Hej! Huragan za oknem a ja latam po dworze. Może latam to niewłaściwe określenie, ale chodzę. Wczoraj cały dzień na nogach a i dzisiaj postawiłam na spacer wracając z chóru. Ksawery dał się we znaki - u mnie do dzisiaj nie ma prądu w połowie domu. Na parterze jest, na pietrze już nie. Przedłużaczem doprowadziłam razem z tatą prąd do komputera. Bo oprócz posta mam kilka relacji do wysłania na stronę. Wracając ze szkoły minęłam złamaną gałąź, zerwane linie energetyczne i jedno drzewo wyrwane z korzeniami. Czyli nie tak źle patrząc na resztę Europy. Ale nie o orkanach i braku prądu miałam pisać, ale o Mikołajkach!
W zeszłym roku nie poświęciłam im posta ponieważ wspominałam moją podróż do Irlandii. A było co wspominać. Jeśli jest ktoś z was chętny na podróż do Irlandii zapraszam tam: część 1, część 2, część 3, część 4, część 5. Jest dużo zdjęć :) Ale wracamy do teraźniejszości! Wczoraj wstałam wcześniej bo tak jak na członka SU przystało musiałam udekorować ładnie pokój nauczycielski (na zdjęciu). Na pierwszej przerwie zakładam czapkę św. Mikołaja tak jak reszta uczniów a z głośników słychać świąteczne piosenki! Tak samo jak w zeszłym roku! :) Po przerwie poszłyśmy z Alą i Sarą do biblioteki gdzie dwójka chłopaków przebrała się za świętych Mikołajów. Wzięli koszyki i poszliśmy obdarowywać cukierkami z życzeniami nauczycieli. (Te bileciki to moje dzieło, że tak się pochwalę ^^). I tak św. Mikołaj stuka w drzwi razem z okrzykiem Hoł Hoł Hoł! Wchodzimy i pytamy się czy są tutaj grzeczni nauczyciele. Podobno są, więc dostają cukierka! A niektórzy uczniowie są oburzeni: -A my? Nie byliście grzeczni! - odpowiadam :D. Potem powrót na lekcje. Na dużej przerwie pod choinką usiadło dwóch Mikołajów, i każdy mógł sobie zrobić z nimi zdjęcie. A dziewczyny rozdawały uczniom cukierki! Był bardzo miło i... świątecznie! Za oknem śnieg i silny wiatr, co czasami wyglądało baaaardzo niebezpieczne! Na niemieckim śpiewaliśmy (po polsku, nie damy się zgermanizować!), a na matmie rozwiązywaliśmy zadanie dla szóstoklasisty o żabach. Na dwóch ostatnich lekcjach odbyło się święto wolontariatu. (Międzynarodowy Dzień Wolontariusza jest 5 grudnia). Jedliśmy babeczki (piekłam je dzień wcześniej - 24 sztuki, kiedyś mogę wam opchnąć przepis ^^). Potem ze znajomymi zrobiliśmy sobie małą sesję zdjęciową z humorem. Było wesoło! Potem wróciłam do domu i pobiegłam na Roraty. Było całkowicie ciemno ponieważ w większej części miasta nie był prądu. Kościół był cały oświetlony świecami! Potem poszłam na zapalenie choinki, chociaż, myślałam, że jej nie zapalą. No bo jak, skoro prądu nie ma! Ale w jakim byłam błędzie! Rynek oświetlały reflektory samochodów, a pod choinką mnóstwo ludzi! Jak się okazało, wraz z zapaleniem choinki powrócił prąd w mieście! (prawie, na piętrze u mnie w domu nadal nie ma prądu xD). Po powrocie cała przemarznięta usiadłam przed telewizorem i obejrzałam "Pingwiny z Madagaskaru". Potem zaparzyłam herbatę i poszłam do siebie na górę, zapaliłam świece i poczytałam. Poszłam spać w towarzystwie odgłosów hulającej wichury i świątecznej muzyki z telefonu. I miałam sen, świetny sen, w grudniu zawsze mam najlepsze sny! :D
Teraz zmykam, najprawdopodobniej pojadę teraz do Gorzowa. Do następnego!
A wam jak minęły Mikołajki? :)





















