czwartek, 2 października 2014

Mobilemix czyli podsumowanie września


Hej! Szkolne realia zaczęły nabierać jeszcze większej prędkości. Już na samą myśl o tym ile muszę się jeszcze nauczyć miękną kolana i mam ochotę schować się pod koc i nie wychodzić do świąt. Od ostatniego posta chyba niewiele się zmieniło , oprócz tego że jestem jeszcze bardziej zmęczona i nadszedł październik. Czyli miesiąc stuprocentowo jesienny, osiemnastkowy i sprawdzianowy. Do pełni szczęścia brakuje mi dodatkowych godzin w dobie i więcej kryminałów Agaty Christie w bibliotece.

Wrzesień jak to wrzesień, szału nie było. No, może byłby gdybym pojechała na obóz. Powróciłam do najlepszej szkoły na świecie i rozpoczęłam ostatni rok nauki w niej. Czułam się jak studentka na salonie maturzystów. Występowaliśmy z grupą teatralną na festynie. Nad jeziorem odbyła się 18 Karoliny. Śledziłam siatkarzy na mistrzostwach świata i kibicowałam im gdy tylko znalazłam transmisję na internecie lub  wbiłam do pewnej strefy kibica. Realizowałam ideę wartościowych poranków i częściej byłam wyspana. Odkrywałam uroki lokalnych piekarnio-cukierni. Aż w końcu odwiedziłam kawiarnię i teatr "U Przyjaciół". A miesiąc zakończyłam udanymi zakupami!  Z kolei piosenkę miesiąca odkryła Wera i to przez nią słuchałam jej cały czas (na co wcale nie narzekam)!

Ale narzekam na matmę do której teraz powracam, życzcie powodzenia...
...i do następnego! :)


school sweet school * salony czyli polibuda * coś i cośtam
mistrzostwa! * kawa o poranku (wartościowym poranku!) * uczymy się #matura
znalezione w cukierni (znów z Alą :D) * kulturalny Poznań * jesienne zakupy

wtorek, 30 września 2014

Kulturalny Poznań czyli biblioteki i teatr


Hej! Za oknem szaro, buro i ponuro. Więc nie ma lepszego zajęcia na te popołudnie niż napisanie czegoś nowego tutaj, tym bardziej że od dawna nic nowego się tutaj nie pojawiło. Na początku byłam na siebie o to zła, ale teraz doszłam do wniosku, że taka częstotliwość w roku szkolnym to będzie normą. Chyba, że będę miała więcej wolnego czasu co raczej się nie zdarzy. W minionym tygodniu nic specjalnego się nie działo z wyjątkiem dwóch rzeczy, wyjazdu do Gorzowa (gdzie przed opublikowaniem jesiennej listu marzeń już skreśliłam z niej dwa punkty) i popołudnia w Poznaniu.

Poznań to miasto które odwiedziłam dziesiątki razy, a i tak prawie wcale go nie znam. A studia, które zacznę na 90% w Poznaniu już za rok. Ucieszyłam się zatem gdy pojawiła się możliwość zobaczenia poznańskich bibliotek. Pojechaliśmy tam w czwartek autobusem załadowanym humanami i dwoma wyjątkami. Oczywiście że zaliczałam się do wyjątków. Odwiedziliśmy 5 bibliotek i Piccolo (dwa wyjątki + human (który gdyby się nie przeniósł byłby również wyjątkiem)), bo nasza trójka zgodnie stwierdziła, że Mc'Donalds nie jest najlepszym miejscem na obiad. Po odwiedzeniu wszystkich bibliotek przyszedł czas na najprzyjemniejszą część tego dnia! Chodzi mi tutaj o miejsce przeze mnie uwielbiane "U Przyjaciół". Jak zwykle, najpierw czekolada i czytanie karteczek w szufladach, dopisane własnych. A na finał spektakl, tym razem "Niebostrzyg". Nie jestem dobrą recenzentką, powiem jedynie, że dostałam pracę płaczki na czas spektaklu, który był po prostu wspaniały! :)

Teraz zostawiam was ze zdjęciami, a ja wracam do nauki!
Do następnego! :)

wtorek, 23 września 2014

TEN CZAS czyli nadeszła jesień


Hej! Czujecie to? Wielkimi krokami przyszła jesień. Czyli TEN CZAS kiedy kryminały czyta się najlepiej. TEN CZAS kiedy herbata jest pita litrami. TEN CZAS kiedy waniliowe świeczki z ikei są zapalane co wieczór. TEN CZAS kiedy czekolada z kawiarni "U Przyjaciół" smakuje najlepiej na świecie. TEN CZAS kiedy mogę wskoczyć w ogromne swetry i się w nich utopić. TEN CZAS kiedy kawa z automatu w szkole smakuje dwa razy lepiej i lepiej grzeje niż szkolne grzejniki. TEN CZAS kiedy przeglądanie starych zdjęć jest najprzyjemniejsze. TEN CZAS kiedy będę doświadczać pisania próbnych matur... /jebut/

... no to ja wracam do nauki!
Do następnego! :)

czwartek, 18 września 2014

Blog update czyli co nowego


Hej! Moje życie nabrało we wrześniu zaskakująco szybkiego tempa. Nawet nie zauważam jak tydzień za tygodniem mijają, żyję od weekendu do weekendu. W ostatnim czasie było dużo rzeczy, które sprawiły, że internet nie był mi tak potrzebny lub jak zwykle brakowało czasu. Teraz skoro już jakimś cudem obejrzałam cudowny mecz Polski z Rosją mogę zabrać się za pisanie tego co się u mnie działo. 

W szkole dominują dwa tematy, matura i studniówka. I na dobrą sprawę ciężko mi jest stwierdzić co gorsze. Deklarację już otrzymałam, teraz pozostaje mi tylko podjąć życiową decyzję i ją wypełnić, bułka z masłem. I jest druga kwestia, studniówka, myślałam że w kwestii organizacji będzie gorzej. Nie pozabijaliśmy się wzajemnie z powodu różnicy zdań i upodobań więc jak na razie nie jest źle, nawet mamy salę zarezerwowaną, Justyna 1 : 0 Studniówka. Od początku mojego powrotu z wakacji działo się trochę, mniej i bardziej istotnych, rzeczy...

wtorek, 9 września 2014

Around The World czyli Rzym - Trastevere, Campo de Fiori


Hej! Mam to szczęście, że choroba dopada mnie w momencie, w którym powinnam nawet o niej nie myśleć. Więc gorączka zastąpiła obóz wędrowny w Pieniny. Mi więc pozostaje nic innego, jak zawinąć się w kołdrę, schować pod łóżkiem i czekać do następnego obozu, o ile jeszcze będę mogła jechać. Albo nie, wcześniej przecież trzeba jeszcze zwiedzić Rosję, Finlandię i Danię (dobrze przeczytaliście). Ale to dopiero w przyszłe wakacje. Ostatnie dni faszerowałam się lekarstwami i przestawiałam się z trybu wycieczkowego do szkoła-praca-kawa. A nauczyciele nas nie oszczędzają, wszak klasa maturalna to nie zabawa. Ale wcześniej studniówka, w której organizację zostałam wrobiona a chciałam mieć z tym jak najmniej wspólnego. Teraz powinnam siedzieć z "Weselem" ale tak długo obijałam się z dodaniem czegoś nowego na bloga, że czas z tym skończyć. Album Lorde włączony więc mogę pisać. Relacja z Rzymu 2014 czas start!

Przez cały sierpień żyłam tym wyjazdem. Czekałam na niego bardzo długo i nawet nie wiecie jak cieszyłam się gdy wreszcie siedziałam w autobusie. Koło Berlina on się zepsuł, ale to akurat uznajmy za urozmaicenie podróży, 3 godziny czekania, ale za to w jakim towarzystwie! Cieszyłam się jak dziecko gdy nocą wjeżdżaliśmy do Rzymu. A jeszcze bardziej gdy zobaczyłam znane miejsca, te same co 5 lat temu. Następnego dnia z samego rana wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Na początku zobaczyliśmy Zatybrze, które stało się moim ulubionym miejscem w Rzymie. Mogłabym tutaj spędzić cały dzień, siedząc w jednej z kawiarni, pijąc kawę i obserwując ludzi. Jednak jeszcze lepszy klimat to miejsce posiada po zachodzie, wtedy uliczki są przepełnione ludźmi a język włoski, (który swoją drogą brzmi świetnie) słyszę z każdej strony. Dlatego codziennie byłam tam chociaż raz, a mieszkaliśmy 15 min od tej dzielnicy. Tego samego dnia byliśmy również w miejscu gdzie było mnóstwo kotów. Zobaczyliśmy Campo De Fiori i Piazza Navona. Na koniec tego posta macie lodziarnię Mirandad approved. Polecam smaki: pistacjowy, tiramisu i mango, a, i przystojną obsługę. Lodziarnia Della Palma przy Via della Maddalena, 3 minuty od Panteonu :)

To już koniec na dzisiaj, to tylko ułamek tego co chcę wam pokazać. Jak się ogarnę będzie ciąg dalszy z pierwszego dnia w Rzymie. Do następnego! :)