy lata i do końca tych wakacji na pewno się z nimi nie rozstanę, a niektóre z pewnością zostaną na dłużej! To zaczynamy! Od lewej: próbka kremu BB z Vichy, ma duży filtr i jest całkiem wydajny jak na próbkę co jest dużym plusem ale niestety jeśli o mnie chodzi na zimę i późną jesień się nie nadaje bo wtedy moja bladość osiąga apogeum a nie chcę traktować mojej skóry ciemnymi faktorami. Na lato nadaje się idealnie, ale mimo wszystko na pełnowymiarowy produkt raczej się nie skuszę, głównie z powodu ceny... Odżywka z Gliss Kur. Wszyscy znają ale ja dopiero teraz skusiłam się na ową butelkę gdy dojrzałam ją na promocji w niemieckim Realu. I wiecie co? Pokochałam! Kolejny w kolejności to perfum od Elizabeth Arden Green Tea. Długo się utrzymuje a zapach jest świeży i według mnie posiada nutkę słodyczy, w końcu znalazłam ten idealny! Następny jest balsam z Dove, piękny zapach i wystarczająco nawilża, koi również moją z lekka spaloną skórę, dlatego znalazł się w ulubieńcach. Masełko karmelowe z Nivea, moje drugie opakowanie gdyż pierwsze gdzieś zgubiłam ;_; Kocham je za wszystko nawilżanie, wydajność i zapach! Krem do rąk z Avon o zapachu wanilli - i wszystko staje się jasne! Pomadka z essence nr 52 In The Nude, nawilża, daje fajny naturalny efekt na ustach, długo czegoś takiego szukałam i znalazłam. Kolejne mazidło do ust tyle że tym razem z Avon, poręczny sztyft, ładny malinowy zapach i fajnie nawilża. Przez całe lato zawsze w kieszeni! Żel pod prysznic z Palmolive, całkiem nieźle myje i ma fajny letni zapach mandarynki - więcej nie wymagam. I na deser miętowy lakier z Pepco, numer bodajże 15. Raz trzymał mi się z topem około tygodnia więc jest super, teraz gości na moich paznokciach na zmianę razem z nudziakiem z Virtual.
Ja już kończę moje wywody o ostatnich ulubieńcach i idę spać bo jestem wykończona po wyprawie nad jezioro. Do następnego! :)
A na deser zdjęcie z dzisiejszego wypadu nad jezioro. Uwielbiam zachody słońca!
ZDJĘCIA PRZY ZACHODZIE SŁOŃCA SUPER WYSZŁO
OdpowiedzUsuńmnie tam samo urzekło to zdjęcie! *.*
Usuń♥ przyłączam się :D
UsuńTeż uwielbiam jej bloga. Ale tak szczerze to nigdy nie chcę mi się tłumaczyć :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam tą odżywkę do włosów, tylko że fioletową wersję.
no nie ma co narzekać na pogodę ! :) Cudowne zdjęcie ostatnie :O
OdpowiedzUsuńale przepięknie :O
OdpowiedzUsuńDokładnie! Na taką pogodę nie wolno narzekać ;)
OdpowiedzUsuńmybeautifuleveryday.blogspot.com
Pomadki essence in the nude szukam w każdej naturze jaką uda mi się odwiedzić na Lubelszczyźnie i w żadnej nie ma! Wszędzie tylko same testery a pomadki rozkupione... Nie wiem co się dzieje i jak to wytłumaczyć...:/
OdpowiedzUsuń