Hej! Niezmiernie cieszy mnie fakt że wokół mnie jest ciemno i nie widzę dowodów na to, że moje życie w kwestii tak zwanego nieogaru przechodzi apogeum. Ale jednocześnie martwi mnie to, że wena na pisanie postów przychodzi gdy mam iść spać a na zegarku jest godzina trzecia w nocy. Niewiarygodne jest to, że od mojego ostatniego znaku życia tutaj minęły już trzy tygodnie. Stwierdziłam, że przyszedł najwyższy czas aby wpaść tutaj z małą aktualizacją. A ponadto podsumować miesiąc.
Ostatnie tygodnie przyniosły mnóstwo wrażeń. Tak jak wspomniałam wiksowałam na 18 Marty, spotkałam się z Emi, a podczas tej jednej imprezy przegadałyśmy chyba wszystkich gości razem wziętych. DJ (który do DJ miał dalej niż ja do 100% z matury z matematyki rozszerzonej) nie był zbyt dobry w tym co robił. Rada cioci Justyny, zawsze powierzajcie zadania osobom zaufanym i dobrym w swoim fachu. A nie człowiekowi robodęs w golfie. Jednakże zabawa była udana i cieszę się, że w końcu udało mi się potańczyć. Jednak chyba ktoś na górze uznał, że moje życie jest zbyt nudne bo pewnego poniedziałkowego wieczoru w moim domu znalazły się trzy futrzane kulki. A mowa tutaj o trzech kociakach, które zostały wyrzucone pod domem moich dziadków a następnie mama tymczasowo zabrała je do nas. I tak oto od 22 czerwca mam w domu zwierzątko, a nawet dwa. Bo jeden z kocurków już znalazł nowy dom. Ile radości przynoszą te łobuzy nie potraficie sobie wyobrazić (kot tarzan który myli kuchnię z dżunglą a firany z lianami, pobudka do pracy przez osiem łapek które z Twojego łóżka zrobiły tor wyścigowy, lub też robienie za drapak bądź Mount Everest na który można się wspinać - takie rzeczy tylko u nas). Następnie błoga rzeczywistość upływająca na oglądaniu Friendsów i czytaniu książek się zakończyła a ja poszłam do pracy. Do pracy w krainie olejem i tłuszczem płynącej czyli tzw. Mc. Na razie z pracy jestem zadowolona, choć wracam zmęczona, to jestem usatysfakcjonowana, że pożytkuję wakacje. A skoro już jestem w temacie wakacji. A z wakacji blisko do szkoły, studiów to wspomnę o kolejnym niezmiernie ważnym wydarzeniu w moim życiu. Odebrałam wyniki matur, po ich zobaczeniu nie zemdlałam, nie skoczyłam z mostu ani nie rzuciłam się pod pociąg a to oznacza, że jestem nawet zadowolona. Z niektórych nawet bardzo zadowolona. A jeszcze bardziej jestem zadowolona, że zapisałam się na studia na kilka kierunków (co jest w moim przypadku osiągnięciem a'la zrobienie przeze mnie jednego pociągnięcia na drążku - czyli ogromnym). Zatem w październiku szukajcie mnie na Politechnice Poznańskiej bądź Uniwersytecie Ekonomicznym również w Poznaniu. A na razie sama siebie będę szukać w niedzielę na trasie pieszej pielgrzymki do Częstochowy.
Zatem radujcie się a ja zapraszam do przeglądu minionego miesiąca.
Do następnego!
18 Zosi "U Przyjaciół" * sushi time * pierwsze upały w tym roku
zdobycz antykwariatowa * futrzana kulka numer 1 * 18 Marty!
teatralnie 15 km obok * dmuchańce * a po pracy - kawa
zdobycz antykwariatowa * futrzana kulka numer 1 * 18 Marty!
teatralnie 15 km obok * dmuchańce * a po pracy - kawa

Ale uroczy kotek! <3
OdpowiedzUsuńA te kubki ułożone w 18 - super sprawa! :D
mybeautifuleveryday.blogspot.com