poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Bo każdemu trochę wiosny i luksusu się należy czyli tulipany i ck


Hej! Pisząc tego posta drżę ze strachu. No dobra żartuję. Ale napisze najpierw o co chodzi. Facebookowe nominacje pod hasłem "zdjęcie z dzieciństwa albo czekolada". Łańcuszek rozprzestrzenia się jak epidemia, najpierw oglądałam to zjawisko z daleka, a teraz całe morze tych nominacji spływa z tablicy. Mam nadzieję, że mnie nie dopadnie, ja nie chcę! Chociaż sama idea nie jest w sumie zła, na pewno lepsze to niż popularne jeszcze niedawno wybicie jednego piwa na raz. 
A co do mojego dnia, pewnego dnia nie miałam czasu na porządną naukę na sprawdzian z geografii. A jak dzisiaj go otrzymałam byłam jak zahipnotyzowana, w końcu 46,5/48 punktów ot tak zdobyć nie można. Przyznaję, że Ala czuwała i pomogła mi w pewnej kwestii co nie zmienia faktu iż nadzieja na zdanie matury z geografii już jest. Przewidziałam również kartkówkę z historii, szkoda tylko, że dopiero na minutę przed słowami pełnymi grozy "wyciągamy karteczki". Więcej atrakcji nie było, po południu jeszcze chór i zajęcia z rysunku technicznego. Potem wróciłam do domu i zawinęłam się w kokon z kołderki, mam zamiar tak spędzić resztę wieczoru. 

Dzisiaj mam dla was post ze zdjęciami które wprost ubóstwiam. Wczoraj wspominałam, że weekend spędziłam w Gorzowie. Pierwszego dnia chodziłam na pół przytomna więc na nic konstruktywnego mnie nie było stać. Drugiego dnia za to pobawiłam się z kuzynką, próbowałam znaleźć jakieś perełki na giełdzie. Niestety łowy były nie udane a ja myślałam że szczęście tego dnia mnie opuściło. Jakże się myliłam! Wracając z giełdy zatrzymaliśmy się na chwilę  w centrum. Gdy rodzice poszli do Lidla ja stwierdziłam że wskoczę do Pepco. Obejrzałam cały wnętrzarski asortyment jednak nic nie powaliło na kolana. Już miałam wychodzić, ale stwierdziłam że zerknę jeszcze tylko na dział kosmetyczny. Byłam w szoku jak zobaczyłam produkty Calvina Kleina. Pierwsza reakcja, podróbki. Jednak był czarny lakier, którego mi brakowało, gdyż nie raz potrzebowałam już lakieru w tym kolorze. A co mi tam, biorę! Miałam jeszcze chwilę czasu więc poszłam do Lidla. Moim oczom ukazały się stosy tulipanów. Stanęłam jak wryta, jeszcze bardziej mnie zamurowało gdy zobaczyłam ich cenę. 1,99 za bukiet 7 tulipanów. Szukałam haczyka. No nic! Przestałam narzekać i cała w skowronkach poleciałam z dwoma bukietami do kasy. Teraz moje tulipany stoją w wazonie i cieszą oko! Chyba muszę wprowadzić zwyczaj aby od czasu do czasu w wazonie stały świeże kwiaty, nie zdawałam sobie sprawy jak taki detal potrafi ożywić wnętrze! Gdy wróciłam do domu poszukałam czegoś na temat kosmetyków ck w Pepco. I wiecie co się okazało? To są oryginały. Podróbki to nie mogą być gdyż ich sprzedaż jest karalna, a na takie coś nie może pozwolić sobie sieć sklepów rozsianych po całej Polsce. I tak oto mogę szpanować kochani! A tak na serio, jeśli kręcą was marki takie jak ck to ruszajcie do Pepco, ja na razie rezygnuję, nie potrzebnie jest mi tego aż tyle ;)

Nie sądziłam, że rozpiszę się tak o tulipanach i lakierze do paznokci. 
Dobranoc! :)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Noc w Liceum czyli jedno zdjęcie


Hej! Chciałam dodać coś wczoraj ale niestety nie zdążyłam. Ale zacznę od początku! Zaraz jak napisałam do was wyłączyłam komputer i po chwili oczekiwania wraz z koleżanką ruszyłyśmy do szkoły. Rozpoczęcie nie było dla nas zbyt miłe ale nie będę się na ten temat rozpisywać. Potem rozpoczęła się gra terenowa która była fajna choć zachowania niektórych osób (w tym tych, którzy sprawili, że rozpoczęcie nie było miłe) były  po prostu chamskie. Wraz z koleżanką ruszyłyśmy do szkoły w średnich humorach, nawet pyszna pizza nie poprawiła zbytnio humoru. Potem w parku odbyła się gra nocna, wraz z koleżanką stałyśmy na punkcie gdzie było ciemno a jedynym źródłem światła była latarka z telefonu. Na początku miałyśmy "schizę" ale zaczęłyśmy rozmawiać o zbliżającej się osiemnastce kolegi i zapominałyśmy o tym, że ktoś może stać za nami z nożem aby nas poćwiartować i wrzucić do jeziora. Nic z tych rzeczy się na szczęście nie stało i wróciłyśmy do szkoły. Humory nam nie dopisywały z różnych powodów. Byłyśmy nawet gotowe wracać do domu ale zrezygnowałyśmy. Najpierw chwilę pośpiewałyśmy a potem postanowiłyśmy obejrzeć film. Akurat puszczali "World War Z". Horror. Mówiłam już wam, że nienawidzę tego gatunku? Na horrorach chowam się pod kołdrę i udaję, że nic nie słyszę i nie widzę. Aczkolwiek ten mnie wciągnął i chociaż nie raz siedziałam z głową pod śpiworem to stwierdzam, że podobał mi się. Tym bardziej, że obejrzałam go po grze nocnej, gdybym obejrzała go przed to nie usiedziałabym w tym ciemnym parku. Ale, kończę temat horrorów. Po obejrzeniu filmu postanowiliśmy grać w mafię. Właśnie ten moment sprawił że ta noc nie była porażką a mogę ją zaliczyć do całkiem udanych. I tak w mafie graliśmy do chyba 6 rano. Oczywiście nie obyło się bez przysypiania pod klasą od fizyki przykryta kocykiem który pożyczyłam od kolegi. Ale były to chwile słabości, które minęły dosyć szybko, bo kurcze blade, nie przyszłam do szkoły się wyspać! (przynajmniej w tę noc, a na lekcjach, czemu nie...) Jak wróciłam do domu nastawiłam budzik na 9 aby wstać na chór. Oczywiście, że się nie obudziłam i na chór nie poszłam. Zostałam obudzona przez rodziców, którzy powiedzieli że jadą do dziadków a ja mogę dalej spać, mówili wtedy coś jeszcze ale do mnie nie dotarło. Wstałam ok 15. Wysłałam zdjęcia po czym wrócili rodzice i oznajmili mi że miałam być gotowa bo jedziemy do Gorzowa. Wtedy już wiedziałam co jeszcze chcieli mi przekazać gdy mnie obudzili a ja byłam na wpół przytomna...

Teraz kończę, zobaczymy się jutro!
Dobranoc! :)

piątek, 4 kwietnia 2014

Inspiracyjny piątek czyli what I love


Hej! Nie mam czasu na pisanie. Za chwilę ruszam na Noc w Liceum! Będziemy przez całą noc oglądać filmy, grać w mafię, śpiewać i chodzić nocą po parku! Będzie świetnie!

Tymczasem zapraszam was na inspiracje które czekają na publikację od dwóch miesięcy! Nazwałam je what I love, czyli to co kocham! Są to rzeczy które obrazują mnie, to czym się interesuję, czym zajmuję się w wolnym czasie, po prostu to, co lubię!

A teraz was żegnam i do zobaczenia jutro! :)

środa, 2 kwietnia 2014

W temacie spaceru czyli jedno zdjęcie


Hej! Dzisiaj był bardzo fajny dzień! Rekolekcje zakończyły się o 11 więc w domu byłam wyjątkowo wcześnie! Poszłam z mamą na zakupy. Jak wróciłam do domu zjadłam coś na szybko i udałam się na spacer z koleżanką. Zwiedziłyśmy miejscowy ciucholand, poszłyśmy na lody do nowo otwartej lodziarni której wystrój przyprawiał o "cukierkowy" zawrót głowy, jednak same lody są wyśmienite! Przeszłyśmy się po parku, po mieście śmiejąc się i plotkując. Zwieńczyłyśmy to sesją nad jeziorem! (Tam też zrobiłam zdjęcie widoczne powyżej -  były lepsze, ale to jest moim ulubionym). Dawno nie byłam na tak długim spacerze! Jak wróciłam do domu to nie było czasu na odpoczynek gdyż jechałam do babci! Wróciłam po 19 i dopiero wtedy mogłam odetchnąć! Ten post być może nie zawierał informacji, które zmieniły wasze życie ale stwierdziłam, że warto zapamiętać ten dzień! W końcu, ten blog jest również moim internetowym pamiętnikiem! 

Dobranoc! :)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Mobilemix czyli podsumowanie marca


Hej! Wróciłam z turnieju. Cała, w jednym kawałku. Bez skrzynki rozbitych pomidorów na głowie. Czyli jakby nie patrząc było całkiem dobrze! A teraz na serio! Bardzo mi się podobało, choć denerwowałam się jak mi coś nie wychodziło. Końcem końców nie zajęliśmy ostatniego miejsca więc było dobrze. Najlepiej grało mi się w drugim meczu, pewnie dlatego, że najlepiej mi wtedy cokolwiek wychodziło! (Co nie zmienia faktu, że i tak "nakrzyczę" na pewnego pana P przy najbliższej okazji!). Było to bardzo fajne doświadczenie i gdyby nie moje beztalencie to może i zapisałabym się do SKS. Ale do tego mi daleko więc jak na razie rezygnuję! 
Dzisiaj też był drugi dzień rekolekcji, było bardzo fajnie - mamy świetnego rekolekcjonistę! :)

Ale, jest prima aprilis. Oprócz dnia, w którym żarty sypią się koszami to oznacza również podsumowanie miesiąca. Marzec minął spokojnie, bez żadnych szalonych atrakcji. Zakochałam się w piosence powyżej, tym bardziej, że bardzo lubię oryginały obydwu utworów. W owym miesiącu rozpoczęłam realizację jednego z fajniejszych postanowień noworocznych z czego niesamowicie się cieszę! W marcu podniosłam się z "kryzysu blogowego" i "celebrowałam" na swój sposób Dzień Św. Patryka. Występowałam na zamku i pierwszy raz w tym roku spotkałam się z Esther! Na kwiecień mam bardzo ambitny plan co do umieszczania postów codziennie, aby... zapamiętać ostatni miesiąc mojego "dzieciństwa"! Gdyż 30 kwietna zbliża się nieubłaganie jak i magiczna liczba 18. Lecz nie dramatyzuję, bo i po co? :)

Miłego wieczoru wam życzę!
Do jutra! :)

konkurs piosenki (kompromitacja mojego życia) * różyczka z okazji 8 marca * nocny spacer po meczu z koleżanką
rysunek techniczny na mariańskich schodach * Irlandia! * ponownie nocne randki z historią
20 km rowerem - lubię to! * teatralny Poznań! * Koncert Mezo w King Crossie