Hej! Pisząc tego posta drżę ze strachu. No dobra żartuję. Ale napisze najpierw o co chodzi. Facebookowe nominacje pod hasłem "zdjęcie z dzieciństwa albo czekolada". Łańcuszek rozprzestrzenia się jak epidemia, najpierw oglądałam to zjawisko z daleka, a teraz całe morze tych nominacji spływa z tablicy. Mam nadzieję, że mnie nie dopadnie, ja nie chcę! Chociaż sama idea nie jest w sumie zła, na pewno lepsze to niż popularne jeszcze niedawno wybicie jednego piwa na raz.
A co do mojego dnia, pewnego dnia nie miałam czasu na porządną naukę na sprawdzian z geografii. A jak dzisiaj go otrzymałam byłam jak zahipnotyzowana, w końcu 46,5/48 punktów ot tak zdobyć nie można. Przyznaję, że Ala czuwała i pomogła mi w pewnej kwestii co nie zmienia faktu iż nadzieja na zdanie matury z geografii już jest. Przewidziałam również kartkówkę z historii, szkoda tylko, że dopiero na minutę przed słowami pełnymi grozy "wyciągamy karteczki". Więcej atrakcji nie było, po południu jeszcze chór i zajęcia z rysunku technicznego. Potem wróciłam do domu i zawinęłam się w kokon z kołderki, mam zamiar tak spędzić resztę wieczoru.
Dzisiaj mam dla was post ze zdjęciami które wprost ubóstwiam. Wczoraj wspominałam, że weekend spędziłam w Gorzowie. Pierwszego dnia chodziłam na pół przytomna więc na nic konstruktywnego mnie nie było stać. Drugiego dnia za to pobawiłam się z kuzynką, próbowałam znaleźć jakieś perełki na giełdzie. Niestety łowy były nie udane a ja myślałam że szczęście tego dnia mnie opuściło. Jakże się myliłam! Wracając z giełdy zatrzymaliśmy się na chwilę w centrum. Gdy rodzice poszli do Lidla ja stwierdziłam że wskoczę do Pepco. Obejrzałam cały wnętrzarski asortyment jednak nic nie powaliło na kolana. Już miałam wychodzić, ale stwierdziłam że zerknę jeszcze tylko na dział kosmetyczny. Byłam w szoku jak zobaczyłam produkty Calvina Kleina. Pierwsza reakcja, podróbki. Jednak był czarny lakier, którego mi brakowało, gdyż nie raz potrzebowałam już lakieru w tym kolorze. A co mi tam, biorę! Miałam jeszcze chwilę czasu więc poszłam do Lidla. Moim oczom ukazały się stosy tulipanów. Stanęłam jak wryta, jeszcze bardziej mnie zamurowało gdy zobaczyłam ich cenę. 1,99 za bukiet 7 tulipanów. Szukałam haczyka. No nic! Przestałam narzekać i cała w skowronkach poleciałam z dwoma bukietami do kasy. Teraz moje tulipany stoją w wazonie i cieszą oko! Chyba muszę wprowadzić zwyczaj aby od czasu do czasu w wazonie stały świeże kwiaty, nie zdawałam sobie sprawy jak taki detal potrafi ożywić wnętrze! Gdy wróciłam do domu poszukałam czegoś na temat kosmetyków ck w Pepco. I wiecie co się okazało? To są oryginały. Podróbki to nie mogą być gdyż ich sprzedaż jest karalna, a na takie coś nie może pozwolić sobie sieć sklepów rozsianych po całej Polsce. I tak oto mogę szpanować kochani! A tak na serio, jeśli kręcą was marki takie jak ck to ruszajcie do Pepco, ja na razie rezygnuję, nie potrzebnie jest mi tego aż tyle ;)
Nie sądziłam, że rozpiszę się tak o tulipanach i lakierze do paznokci.
Dobranoc! :)
Zdjęcia z dzieciństwa na fb są całkiem okej, sama wstawiłam, można się pośmiać, ale to z piwem to jakaś masakra -__-
OdpowiedzUsuńŚliczne zdjęcia *__*
mybeautifuleveryday.blogspot.com