poniedziałek, 25 listopada 2013

Początek weekendu z wrażeniami czyli premierowo - "Igrzyska Śmierci: W Pierścieniu Ognia "



Hej! Jest nowy post! Wprawdzie trochę opóźniony ale... Z bonusem! Mamy nowy wygląd bloga! :) Naszło mnie na zmiany wczoraj o 23. Dzisiaj je dokończyłam i jestem zadowolona z efektu. Jednakże... Chciałabym mieć ciut inne tło. Nie gładkie, ale jakiś delikatny wzór (np. jak TUTAJ) Próbowałam stworzyć coś swojego w programach graficznych wszelkiego rodzaju ale zawsze kończyło się to stwierdzeniem "itakmisienieuda". Może jutro coś wykombinuję, jak mnie najdzie wena. A wam się podoba nowy wygląd? A może poprzedni był bardziej w waszym guście?

Z Poznania wróciłam szczęśliwa i z okrzykiem na ustach "Jestem głodna, spać, KAWY!" Ale zacznę od początku. W piątek po lekcjach jak wróciłam do domu szybko się spakowałam, przebrałam (fragment ałtfitu TU) i wyruszyłam do wielkiego miasta. Na miejscu spotkałam Esther, przeszłyśmy się po Browarze gdzie zajrzałyśmy do Rossmanna i Super-Pharm. Potem spacerem ul. Półwiejską weszłyśmy do Hebe i do Biedronki. I to był koniec zakupów na dzień piątkowy. Potem postanowiłyśmy udać się do kawiarni literackiej "U Przyjaciół". Najwspanialsze miejsce w Poznaniu. Pisałam o nim TUTAJ. Posiedziałyśmy tam chwilę i wypiłyśmy gorącą czekoladę! Mniam.... Ale musiałyśmy się zwijać bo godzina 22 zbliżała się nieuchronnie. O 21:30 już byłyśmy w Multikinie czekając na przyjście M.  A tam.. Tłumy! Ne sądziłam, że na nocy Igrzysk Śmierci będzie tak dużo ludzi! O 22 już siedziałyśmy na swoich miejscach, na początku była wyświetlana pierwsza część. Bardzo fajnie było ją zobaczyć na dużym ekranie. A potem szybka przerwa, podejście do lustra skwitowane słowami "jak ja wyglądam" i powrót na premierę. Trzeba przyznać, była wspaniała! Historia była naprawdę świetnie zekranizowana. A wrażenia? Był śmiech, były i łzy. Esther jarała się Finnickiem, a gdy była scena pocałunku Katniss i Peety sala wzdychała, a my nie mogłyśmy powstrzymać się ze śmiechu :D Potem o 4 nad ranem wracałyśmy autobusem do przyjaciółki, która mieszkała 5 minut drogi od stadionu, widok z jej okna był obłędny! Poszłyśmy spać o 6, obudziłyśmy się o 10 wyglądając jak zombie. Potem znowuż we 3 wsiadamy w tramwaj i jedziemy do centrum, razem z M. odprowadziłyśmy Esther i pozwiedzałyśmy Poznań City Center. Galeria przypadła mi do gustu głównie ze względu na lokalizację, czuję, że będę tam bywać często! Z M. posiedziałyśmy w Empiku gdzie nasłuchałam się świątecznych piosenek i TK Maxx. A potem i ja musiałam się zwijać! A szkoda, bo nasze spotkanie było bardzo fajne ale zbyt krótkie, musimy je kiedyś powtórzyć! Po powrocie do domu czekał na mnie wypad na zdjęcia i wieczór z Kevinem. Zawsze go oglądam jak leci w telewizji. Taka tradycja :)

Teraz kończę, idę pouczyć się słówek z angielskiego...

Dobranoc! :) 


I mobilemix z tamtych dni :)
plac wolności * czekolada "U Przyjaciół" * już w kinie
w oczekiwaniu u film * premiera! ♥ * czekając na autobus
warto spróbować! mniam! * widok z okna * empik

4 komentarze:

  1. Ładny ten wygląd ^^
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam ostatnio w City Center, można się pogubić :D
    Może kiedyś uda mi się obejrzeć Igrzyska w Internecie - skoro warto...
    Jeśli chodzi o wygląd to mega mi się podoba ten nagłówek, jeszcze faktycznie tylko tło i będzie idealnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nowy look bloga jest świetny!!!
    mix zdjęć boski!
    buziaki!

    Alicja i Magda

    OdpowiedzUsuń

-> Czytam wszystkie wasze komentarze i dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! :)
-> Akceptuję WSZYTSKIE komentarze z wyjątkiem spamu.
-> Uznaję obserwowanie za obserwowanie.