niedziela, 6 kwietnia 2014

Noc w Liceum czyli jedno zdjęcie


Hej! Chciałam dodać coś wczoraj ale niestety nie zdążyłam. Ale zacznę od początku! Zaraz jak napisałam do was wyłączyłam komputer i po chwili oczekiwania wraz z koleżanką ruszyłyśmy do szkoły. Rozpoczęcie nie było dla nas zbyt miłe ale nie będę się na ten temat rozpisywać. Potem rozpoczęła się gra terenowa która była fajna choć zachowania niektórych osób (w tym tych, którzy sprawili, że rozpoczęcie nie było miłe) były  po prostu chamskie. Wraz z koleżanką ruszyłyśmy do szkoły w średnich humorach, nawet pyszna pizza nie poprawiła zbytnio humoru. Potem w parku odbyła się gra nocna, wraz z koleżanką stałyśmy na punkcie gdzie było ciemno a jedynym źródłem światła była latarka z telefonu. Na początku miałyśmy "schizę" ale zaczęłyśmy rozmawiać o zbliżającej się osiemnastce kolegi i zapominałyśmy o tym, że ktoś może stać za nami z nożem aby nas poćwiartować i wrzucić do jeziora. Nic z tych rzeczy się na szczęście nie stało i wróciłyśmy do szkoły. Humory nam nie dopisywały z różnych powodów. Byłyśmy nawet gotowe wracać do domu ale zrezygnowałyśmy. Najpierw chwilę pośpiewałyśmy a potem postanowiłyśmy obejrzeć film. Akurat puszczali "World War Z". Horror. Mówiłam już wam, że nienawidzę tego gatunku? Na horrorach chowam się pod kołdrę i udaję, że nic nie słyszę i nie widzę. Aczkolwiek ten mnie wciągnął i chociaż nie raz siedziałam z głową pod śpiworem to stwierdzam, że podobał mi się. Tym bardziej, że obejrzałam go po grze nocnej, gdybym obejrzała go przed to nie usiedziałabym w tym ciemnym parku. Ale, kończę temat horrorów. Po obejrzeniu filmu postanowiliśmy grać w mafię. Właśnie ten moment sprawił że ta noc nie była porażką a mogę ją zaliczyć do całkiem udanych. I tak w mafie graliśmy do chyba 6 rano. Oczywiście nie obyło się bez przysypiania pod klasą od fizyki przykryta kocykiem który pożyczyłam od kolegi. Ale były to chwile słabości, które minęły dosyć szybko, bo kurcze blade, nie przyszłam do szkoły się wyspać! (przynajmniej w tę noc, a na lekcjach, czemu nie...) Jak wróciłam do domu nastawiłam budzik na 9 aby wstać na chór. Oczywiście, że się nie obudziłam i na chór nie poszłam. Zostałam obudzona przez rodziców, którzy powiedzieli że jadą do dziadków a ja mogę dalej spać, mówili wtedy coś jeszcze ale do mnie nie dotarło. Wstałam ok 15. Wysłałam zdjęcia po czym wrócili rodzice i oznajmili mi że miałam być gotowa bo jedziemy do Gorzowa. Wtedy już wiedziałam co jeszcze chcieli mi przekazać gdy mnie obudzili a ja byłam na wpół przytomna...

Teraz kończę, zobaczymy się jutro!
Dobranoc! :)

2 komentarze:

  1. Fajna taka nocka w szkole;) szkoda tylko, że początek był nie udany:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę..To szkoda, że na początku miałyście kiepski humor, ale w sumie dobrze, że nie zrezygnowałyście z tej nocki ^^
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

-> Czytam wszystkie wasze komentarze i dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! :)
-> Akceptuję WSZYTSKIE komentarze z wyjątkiem spamu.
-> Uznaję obserwowanie za obserwowanie.