
Dni które właśnie minęły należały do tych dziwnych. Zacznijmy od ostatniego
posta. Po tym jak skończyłam go pisać przygotowałam się jakbym miała iść spać. Ale skoro spać wtedy jeszcze mi się nie chciało to wzięłam
kubek z moim ulubionym napojem i czytałam kryminał Agaty Christie. Wieczór można powiedzieć idealny. Jednak ok 23 mnie znużyło i zasnęłam.
Potem była jedna z najgorszych nocy w moim życiu. Obudziłam się o północy, zasnęłam aby obudzić się ponownie o 2, to nie był koniec, znowuż zasnęłam i obudziłam się o 4. Ale wtedy nie było tak kolorowo bo
nie mogłam zasnąć przez dobra godzinę. Po 5 zasnęłam zęby budzik mógł
mnie obudzić o 6. Tam razem się nie dałam i zaraz go wyłączyłam. Oczywiście przyszłam spóźniona na pierwsza geografie bo z rana oczywiście śpi się najlepiej -.- z kolei w szkole miałam dosyć po kolei
wszystkich lekcji z religią na czele. Matmę dało się przeżyć, bawiłam się w wycinanki żeby jeszcze tego samego dnia kartka urodzinowa dla
Oliwki (więcej o tym tutaj KLIK) została wysłana przez A. Potem wróciłam do domu gdzie okazało się ze moje łącze internetowe się zbuntowało. Owszem, internet był ale żeby wejść na bloggera i czekać 15
min na załadowanie komentarzy oczekujących na moderację to przesada.
Potem poszłam na zajęcia teatralne gdzie okazało się ze jest jedno wolne
miejsce na wyjazd do teatru do Poznania. I tutaj przechodzę do sedna sprawy.
Oj żałowałabym gdybym nie pojechała. Kawiarenka literacka "U Przyjaciół" stała się moim ulubionym
miejscem w Poznaniu. Przytulna, nieduża, nie ma tam dużo ludzi (nie mówię tu o naszej wycieczce, bo to był istny rozgardiasz),
niepowtarzalny klimat,. Na zewnątrz jak i w środku. I koty
przebiegające pomiędzy stolikami i żywopłotami. Mogę nazwać to miejsce
oaza spokoju w centrum Poznania. Chciałam spróbować osławionej już tam
czekolady jednak ona się skończyła i stanęło na gorącej szarlotce z bita śmietaną i lodami. Pychota! Dawno nie jadłam czegoś tak dobrego! O
20:30 rozpoczął się spektakl "Gomber" na strychu kamienicy. Szczerze przyznam, że
nie do końca wiedziałam o co tam chodzi ponieważ nie było ściśle określonej fabuły, jednak mimo
wszystko spektakl podobał mi się niesamowicie. Aktorzy byli wspaniali a
i na sali panował niezwykły klimat. Na początku było trochę przerażająco przez co z lekka się wystraszyłam, potem jednak z każdą
minutą rozumiałam spektakl coraz bardziej i również coraz bardziej mi się podobał. W szczególności ostatnie sceny przypadły do gustu męskiej części widowni (nie będę tłumaczyć :D)Zakończenie było dość zaskakujące i nieoczekiwane. Ciężko było stwierdzić, że jest to już koniec ale skoro się skończyło to i my musieliśmy wracać. W autobusie było wesoło i baaaaardzo ale to
baaaaaardzo gorąco. I przy okazji zostałam morelą xD.
Ale koniec moich wywodów, rozpisałam się niesamowicie, jednak uważam, że jeśli kiedykolwiek będziecie w okolicy to musicie tam wejść chociażby na chwilę. Ja z pewnością będę tam często wpadać, tym bardziej, że z dumą mogę przyznać więc wiem jak tam dojść! (musicie wiedzieć, że nie znam tego miasta :D) A teraz rozpoczynam swój weekend ponieważ jutro w związku z pewnym projektem wyjeżdżam z grupą rowerami do pobliskiej szkółki przez co nie mam zajęć lekcyjnych :)
Miłego popołudnia! :)
Ostrzegam, że zdjęcia nie są dobrej jakości ponieważ mój aparat nie trawi takich warunków oświetleniowych ;)
Tego nocno-porannego koszmaru Ci nie zazdroszczę! Mi rzadko zdarzało się zaspac, ale znam ten ból, kiedy cały dzień jest koszmarem...Widzę jednak, ze odbiłas sobie wizyta w kawiarence. Nie słyszałam o niej, rzadko bywam w Poznaniu, ale z chęcią bym tam wpadła. To musi być ciekawe miejsce! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNie cierpię nieprzespanych nocy ..;/
OdpowiedzUsuńteż miała wczoraj pecha. Miałam urodzinki, z rana już miałam gorączkę, nie wiadomo od czego, bo ani nie kaszlałam, ani nie miałam kataru. Do tego miałam straszne bóle w klatce piersiowej i plechach tak, że nie potrafiłam brać głębszych wdechów. Ale poszłam do szkoły ze względu na sprawdzian z maty. Myslałam, że mi przejdzie, ale zaczęła mnie jeszcze tak głowa boleć, że musialam jechać do domu. Pojechałam do lekarza, dostałam antybiotyk, i do niedzieli w łóżku. Temperatura narastała. Potem miałam gości. No a dzisiaj już znacznie lepiej. Jakieś fatum w moje urodziny ;p
Faktycznie miałaś pecha :/
UsuńDziękuję za tak długi komentarz! :)
Też ostatnio czytałam powieśc Agaty Christie! Niesamowita pisarka ;)
OdpowiedzUsuńmybeautifuleveryday.blogspot.com
Nie cierpię tego jak budzę się co jakiś czas w nocy ;cc
OdpowiedzUsuńNigdy nie spotkałam się z tą kawiarenką a mieszkam w Poznaniu - no cóż, muszę to zmienić! :)
OdpowiedzUsuńNienawidzę nieprzespanych nocy, choć takie mi się rzadko zdarzają. Zazdroszczę wyjazdu, nigdy nie byłam w teatrze ani w Poznaniu
OdpowiedzUsuńUhhh okropna noc.. Nie znoszę się tak budzić co chwila, strasznie to męczy..
OdpowiedzUsuńŚwietne, stylowe, przyjazne miejsce! I to nic, że zdjęcia były gorszej jakości i tak oddały serce tego miejsca :)!
OdpowiedzUsuńciekawie:)
OdpowiedzUsuń