Hej! Ale ten czas szybko zleciał! Pamiętam jak odliczałam kolejne dni do świąt, a teraz siedzę i... siedzę. (Swoją drogą wiecie że to drugie święta, podczas których jestem w blogosferze?)Bo na dobrą sprawę oprócz tego, że dla was piszę nadrabiam wszystkie zaległości jakie nazbierały mi się przez Święta. Myślę również o tym co będą robić w Sylwestra. Chyba imprezy nie są dla mnie bo po raz kolejny spędzę je w gorzowskim zaciszu z TVP 2. Totalne szaleństwo, nie ma co. Chyba, że coś się zmieni, w co szczerze wątpię. Ale narzekać nie będę, najwyżej wymyślę sobie jakieś całkiem inteligentne zajęcie. Może podsumuję rok? Nie byłoby to głupie. Tym bardziej, że na początku stycznia przypada 2 rocznica prowadzenia bloga, jeeeeeeej! Ale dość o tym, opowiem wam o rzeczach mniej lub bardziej istotnych, które się u mnie działy.
Wigilia, jak każdego roku spędzana u dziadków. Więcej pisać nie będę, zapewne wyglądała podobnie do tych w waszych domach! :) Pierwszego dnia Świąt spotkaliśmy się u dziadków z częścią rodziny, a wieczorem wszyscy do mojego wujka. Drugiego dnia świąt od rana mieliśmy jechać do Gorzowa, przez co miałam opuścić coroczny koncert kolęd. Jednak 20 minut przed piętnastą siedząc w samochodzie spytałam się rodziców, że może jednak poszłabym na koncert kolęd. Godzinę w tą czy w tamtą nic nie zmieni. Sądziłam, że się nie zgodzą. Jednak gdy po chwili zastanowienia odpowiedzieli, że czemu nie! Skakałam z radości! W zaskakująco szybkim tempie przebrałam się w chórowy strój, balerinki założyłam na gołe stopy bo nie miałam czasu! O 15 jest koncert! Do kaplicy dotarłam na chwilę przed rozpoczęciem. Mina moich znajomych i dyrygentki była bezcenna. Tym bardziej, że od dawna wiedzieli, że mnie nie będzie. A koncert był wspaniały, nawet jeśli w stopy było mi troszkę zimno. Po zakończeniu chwyciłam płaszcz i szalik i prosto w stroju chórowym wsiadłam do samochodu rodziców którzy czekali przed kaplicą, i ruszylismy do Gorzowa! :) Tam spotkaliśmy się z kolejną częścią rodziny. Po świętach korzystając z tego, że byliśmy w Gorzowie wybraliśmy się na poświąteczne wyprzedażowe wojaże. Nie wróciłam z pustymi rękami. Chcecie wiedzieć co dorwałam?
A teraz zmykam, idę "ogarnąć" moje nowe zdobycze :D
Święta faktycznie minęły straaaasznie szybko, niestety. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, gdybym jeszcze jeden dzień miała tyle zjeść to chyba zaczęłabym się kulać! :)
OdpowiedzUsuń+Oczywiście, że chcę zobaczyć, co dorwałaś!
U mnie 1 stycznia mija rok od założenia bloga xD
OdpowiedzUsuńCo do sylwestra to też spędzam go w domu ;-;
Pierwsze zdjęcia - I like it ;)
evil-kolory-zycia.blogspot.com
ja w zaciszu tvp 2 spędzałam sylwestra i święta w tamtym roku, ale w tym postanowiłam to zmienić :D
OdpowiedzUsuńBLOG-klik.
Oj tak. Czas strasznie szybko leci, dopiero były przygotowania do świąt, a tu jutro już Sylwester O__o
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia :)
mybeautifuleveryday.blogspot.com
Ja właściwie bardzo chętnie spędziłabym Sylwestra w domu, ale plany już są :)
OdpowiedzUsuńŁadne zdjęcia :DD
OdpowiedzUsuńno czas za szybko leci ;w;
OdpowiedzUsuńale zdjęcia! ;o piękna jakośc, aż miło się ogląda ;)
OdpowiedzUsuńobserwujemy ? jak tak to zacznij :))
LOSZI.BLOGSPOT.COM