Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspiracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspiracje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2014

Poznańskie popołudnie czyli duża dawka zdjęć.


Hej! Co u was słychać? Osobiście walczę z chorobą, która dorwała mnie w piątkowy wieczór. Źle nie jest bo nie leżę pół żywa w łóżku. A wręcz przeciwnie. Wczoraj byłam na chórze, a dzisiaj większość dnia spędziłam poza domem. W związku z tym, że we wtorek mój brat pisze sprawdzian szóstoklasisty, wybraliśmy się do Poznania kupić coś "eleganckiego" do ubrania.  Będąc w King Crossie natknęliśmy się na koncert Mezo. Słuchałam go za czasów szkoły podstawowej. Fajnie było wrócić wspomnieniami do tego czasu, sama byłam zdziwiona, że do dzisiaj znam tekst niektórych piosenek! I tak chodziłam po galerii śpiewając pod nosem :) Potem udaliśmy się do dziadków gdzie spędziliśmy resztę tego słonecznego dnia :)

Dzisiaj mam dla was obiecane zdjęcia z Poznania, które zrobiłam podczas czwartkowego pobytu w tym mieście. Podzieliłam je na dwie części ponieważ było ich zdecydowanie za dużo na jeden post. Dzisiaj zobaczycie okolice Zamku oraz jego wnętrze. Zobaczyłyśmy z Esther jego niewielką część. Byłam zafascynowana schodami, korytarzami, oraz wystawami w salach. Po prostu wszystkim! Jeszcze tam wrócę! :D

Dobranoc!

sobota, 14 grudnia 2013

Prawie inspiracyjny "piątek" czyli sposób na pierniki!


Hej! Tak dużo do zrobienia. A tak mało czasu! Wydawałoby się, że nieobecność nauczyciela od angielskiego przez ten tydzień wpłynie na ilość wolnego czasu w sposób pozytywny. A tutaj nic z tych rzeczy. Jak nie szkoła, to mam na głowie przygotowania do świąt. Lepiej zrobić coś wcześniej niż potem biegać w kółko dzień przed wigilią. A i mam tyyyyyyyle pomysłów na świąteczne notki. Zapisałam je w swoim notatniku, i myślę jak je rozplanować w czasie. Musze też się zorganizować w ten weekend i zrobić zdjęcia, bo zazwyczaj jak wracam ze szkoły do domu to jest już za słabe światło. I zabraknie mi piątków na pokazanie wszystkich świątecznych inspiracji! A co do "piątku trzynastego"... Mojego dzisiejszego dnia nie będę opisywać bo był do niczego, nie miałam głowy do czegokolwiek. Niby się uśmiechałam ale i tak coś było nie tak, dobiła mnie ocena z historii. Jednym pozytywnym akcentem był wieczorny spacer z Martą i ozdabianie pierników.

A o piernikach w ten prawie-inspiracyjny "piątek" będzie mowa. I będzie również nietypowo ponieważ inspiracje to zdjęcia zrobione przez mnie podczas dzisiejszego wspólnego ozdabiania pierników gimnazjum + liceum. Postanowiłam, że pokażę wam co stworzyliśmy wspólnymi siłami. Nie są to dzieła sztuki ponieważ nie mieliśmy "sprzętu" do dekorowania. Ale mam nadzieję że są wśród grupy moich czytelników jacyś "piernikowicze", którzy pierniki pieką i ozdabiają. Może dodałam wam pomysłów na udekorowanie tych ciasteczek? ;) Musze przyznać, że dla mnie była to zabawa przednia. U mnie w domu nigdy nie piekło się pierników (Tak bardzo żałuję, bo je uwielbiam! Może czas abym zapoczątkowała taką tradycję?) a zawsze chciałam je dekorować. Moje małe marzenie się spełniło i pierwszy raz pierniki stroiłam. I nie ostatni! :)

A teraz uciekam bo jestem potwornie zmęczona tym piątkiem trzynastego. 
Dobranoc kochani! :*


A to już moje dzieła! -> kolejne 6 zdjęć :)

niedziela, 10 listopada 2013

Szkolnie czyli kotowanie i zwiedzamy...


Hej! Ostatnio mam mnóstwo na głowie. Dosłownie! Stąd moja nieobecność na blogu. W szkole dzieje się dużo, wczoraj do 15 szykowaliśmy szkołę na pewien piątkowy międzyszkolny konkurs oraz kotowanie przez ostatni tydzień, co oznaczało mnóstwo zdjęć do zrobienia i obrobienia dla mnie jako dziennikarza i fotoreportera. A następny tydzień nie zapowiada się lepiej, a wręcz przeciwnie. Będzie jeszcze więcej pracy! Ale lubię gdy dużo się dzieje! :)

Wstęp był krótki i zwięzły (mam nadzieję!) ponieważ w tej części mam wam trochę więcej do powiedzenia! O tym, że w minionym tygodniu było kotowanie wiecie. Moje kotowanie opisywałam wam m.in. TUTAJ. Teraz nastąpiła zmiana ról i to my kotowaliśmy pierwszaków. W tym roku przez cały tydzień oprócz czwartku (było Święto Szkoły) musieli być przebrani za klaunów i zwierzęta, a swoje książki nosić w wiadrach. Moja mina gdy zobaczyłam w poniedziałkowy poranek pierwszaczków przekładających książki z plecaków do wiader - bezcenna! A jeśli ktoś się nie podporządkował zaleceniom starszyzny musiał się liczyć z bliskim spotkaniem z markerem. Ja również przez cały czas była uzbrojona w tego czarnego pogromcę kotów. I kilka osób zostało moimi ofiarami. Wiem, brzmi brutalnie, ale taka jest nasza szkolna rzeczywistość gdy przychodzi czas kotowania. Zgodnie z tradycją każdego dnia mieli zadanie do wykonania. Pierwszego przedstawiali żywa rzeźbę. Drugiego śpiewali ułożoną wcześniej piosenkę o swojej klasie i trafiali długopisem przymocowanym sznurkiem z tyłu spodni do butelki. Trzeciego działo się dużo więcej, przez co wykroczyliśmy granicę dużej przerwy czyli ponad 20 min. Tego dnia nasze kotki tańczyły przygotowany przez siebie układ do piosenki królującej na YT: Ylvis "The Fox". Ma ona swoich zwolenników i przeciwników. Ja zdecydowanie należę do pierwszej grupy. Mat-fizy były tak nieogarnięci przez co na bieżąco wymyślali co będą robić a na scenie, stworzyli istny harmider, dominowała spontaniczność! Chómany należały do tej bardziej ogarniętej grupy i ich taniec był bardziej zorganizowany jednakże mój typ to klauni czyli spontaniczność zwyciężyła! Potem musieli przez słomkę wypić kisiel z bonusem jakim był pieprz a następnie jak najwięcej osób musiało się zmieścić na kawałku gazety. Na sam koniec remake z zeszłego roku czyli drugoklasiści, zeszłoroczne krasnale odtańczyli Gangnam Style. tego dnia szkoła była bardzo roztańczona. I jak w zeszłym roku ze starego pałacu huczało Gangnam, w tym roku było The Fox. Piątkowy dzień był tym najfajniejszym. Tego dnia Samorząd Uczniowski (czyli m.in. ja ^^) przygotowywał oficjalny chrzest. Jak w zeszłym roku był James Bond to w tym roku postawiliśmy na psychodeliczny cyrk. dzień wcześniej w piwnicach usuwaliśmy pajęczyny a inni szykowali aulę. Najwięcej pracy mieliśmy w piątek. Kotowanie było na czwartej lekcji więc na trzeciej mieliśmy najwięcej pracy. Jedna grupa szykowała piwnicę, ustawiała i zapalała świece, rozwieszała "pajęczyny", ustawiła dyby i magnetofon z muzyką. Na auli dopasowywano światła i szykowano rekwizyty. Jak już to było gotowe cały samorząd musiał dokonać zmiany swojego wizerunku. Z grzecznych (a jakże inaczej!) uczniów zmieniliśmy się w upiornych klaunów i jokerów, a każdy z nas ubrany był na czarno. Wymalowaliśmy swoje twarze biała pasą cynkową, czarnymi kredkami, cieniami i czerwonymi pomadkami. Dżasti została charakteryzatorką i malowała połowę samorządu, przez co ledwo zdążyła pomalować samą siebie. Ale na to tez znalazł się patent, gdy ja malowałam Alę, Ala malowała mnie! :* Co zostało uwiecznione na zdjęciu przez pprof. Gdy pierwszaki znalazły się w bibliotece, my ruszyliśmy na swoje miejsca. Dwóch jokerów poszło wydać instrukcje kotom i nakazać im zrobić z papieru toaletowego kokardy. W piwnicy znalazła się większość nas, ja również :D. Wszystkie światła zagaszone, świece zapalone, muzyka włączona (Pink Floyd "The Trial" KLIK, oraz Evil Clowns Town Music KLIK) Było iście mrocznie i tajemniczo. Na początku pierwszaki schodami zeszli do piwnic gdzie drogę wskazywał im Slender Man (Chłopak ubrany cały na czarno z białym kawałkiem materiału na twarzy - wyglądał jak prawdziwy! :D) Weszli do dużego pomieszczenia, gdzie stały dwie dziewczyny i dały im dwa polecenia, klauni mieli przerażająco się śmiać a zwierzęta ryczeć. W międzyczasie z zakątków piwnicy straszył jeden z klaunów grający na puzonie. Potem prowadzeni przez jokerów szli dalej. Pierwszą niespodzianką była dziwna istota, która ubrana w maskę gazową (TAKĄ) wciągała niczego nie spodziewających się pierwszaków do całkowicie ciemniej kanciapy. Następie szli mijając pewne pomieszczenie gdzie na krześle była zapalona świeca i leżał mały upiorny klaun, było ono puste (do czasu...). Chwilę później znaleźli się w ogromnym pomieszczeniu gdzie dziewczyny pokazywały im pająki na sufitach, niby nic w tym nadzwyczajnego ale... Pająki były prawdziwe, duże i włochate. A co najgorsze, były całe białe, przez co wywnioskowaliśmy, że zostały zabite przez inne, większe pająki zamieszkujące te piwnice (Aragog, to ty?) Następnie wycofali się i tutaj do akcji wkroczyłam ja! W tym pomieszczeniu gdzie było tylko krzesło, świeca i klaun, pojawiłam się z siekierą w jednej ręce, a w drugiej trzymałam dzwoneczek, który wydawał delikatne dźwięki a one z kolei w tej panującej mrocznej aurze były naprawdę przerażające. Drogę powrotną wskazywał oczywiście Slender Man. Potem samorządowcy - mroczni klauni przeszli do auli gdzie na scenie stanęli z typowym "poker face" obok dyrektora cyrku (kolega w garniturze, z wywiniętym wąsem i okularami, w ręku trzymał prawdziwy bat), który smiał się szyderczo. Po chwili dołączyły do nas pierwszaki. A żeby było bardziej mrocznie, półkolem wzdłuż ścian siedziała widownia w maskach anonymous. Koty miały kilka zadań, musiały pokazać tresurę zwierząt, magiczne sztuczki, rozśmieszyć dyrektora cyrku, przy pomocy głów odbijać jak najdłużej piłkę, ujarzmić dzikie zwierzęta, zbudować z siebie piramidę i psychodeliczną karuzelę z efektami dźwiękowymi. (W tym czasie do poprzedniego repertuaru muzycznego dołączyła piosenka Circus - Theme song KLIK). Wszystkiemu przyglądał się dyrektor i wskazywał zwycięzcę. Która klasa przegrała musiała ryczeć jak osły. Osobiście gdy stałam na tej scenie czasami nie mogłam powstrzymywać się od śmiechu, a miał być cały czas "poker face"... na końcu pierwszaki wygłosili rymowaną prośbę o przyjęcie do cyrku, którą ułożyli wcześniej. Dyrektor się zgodził, więc na znak przyjęcia ich do społeczności szkolnej zeszliśmy na dół do kotów i zerwaliśmy kokardy z papieru toaletowego. Potem mieli wydać okrzyk radości i zatańczyć radosny taniec. Oczywiście do piosenki "The fox"! Podczas zwrotki oni tańczyli a my i widownia tylko się patrzyliśmy. Jednak gdy nadszedł refren, wszyscy się ruszyli i dołączyli do tańca! Było naprawdę świetnie! Tańczyliśmy i skakaliśmy! Nareszcie mogłam się uśmiechnąć! Bo jak cały czas ma się jedną minę, nie rusza  się a w ręce (która zdrętwiała) trzyma się lalkę to można oszaleć! Serio! XD Koniec końców, kotowanie wyszło wspaniałe i wszystkim trafiło do gustu! Mogę powiedzieć, że podobało mi się zdecydowanie bardziej niż te w którym brałam udział w zeszłym roku jako kot. Teraz pozostaje czekać na zdjęcia, jak pojawią się na stronie szkoły! A na przyszłe kotowanie już mamy pomysł, to będzie coś iście trafiającego w moje potteromaniackie gusta! :D

A teraz, kończę i zostawiam was ze zdjęciami, poznacie strych i piwnice mojej szkoły (zdjęcia dzień po kotowaniu, czyli zero klimatu...).
A teraz szczerze. kto przeczytał to całe wypracowanie? xD
Miłej niedzieli kochani! :*

Zapraszam do piwnicy...
Wracamy na powierzchnię...
Trochę mnie...
Zapraszam na strych! :)

piątek, 11 października 2013

Inspiracyjny piątek czyli wysyłamy listy!



Hej! Nawet nie wiecie jak cieszę się, że jest już piątek. Dzisiaj miałam nie najlepszy nastrój i na każdej lekcji myślałam ile minut zostało do końca. Wyspać też się nie wyspałam bo uczyłam się słówek z niemieckiego na kartkówkę, której nie było i nie będzie. Great. Na matmie liczyło mi się wyjątkowo dobrze ale mimo wszystko miałam dosyć i chciałam wrócić do domu wyspać się porządnie. Bo 5,5 godziny to jak na mnie zdecydowanie za mało. Ale wracając do tematu, 8 lekcji w piątek to nie jest najlepsza opcja, a jak dodam że tego dnia mam dwa języki polskie, język niemiecki, dwie matematyki, język angielski, historię a na deser wf z naszym "kwiatkiem" to wynik nie jest najlepszy. Z odsieczą przyszła jednak nieobecność naszej nauczycielki od historii i zastępstwo. Nauczycielka, gdy nas zobaczyła stwierdziła, że nie będzie nas męczyć i możemy robić co chcemy. Więc co zrobiłam? Pożyczyłam słuchawki od koleżanki i poszłam spać. Tylko ławki nie należały do wygodnych ale to da się przeżyć. Odpoczęłam zdecydowanie na tyle ile się dało a na dodatek humor pod koniec tej wspaniałej lekcji uległ diametralnej zmianie. Otóż wczoraj grupka z naszej szkoły wróciła z obozu wędrownego do Beskidów. Również chciałam jechać jednak w tym roku nie mogłam z pewnych powodów o których mówić nie będę. Lecz właśnie dzisiaj pożyczyłam A. (która była na obozie) mój zeszyt z angielskiego. Gdy mi go oddawała powiedziała żebym go otworzyła. A tam znalazłam śliczną kartkę z gór. Byłam zaskoczona i ucieszyłam się niezmiennie z tej pocztówki, chociaż wspominałam A. że chciałabym takową otrzymać. Jednakże o tym zapomniałam i radość była podwójna. Jednak szok przeżyłam gdy odwróciłam ją na druga stronę, oprócz podpisów znajomych był tam "mój" specyficzny adres. (Chciałabym go wam pokazać ale nie wiem czy A. zezwoli. Jeśli tak, to dodam zdjęcie do tego posta później.) Dawno się tak nie uśmiałam, humor poprawił mi się niesamowicie i zmęczenie pękło, PUF! /Hermiona dziekuje! :))/ Jaka jest Twoja ulubiona liczba? - 14, a dlaczego? - Eeee...... ankieta społeczna xD ~ mhm, ale ankieta!/ Ale się rozpisałam i wracam do tematyki inspiracyjnego posta. Przecież dzisiaj piątek! :)

Listy i pocztówki uwielbiamy otrzymywać i wysyłać (zdecydowanie zaliczam się do obydwóch grup). Weźmy na przykład sytuację opisaną powyżej, mała rzecz a jak cieszy! Dzisiaj znowuż nie miałam pomysłu na temat dzisiejszego posta. Ale spojrzałam na pocztówkę która aktualnie leży koło mojego biurka i boooom! Jest temat! Listy! Już niejednokrotnie widziałam na internecie pięknie ozdobione koperty i stwierdziłam, że warto byłoby coś takiego pokazać. Jednak jak na złość owych zdjęć nie mogłam odnaleźć i musiałam zadowolić się tym co znalazłam na weheartit.com. Tam w prawdzie nie było samych pięknie ozdobionych kopert ale sam motyw listu był dostrzegalny. Wiec trochę inspiracji się nazbierało i zachęcam do oglądania.  Mówiąc o listach zaapeluję do wszystkich, era komputerów i telefonów nastała, ale to nie zmienia faktu iż listu lubimy dostawać. Sama mam małe marzenie jeśli chodzi wysyłanie listów i mam nadzieję, że ono się spełni. Ale napisze wam o tym dopiero wtedy gdy uda mi się je zrealizować ponieważ mam słomiany zapał i posiadam pełno pomysłów, to nie wszystko udaje mi się zrealizować. Chociaż ostatnio dzielnie z tym walczę i idzie mi coraz lepiej, co sobie postanowię musi być zrealizowane.

Lecz nie zanudzam was bardziej, dzisiaj wyjątkowo się rozpisałam i zapewne już macie mnie dosyć na kolejne kilka dni. Więc nie uprzykrzam wam już tego wieczoru, nie opowiem o moich wczorajszych prawie-wagarach, życzę miłego weekendu i do następnego posta! :)

+ BONUS Scenka z życia klasy 2a LO, matematyka, rozszerzona, a jakże inaczej!
Siedzimy i liczymy iloczyny wielomianów (ale to brzmi xD). Kolega który siedzi w ławce przede mną próbował złapać biedronkę, która kręciła się wokół niego. W klasie wszyscy do siebie szeptali więc było całkiem przyjemnie i ciszy nie było (w sumie u nas prawie nigdy jej nie ma xD). W pewnym momencie nauczycielka stanęła tyłem do owego kolegi, dodam że była tuż przed nim. W jednym momencie zrobiło się cicho jak makiem zasiał a ten kolega powiedział dziwnym tonem: Jesteś już moja! Pani odwraca się zdziwiona i rozbawiona jednocześnie, klasa wybucha nieopanowanym śmiechem. A co okazało się na końcu? Owy kolega złapał biedronkę, która wokół niego latała. Co mogę dodać? A to, że biedronka była już jego...

piątek, 20 września 2013

Inspiracyjny piątek czyli sweater weather!



Hej! Deszcz dopadł mnie tej jesieni po raz pierwszy. Na środowe zajęcia teatralne jechałam rowerem bo nie zapowiadało się na deszcz, nie wzięłam parasola bo po co? I tak gdy wychodzę ze szkoły pada, choć słowa pada nie odzwierciedlało dokładnie tego co działo się na zewnątrz. Lało. Wróciłam cała mokra. Czwartek minął mi na bólu głowy, przerażał mnie fakt, że musiałam się uczyć na dzisiejszą kartkówkę z historii, stwierdziłam, że dam sobie z tym spokój i uczyłam się dzisiaj rano. Poszło mi całkiem dobrze, przynajmniej mam takie wrażenie. Ostatnio na lekcjach zaczyna nam odbijać coraz bardziej. Przedstawię wam dzisiejszą sytuację, gramy w piłkę nożną (hahahahahahahahahaha, gramy xD) i tak rozmawiam z koleżanką o tym, że nie umiemy grać, i tak nagle wskazałam na piłkę i powiedziałam: czyli to jest piłka? O_O Kolejny przykład, rozmawiamy na temat tego jak wyglądamy, kolejny mój tekst, tym razem na niemieckim: jestem taaaaaaka szeroka i taaaaaka wsyoka, ale ze mnie kwadrat. (życie na rozszerzonej matmie to robi z człowiekiem) Wiecie co, mam dziwny humor, kończę fragment o moich dziwnych dzisiejszych tekstach. (A zaciekawi was fakt, że wyszperałam dzisiaj w sh bordową marynarkę Dorothy Perkins?) 
I jutro jadę do Poznania, Esther przybywam! ♥

I wracają inspiracyjne piątki, przez wakacje ta idea wyleciała mi zupełnie z głowy za co przepraszam was strasznie. Ale rozpoczął się rok szkolny więc i wracają inspiracyjne piątki. 
Wstyd mi przyznać ale dopiero teraz poznaję uroki youtube i niedawno odkryłam kanał Macbarbie07. I zakochałam się! Od samej Bethany bije tak pozytywna energia, że nie sposób się nie uśmiechnąć oglądając jej filmiki, kto nie zna, szczerze polecam! Obejrzałam niedawno jej filmik o dekorowaniu pokoju na jesień i spodobało mi się hasło sweater weaher. Jak myślicie, pasuje? :D I tak pomyślałam, że skoro na dworze coraz chłodniej to jako temat tego inspiracyjnego piątku sprawdzi się idealnie. Ja swoich ulubieńców już mam (chociażby sweter z New Looka rozmiar 18, znaleziony w sh za całe 3 zł ♥) ale to nie zmienia faktu że jak coś mi wpadnie w oko to z pewnością rozważę poszerzenie mojej garderoby. Kończę moje wywody i już was nie zanudzam.

Do następnego! :)

zdjęcia tradycyjnie pochodzą z weheartit.com

Wiem że się powtarzam, ale zależy mi na jak największej liczbie opinii. Mam do was pytanie, jakiej firmy laptopy/notebooki polecacie? Poszukuję sprzętu, który nie zepsuje się zaraz po kupieniu ale takiego który posłuży mi przez kilka lat, i żeby cena nie zwalała z nóg.
Mogę na was liczyć? :)