Hej!
Tak, nienawidzę poniedziałków. W szczególności jeśli chodzi o to, że jutro piszę sprawdzian z angielskiego i niemieckiego. Heh.... powinnam się uczyć ale, nie mam siły. Jestem w beznadziejnym humorze po wczorajszej próbie chóru, po piątkowym konkursie. Powiem wam a co, był to konkurs drużynowy (po 4 osoby), etap wojewódzki w Poznaniu, krótko i zwięźle? Na ten etap konkursu uczyłam się tylko ja, zajęliśmy ostatnie miejsce, super. Nie po to uczyłam się godziny, żeby dowiedzieć się, że reszcie drużyny się nie chciało i sobie to olała! No fajnie. (Całkiem lubię 2 osoby z drużyny z którymi była świetna zabawa w oczekiwani na wyniki, chłopakowi schowałyśmy z koleżanką kurtkę do damskiej toalety bo nie chciał schować krzeseł -ale to już inna historia :D ). A najlepsze było to, że jedna osoba (jeszcze inna) z drużyny powiedziała nauczycielowi, że musi coś załatwić na Starym Rynku, i to coś ważnego. Mówili, że to jest blisko. Hah jasne 2 km (i z powrotem też 2 km) w eleganckich butach po "kocich łbach" z torbą pełna książek. I na końcu dowiedzieliśmy się, że ta "ważna sprawa" to pytanie o cenę wycieczki do Grecji w biurze podróży takim samym jak w naszym mieście!!!! Ja z koleżanką tym chłopakiem (nie licząc tej genialnej osoby której marzy się wycieczka do Grecji) byliśmy w szoku, ok, to w takim razie my chcemy iść do Starego Browaru na zapiekanki i zakupy. I co wyszło w efekcie. Nic. Za daleko, hahaha za daleko? 10 minut drogi ze Starego Rynku. Mieliśmy dość. Nawet nie chciało nam się rozmawiać. Fatalny dzień. Ale trudno, przynajmniej utwierdziłam się w negatywnym przekonaniu, co do tej genialnej osoby. Mam nadzieję że chociaż wam minęły lepiej te dni. Kończę trzeba się uczyć. Miłego niedzielnego popołudnia! Papa :*
Tak, nienawidzę poniedziałków. W szczególności jeśli chodzi o to, że jutro piszę sprawdzian z angielskiego i niemieckiego. Heh.... powinnam się uczyć ale, nie mam siły. Jestem w beznadziejnym humorze po wczorajszej próbie chóru, po piątkowym konkursie. Powiem wam a co, był to konkurs drużynowy (po 4 osoby), etap wojewódzki w Poznaniu, krótko i zwięźle? Na ten etap konkursu uczyłam się tylko ja, zajęliśmy ostatnie miejsce, super. Nie po to uczyłam się godziny, żeby dowiedzieć się, że reszcie drużyny się nie chciało i sobie to olała! No fajnie. (Całkiem lubię 2 osoby z drużyny z którymi była świetna zabawa w oczekiwani na wyniki, chłopakowi schowałyśmy z koleżanką kurtkę do damskiej toalety bo nie chciał schować krzeseł -ale to już inna historia :D ). A najlepsze było to, że jedna osoba (jeszcze inna) z drużyny powiedziała nauczycielowi, że musi coś załatwić na Starym Rynku, i to coś ważnego. Mówili, że to jest blisko. Hah jasne 2 km (i z powrotem też 2 km) w eleganckich butach po "kocich łbach" z torbą pełna książek. I na końcu dowiedzieliśmy się, że ta "ważna sprawa" to pytanie o cenę wycieczki do Grecji w biurze podróży takim samym jak w naszym mieście!!!! Ja z koleżanką tym chłopakiem (nie licząc tej genialnej osoby której marzy się wycieczka do Grecji) byliśmy w szoku, ok, to w takim razie my chcemy iść do Starego Browaru na zapiekanki i zakupy. I co wyszło w efekcie. Nic. Za daleko, hahaha za daleko? 10 minut drogi ze Starego Rynku. Mieliśmy dość. Nawet nie chciało nam się rozmawiać. Fatalny dzień. Ale trudno, przynajmniej utwierdziłam się w negatywnym przekonaniu, co do tej genialnej osoby. Mam nadzieję że chociaż wam minęły lepiej te dni. Kończę trzeba się uczyć. Miłego niedzielnego popołudnia! Papa :*







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
-> Czytam wszystkie wasze komentarze i dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! :)
-> Akceptuję WSZYTSKIE komentarze z wyjątkiem spamu.
-> Uznaję obserwowanie za obserwowanie.