środa, 4 września 2013

Back to school czyli mini haul


Hej! Przetrwaliście pierwsze dni w szkole? Ja też! I jestem z tego niesamowicie zadowolona. Tym bardziej, że lekcje mijają mi niesamowicie szybko. Planu na pamięć nie znam więc byłam bardzo zaskoczona tym jak zapytałam co po tej lekcji mamy (tak było na matematyce) a koleżanka powiedziała że idziemy do domu! Mam tylko marzenie, żeby każdy dzień w szkole mijał tak szybko jak dzisiejszy i wczorajszy! Niestety bez zadań domowych się nie obyło i już mam trochę zadane, w szczególności z angielskiego. I kwestią rozszerzeń, mam 8 godzin j. angielskiego, 8 godzin matematyki i 4 godziny geografii w tygodniu. Brzmi przerażająco?  Gorzej wyglądał mój plan lekcji jak spojrzałam na niego po raz pierwszy. Myślałam, że codziennie będę miała 8 lekcji do 15  a okazało się zupełnie inaczej! Od poniedziałku do środy mam od 8 do 13:25 a we czwartki od 8 do 15 a w tym ostatnie są lekcje wf więc jest całkiem nieźle. Oby tylko plan się nie zmienił bo 3 lekcje polskiego w tygodniu to największą radość jaka mogła mnie spotkać xD Dzisiaj też mieliśmy zebranie samorządu uczniowskiego i omawialiśmy parę kwestii, pierwszaki strzeżcie się! Niedługo kotowanie :D

Ostatnio nie dodawałam postów chociaż czasu miałam naprawdę dużo. Otóż zepsuł się komputer więc piszę do was ze starego sprzętu. Oddaliśmy już go do serwisu mam tylko jedną obawę. miałam tam wszystkie moje zdjęcia z podróży i nie tylko. Mam nadzieję, że nie przepadną bo wtedy nie mam pojęcia co zrobię... Z jednej strony jestem zła na siebie, że nie zdecydowałam się na zakup dysku zewnętrznego chociaż miałam okazję. Teraz wiem że zanim kupię sobie laptopa to najpierw zainwestuję właśnie w niego.

Ale koniec marudzenia!
Strasznie lubię oglądać szkolne haule zakupowe i mam do nich słabość, więc jeśli macie coś takiego w swoim asortymencie postów to zostawcie link a z pewnością zajrzę. Poniżej widzicie moje nowości do szkoły, w tym roku zaopatrzyłam się w urocze kolorowe akcesoria które z pewnością ubarwią szarą, szkolną rzeczywistość. Chociaż muszę wam się przyznać, że jestem pozytywnie nastawiona do tego roku szkolnego, i sama nie wiem dlaczego, ale oby tak pozostało jak najdłużej! Kończę już moje wywody i zapraszam do obejrzenia zdjęć, do następnego posta!


Zeszyty A4, 100 kartek kupione w Biedronce za niecałe 5 zł. Kupiłam je z myślą o rozszerzeniach, czerwony w kropki - geografia, zielony - angielski (napis mówi sam za siebie :D). A Paryż, mam słabość do motywu wieży Eiffla ♥.

Lidl, duży jest od matmy, a mały z zwykły notatnik (znów wieża Eiffla, już nie muszę tłumaczyć? :D) około 4-5 zł.

Z uroczym kociakiem do języka polskiego (Biedronka 3 zł), pastelowe urzekły mnie swoimi kolorami, piękno same w sobie! Auchan, ok 1 zł.

Kolorowe karteczki/ oznaczniki (?) nie wiem jaką ma to właściwą nazwę ale jest to jeden z najlepszych wynalazków ludzkości, serio! Od gimnazjum nie wyobrażam sobie bez nich przetrwania. Zaznaczam ważne rzeczy w książkach, zeszytach. Naklejam na stronie w zeszycie tak aby część wystawała i na niej piszę co się tam znajduje, mogę zachwycać się nimi godzinami! Kiedyś dostałam jedno opakowanie, zniknęły w mgnieniu oka, potem otrzymałam jeszcze dwa jedno od koleżanki drugie od cioci. Jedno z nich zniknęło równie szybko, drugie zaczęłam "oszczędzać" gdyż nigdzie nie mogłam ich znaleźć. A tu nagle z pomocą przyszła Biedronka i chwała jej za to! 2 zł za opakowanie. Zakreślacz, nożyczki (2-3 zł) i długopisy (5 zł)- Real

I mój plan lekcji, który zapewne i tak za chwilę zmienią...

niedziela, 1 września 2013

Mobilemix czyli podsumowanie sierpnia


Hello September! Tak oto przy brzmieniu marsza żałobnego witamy wrzesień. (Nie chodzi tu o piosenkę powyżej, tę słucham namiętnie ostatnimi czasy). Nie okłamujmy się, większość z nas chciałby aby wakacje potrwały trochę dłużej. Wakacje spędziłam bardzo fajnie ale troszkę im brakowało do tych najlepszych w życiu. Brakowało mi takich dni w których mogłam się bez przeszkód wynudzić i wylenić, lenistwo oczywiście było ale mocno ograniczone dlatego zabrakło mi takich właśnie kilku dni. Ale narzekać nie będę bo mimo wszytko odpoczęłam i bawiłam się wspaniale.

Nie będę ich całych jakoś szczególnie podsumowywać bo nie mam na to dużej ilości weny. Nawet na jakiegoś bardziej wartościowego posta z większą ilością tekstu nie wystarcza. Zatem zostawiam was z mixem zdjęć z telefonu - oczywiście oszałamiającej jakości - i trzymajcie się podczas pierwszego dnia szkoły! (o zgrozo...)


ochłoda w basenie podczas upałów * wieczorne wypady nad jezioro * Alpy! codzienny widok z okna :)
woda jak kryształ i te widoki! * leżing smażing w górach? Czemu nie! * najlepszy croissant ever!
przed naszym miejscem zamieszkania * potterowy korytarz * wieczór wspomnień (wspólne oglądanie zdjęć z wyjazdu)

sobota, 31 sierpnia 2013

Around the World czyli coraz wyżej


Hej! Drugi post dzisiaj. Szaleję. Ale tylko patrząc na datę, dla mnie są to zupełnie dwa różne dni. Nie będę się rozpisywać co działo się dzisiaj bo nic szczególnego się nie wydarzyło. Wspomnę tylko, że dzisiaj jest dzień bloggera! Życzę wam, abyście robili i robiły nadal to co kochacie jak najdłużej, czerpiąc z tego wiele przyjemności! :)

Dzisiaj wspominamy jedna z najdłuższych wędrówek podczas tego wyjazdu. 5 km marszu w jedną stronę to nie jest dużo, ba, to naprawdę niewiele. Ale gdy doliczymy do tego ciągłą trasę pod górkę pokonywaną w nierównym tempie i pewną osobę która uprzykrzała wszystkim wyjazd to najlepszy rachunek niestety nie wyszedł. Ale patrząc na to z innej perspektywy (a takowa istnieje) stwierdzam iż był to całkiem fajny dzień. Widoki tego dnia były jednymi z najpiękniejszych, pogoda pomimo sporych upałów dopisała, opaliłam się jak nigdy, towarzystwo (z wyjątkiem tej jednej osoby) było wspaniałe (a i spaliłam całkiem sporą ilość kalorii ^^). W dodatku znaleźliśmy się na wysokości ok 1500 m n.p.m. więc coraz wyżej! (Mieszkaliśmy na wysokości 1050 m n.p.m.). Na koniec dodam w ramach ciekawostki, że ten szczyt na którym leży śnieg to Dent Parrachée, 3697 m n.p.m. - należy do Parku Narodowego Vanoise (nie wyglądał na tak wysokiego.; nie wiedziałam ze byłam na terenie parku narodowego. - ile ten wujek google wie!).

Do zobaczenia we wrześniu! :)

Around the World czyli Potterowy korytarz



Hej! Nie żeby zaczął psuć mi się humor ale za chwilę szkoła. Zaczęła mnie dopadać mini depresja z tego powodu, więc dzisiaj zażyłam najlepsze lekarstwo na ten stan czyli udane zakupy, co nabyłam w dniu dzisiejszym zobaczycie jak skończą się posty o mojej podróży do Francji.

Dzisiaj na TVN leciała pierwsza część Harrego Pottera i Insygniów Śmierci. Oczywiście bez hektolitrów łez w momencie gdy Zgredek umierał się nie obeszło. [Zgredek nikogo nie chciał zabić. Co najwyżej pokiereszować albo poważnie uszkodzić.] I gdy zastanawiałam się co pokazać wam jako pierwsze  wpadłam ana pomysł aby pokazać wam pewne miejsce przez które cały dzień miałam wspaniały humor. Pewnego dnia koncertowaliśmy w okolicznej katedrze. Po skończonym śpiewaniu ksiądz postanowił że zaprowadzi nas na krużganki koło kościoła. Gdy tam się znalazłam o mało nie zbierałam szczęki z podłogi. Serio. Krużganki wyglądały prawie jak korytarze z Harrego Pottera! Oczy miałam jak pięć złotych i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Potem zeszliśmy w piwnice a tam z kolei wyglądało podobnie do pomieszczenia w którym przechowywane było zwierciadło Ain Eingarp w pierwszej części. Nie wiem czy jest to skrzywienie czy choroba ale ja bardzo to lubię i nie mam zamiaru się z tego leczyć ^^

Zostawiam was zatem z kilkoma zdjęciami (wiem że wglądają prawie tam samo ale nie mogłam się zdecydować ^^) i do następnego! :)


Oprócz tego dzisiaj dowiedziałam się bardzo dziwnej rzeczy. Otóż ja wiecie albo i nie, jestem fotoreporterem na lokalnej stronie internetowej. Sprawa bardzo fajna ale dzisiaj dostałam dziwną informację od właściciela strony konkurencyjnej i najpopularniejszej w okolicy. Chodzi o to, że właściciel tamtej strony będzie potrzebował już niebawem fotoreportera, i rzekomo mam nim być ja. Czyli że ma zamiar przechwycić mnie od firmy w której obecnie pracuję. Sprawa jest dla mnie na tyle dziwna i skomplikowana że stwierdziłam że nie chcę dorosnąć bo podobne sytuacje będą nieodłącznym elementem. Cholibka. Ale koniec mojego biadolenia o pracy.

środa, 28 sierpnia 2013

12 dni minęło czyli wróciłam!



Hej! Wróciłam! Wypoczęta, uśmiechnięta i pełna różnorakich wspomnień (lepszych i gorszych, a jakże inaczej!). Poznałam wspaniałych ludzi, m.in. Sarę, Anię i Dawida. Nie wspominam już o zdjęciach których jest po prostu cała masa, w połowie wyjazdu było ich tysiąc, w efekcie jest 1500. Zaszalałam, i to bardzo! Ale widoki były tak wspaniałe że nie sposób było im zrobić zaledwie kilka fotek. Teraz zapewne będę je segregować aby maksymalnie zmniejszyć ich ilość. Część z nich zobaczycie i przeniesiecie się ze mną w Alpy. Ale zanim to nastąpi (zaczynamy od następnego posta) chciałabym się pochwalić że częstotliwość pisanych przeze mnie postów będzie od pewnego momentu ulegać zmianie, i to na plus! Gdyż przymierzam się do zakupu laptopa! Sama nie mogę w to uwierzyć i również nie mogę się doczekać bo to będzie spełnienie jednego z marzeń! Jak już to cudeńko będzie u mnie to z pewnością się o tym dowiecie :)

A teraz zostawiam was z jednym zdjęciem z wyprawy w Alpy i do następnego posta! :)


Sama nie wierzę w to co robię ale dodaje moje zdjęcie, jedno z tych ulubionych. Nie przeraźcie się tylko. A, i dziwnie mi podwiało koszulkę :p