Hello!
Zamęczam was tymi postami o kotowaniu ale musicie mi to wybaczyć. Blog też jest swoistym rodzajem pamiętnika i chcę, że jak za kilka lat wejdę w archiwum się uśmiechnąć i przypomnieć sobie te wszystkie wspaniałe chwile :) Więc jeśli ktoś nie chce czytać nie musi :)
Dzisiaj przebieraliśmy się za elfy świętego Mikołaja, czyli cała szkoła w ludkach w czapkach świętego Mikołaja :D Na 4 lekcji oficjalne kotowanie. Stoimy w klasie i czekamy na instrukcje. Wchodzą trzy osoby dwóch chłopaków i zrobić agentów ale najpierw musimy wyglądać jak agenci, więc dali nam papier toaletowy i mieliśmy sobie z niego zrobić krawaty :D Potem wyszli a my zaczęliśmy się "ubierać" tylko że prawie nikt nie umiał tego krawata wiązać, więc wyszło coś krawatopodobnego. Potem zeszliśmy do podziemi pałacu. Tam szliśmy krętymi schodami w dół. Wokół paliły się świece i wszystkie korytarze wypełniała muzyka rodem z horroru. Było coraz chłodniej i mroczniej ^^ (a my w czapkach świętego Mikołaja xD) Doszliśmy do większego pomieszczenia gdzie paliło się więcej świec i stało 4 "agentów", powiedzieli że prawdziwi agenci mają jeszcze okulary więc markery w dłoń i wszyscy mieli namalowane okulary. Potem mieliśmy w podziemiach znaleźć wskazówki. Z nich wynikało że mamy jak najciszej przedostać się na aulę na pierwszym piętrze. Wszystko było ok, tylko trochę się pogubiliśmy :) Na auli z kolei rozbrzmiewała muzyka z James Bonda, na scenie siedział szef w skórzanym fotelu oczywiście odwrócony tyłem i śmiał się szyderczo. A wokół niego jak zwykle "agenci" Tam mieliśmy zrobić z siebie bronie (armaty, łuki, pistolety...), udawać pościg za autobusem, udawać piechotę kawalerię, czołg xD, samolot... Potem mieliśmy się zamaskować we mieście więc stworzyliśmy żywą rzeźbę. Na końcu mieliśmy zatańczyć "agencki" taniec radości w rytmie Pitbull`a.
Zabawa była przednia, było pełno śmiechu a to było najważniejsze :D
Aha i pozostał problem zmycia z siebie okularów z markerów :D Ale to jakoś udało się rozwiązać :)
Ja lecę się uczyć na jutro :)
Do napisania!
A od jutro wraca bardziej normalna, już nie o kotowaniu forma postów :)
Na youtube pojawiły się filmiki z tańczenia pierwszego dnia kotowania jednak wam ich nie pokaże bo ewidentnie zdradzałyby miejsce mojego zamieszkania ^^ (Esther upomnij się to Ci wyślę linki :D)
czwartek, 8 listopada 2012
środa, 7 listopada 2012
Kotowania dzień drugi (albo trzeci)
Hej!
Dzisiaj był kolejny dzień kotowania, wystawialiśmy scenkę z życia elfów (dzisiaj przebrani ze leśne elfy), "Posiedzenie elfiej rady ministrów" której scenariusz sama pisałam :) Wyszło naprawdę fajnie, chyba nawet lepiej od humanów xD Poza tym było jeszcze karmienie jogurtem drugiej osoby z zamkniętymi oczami i tutaj ponownie nasza klasa wygrała. Bwahahahah mat-fiz rządzi! :D A jutro całą czwartą lekcję spędzimy na generalnym kotowaniu! Już nie mogę się doczekać :D
A teraz idę się uczyć jutro kartkówka z historii i odpytywanie z geografii :)
Enjoy!
Na koniec wstawiam krótki filmik-sucharek w wykonaniu chłopaków z naszej (i nie tylko) klasy xD My to jednak jesteśmy co najmniej dziwni, pod konie spójrzcie jak ludzie się odwrócili xD (Jak coś mnie tam nie widać ^^ ale widziałam jak to nagrywali :D) Do jutra :)
A jednak znalazłam chwilę żeby do was napisać. Ten tydzień mam zajęty, pełno kartkówek i sprawdzianów (dzisiaj dostałam 6 z biologii :D) i akurat teraz mam ochotę żeby do was napisać, więc chwila moment i zaraz wracam do nauki :)
Dzisiaj był kolejny dzień kotowania, wystawialiśmy scenkę z życia elfów (dzisiaj przebrani ze leśne elfy), "Posiedzenie elfiej rady ministrów" której scenariusz sama pisałam :) Wyszło naprawdę fajnie, chyba nawet lepiej od humanów xD Poza tym było jeszcze karmienie jogurtem drugiej osoby z zamkniętymi oczami i tutaj ponownie nasza klasa wygrała. Bwahahahah mat-fiz rządzi! :D A jutro całą czwartą lekcję spędzimy na generalnym kotowaniu! Już nie mogę się doczekać :D
A teraz idę się uczyć jutro kartkówka z historii i odpytywanie z geografii :)
Enjoy!
Na koniec wstawiam krótki filmik-sucharek w wykonaniu chłopaków z naszej (i nie tylko) klasy xD My to jednak jesteśmy co najmniej dziwni, pod konie spójrzcie jak ludzie się odwrócili xD (Jak coś mnie tam nie widać ^^ ale widziałam jak to nagrywali :D) Do jutra :)
wtorek, 6 listopada 2012
Kotowania dzień pierwszy (albo drugi)
Cześć wszystkim!
Dzisiejszy dzień z pewnością mogę zaliczyć do udanych! :) W tym tygodniu mamy kotowanie klas 1. Nasza klasa przez ten tydzień musi przebierać się za elfy! Hahah chyba sobie nie wyobrażacie jak dziwnie wyglądamy w szkole, jak się nie przebierzemy to starszyzna zrobi to za nas, markery w dłoń i nasza twarz zamienia się w kota więc nie chcę ryzykować :) Na dodatek codziennie mamy jakieś zadanie. Dzisiaj mieliśmy zatańczyć Jezioro Łabędzie i Gangnam Style, zaśpiewać piosenkę o klasie która miał być ułożona wcześniej. Prawie na każdej dzisiejszej przerwie coś się działo. Nie uważacie że to trochę dziwne że w kilkunastowiecznym pałacu ktoś puszcza z głośników Gangnam Style? Całą szkołę i okolice wypełniało "łop, łop łop, łop"Oj tam przynajmniej jakaś odskocznia od szarej rzeczywistości, i nauczyciele są jakby dla nas milsi... :)
Przeglądałam ostatnio moje stare zdjęcia z wycieczek, i znalazłam zdjęcia z wycieczki do Monachium gdzie byłam z chórem 3 lata (!) temu.... Pamiętam że to była moja pierwsza wycieczka chórowa podczas szkoły weekend + poniedziałek albo piątek, już nie pamiętam. Ale byłam przeszczęśliwa że nie muszę do niej iść! :)
Chciałabym gdzieś teraz pojechać za granicę....
Dzisiejszy dzień z pewnością mogę zaliczyć do udanych! :) W tym tygodniu mamy kotowanie klas 1. Nasza klasa przez ten tydzień musi przebierać się za elfy! Hahah chyba sobie nie wyobrażacie jak dziwnie wyglądamy w szkole, jak się nie przebierzemy to starszyzna zrobi to za nas, markery w dłoń i nasza twarz zamienia się w kota więc nie chcę ryzykować :) Na dodatek codziennie mamy jakieś zadanie. Dzisiaj mieliśmy zatańczyć Jezioro Łabędzie i Gangnam Style, zaśpiewać piosenkę o klasie która miał być ułożona wcześniej. Prawie na każdej dzisiejszej przerwie coś się działo. Nie uważacie że to trochę dziwne że w kilkunastowiecznym pałacu ktoś puszcza z głośników Gangnam Style? Całą szkołę i okolice wypełniało "łop, łop łop, łop"Oj tam przynajmniej jakaś odskocznia od szarej rzeczywistości, i nauczyciele są jakby dla nas milsi... :)
Przeglądałam ostatnio moje stare zdjęcia z wycieczek, i znalazłam zdjęcia z wycieczki do Monachium gdzie byłam z chórem 3 lata (!) temu.... Pamiętam że to była moja pierwsza wycieczka chórowa podczas szkoły weekend + poniedziałek albo piątek, już nie pamiętam. Ale byłam przeszczęśliwa że nie muszę do niej iść! :)
Chciałabym gdzieś teraz pojechać za granicę....
![]() |
| Efekt zabaw w gimpie :) A i za waszą radą wracam do podpisywania zdjęć :) [kiedyś podpisywałam, przestałam i znowu podpisuję :)] |
niedziela, 4 listopada 2012
leniwa niedziela
Cześć!
Jak wam mija niedziela? Mi baaaaardzo leniwie, leżę w łóżku i czytam książkę na konkurs. Wróciłam z Gorzowa wczoraj ok 15. Niestety mojemu tacie wypadło coś w pracy i musieliśmy wcześniej wracać i niestety nie byłam na eliminacjach ;c Za to zdążyłam wejść do Reserved, przymierzałam mnóstwo różniastych swetrów (niestety nie znalazłam żadnego z mojej listy marzeń :c), dwa szczególnie mi się spodobały, jednak z pierwszego nie było mojego rozmiaru, ale za to drugi zagościł już w mojej szafie :) Pokażę wam go później :)
A teraz siedzę i nie wierzę jak szybko minął ten długi weekend! Ahhh, teraz tylko pozostaje mi czekać na święta! :) Niestety najbliższe 2 tygodnie zapowiadają się bardzo pracowicie, sprawdziany, kartkówki projekty i od poniedziałku kotowanie :) Chociaż jeden pozytywny akcent w tym wszystkim!
Ja zmykam, jadę odwiedzić dziadków :)
Miłego niedzielnego popołudnia!
Zostawiam was z inspiracjami :)
Jak wam mija niedziela? Mi baaaaardzo leniwie, leżę w łóżku i czytam książkę na konkurs. Wróciłam z Gorzowa wczoraj ok 15. Niestety mojemu tacie wypadło coś w pracy i musieliśmy wcześniej wracać i niestety nie byłam na eliminacjach ;c Za to zdążyłam wejść do Reserved, przymierzałam mnóstwo różniastych swetrów (niestety nie znalazłam żadnego z mojej listy marzeń :c), dwa szczególnie mi się spodobały, jednak z pierwszego nie było mojego rozmiaru, ale za to drugi zagościł już w mojej szafie :) Pokażę wam go później :)
A teraz siedzę i nie wierzę jak szybko minął ten długi weekend! Ahhh, teraz tylko pozostaje mi czekać na święta! :) Niestety najbliższe 2 tygodnie zapowiadają się bardzo pracowicie, sprawdziany, kartkówki projekty i od poniedziałku kotowanie :) Chociaż jeden pozytywny akcent w tym wszystkim!
Ja zmykam, jadę odwiedzić dziadków :)
Miłego niedzielnego popołudnia!
Zostawiam was z inspiracjami :)
piątek, 2 listopada 2012
W Gorzowie, i o dnaich poprzednich
Hello!
Właśnie nadaję z laptopa cioci z małej podgorzowskiej miejscowości :) Właściwie, urwałam się tutaj na jedną noc bo generalnie powinnam być w Gorzowie, ale mniejsza z tym. Coś dawno nic tu nie naskrobałam więc mając chwilę stwierdziłam że coś do was napiszę i dam znak życia :) Niestety dzisiaj dużo tekstu i zdjęć brak bo nie mam możliwości dodania :( Przykro mi :( I z góry mówię że na wszystkie zaległe komentarze poodpowiadam jak wrócę, wcześniej miałam niezłe urwanie głowy z powodów szkolnych :)
Halloween rozpoczęłam kartkówką z biologii, potem na bitwie na linijki i graniu w wojnę z koleżanką (czyt. angielski), polskim (interpretacja rysunkowa apokalipsy św. Jana po mojemu), religii na której (o dziwo!) nie było nic o tym pogańskim święcie, pp z teatrzykiem cieni orła i psa (lamy?), zakończyłam lekcją matmy, tu bez specjalnych efektów :) Wieczór spędziłam, hmmm jakby to powiedzieć przeciętnie, z paczką popcornu, kakałkiem (<3) i filmem. No właśnie, chyba wszystkie strony z filmami przeszły na ciemną stronę mocy i nie chciały współpracować. Zadowoliłam się więc komedią romantyczną nad którą zachwycał się ostatnio moja mama. Z J.Lo. "Powiedz Tak" Całkiem spoko, mogę wam polecić :)
1 listopada z samego rana wyjechałam do Gorzowa, a tam zimno, pada deszcz i wiatr (przynajmniej w Poznańskim nie padało...) Poszliśmy na cmentarz, przepraszam pojechaliśmy autobusem, ściśnięci jak sardynki w puszce swoja drogą. I zaczęły się te mniej oficjalne realia tego święta, "ten czerwony postaw na środek, albo nie, zamień z tym białym co stoi obok tych dwóch żółtych naprzeciw zielonego obok czerwonego kwiata, nie ten, tamten, o właśnie, albo nie, wcześniej było lepiej" Tu grubo przesadziłam, ale chyba wiecie o co mi chodzi :) Nie że jestem jakoś uprzedzona do tego święta czy coś ale nie będę pisać "najpierw zapaliliśmy znicz, pomodliliśmy się..." etc. Chociaż tak było :) I powrót do domu, powrót puszki z sardynkami. Wspaniałe uczucie. Chcieliśmy się jeszcze wybrać wieczorem ale wizja przemoczonych butów, zimna i sardynek w puszce nas przerażała.
Dzisiaj mam lenia więc dużo się nie działo.
A jutro wybieram się do Askany (jakby ktoś nie wiedział co to, to jest to centrum handlowe w Gorzowie) Z wizją zakupów, ale wiadomo jak to z wizjami zakupów bywa :D I może jak się uda, to na eliminacjach konkursu talentów, albo jako widz, albo w postaci uczestnika przedstawiającego monolog który ma być w moich zamiarach kabaretem, ale okaże się jutro ;) Może nawet uda mi się zobaczyć Jankesa z Eski? Kto wie? :)
Ale teraz zauważyłam że strasznie się rozpisałam, więc mówię że podziwiam każdego kto to przeczytał i.........
życzę Dobranoc :)
Właśnie nadaję z laptopa cioci z małej podgorzowskiej miejscowości :) Właściwie, urwałam się tutaj na jedną noc bo generalnie powinnam być w Gorzowie, ale mniejsza z tym. Coś dawno nic tu nie naskrobałam więc mając chwilę stwierdziłam że coś do was napiszę i dam znak życia :) Niestety dzisiaj dużo tekstu i zdjęć brak bo nie mam możliwości dodania :( Przykro mi :( I z góry mówię że na wszystkie zaległe komentarze poodpowiadam jak wrócę, wcześniej miałam niezłe urwanie głowy z powodów szkolnych :)
Halloween rozpoczęłam kartkówką z biologii, potem na bitwie na linijki i graniu w wojnę z koleżanką (czyt. angielski), polskim (interpretacja rysunkowa apokalipsy św. Jana po mojemu), religii na której (o dziwo!) nie było nic o tym pogańskim święcie, pp z teatrzykiem cieni orła i psa (lamy?), zakończyłam lekcją matmy, tu bez specjalnych efektów :) Wieczór spędziłam, hmmm jakby to powiedzieć przeciętnie, z paczką popcornu, kakałkiem (<3) i filmem. No właśnie, chyba wszystkie strony z filmami przeszły na ciemną stronę mocy i nie chciały współpracować. Zadowoliłam się więc komedią romantyczną nad którą zachwycał się ostatnio moja mama. Z J.Lo. "Powiedz Tak" Całkiem spoko, mogę wam polecić :)
1 listopada z samego rana wyjechałam do Gorzowa, a tam zimno, pada deszcz i wiatr (przynajmniej w Poznańskim nie padało...) Poszliśmy na cmentarz, przepraszam pojechaliśmy autobusem, ściśnięci jak sardynki w puszce swoja drogą. I zaczęły się te mniej oficjalne realia tego święta, "ten czerwony postaw na środek, albo nie, zamień z tym białym co stoi obok tych dwóch żółtych naprzeciw zielonego obok czerwonego kwiata, nie ten, tamten, o właśnie, albo nie, wcześniej było lepiej" Tu grubo przesadziłam, ale chyba wiecie o co mi chodzi :) Nie że jestem jakoś uprzedzona do tego święta czy coś ale nie będę pisać "najpierw zapaliliśmy znicz, pomodliliśmy się..." etc. Chociaż tak było :) I powrót do domu, powrót puszki z sardynkami. Wspaniałe uczucie. Chcieliśmy się jeszcze wybrać wieczorem ale wizja przemoczonych butów, zimna i sardynek w puszce nas przerażała.
Dzisiaj mam lenia więc dużo się nie działo.
A jutro wybieram się do Askany (jakby ktoś nie wiedział co to, to jest to centrum handlowe w Gorzowie) Z wizją zakupów, ale wiadomo jak to z wizjami zakupów bywa :D I może jak się uda, to na eliminacjach konkursu talentów, albo jako widz, albo w postaci uczestnika przedstawiającego monolog który ma być w moich zamiarach kabaretem, ale okaże się jutro ;) Może nawet uda mi się zobaczyć Jankesa z Eski? Kto wie? :)
Ale teraz zauważyłam że strasznie się rozpisałam, więc mówię że podziwiam każdego kto to przeczytał i.........
życzę Dobranoc :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












